Jerry.from.Lublin: Katastrofa w Warszawie


rysunek Andrzej KrauzeNigdy nie pisałem o katastrofie smoleńskiej, powodów było kilka, głównym to, że w obliczu tego morza kłamstw, manipulacji i moralnej nędzy polskich władz i mediów przyzwoity człowiek może popaść w odbierające głos zdumienie. Nie mogłem pisać w obliczu tych wszystkich kulturalnych i wykształconych co to nagle za sprawą 10.04.2010 r. stali się barbarzyńcami bez honoru i empatii. Tych co to pochylają się z troską nad pieskami przypiętymi łańcuchami do bud albo nad losem poddanych hekatombie żab przechodzących przez drogi a których śmierć 96 najważniejszych osób w państwie nie powstrzymała od ohydnych żartów i kpin.
Żerowali ci Europejczycy na smoleńskim wraku w redakcjach gazet, telewizji i radia. Obśmiewali i odzierali z godności ofiary katastrofy i nasze polskie Antygony pukające w tysiące drzwi by uświadomić kulturalnym i wykształconym, że nie wypada, że to nie polska tradycja rechotać nad grobami. Patrzyłem ze zgrozą jak na Krakowskim Przedmieściu motłoch nazywany młodymi, wykształconymi z wielkich miast pluł na to co było święte dla ich babć i za co walczyli i ginęli ich dziadkowie.
Potem patrzyłem na tłumaczące ten motłoch „autorytety” z Czerskiej czy Wiertniczej. Patrzyłem na ich świetnie leżące garnitury, europejski luz i swobodną elegancję a słyszałem brudne, nienawistne, odrażające słowa. Swoim pewnym, nie wątpiącym tonem wydawali sądy i wyroki. Kolejne zdemaskowane kłamstwa zapominali by nigdy do nich nie wrócić, tworzyli nowe zaprzęgając do tego usłużne sondażownie, media, kolejnych pożytecznych idiotów, aktorów, celebrytów i całe mrowie zapełniającego łamy Onetu czy Gazety.pl azjatyckiego motłochu.
A wszystko dlatego, że na pokładzie samolotu był człowiek którego ci wykształceni i kulturalni Europejczycy nienawidzili. Nie były to emocje skierowane do poglądów czy czynów, była to czysta, wydestylowana nienawiść do drugiego człowieka za to, że miał odwagę pokazać jak mali i nikczemni są ci wykształceni i kulturalni. Jak zza pół ich angielskich garniturów wychylają się pałki i kastety. Jak ich gładkie słowa przykrywają kryjącą szlam i zło treść.
Ich nienawiść jest tak wielka, że nawet nie próbują ukryć żalu, że na pokładzie nie było tego drugiego. Wybielają zęby, uprawiają sporty, piją do obiadu włoskie Chianti, delektują się kubańskimi cygarami ale nic nie zmieni tego, że są tego samego sortu co mordercy z knajpy z piosenki taty Kazika.
Nigdy nie pisałem o katastrofie w Smoleńsku. I nie będę pisać. Piszę o znacznie gorszej katastrofie która zdarzyła się tu w Warszawie. Katastrofie w której zginęły tysiące kulturalnych i wykształconych Europejczyków. Zginęli by dać miejsce mówiącym i wyglądającym jak oni barbarzyńcom. Barbarzyńcom tańczącym i rechoczących na grobach. Barbarzyńcom plującym na polskie świętości, barbarzyńcom z ociekającymi krwią rękami, barbarzyńcom dla których śmierć jest powodem do kpin a ból kochających powodem do żartów. Barbarzyńcom życzącym śmierci drugiemu człowiekowi.
Teraz barbaria w przekonaniu o braku kary za łajdactwo, podtrzymywana w tym przez „autorytety” zajęła się tymi którzy nie mogą się bronić. Nagle w kąt rzucili 20.000 lat historii, zapomnieli lub nigdy nie wiedzieli, że nawet przedstawiany jako nieokrzesany neandertalczyk swoim zmarłym sypał do grobu ochrę i płatki kwiatów, chowając ich tam gdzie żyli. Oni kulturalni i wykształceni Europejczycy sięgnęli do czasów w których zmarłych porzucano tam gdzie umarli zostawiając ich naturze, z pianą na pyskach wołają „czy nie wszystko jedno kto w grobie?”, „dość tych ekshumacji!”, "już dość!" a potem jedwabną chusteczką przecierają twarz. I dlatego będę 29.09.2012 r. w Warszawie, by barbaria wiedziała, że przyzwoici ludzie nie pozwolą im zohydzić do reszty naszego Państwa.
JM

Zrodlo: http://jerry.from.lublin.salon24.pl/450639,katastrofa-w-warszawie

Za:Strona Miroslawa Dakowskiego , 28.09.2012

POLISH CLUB ONLINE, 2012.09.28

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek