Doug Saunders – KIEDYS KATOLICY, DZISIAJ MUZULMANIE


O redakcji PCO:

W pilotujacym przetlumaczony tekst Doug Saunders’ wstepie czytamy:

Tak zwane żydowskie lobby (nie żydowskie, ale syjonistyczne – przyp. Jarek Kefir), reprezentujące interesy Izraela w polityce światowej, usilnie dąży do wywołania konfliktu na szeroką skalę pomiędzy Zachodem lub szerzej chrześcijaństwem a światem islamu. W tym celu posługuje się nie tylko antymuzułmańską propagandą w zdominowanych przez siebie mediach głównego nurtu, ale również prowokacją. Ostatnio, na stacjach metra w Nowym Jorku rozklejono afisze o następującej treści: “W każdej wojnie pomiędzy człowiekiem cywilizowanym a dzikusem popieraj człowieka cywilizowanego. Wspieraj Izrael, zwalczaj Jihad”.

Niedawno byliśmy świadkami gwałtownych rozruchów w krajach muzułmańskich, gdzie w odróżnieniu od chrześcijan w krajach zachodnich, wierni ciągle ostro protestują przeciwko bezczeszczeniu symboli religijnych i ośmieszaniu ich religii. Szczególnie niebezpieczne w takich prowokacjach jest posługiwanie się chrześcijanami, na których można zwalić całą winę za zaistniałą sytuację, równocześnie samemu pozostawiając w cieniu.

Dalszej czesci wstepu czytamy:

Warto przypomnieć, że we wrześniu minęla tragiczna 30-a rocznica masakry uchodźców palestyńkich w Libanie przez oddziały chrześcijańskiej Falangi, które zachęcone przez stronę izraelską wymordowały kilkuset Palestyńczykow (głównie kobiety, starców i dzieci). Taki byl rezultat współpracy chrześcijan z Zydami. ( http://www.nytimes.com/2012/09/17/opinion/a-preventable-massacre.html?pagewanted=all )

Wobec zauwazanego w polonijnych mediach antagonizmu do muzulmanow  przy jednoczesnym braku szerszego zobrazowania roli jaka odgrywa syjonizm swiatowy w ksztaltowaniu takiego obrazu uznano za stosowne:

przypomnieć amerykańskiej Polonii, że przez wiele lat do imigrantów z krajów katolickich odnoszono się równie podejrzliwie i nieufnie jak obecnie do amerykańskich muzułmanw, o czym napisano w poniższym artykule.

Redakcja Biuletynu Polski Ruch Patriotyczny

*    *    *

Doug Saunders - Photo Jonathan Worth - jonthanworth.comNew York Times

KIEDYS KATOLICY, DZISIAJ MUZULMANIE

Doug Saunders

Krótki, prymitywnie zrobiony anytymuzułmański filmik video, który wywołał falę brutalnych protestów w krajach arabskich nie pojawił się nagle z ciemnych zakamarków ekstremizmu, ale był jedynie jednym z wielu wydarzeń w całej serii antymuzułmańskich działań z jakimi mamy ostatnio do czynienia w Stanach Zjednoczonych. W sierpniu br. podpalono meczet w stanie Missouri a w stanie Illinois wrzucono bombę ze żrącym kwasem do islamskiej szkoły. Ludzie ukrywający się za tym filmem należą do ruchu, który wykorzystuje poczucie zagrożenia jakie pojawiło się po ataku terrorystycznym na WTC, aby lansować nieuzasadnioną tezę, jakoby istniał jakiś tajny muzułmański spisek przeciwko Zachodowi.

Przekonanie to ma szeroki zasięg: od list dyskusyjnych na Internecie poprzez prawicowych ekstremistów aż do popularnych mediów i członków Kongresu. Po raz pierwszy od wielu dziesięcioleci w niektórych kręgach uznaje się pewne mniejszości religijne za podejrzane.

W czasie ostatnich spotkań przedwyborczych Partii Republikańskiej oficjalnie oskarżano muzułmanów, że chcą wprowadzić szariat. Grupa pięciu kongresmenów na czele z Michele Bachmann bezpodstawnie oskarżała dwóch prominentnych islamskich urzędników federalnych, że sympatyzują z egipskim Bractwem Muzułmańskim. Inny republikański kongresmen Joe Walsh z Illinois wykorzystywał zgromadzenia przedwyborcze do sugerowania, że muzułmanie z dzielnic podmiejskich Chicago przygotowują ataki trerrorystyczne. Z kolei w Nowym Jorku policja szpiegowała od sześciu lat tysiące muzułmanów bez przedstawienia im jakichkolwiek podstaw, które by to uzasadniały.

Poglądy mowiące o tym, że nie można ufać niektórym mniejszościom religijnym, gdyż rzekomo mają szczególne predyspozycje do ekstremizmu, przemocy, braku lojalnosci oraz że są oporne na asymilację, mają alarmujące tempo przyrostu naturalnego lub że będą narzucać swoje prawa religijne w swojej nowej ojczyźnie, nie są niczym nowym. W wieku XIX i na poczatku XX taki brak zaufania, przemoc oraz różne restrykcje stosowano w stosunku do fali imigrantów z krajów katolickich.

W końcu lat 1950-ych 240 tys. Amerykanów kupiło książkę pt. American Freedom and Catholic Power, która była bestsellerem na liście New York Times’a. Autor tej książki, Paul Blanshard, były dyplomata, postawił w niej tezę, że katolicyzm był ideologią podboju oraz że tworzy on formę średniowiecznego despotyzmu, dla którego nie ma miejsca w amerykańskich warunkach. Wysoki przyrost naturalny i edukacyjna segregacja skłaniały Blansharda oraz wielu innych, włączając w to ludzi nauki, prawników oraz dziennikarzy, do postawienia tezy, że istnieje jakiś katolicki spisek w stosunku do Ameryki.

Większość Amerykanów odrzucała takie podejrzenia, ale wśród liberałów byly one popularne. Warto pzrypomnieć, że książkę wysoko ocenili tak słynni ludzie jak John Dewey i Bertrand Russel a tak znani akademicy jak Seymour Martin Lipset, Reinhold Niebuhr i Sidney Hook debatowali o skonnościach katolików do despotyzmu.

Podobnie jak dzisiaj, mogło się wówczas wydawać, że są podstawy do takich oskarżeń. Wiele katolickich krajów, takich jak Hiszpania, Włochy, Portugalia, Austria wybrały dyktatorskie systemy polityczne. Z kolei, w USA w środowiskach katolickich imigrantów występowały takie zjawiska jak wysoka przestępczość lub słabe wyniki uczniów w szkołach. Po I wojnie światowej katoliccy radykałowie przeprowadzili szereg terrorystycznych ataków w Stanach Zjednoczonych.

Dzisiaj podobne oskarżenia kierowane są w stosunku do amerykańskich muzułmanów, z których wielu to aktualni imigranci. Wielu z innej strony rozsądnych Amerykanów podchodzi dzisiaj do muzułmanów podejrzliwie a nawet z lękiem, częściowo rownież dlatego, że przybyli do USA w złym czasie. Tak sie zlozylo, że podobnie jak kiedyś przypadku katolików, w ich ojczystych krajach miały miejsce niepokoje i przemoc.

Po ataku terrorystycznym na WTC wzrosły nastroje antymuzułmańskie, co znalazło swój wyraz w retoryce na blogach, YouTube oraz w podburzających bestsellerach. Jednakże, aż do czasu prezydentury Obamy nie miały one dostępu do głównych nurtów politycznych. Trzeba przyznać, że Mitt Romney unikał jak dotąd oskarżania amerykańskich muzułmanów o brak lojalności, jednakże niektórzy republikańscy politycy oraz media tolerują lub nawet popierają te nienawistne mity.

W rzeczywistości muzułmańscy imigranci odnoszą tutaj sukcesy. Wielu z nich kończy studia. Ich przyrost naturalny szybko osiąga poziom zbliżony do średniego dla całej populacji. Ich udział w amerykańskiej populacji nie przekracza 2%, podobnie jak Zydow.

Grupka ekstremistów islamskich nie jest w większym stopniu produktem wartości wyznawanych przez ogół muzułmanów niż w latach 1920-ych anarchiści byli produktem wartości katolickich. Ekstremizm wśród amerykańskich muzułmanów jest rzadkim zjawiskiem i przywiązanie do świeckich instytucji państwowych jest wysokie a idea narzucenia wartości islamskich jest iluzoryczna. Bardziej prawdopodobne jest uznanie istnienia niezasymilowanej grupy obcej "cywilizacji" wśród społeczeństwa amerykańskiego.

Muzułmanie są ofiarami tego samego niezrozumienia oraz uprzedzeń, które uderzały wcześniej w fale nie-protestanckich imigrantów. Starając się wtopić w społeczeństwo amerykańskie, ostatnią rzeczą jaką potrzebują muzułmanie jest ruch polityczny, który przedstawia ich jako zagrożenie. W obecnym elekcyjnym roku kiedy to obydwie główne partie mają w swoich szeregach rzymskich katolików, musimy postarać się, aby historia się nie powtórzyla.

(Z angielskiego tlumaczyl Stan Sas)

http://www.nytimes.com/2012/09/18/opinion/catholics-then-muslims-now.html

Za: http://kefir2010.wordpress.com/2012/10/04/wojna-chrzescijan-z-muzulmanami-za-sprawa-zydow/

Na zdjeciu Doug Saunders. Foto Jonathan Worth. Wybor zdjecia wg/PCO

POLISH CLUB ONLINE, 2012.10.05

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek