Jana Pawła II: "Kościół nie może dopuścić, by zleceniodawcy zabójstwa księdza pozostali nieznani". Aleksander Ścios o niespełnionym testamencie Ojca św.


Warszawa - Kosciol Sanislawa Kostki - grob Blogoslawionego Jerzego Popieluszki - lato 2012 - fot. Waldemar Glodek, PCOAleksander Ścios na swoim blogu przypomniał dwa teksty dotyczące historii zabójstwa Błogosławionego Jerzego Popiełuszko, stanowiska Ojca św. Jana Pawłą II i prymasa ks. kard. Józefa Glempa wobec zaistniałej tragedii, zachowania ówczesnych władz PRL i hirearchów polskiego Kościoła.

Napisany w styczniu 2010 roku materiał jest interesujacym stadium popartym cytatami z licznych dokumentów.

Wielu piszących (najczęściej osobiście, lub rodzinnie zainteresowancych zawartością kłopotliwych dla nich materiałów) stara się zdeprecjonować wartość obleśnych akt slużb wywiadu i kontrwywiadu, służb bezpieczeństwa, czy innych służb politycznych i opisów okresu PRL – którymi często posługuje się w swoich artykulach Aleksander Ścios – to jednak dla osób znających realia tamtych czasów stanowią one wartościowy materiał.

Osoby, które przeżyły tamte lata w Polsce poruszają się w archiwaliach znacznie sprawniej i ich analizy są bardziej przejzyste i zrozumiałe niż w opracowaniach licznych młodszych historyków, którzy tamtą rzeczywistość znają z opowiadań najbliższych, bywa że młodszego pokolenia emerytowanych funkcjonariuszy politycznego reżimu, a do dokumentów podchodzą w zależności od okoliczności i zadań im stawianych. Trzeba przyznac ze wsrod mlodych trafiaja sie analityczne pozytywne wyjatki I to napawa optymizmem.

Uważam tezę o różnorodności podejść do oceny dokumentów za ważną i nie do pominięcia w kontekście tego, że wielu nadal zadaje sobie pytanie dlaczego tak ślamazarnie, dlaczego tak bez efektów?

A dlaczego? Dlatego, że dzieci i wnuki pozorujących polski establiszment, w rzeczywistości swymi korzeniami głęboko sa osadzeni w PRL-u a bywa ze I w innych krajach, dla przykladu w Rosji czy Izraelu. W wielu dziedzinach życia, w tym nauki, w szczególności kierunków humanistycznych i zarządzania, osoby te miały i nadal mają mocniejsze “zakotwiczenie” w realnej Polsce i ciągle łatwiejsze odbicie na starcie.

Rodzice czy też dziadkowie, towarzysze czy też zakładnicy różnych układów, zadbali o to aby wzrastające na ich glebie pokolenie znalezło się w newralgicznych punkatach decyzyjnych przepotwarzającej sie PeeReLowskiej rzeczywistości. I nawet jeżeli chodzi o rzesze magisterskich historyków, to nie o historię jako taka jedynie tu chodzi, ale szereg innych, znacznie poważniejszych dziedzin naszego codziennego życia.

Na bazie wymienionych funkcjonariuszy wszystkich szczebli wyrosło pokolenie, które jedynie w części zainteresowane jest dochodzeniem do prawdy i przekazania jej społeczeństwu. Większość wiernie podąża śladami Bronisława Geremka – Lewartowa tworząc fakty prasowe (medialne).

Korzystając ze współczesnej technologii i techniki przekazu, przy zapewnieniu pokoleniowej ochrony, staje się to dziecinnie łatwe. A w efekcie jest bardziej szkodliwe, utrudniające a może nawet wręcz uniemożliwiające prawdziwy przekaz i poznanie prawdy, niż miało to miejsce w czasie odkrywczego zdefiniowania FAKTu przez znawcę kurtyzan paryskich.

Tekst Aleksandra Ściosa szczególnie obnaża brak woli hierarchów do spełnienia testamentu Jana Pawła II. Jest jednocześnie  przekonywującym zobrazowaniem wspópracy z oprawcami.

"Kościół nie może dopuścić, by zleceniodawcy zabójstwa księdza pozostali nieznani" – tymi słowami 27 listopada 1984 roku Jan Paweł II zobowiązał polski Kościół do wyjaśnienia całej prawdy o śmierci księdza Jerzego – tak zaczyna swój pierwszy artykuł Aleksander Ścios.

Pan Ścios nalezy do skromnego grona obnazajacych w swojej ocenie brak zainteresowania polskiego Kościoła do wyjaśniena prawdy o zleceniodawcach zabojstwa ks. Jerzego. Czyżby meandry mechanizmu działania władz odstraszały skutecznie od dociekania prawdy?

Blokowana jest rzetelna praca tych co zauwazaja I rozwiązują karkołomne powiązania. Bywa, ze nie tylko przerzucani są do innych prac, ale nawet sa wyrzucani na ulice I od nowa musza zaczac poszukiwanie pracy, są ścigani przez prokuratorów i stawiani przed tak zwane niezawisłe sądy. Taka jest rzeczywistosc III RP.

Wciąż istnieje potężna presja, by zabójstwo ks. Jerzego Popiełuszki nie zostało wyjaśnione. Doświadczyli jej prokurator Andrzej Witkowski, dziennikarz Wojciech Sumliński i Leszek Pietrzak, biegły w postępowaniu prowadzonym w sprawie zabójstwa przez lubelski IPN. – czytamy na portalu Gazeta warszawska.

Ale powróćmy do analizy prowadzonej przez Aleksandra Ściosa, który w dalszej części pisze:

Można odnieść wrażenie, że z chwilą zabójstwa Kapelana „Solidarności” odblokowały się możliwości porozumienia z władzą, usunięta została przeszkoda oddzielająca od siebie dwie przeciwstawne siły i otworzyła się droga do „historycznego kompromisu”.

Dowiadujemy sie o niechęci prymasa Glempa do ks. Jerzego, jeszcze na długo przed zabójstwem kapelna Solidarności. Autor przytacza fakty umiejętnego i skutecznego manipulowania hierarchia w polskim Kościele przez agenturę prowadzoną ręka gen. Kiszczaka. Daje przykłady sposobów oddziaływania sluzb na postępowanie wielu duchownych i decyzje podejmowane przez głowy polskiego Kościoła. Głowa w latach konca lat osiemdziesiatych okazała się szczegolnie podatna na podrzucane przez agenturę “wskazówki”.

Dzisiaj dla wielu osób interesujących się sprawą zabójstwa kapelana Solidarnosci nie jest sensacją to że O relacjach prymasa z księdzem Jerzym, doskonale wiedziała bezpieka... Mogła zatem zniesławiać ks. Jerzego spelniajac w ten sposob oczekiwania grona tzw.  “patriotycznych” hierarchow. Księży kroczacych droga jak ks. Jerzy w różny sposób niszczono, do mordowania wlacznie. Dlatego łatwo zauważalne, trwające nadal restrykcyjne wpływy aparatu władzy na wybranych na celownik księży budzi niepokój.

Zobrazowana przez Aleksandra Ściosa dość detalicznie postać ks. Michała Czajkowskiego i rola jaką odegrał tajny współpracownik SB o pseudonimie „Jankowski” odkrywa szeroko zaprogramowaną akcję prowadzoną przez wrogów Kościoła. Akcję która wcale się nie skończyła. Trwaja nadal urzedowe “umizgiwania się” nadwiślańskich władz do wybranych hierarchów. Rządzący traktują to jako formę sprawowania kontroli na społeczeństwem. Na umizgach się nie kończy. Z dużym prawdopodobieństwem, graniczącym z pewnością można zakładać, że aktywność rządzących nadal sięga wnętrza Kościoła, również tego parafialnego. Wymuszanie na Kościele podejmowania decyzji personalnych dogodnych dla władz państwowych a nie zawsze sluzacych sprawie Kosciola ma miejsce i o dziwo nadal znajduje uznanie wśród części hierarchów, można domniemywać wywodzących się z grona "księży patriotów”.

Składająca się z dwóch artykułów analiza odejścia hierarchii Kościoła w Polsce od przytoczonych na wstępie słów Jana Pawła II odnoście wyjaśnienia całęj prawdy o śmierci księdza Jerzego zostala napisana jeszcze przed tragedią smoleńską. Po dwóch latach “wyjaśniania” powodów tego co stało się 10 kwietnia 2010 roku jest warta jeszcze większej uwagi czytelników chcących zweryfikować swoją dotychczasową wiedzę o wymienionych historycznych wydarzeniach I zauwazyc role sluzb specjalnych w maskowaniu niewygodnych faktow.

W drugiej części artykulu Aleksandera Ściosa dowiadujemy się kto był głównym hamulcowym beatyfikacji:

Trzeba przypomnieć, że prymas Glemp był tym człowiekiem we władzach polskiego Kościoła, który najmocniej sprzeciwiał się uznaniu księdza Jerzego jako męczennika za wiarę. Pisał o tym obszernie Cezary Gmyz w artykule „Zabrakło zeznań prymasa”, zamieszczonym w „Rzeczpospolitej”. Autor przypomniał, że o beatyfikację księdza Jerzego wierni zabiegali natychmiast po jego śmierci. Trzeba było jednak 12 lat, by proces beatyfikacyjny mógł się rozpocząć. Gmyz twierdził, że „największą przeszkodą na drodze do wyniesienia na ołtarze była odmowa prymasa złożenia zeznań w procesie”.

Taka postawa ks. prymasa Glempa dla Aleksandra Ściosa:

…nie wydaje się niczym innym jak konsekwencją przyjęcia propagandowych tez Jaruzelskiego wygłoszonych podczas posiedzenia kierownictwa KC PZPR w listopadzie 1984 roku – „Co mądrzejsi czują, że stereotyp nieskazitelnego Popiełuszki niełatwo będzie utrzymać. On jest męczennikiem nie za wiarę, ale za politykę, za sianie nienawiści”.
Echa tych słów przetrwały do dnia dzisiejszego i wydają się jedną z podstawowych przeszkód, które uniemożliwiają polskiemu Episkopatowi wykonanie testamentu Jana Pawła II…

Pod koniec artykułu autor opisuje grę operacyjną jaką rozgrywały służby aby wizyta w Polsce Jana Pawła II przebiegła  zgodnie z ich planami. Głównie wladzom chodzilo o to żeby Ojciec św. będąc w Polsce nie odwiedził grobu ks. Jerzego w kościele Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu.

W tym aspekcie Aleksander Ścios napisał:

Wszystkie zabiegi polskiej i watykańskiej agentury okazywały się daremne wobec postawy Jana Pawła II. Przed przyjazdem do Polski w roku 1987, „realiści” skupieni wokół prymasa Glempa starali się papieżowi wyperswadować odwiedziny grobu księdza Jerzego. Bezskutecznie. Papież postawił na swoim, a – co więcej, modlił się przy grobie księdza, zwracając się za jego pośrednictwem do Boga. Taka forma modlitwy oznaczała, że Jan Paweł II już uważa księdza Jerzego za świętego.

Jak podkreśla Aleksander Ścios w swoim artykule, w dwa lata po wizycie Jana Pawła II hierarchowie zasiedli do rozmów z Kiszczakiem i Jaruzelskim. Episkopat nie zareagował również w momenicie, kiedy w pierwszej połowie 1989 roku zamordowano kolejno trzech księży: ks. Stefana Niedzielaka, ks. Stanisława Suchowolca i ks. Sylwestra Zycha. W niczym to nie przeszkadzało prymasowi Glempowi i delegacja Episkopatu codziennie usciskac dlon na powitanie I zasiadać do rozmów z ludźmi Kiszczaka i Jaruzelskiego.

Pierwszy z omówionych dwóch artykułów sprzed ponad 2 lat Aleksander Scios kończy refleksją, którą mozna traktowac jako zachęte do przeczytania obydwu artykułów:

“Dwa teksty zatytułowane „NIESPEŁNIONY TESTAMENT JANA PAWŁA II” powstały w styczniu 2010 roku. Przypominam je dziś, po doświadczeniach tragedii smoleńskiej i beatyfikacji księdza Jerzego. Te epokowe wydarzenia – tak od siebie różne, a przecież złączone Bożą logiką – pozostały bez wpływu na postawy hierarchów naszego Kościoła.

Śmierć polskiej elity stała się okazją do „pojednania” z ludobójcami i kierowania homagium do człowieka, który na nienawiści i walce z symbolem chrześcijaństwa zbudował swoją prezydenturę. Zaprzepaszczono i haniebnie przemilczano dar świętości księdza Jerzego, zabitego – jak głosił papieski dekret – z nienawiści do wiary. Zrobiono tak, bo była to ta sama nienawiść, która wyznaczyła drogę do tamy we Włocławku i do smoleńskiej pułapki. Przemilczano tę świętość, bo tragedia z 10 kwietnia i obecna postawa rządzących są kontynuacją tamtego zaprzaństwa i tamtej wizji świata, która skazała na śmierć księdza Jerzego.

Jak 28 lat temu, głosem tchórzów i zdrajców nakazywano Polakom szukać „porozumienia” z mordercami księdza, a z katów uczyniono rzeczników ofiar – tak dziś, tym samym głosem mówi się nam o „pojednaniu” i każe wyrażać wdzięczność odwiecznym ciemiężycielom.

Wówczas – droga od włocławskiej tamy, do pałacu w Magdalence zajęła całe pięć lat. Wyznaczyły ją kolejne morderstwa – na działaczach „Solidarności” i niepokornych księżach, których głos mógł zmącić plany miernot i przeszkodzić zamysłom samozwańczych reprezentantów narodu.

Dziś, gdy aparat nienawiści działa sprawniej, a wśród nas coraz mniej ludzi godnych i odważnych – „pojednanie” z bandytami może nastąpić wcześniej. Powstały z niego układ na dziesięciolecia zamknie drogę do prawdy, stając się depozytem zbrodni i gwarantem nowego przymierza katów i ofiar.
Nie mam wątpliwości, że jest to cena, jaką płacimy za niespełniony testament polskiego papieża.”

W drugim artykule Aleksander Ścios poświęca więcej miejsca ks. Stanisławowi Małkowskiemu, który wg zapisków ubeckich miał byś zamordowany wcześniej od ks. Jerzego. Przedstawia również restrykcje z jakimi ks. Stanisław spotkał się ze strony prymasa Glempa, jak również wybrane fragmenty listów hierarchy mających “poskromić” ks. Małkowskiego od pozostawaniu w jedności ze słowami ks. Jerzego.

I jeszcze dla przybliżenia czytelnikom postaci Aleksandra Ściosa, zacytuję odpowiedź jaką dał jednemu z komentujących, a co można przyjąć jako stanowisko autora omawianych artykułów:

Dla mnie bowiem Kościół zawsze jest i będzie święty – choćby nieświęci i grzeszni byli ludzie tworzący hierarchię kościelną. Jest święty, bo święty jest Bóg, który powołał Kościół do istnienia i obdarzył go darami Ducha Świętego.
Od dwóch tysiącleci Kościół nie jest zgromadzeniem ludzi idealnych, pozbawionych wad i grzeszności. Należą do niego ludzie słabi i grzeszni. Temu nie wolno zaprzeczać, ale też nie wolno na ocenie ich czynów i postaw opierać naszej wiary i stosunku do Kościoła. Gdyby Kościół opierał się na hierarchach lub czerpał swoją siłę tylko z dzieł człowieka – dawno przestałby istnieć.
Trzeba też pamiętać, że każda próba zaprzeczenia tej prawdzie i tworzenia wizji Kościoła wolnego od skazy i grzechu, kończyła się schizmą.
Nasz Kościół wydał takie postaci jak Karol Wojtyła, Stefan Wyszyński, ksiądz Jerzy czy ksiądz Małkowski. Z tego samego Kościoła wyszli księża patrioci oraz ludzie tacy jak ks.Czajkowski, ks. Sowa czy bp. Pieronek.
Dlaczego mamy patrzeć na nasz Kościół poprzez pryzmat tych ułomnych postaci, a nie oceniać go w perspektywie świętości? Tym bardziej, gdy jest ona bliższa prawdzie.
Pozdrawiam
Aleksander Ścios
. . .

Zachęcam do przeczytania obydwu artykułów. Opisane mechanizmy sprawowania władzy nadal funkcjonują, aczkolwiek dzisiaj jeszcze nie czesto opisywane, moze trudne do detalicznego uchwycenia, to jednak otaczająca nas rzeczywistość pozwala na takie przeświadczenie.

A oto linki do artykulow Aleksandra Ściosa, z których zaczerpnąłem materiał do mojego tekstu:

  1. http://bezdekretu.blogspot.com/2012/10/niespeniony-testament-jana-pawa-ii-1.html
  2. http://bezdekretu.blogspot.com/2012/10/niespeniony-testament-jana-pawa-ii-2.html

Waldemar Glodek, 2012.10.21
www.polishclub.org

Zródło: Aleksander Ścios – Bez Dekretu – strana autorska– 20-21 października 2012 roku

POLISH CLUB ONLINE, 2012.10.21

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek