Prof. Anna Raźny – Wizyta Cyryla I w Polsce w perspektywie pojednania


Prof. Anna Razny 2009 10 10 - Fot za Grzegorz Wysok blogPierwsza w historii Polski i Rosji wizyta patriarchy Moskwy i całej Rusi – Cyryla I wywołała w kształtujących bieżącą politykę Polski środowiskach partyjnych i intelektualnych sporą konsternację, a nawet szok. Pełne zrozumienie znaczenia tej wizyty i jej konsekwencji zaprezentowali natomiast niezwiązani z czołowymi partiami politycznymi patriotyczni konserwatyści i narodowcy.

Zadziwiające, że skonsternowane i zszokowane poczuły się środowiska uchodzące za prawicowe, odwołujące się do wartości chrześcijańskich i katolickiego elektoratu – ze środowiskiem PiS-u na czele i jego intelektualnym zapleczem, kształtującym opinię publiczną poprzez „Gazetę Polską”, „Naszą Polskę”, „Uważam Rze”, „W Polityce”, a także szereg niszowych gazetek i portali. Jeszcze większą konsternację i szok wywołał w ich szeregach historyczny akt podpisania przez przewodniczącego Episkopatu Polski, ks. arcybiskupa Józefa Michalika oraz patriarchę Cyryla wspólnego dokumentu wzywającego narody: polski i rosyjski do chrześcijańskiego pojednania. Świadectwem owej konsternacji było wymowne milczenie czołowych przedstawicieli tych środowisk, mianujących się przedstawicielami polskich katolików w sferze polityki. Milczenie oznaczające brak poparcia dla ks. arcybiskupa Michalika i stojącego za nim Episkopatu Polski.

Z drugiego szeregu tych środowisk odezwały się natomiast głosy przerażenia, surowej krytyki, a nawet ostrzeżenia przed rzekomo negatywnymi skutkami tego wydarzenia. Zarówno ci, którzy są nim przerażeni, jak i ci, którzy są nim oburzeni, wytoczyli ciężkie armaty – historyczne, polityczne, psychologiczne, socjologiczne – przeciwko symbolicznemu aktowi o charakterze czysto chrześcijańskim. Niektórzy nie kryli oburzenia również z tego powodu, że jako katolicy nie zostali zapytani o zdanie przez Episkopat, który „uknuł” to wszystko w tajemnicy przed nimi.

Poruszono wszystko, co chrześcijański charakter przesłania mogłoby przyćmić, a nawet zmienić. Głównie więc krzywdy doznane przez Polskę ze strony Rosji, jakby apel o pojednanie oznaczać miał ich przekreślenie i wymazanie z pamięci Polaków i Rosjan. Znamienne, że przywołano katastrofę smoleńską jako tragedię, która winna mieć charakter wyznacznika polskości i polskiego katolicyzmu. Kolejny raz ci, którzy uważają się za reprezentantów polskich katolików zademonstrowali niechrześcijańską pychę wobec śmierci ofiar katastrofy smoleńskiej, wręcz uzależniając od niej ekumeniczny dialog polskiego Kościoła katolickiego z rosyjską Cerkwią prawosławną. Kolejny raz zademonstrowali całkowity brak pokory wobec woli Bożej, obejmującej nie tylko moment katastrofy – okrzyczanej jako zamach – ale całe życie ofiar i wszystkie ich czyny – również wobec Polski. Krytykujący samą ideę chrześcijańskiego pojednania poruszyli nawet wątek agenturalności (nie udowodnionej!) tych, którzy za tą ideą stoją, odwołali się do różnic między Polską, reprezentującą „cywilizowany” Zachód, a Rosją, będącą Putinowską barbarią – jak się wyraził jeden z polityków PiS-u. Wykorzystano hasła znane z repertuaru politycznej poprawności oraz amerykańskiej i unijnej ideologii globalizmu – demokratyzacji Rosji i obrony praw człowieka.

Krytykujący i oburzeni zignorowali fakt, że impulsem fundamentalnym dla tego wydarzenia jest duch chrześcijaństwa rodzący dialog ekumeniczny katolicyzmu i prawosławia. Należy im więc przypomnieć, że w przypadku innego dialogu religijnego – dialogu katolicyzmu z judaizmem i islamem – milczą, choć ich wyznawcy toczą, przede wszystkim na Bliskim Wschodzie, krwawe wojny, eskalują terroryzm oraz stanowią zagrożenie dla pokoju światowego i zanikającego na tym obszarze chrześcijaństwa. Identyfikacja krytykujących i oburzonych nie jest trudna: to przeciwnicy chrześcijaństwa bądź jego fałszywi świadkowie. To osoby nie wiedzące, że rosyjscy przedstawiciele prawosławia już od dłuższego czasu zabierają głos na temat chrześcijaństwa w Europie i świecie, sprzeciwiają się wojującemu ateizmowi oraz towarzyszącemu mu kryzysowi moralnemu i szukają wsparcia dla tego sprzeciwu wśród innych chrześcijańskich konfesji. Nie wiedzą tego, że Ojciec Święty Benedykt XVI nasilił dialog z prawosławiem, że jest przygotowywane jego spotkanie z patriarchą Cyrylem.

Tylko osoby nie rozumiejące chrześcijaństwa mogą się bać tego, że wejście na drogę pojednania przekreśli pamięć o winach Rosji w tragicznej przeszłości narodu polskiego. Tylko osoby nie rozumiejące istoty chrześcijaństwa nie widzą tego, że apel o pojednanie i wejście na drogę pojednania stanowią próbę zapobieżenia powtórce z historii, ponowienia naszych losów. Stanowią próbę duchową, która może i powinna być skuteczniejsza od wszystkich naszych sojuszy politycznych i militarnych oraz niejednej tarczy antyrakietowej. Jest to jednocześnie próba podjęcia wspólnego działania na rzecz chrześcijaństwa, nade wszystko w Europie, poddanej obecnie ateizacji, a w niedalekiej przyszłości tragicznej w skutkach islamizacji. Unia Europejska, z którą związana jest Polska, te dwa negatywne procesy nie tylko umacnia, ale również przyspiesza. Tracącej swą duchową i kulturową tożsamość Europie potrzebny jest silny impuls chrześcijański wychodzący od silnego podmiotu politycznego i jego sprzymierzeńców w walce o wartości dla jej cywilizacyjnego kształtu najważniejsze. Stany Zjednoczone, które narzucają światu opartą na antywartościach pogańską cywilizację konsumpcji i hedonizmu, nie są zainteresowana powrotem Europy do chrześcijaństwa. Nie dają też żadnego wsparcia jego wyznawcom na tym kontynencie, podobnie jak i w całym świecie.

Znamienne było milczenie amerykańskich obrońców praw człowieka i demokracji, gdy rozgrywały się losy – podpisanego, niestety, przez polskiego prezydenta –Traktatu Lizbońskiego, pozbawionego odwołania do Boga i wartości chrześcijańskich, a tym samym stanowiącego prawną podstawę zmiany tożsamości duchowej i kulturowej Europy. Tymczasem rażący brak takiego odwołania stanowi pozbawienie milionów europejskich chrześcijan możliwości odwoływania się do unijnej konstytucji w walce o ich prawa. Dobitnym świadectwem negatywnego nastawienia Ameryki do chrześcijaństwa w świecie jest wycofanie się rządu USA w komisji praw człowieka ONZ z obrony praw chrześcijan na rzecz walki o prawa mniejszości seksualnych.

Natomiast w obronie praw chrześcijan na tym forum występuje od ponad roku Rosja. Jej przedstawiciele nie chcą ponadto uznać roszczeń mniejszości seksualnych do jednopłciowych małżeństw i adopcji dzieci za prawa człowieka. Takie stanowisko Rosji jest emanacją jej triumfalnego powrotu do chrześcijaństwa. Taka i tylko taka Rosja jest potrzebna Europie. Jest kilka zapowiedzi, które dobrze w tym wypadku rokują. Należy do nich utworzenie w Dumie Państwowej pod kierownictwem Siergieja Gawriłowa międzyfrakcyjnej grupy dla obrony wartości chrześcijańskich w Rosji i poza nią. Grupa ta nawiązuje obecnie współpracę z Parlamentem Europejskim. Dobrym sygnałem dla tej współpracy było poparcie, jakiego Rosja udzieliła w 2010 roku Włochom, odwołującym się do Trybunału w Strasburgu w sprawie krzyża we włoskiej szkole. Poparcie (również innych państw, do których, niestety, nie dołączyła Polska) było skuteczne, gdyż Trybunał orzekł, że krzyż może wisieć.

Powrót Rosji do chrześcijaństwa dokonał się – czy tego chcemy, czy nie – za Putina. Być może z tego powodu stał się on wrogiem numer jeden wszystkich ideologów nowego porządku światowego, unicestwiającego państwa narodowe, odbierającego zniewalanym społeczeństwom ich tożsamość, wykluczającego obecność chrześcijaństwa jako religii przeciwnej wszelkim totalitarnym ideologiom i zniewoleniom.

Drugim – równie ważnym – powodem krytyki pojednania jest zachodni sponsoring osób krytykujących – powiązania z amerykańskimi i unijnymi instytucjami służącymi ideologii globalizmu. Są to powiązania obfitujące w różne granty, stypendia, staże, szkolenia. Na płaszczyźnie politycznej najważniejsze są w tym wypadku powiązania uczestników okrągłego stołu z instytucjami amerykańskimi. Okrągły stół nie zaistniałby bowiem bez zgody USA, które zwyciężyły w zimnej wojnie i podyktowały światu jednobiegunowy porządek. Zasiadali przy nim z jednej strony ci, których akceptowała Moskwa, z drugiej ci, których akceptował Waszyngton i jego strategiczni sojusznicy – m.in. ludzie KOR-u. Dzięki tym drugim zachodni globaliści narzucili przygotowane przez Jeffreya Sachsa na gruncie chicagowskiej szkoły ekonomicznej tzw. reformy Leszka Balcerowicza, które realizowane były i są przez wszystkie bez wyjątku rządy w Polsce po 1989 roku. Nic dziwnego, gdyż od 1989 roku Polską rządziły i rządzą tzw. elity okrągłostołowe.

Te elity nie są zdolne do samodzielnego myślenia. Ich krytyka pojednania i antyrosyjskie nastawienie nie musi oznaczać obrony polskich interesów. Oznaczać może i oznacza realizację globalnej polityki Waszyngtonu i jego strategicznych sojuszników kosztem Polski. Dobitnym tego świadectwem jest nasz udział w okupacji Iraku i Afganistanu. Polscy ideologowie nowego porządku światowego nie są w stanie wypracować polskiej polityki. Ukąszenie ideologią ateistycznego i antynarodowego globalizmu jest bowiem tak samo groźne jak heglowskie ukąszenie. Ukąszeni nie rozumieją, że nie ma narodu polskiego bez katolicyzmu i chrześcijaństwa. Nie ma Europy bez chrześcijaństwa. Nie rozumieją, że utrata chrześcijaństwa oznacza utratę naszej tożsamości, bez której staniemy się zbiorowiskiem przypadkowych ludzi. Zbiorowiskiem, któremu będzie można narzucić każde zniewolenie. Dlatego współpraca na rzecz umocnienia chrześcijaństwa w Europie i świecie jest obowiązkiem nie tylko chrześcijańskim, ale również polskim. I to jest w polityce międzynarodowej nasz priorytet. Fakt, że tego nie rozumieją elity, świadczy o najpoważniejszym w Polsce kryzysie – o kryzysie myślenia.

Rosja była i jest imperialna, ale wiedząc o tym, trzeba widzieć i to, że im więcej w niej chrześcijaństwa otwartego, prowadzącego dialog z katolicyzmem i wspólnie z nim broniącego wartości najwyższych, tym słabszy mechanizm imperialny.

Niestety, ci, którzy trwają w kryzysie myślenia, nie widzą tego.

Prof. Anna Raźny

Zrodlo: http://www.aspektpolski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=5654&Itemid=155

POLISH CLUB ONLINE, 2012.10.23

Prof. Anna Raźny

Autor: Prof. Anna Raźny