Antoni Krawczykiewicz: Ten zły Łukaszenka zadbał o Nieśwież


Leżąca w obwodzie mińskim Nieśwież do 1939 roku wchodziła w skład województwa nowogrodzkiego. To liczące prawie piętnaście tysięcy mieszkańców miasto i stolica rejonu słynie z zamku Radziwiłłów.

Nieswiez - zamek Radziwillow - fot za pulawy.plW rękach tego wielkiego rodu zamek znalazł się w połowie XVI wieku. Wcześniej gospodarzami była rodzina Kiszków. Radziwiłłowie, pomimo zawieruchy dziejowej, włożyli wiele wysiłku by osadzony na planie kwadratu zespół renesansowo-barokowy był jedną z pereł kresowej architektury.

W jej psucie zaangażowały się maszerujące po ziemi mińskiej wojska rosyjskie, czy szwedzkie. Za każdym razem dokonywało się plądrowanie wnętrz i wywożenie cennych zbiorów. Swoje zrobiła I wojna światowa. Zamek odżył w dwudziestoleciu międzywojennym. Ale na krótko, bo aneksja wschodnich ziem II Rzeczypospolitej sprawiła, że Nieśwież wszedł w skład Białoruskiej Republiki Radzieckiej.

W pierwszej dekadzie po upadku państwa robotników i chłopów zamek niszczał. Ale sytuacja uległa poprawie od 2005 roku, kiedy to dawna rezydencja Radziwiłłów została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. To co dziś na własne oczy lub za pośrednictwem internetu mogą zobaczyć turyści musi cieszyć.
A to za sprawą restauracji części zamkowej, będącej obecnie muzeum. Prace pochłonęły kwotę ponad 50 mln dolarów. W tegoroczne wakacje oddano do użytku trzy ostatnie sale: balową i dwie jadalnie. Zamek w Nieświeżu jest hitem turystycznych wypadów eskapad na Białorusi. Tylko w tym roku jego progi przekroczyło trzysta tysięcy zwiedzających.

Mają oni do dyspozycji nie tylko budynek z rekwizytami, ale także możliwość uczestnictwa w imprezach towarzyszących, takich jak koncerty, czy czasowe wystawy. W planie jest jeszcze udostępnienie turystom podziemnego przejścia pod wałami zamku, które będzie dodatkową atrakcją.

Próba odtworzenia dawnej przeszłości Nieświeża dokonała się w latach rządów „tyrana” – jak o prezydencie Łukaszence – mówią zgodnie politycy obozu solidarnościowego. Tu różnic między PO a PiS nie ma.

Nienawiść do Łukaszenki przeplata się u nich z miłością do „pomarańczowych” na Ukrainie. Tyle tylko, że ci ostatni robią wszystko, żeby zatrzeć do końca ślady polskości na kresach południowo-wschodnich. Każdy kto był na Podolu, czy na ziemi lwowskiej może mieć na to rozliczne dowody.

Może zamiast bezmyślnej realizacji dyrektyw z Waszyngtonu, czy Brukseli „elity” rządowe i opozycyjne powinny polskim okiem popatrzeć na to co dzieje się na wschodzie? Ludzie Juszczenki czy Tymoszenko wznoszą pomniki banderowcom, w czasie gdy administracja „złego” Łukaszenki odrestaurowała zamek w Nieświeżu.

Antoni Krawczykiewicz

Za: Prawy.pl (26 października 2012)   /  BIBULA pismo niezalezne, 2012-10-26

POLISH CLUB ONLINE, 2012.10.28

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek