Magdalena Ziętek–“Dzieci” kontra fachowcy


EU Military Committee - Brussels, Belgium - photo situationbrief.comNo i się porobiło. Po tegorocznym Marszu Niepodległości, tak samo jak w zeszłym roku, świat obiegły zdjęcia pokazujące polskich nacjonalistów jako zamaskowanych bandytów. Krótko po tym pojawiły się żądania delegalizacji ONR i MW. A kilka dni temu schwytany został Brunon K., który rzekomo planował zamach na członków najwyższych władz RP ze "względów narodowościowych, nacjonalistycznych, ksenofobicznych i antysemickich". Jeśli ktoś więc miał jeszcze wątpliwości co do zagrożenia ze strony polskich środowisk narodowych, to po ostatniej spektakularnej akcji ABW powinny się one rozwiać.

Po ubiegłorocznym Marszu Niepodległości pisałam, że:

"Polska prawica nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji. Przede wszystkim nie rozumie, że przeciwnik jest zdeterminowany, by rzeczywiście dopiąć swego. I że w przeciwieństwie do polskiej prawicy działa w sposób strategiczny, przemyślany, a przez to skuteczny. Zamiast więc się oburzać, polska prawica powinna wreszcie zacząć działać z głową. Jeśli się nie ocknie, to poprzez popełnianie kolejnych błędów sama sobie wbije gwóźdź do trumny. Czy organizacja Marszu była więc dobrym pomysłem? Tak, jeśli organizatorzy mieli możliwość zapobieżenia wszelkich rozróbom. Nie, jeśli nie byli w stanie tego zagwarantować. W ostatnim przypadku należało pomyśleć nad inną formą uczczenia tego ważnego dla Polski wydarzenia". I dalej: "Media bardzo skutecznie pracują nad tym, że polskich patriotów przedstawiać jako zwykłych buntowników, którzy destabilizują „prawdziwy” porządek. Światowa opinia publiczna nigdy nie popierała naszych dążeń patriotyczno-niepodległościowych, co chyba ciągle jeszcze nie dotarło do świadomości polskiej prawicy. (…)Jeśli polska prawica zamierza w przyszłym roku powtórzyć swój „sukces”, to zapewniam ją, że kiedy światowe służby porządkowe (tak je nazwijmy) wkroczą do Polski, by obronić naszą demokrację przed „faszyzmem” , to światowa opinia publiczna odetchnie z ulgą. Ostateczne rozprawienie się z „polskim bandytyzmem” zostanie propagandowo ustylizowane na wielkie zwycięstwo Postępu i Cywilizacji. Jeśli więc polska prawica zawczasu się nie ocknie, to sama przyczyni się do tegoż właśnie zwycięstwa…" (http://konserwatyzm.pl/artykul/2456/o-polska-naiwnosci).

Moje słowa zostały przez wielu przyjęte z oburzeniem. Przede wszystkim zarzucano mi brak patriotyzmu… A sprawy rozwijają się dokładnie w opisanym przeze mnie kierunku.

Co więcej, wczytując się w treść ostatniej deklaracji Roberta Winnickiego, stwierdzam, że przebieg niszczenia polskiej tradycji narodowej zostanie przyspieszony przez samych narodowców. Oto co pisze prezes MW:

"Donald Tusk w podsumowaniu 5-lecia swoich skrajnie nieudolnych, wypełnionych korupcją, mnożeniem biurokracji i wprowadzaniem państwa policyjnego, rządów, zapowiedział, że będzie twardo bronił republiki okrągłego stołu. Nie wątpiliśmy w to ani przez chwilę. Ta obrona i niszczenie przeciwników trwa nieustannie, a z działaniami policji i bezpieki do czynienia mamy od dawna, nie od ostatniej niedzieli. Tusk jest w o tyle gorszej sytuacji niż Jaruzelski 30 lat temu, że zniszczył również armię, którą mógłby wyprowadzić na ulice. Przed nami zaś zadanie organizacji nowej, narodowej "Solidarności". Już za niespełna miesiąc, przy okazji rocznicy Stanu Wojennego, wyjdziemy na ulice polskich miast, żeby zaprotestować przeciwko tej nowej komunie. Zima nasza!" (http://www.facebook.com/robertwinnickipubliczny/posts/482175175160425, 17 listopada 2012).

Słowa Roberta Winnickiego świadczą o chyba już całkowitym utracie kontaktu z rzeczywistością przez środowisko, które reprezentuje. Uwadze pogrążonych w pseudopatriotycznym amoku narodowców umknęło bowiem spotkanie ministrów obrony i spraw zagranicznych Francji, Niemiec, Polski, Włoch i Hiszpanii, które 15 listopada odbyło się w Paryżu. Na stronie portalu www.uniaeuropejska.org  czytamy:

"W dokumencie przyjętym przez uczestników spotkania stwierdzono, że Unia potrzebuje nowej wojskowej organizacji do zarządzania operacjami wojskowymi. "Jesteśmy przekonani, że Unia Europejska musi zorganizować prawdziwą cywilno-wojskową strukturę, której obowiązkiem byłoby planowanie i prowadzenie misji i operacji" – stwierdzili przedstawiciele 5 państw UE". I dalej: "Radosław Sikorski, polski minister spraw zagranicznych, powiedział po zakończeniu spotkania, że "jeśli UE chce być mocarstwem, to musimy mieć możliwość wywierania wpływu na naszych sąsiadów Czasem musimy użyć siły, aby wesprzeć naszą dyplomację". Sikorski wezwał również do stworzenia ambitnego budżetu UE na lata 2014 – 2020, który pomoże wzmocnić politykę obronną Unii" (http://www.uniaeuropejska.org/wezwanie-do-stworzenia-nowej-struktury-militarnej-w-ue). 

Wbrew temu, co twierdzi Robert Winnicki, Tusk wcale nie jest "w gorszej sytuacji niż Jaruzelski 30 lat temu", i to dlatego, że "zniszczył również armię, którą mógłby wyprowadzić na ulice". Obawiam się, że Tusk jej po prostu nie potrzebuje: sprawę za niego rozwiąże Bundeswehra.

W ramach wspólnej europejskiej misji pokojowej.

Magdalena Ziętek

Zrodlo: http://magdalenazietek.blogspot.com/2012/11/dzieci-kontra-fachowcy.html , 2012.11.21

Na zdjeciu: Komitet Wojskowy Unii Europejskiej (EU Military Committee) – Foto za situationbrief.com , 1 listopad 2012 – Wybor zdjecia – wg/PCO

Polecamy blog autorski dr Magdaleny Zietek  W służbie orthos lógos

POLISH CLUB ONLINE, 2012.11.21

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek