Wszystko sprowadza się do pytania Piłata – z mec. Piero Tozzim z Alliance Defending Freedom, obrońcą życia rozmawia Agnieszka Żurek


Piero Tozzim - fot Pawel KulaJest czymś naprawdę ironicznym i wręcz perwersyjnym, iż Stany Zjednoczone promują obecnie cywilizację śmierci, i to nie tylko na swoim terenie, ale także i za granicą. Tymczasem w krajach postkomunistycznych odradzają się ruchy na rzecz obrony życia i odnowienia tożsamości chrześcijańskiej – mówi mec. Piero Tozzi, amerykański prawnik i obrońca życia.

Zasłynął Pan wygraniem w pierwszej instancji procesu z administracją prezydenta Obamy, dążącą do zalegalizowania prowadzenia eksperymentów na komórkach macierzystych nienarodzonych dzieci. Pański przykład pokazuje, że walka w obronie życia ma sens i że jej wynik zależy w dużej mierze od nas.

– W Stanach Zjednoczonych ataki na życie mają dzisiaj charakter różnorodny i wielowymiarowy. Jednym z przykładów może być tutaj system ubezpieczeń zdrowotnych, który nakłada na wszystkie osoby zatrudnione, także na chrześcijan, obowiązek finansowania aborcji i antykoncepcji. Kolejny przykład to stosowanie eksperymentów na komórkach macierzystych. Innym wymiarem ataków na życie jest wywieranie presji na poszczególne kraje, aby te wprowadzały prawa legalizujące zabijanie dzieci nienarodzonych. Promocję kultury śmierci możemy obserwować wyraźnie właśnie na gruncie polityki międzynarodowej, chociażby na przykładzie działań administracji Stanów Zjednoczonych, finansującej Fundusz Ludnościowy ONZ powiązany z kolei chociażby z programami odpowiedzialnymi za dokonywanie sterylizacji w Chinach.

Polityka USA w dziedzinie dotyczącej życia ludzkiego różni się w znaczny sposób od tendencji i działań innych państw?

– Na ironię zakrawa fakt, że Stany Zjednoczone prowadzą tego rodzaju politykę w czasie, gdy w wielu miejscach na świecie możemy obserwować tendencję wprost przeciwną. Przykładem może być tutaj Polska, z pewnością wasz kraj świadczy o wzrastającej świadomości dotyczącej znaczenia obrony życia. Liberalne prawo zezwalające na aborcję, jakie funkcjonowało w waszym kraju w czasach komunistycznych, zostało zastąpione prawem w dużej mierze chroniącym życie. Polski Trybunał Konstytucyjny również wydał niedawno decyzję sprzyjającą ochronie życia. Podobał mi się także wasz przestawiony w Sejmie projekt zakazujący aborcji eugenicznej. Podobne fakty możemy obserwować w innych krajach postkomunistycznych. Węgry, na przykład, zdecydowały się umieścić zapis o ochronie życia od poczęcia w swojej Konstytucji. Pewne pozytywne tendencje w dziedzinie obrony życia występują nawet w Rosji. Wzrasta tam świadomość, iż „aborcja” doprowadziła do potwornego spadku populacji. Czynione są tam zatem wysiłki na rzecz promocji kultury życia. Wobec tych faktów jest czymś naprawdę ironicznym i wręcz perwersyjnym, iż Stany Zjednoczone promują obecnie cywilizację śmierci – i to nie tylko na swoim terenie, ale także i za granicą. Tymczasem w krajach postkomunistycznych odradzają się ruchy na rzecz obrony życia i odnowienia tożsamości chrześcijańskiej.

Społeczeństwo amerykańskie jest na ogół postrzegane jako dość konserwatywne. Postawa władz tak bardzo różni się od przekonań większości narodu?

– Aborcja została zalegalizowana w 1973 roku. Pewną nadzieją napawa fakt, że coraz więcej młodych ludzi staje się obrońcami życia. Rośnie świadomość tego, że życie poczęte w łonie matki jest prawdziwym ludzkim istnieniem. Kilka lat temu duża spółka General Electric wprowadziła na rynek reklamę prezentującą trójwymiarowy obraz dziecka w brzuchu matki ,widoczny dzięki rozwojowi ultrasonografii. Reklama w założeniu nie miała być elementem kampanii pro-life, ale mimochodem tak się stało – dla wielu ludzi stała się ona bodźcem do refleksji. To jest pozytywny aspekt rozwoju technologicznego. Eutanazja natomiast nie jest w Stanach Zjednoczonych zalegalizowana, pozostaje to w gestii poszczególnych stanów. Na przykład w Massachusetts projekt legalizacji eutanazji został ostatnio odrzucony podczas głosowania. Poziom społecznego przyzwolenia dla eutanazji nie jest zatem tak wysoki jak poziom przyzwolenia na aborcję. Ten ostatni także się zmniejsza, możemy zaobserwować na tym polu korzystne zmiany opinii publicznej. Smutkiem napawa jednak fakt, że aborcję promuje nasz rząd. O ile na poziome centralnym działania administracji Obamy budzą niepokój, o tyle na poziomie lokalnym możemy obserwować trendy pozytywne.

W jednym z wywiadów zwrócił Pan uwagę na pewien paradoks prawny – skoro ciężarna kobieta nie może zostać skazana na karę śmierci, oznacza to, że chronimy w ten sposób jej nienarodzone dziecko. Tymczasem w innych przypadkach bywa, że to samo dziecko uznajemy za „zlepek komórek”.

– W Stanach Zjednoczonych zagadnienia prawne zależą od matematyki. Przy tego rodzaju sprawach podstawowym pytaniem jest: jak pozyskać głosy pięciu sędziów Sądu Najwyższego, w którym zasiada dziewięć osób i otrzymać w ten sposób większość. Sąd Najwyższy jest bardzo podzielony na gruncie ideologicznym. Część orzekających jest uważana za bardzo surowych w przestrzeganiu reguł, szczególnie w aspekcie respektowania praw konstytucyjnych, część natomiast nazywana jest „postępowcami”, co oznacza mniej więcej tyle, iż są oni relatywistami wierzącymi, że prawo można interpretować w taki sposób, w jaki uważają to oni za słuszne.

Jak to wygląda w praktyce?

– Można powiedzieć, że Sąd Najwyższy w Stanach Zjednoczonych jest podzielony na pół – czterech i pół sędziego to „konserwatyści”, czterech i pół natomiast to „relatywiści”. Jeden z sędziów, Anthony Kennedy, jest osobą o „ruchomych” opiniach. Jego głos zależy od wielu czynników. Opowiedział się on na przykład za życiem odrzucając kilka lat temu projekt „późnej aborcji”, a zarazem głosował przeciwko życiu w sprawie znanej jako Planned Parenthood versus Casey.

Jakie narzędzia manipulacji prawem wymieniłby Pan jako najczęściej stosowane i najbardziej niebezpieczne?

– Myślę, że wszystko sprowadza się do pytania, jakie zadał Poncjusz Piłat: „Cóż to jest prawda”? Czy używamy języka do tego, aby wyrazić niezmienną, obiektywną prawdę, czy też słowa mogą znaczyć to, co dowolna osoba chce, aby znaczyły? Czy możemy manipulować słowami, aby osiągnąć taki rezultat, jaki chcemy osiągnąć? Nie jest to zatem zwyczajne pytanie lingwistyczne, ale raczej filozoficzne – czy słowa odzwierciedlają niezmienną rzeczywistość, czy też są jedynie narzędziami, które mogą być użyte do tego, aby otrzymać to, co chcemy? Filozofia nominalizmu znalazła swoje odbicie na gruncie prawnym, podobnie zresztą jak koncepcja pozytywizmu w myśl której prawo naturalne miałoby nie istnieć, co z kolei pozwalałoby na dowolne kształtowanie systemu prawnego. Takie ujęcie sprawy oznaczałoby, iż człowiekowi nie należy się w sposób naturalny żadna ochrona jego praw. Kiedy papież Benedykt XVI mówił o dyktaturze relatywizmu, oto właśnie mamy tego przykład w praktyce: widzimy zaangażowanie zdolnych prawników w manipulacje na gruncie języka.

Sedno problemu tkwi zatem nie tyle w systemie prawnym, co w sferze moralnej?

– Myślę, że właśnie tak jest. W systemie demokratycznym możemy wybierać pomiędzy dobrem a złem. Oznacza to, że naprawdę wszystko zależy od ludzi. Jeśli są oni dobrzy i jeśli wierzą w istnienie prawdy obiektywnej, nie będą tolerować zła i wybierać do władz ludzi ustanawiających złe prawa. Sądzę, iż tym, czego potrzebujemy – zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i na całym świecie – jest odnowa duchowa. Spójrzmy jeszcze raz na Stany – właśnie wybraliśmy prezydenta, który naprawdę promuje cywilizację śmierci, powinno być to oczywiste dla wszystkich. I na dodatek wybraliśmy go nie raz, ale dwa razy. Zignorowaliśmy ostrzeżenia  amerykańskich biskupów którzy wskazywali, iż Obama podważa niezbywalne prawa człowieka, takie jak szacunek dla nienarodzonych dzieci czy dla małżeństwa kobiety i mężczyzny. Pomimo to, spora grupa uczęszczających do kościoła katolików zagłosowała za Obamą i za tym, za czym się on opowiada, a co stanowi „cywilizację śmierci”, jak trafnie określił to błogosławiony Jan Paweł II. Oznacza to de facto opowiedzenie się po stronie „antykultury”. Naprawdę potrzebujemy odnowy duchowej. Co ciekawe, jak wspomniałem już wcześniej, kraje postkomunistyczne odzyskują świadomość wartości życia ludzkiego. Jest to widoczne chociażby w tego rodzaju aktach jak debata w polskim Sejmie na temat aborcji eugenicznej. Powinniśmy brać przykład z Polski.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Agnieszka Żurek

Zrodlo: PCh24.pl, 2012-12-15

POLISH CLUB ONLINE, 2012.12.05

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek