Dr Jerzy Jaśkowski – Lekarze ostrzegają; MAMMOGRAFIA a sprawa Polska = RAK? (cz. 2)


Przeczytaj rowniez: Czesc I

*   *    *

Niewiedza jest grzechemKs Arcybiskup B.Pylak
                    
Wnukom Ku Pamięci - 
            – jeżeli jeszcze będą potrafili czytać.

 

Generalne, celowe obniżanie poziomu edukacji  przekształciło społeczeństwo w bezmyślną masę konsumentów. Znam osobiście wiele przypadków, zgłaszania się dorobkiewiczów do lekarzy, tylko i wyłącznie z prośbą o skierowanie na badanie , odpłatne,  na tzw. przebadanie się, bo ma pieniądze,  i mówiąc jednoznacznie nie wie na co je wydać, chce się więc przebadać. A na pytanie co mu dolega mówi otwarcie nic.

    Znam również sytuacje odwrotne, czyli  niemożność wykonania badania przez chorego  z powodu pozornego braku pieniędzy [bezpłatne NFZ badania mają bardzo długi czas oczekiwania] dyktowanych koniecznością niezbędnego  zakupu telewizora plazmowego, ponieważ taki ma już sąsiad.

    Praktycznie od 30 lat upadło czytelnictwo w Polsce. Samorządy, jak wiadomo wybierane przez tych samych  – nieczytających – obywateli, pierwsze co robią to obcinają pieniądze na  kulturę i oświatę, likwidując np. biblioteki publiczne.  Byłem świadkiem jak maturzyści, prywatnej szkoły, nie potrafili przeczytać głośno wiersza A.Mickiewicza z tablicy. A ostatnio rodzice tych “pociech” chcą nawet opodatkować wypożyczanie książek z bibliotek zwanych publicznymi, rzekomo pod naciskami Unii Europejskiej. I jak zwykle nikt nie protestuje. Czyli stado baranów zostało dostatecznie spacyfikowane.

 
George_Orwell_press_photo   To samo znaczenie ma wprowadzanie wersji elektronicznej książek. Po pierwsze elektroniczne książki są nietrwałe. Czas życia przeciętnej dyskietki wynosi  ok. 3-5 lat, potem zapis znika. Po drugie, można wznawiać poszczególne edycje zmieniając strony czy określone rozdziały,  zgodnie z aktualną propagandą polityczną, Czyli zgodnie z orwellowskim “Rokiem 1984”  można zawsze wydawać publikacje poprawne politycznie. Nikt nigdy nie będzie mógł udowodnić, że w wersji pierwotnej publikacji było inaczej.

Grzegorz Orwell

    Ta systematyczna działalność polegająca z jednej strony na rozbijaniu rodziny -  matki nie mogą wychowywać dzieci muszą pracować, z drugiej strony – na obniżaniu poziomu edukacji,  produkcji użytecznych idiotów, owocuje w sposób widoczny zaczynając od poziomu samorządów, a na sejmowych ustawach kończąc. Wystarczy posłuchać wypowiedzi kolejnych marszałków,  jak się chwalą pracowitością w swojej kadencji  uchwalając kilkaset ustaw [np. w poprzedniej kadencji Sejm uchwalił 953 ustawy]. Który z posłów przeczytał  chociaż  część z nich? Każdy normalny człowiek wie, że przeczytanie tych kilogramów makulatury byłoby trudne, a co dopiero skorelowanie poszczególnych ustaw z innymi już istniejącymi. Stąd taka ilość nowelizacji. Przeciętnie już w kilka miesięcy po uchwaleniu danej ustawy ten sam sejm uchwala poprawki. I co ciekawsze nie ma winnych tego bałaganu.

 
   Podobnie samorządy zajmują się albo robieniem indywidualnych interesów albo przyklepywaniem mało istotnych problemów; vide samorząd Gdańska , który w okresie ok. 20 lat ani razu nie zajął się przyczyną ponad 500 % wzrostu zachorowań na raka, czy też wzrostu  cukrzycy  u  dzieci, chociaż odpowiednie badania medyczne były przeprowadzone.

 
   Aby panować nad społeczeństwem robiono wszystko w celu wcielenia go do rozmaitego rodzaju organizacji. Typowym przykładem są ustawy o Izbach Lekarskich i Izbach Adwokackich.  Po przemianach w 1989/90 roku z radością przywitano tworzenie Izb Lekarskich. Sam jako delegat na pierwszy założycielski zjazd byłem pełen optymizmu. Jednakże już w tamtym okresie można było zaobserwować dziwne działania administracji z jedne strony i przemysłu z drugiej strony. Administracja chciała przerzucić wszelkie sprawy biurowe na Izby  Lekarskie, a przede wszystkim obciążyć kosztami lekarzy, przy zachowaniu kontroli nad edukacją lekarzy i mieć wpływ na kierunki rozwoju samorządu. W tak prosty sposób pod pozorem samorządów z koszarowano wszystkich lekarzy. Obecnie lekarz nie tylko musi ponosić koszty utrzymania Izby – administracji,  ale i przestrzegać wszelkich zaleceń i poleceń  nie mając ŻADNEGO wpływu na nie, co wykazały np. ostatnie negocjacje z Narodowym Funduszem.

    Pomimo faktu, że Konstytucja mówi o wolności zgromadzeń i zrzeszeń obywateli to akurat ustawa o Izbach  stosuje  przymus. I jak widać nikomu ta schizofrenia prawna nie przeszkadza. Wystarczyło zarezerwować dla “swoich” stołki  dyrektorów poszczególnych instytucji, szpitali, przychodni Narodowego Funduszu Zdrowia czy stworzenie odpowiednich specjalizacji.

    Takim nowym tworem mającym trzymać w ryzach medyków jest stworzenie przedmiotu zwanego  Zdrowiem Publicznym. Dawniej przez ok. 5000 lat historii pisanej, istniał lekarz i chory.  Jak lekarz był dobry i potrafił pomóc pacjentowi to był szanowany,  jak nie umiał pomóc to musiał opuszczać dany teren. Takie proste zasady były jednak dla niektórych “medyków z ambicjami” trudne do zaakceptowania ponieważ istniała odpowiedzialność osobista.  Z drugiej strony  trudno było także  urzędnikom takimi odpowiedzialnymi lekarzami manipulować.  Stworzono więc specjalistę od zdrowia publicznego, czyli urzędnika opłacanego przez państwo [cokolwiek to oznacza] czyli administrację. Innymi słowy, nie leczy się konkretnego chorego tylko powstała urawniłowka: wszyscy są tacy sami te same mundurki, te same kajdany na umyśle w postaci testów egzaminacyjnych, te same badania. Znowu kłaniają się cywilizacje azjatyckie,  a jeszcze 30 lat temu wszyscy śmiali się z “chińskich mundurków”. Po dwudziestu latach od rzekomych przemian politycznych, w naszym nieszczęśliwym kraju [St.Michalkiewicz], cała tzw. inteligencja chodzi w pasiakach  na umyśle i jeszcze sama je sobie zakłada będąc w pełni zadowoloną mając gadżety w rękach; a to telewizor plazmowy, a to nowego ipoda czy iphona.

szpital    Taki człowiek – specjalista zdrowia publicznego – jest zależny od płatnika czyli administracji  i zrobi wszytko,  aby się na dobrze płatnym stanowisku utrzymać. Widzimy te wszystkie problemy w sposób oczywisty w przypadku np. inwestycji typu budowa szpitala czy przychodni. Brałem udział w “obalaniu”  bzdurnego projektu w roku 1980/81 [wtedy było można], w nowej dzielnicy Gdańska – Morenie,  gdzie architekci i lekarz miejski zatwierdzili projekt usytuowania w budynku  Poradni Matki i Dziecka po jednej stronie korytarza, a poradni przeciwgruźliczej naprzeciwko, po drugiej stronie korytarza. Urzędnicy Zdrowia Publicznego byli bardzo oburzeni, że chcieliśmy koniecznie zmiany tego absurdu. Nic się nie zmieniło. Obecnie, po 30 latach,  zatwierdzono szpital w Gdańsku [projekt zmienionej galerii handlowej], w którym np. dyżurki lekarskie nie mają okien nie licząc innych błędów architektonicznych. Wszyscy, którzy mieli podpisać się pod projektem,  podpisali, nikt się nie sprzeciwił. Koszty poniesie chory,  np.  poprzez zmniejszenie kwot  Nowy szpital czy zmieniona galeria GUMED przeznaczanych na leczenie z powodu ich ograniczenia spowodowanego wzrostem kosztów ogrzewania pustej przestrzeni- korytarzy.

ptasia grypa

 

Szopka z ptasi grypą na koszt podatnika

     Innym  przykładem marnotrawstwa była sprawa rzekomej ptasiej grypy w 2007 roku w Toruniu. Na całą akcję zwalczania  rzekomego wirusa, wydano 50 milionów złotych, oczywiście dla dobra społeczeństwa. Co prawda garstka ludzi, którzy na tym skorzystali była bardzo ograniczona, ale z tego powodu jednostkowa kwota przypadająca na osobę po podziale wyższa. Na pewno przydała się przed świętami Bożego Narodzenia. Tylko co to miało wspólnego z medycyną? Dla porównania kwota ta , wg danych marszałka województwa pomorskiego, pokryłaby ponad 70% obecnych wydatków na leczenie wszystkich chorób nowotworowych w województwie pomorskim. W województwie tym, z powodu braku środków finansowych prawidłowo jest leczony co ok. 50 -ty chory nowotworowy.  Stąd te kilkumiesięczne kolejki oczekujących.

 
jj document    Podobną rolę jak  “specjalizacja” Zdrowie Publiczne  pełnią Izby Lekarskie praktycznie nie mające ŻADNEGO  wpływu na powstawanie aktów prawnych, a zmuszające  lekarzy do ich przestrzegania. Izby Lekarskie zostały także zaprzęgnięte w przestrzeganie poprawności politycznej lekarzy. Lekarz ma leczyć, a nie krytykować postępowanie władz. Ma brać udział w praniu mózgów  zwanych szkoleniami.

Wystarczy zapoznać się z zawartymi w Biuletynach  Izb Lekarskich informacjami o szkoleniach i kursach. Zdecydowana większość to szkolenia przygotowywane przez firmy farmaceutyczne. A jeżeli nie to i tak firma farmaceutyczna ma w każdym kursie  swoje wystąpienie i jest fundatorem materiałów “promocyjnych”. Szkolenia te są robione zgodnie z  programem CIA zwanym MK Ultra.

W Polsce ten system we współpracy z sowieckm  GRU,  znany był pod nazwą Kompleksowy System Dezintegracji Osobowości lub COCON i istniał od 1947 roku .W ramach tego eksperymentu medycyny współczesnej prowadzono terapie narkotyczne, szokowe, eksperymentowano z hipnozą, stosowano tortury fizyczne np. słynne podtapianie. Eksperymenty te przeprowadzano na tzw. białych myszkach czyli wrogach ludu pracującego miast i wsi. W ramach tej “militarnej” części doświadczeń używano gazów bojowych, badano skuteczność masek przeciwgazowych, badano wpływ wdychania spalin samochodowych na organizm ludzki, podawano zepsutą żywność i słoną wodę do popijania. Zmuszano do picia moczu. Wprowadzano zakaz kąpieli i wszelkich zabiegów higienicznych. Eksperymentowano z bakteriami, zamrażano.
Szczególnie wschodnie służby podejrzewane były o handel organami  uzyskiwanymi od ludzi nazywanych w żargonie białymi myszkami.

    Prowadzono prace nad aparaturą do czytania myśli. Współpraca obejmowała wszystkie służby specjalne podległe Moskwie, a więc STASI, Informację Wojskową-późniejsze WSI, służby koreańskie. Wykonawcami byli pracownicy służby zdrowia. Nagrodą były dziwnie szybkie awanse.

    Obecne leczenie sprowadzono do wykonywania wytycznych opracowywanych przez urzędników. Ostatnie wyniki kontroli NFZ zarzucają lekarzom np. że 14% rozpoznań postawili bez przeprowadzenia odpowiednich badań. No bo urzędnik nie może zrozumieć, że lekarz aby rozpoznać zapalenie wyrostka robaczkowego nie musi wykonywać badania w rodzaju tomografii komputerowej za 600 zł, a wystarczy ,że dotknie brzuch chorego; podobnie nie musi wykonywać badania dopplerowskiego za 200 zł, aby rozpoznać zapaleni żył kończyny dolnej.

    Konkretnym wynikiem takiego postępowania politycznego i edukacyjnego jest np. sprawa tzw Codeksu Alimentarus i obecny protest przeciwko wprowadzaniu zakazu sprzedaży leków roślinnych. A przecież ta sprawa została rozstrzygnięta ponad 20 lat temu.  Pod koniec lat 80 – tych i na początku lat 90 – tych ubiegłego wieku, w poszczególnych Akademiach Medycznych likwidowano przedmiot fitoterapię lub odpowiednie rozdziały w podręcznikach farmakologii. Przedstawiciele Big Farmu odpowiednio rozmawiając z kierownikami katedr , poprzez finansowanie wydawnictw podręczników czy skryptów, doprowadzili do likwidacji informacji o lekach roślinnych. Czyli od ok. 20 lat kolejne roczniki medyków w ogóle nie wiedzą jak stosować leki roślinne. Mało tego,  zdecydowana większość aptek w Polsce nie posiada już możliwości wykonywania leków na “zamówienie” . Czyli lekarz nie może przepisać leków złożonych w postaci  np. proszków czy czopków ponieważ apteki nie przygotowują takich leków. Różnica pomiędzy lekiem gotowym, a robionym dla danego chorego jest taka jak pomiędzy ubraniem kupowanym w chińskim supermarkecie, a szytym u dobrego krawca na miarę jak mówił prof. Radecki.
Ale to już tylko historia.

 
   Tak więc cała akcja zbierania podpisów po petycjami protestującymi przeciwko wprowadzaniu zakazu sprzedaży leków roślinnych jest bezsensowna i spóźniona o ok. 20 lat. Obecnie prawdopodobnie, w większości uczelni, istnieje brak specjalistów mogących uczyć studentów fitoterapii.

    Inną taką akcją prowadzoną przez tzw. Zdrowie Publiczne i jego przedstawicieli chcących się wykazać, jest akcja dezinformacyjna o roli szczepień -  szczególnie wśród dzieci i emerytów. Cała  akcja ma na celu tylko i wyłącznie przerzucenie olbrzymich sum z budżetu służby zdrowia do prywatnej kieszeni kilku firm produkujących szczepionki. Jak wykazały to liczne badania naukowe wartość profilaktycznych szczepień jest podobna do mycia rąk, ale znacznie droższa i powodująca masę powikłań niezwykle kosztownych w leczeniu.
 
Dr Jerzy Jaskowski - fot interPS.1. Drzewiej lekarze wymieniali uwagi na tematy medyczne na stronach branżowych wydawnictw. Od ok. 20 lat brak polskich czasopism medycznych uniemożliwia taką wymianę. Jedynym sposobem poinformowania społeczeństwa jest internet.

PS. 2. Dlaczego od ok. 15 lat GUS nie publikuje danych dotyczących zachorowań w rozbiciu na poszczególne powiaty? Przecież GUS utrzymuje się ze społecznych, naszych pieniędzy.? Podział na powiaty jest oficjalnym administracyjnym podziałem jeszcze istniejącym kraju.
Ktoś mu zakazał?

PS. 3. Od  maja 2012 roku ginie w internecie cała masa publikacji – pojawia się tekst : strona error albo pojawiają się napisy “W twoim kraju zabronione”. No ale oczywiście żadnej
cenzury nie ma!?

Dr Jerzy Jaśkowski
[email protected]  
SFMRM

Rozpowszechnianie wszelkimi sposobami jest zalecane szczególnie pozostawianie w przychodniach lekarskich.

c.b.d.o.

Przeczytaj rowniez:

POLISH CLUB ONLINE, 2012.12.20

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek