Kinga Kowalewska – "Zgniły kompromis" ws. GMO, czyli o paradoksach ustawy o nasiennictwie


Grim-Reeper-gmo-foto-interPrezydent Komorowski złożył swój podpis pod budzącą wiele kontrowersji ustawą o nasiennictwie, częściowo odnoszącą się do kwestii GMO w Polsce – pisze Kinga Kowalewska z Inicjatywy GMO to nie to.

Zapewne wielu Polaków, którzy zaangażowali się w protesty pod Pałacem Prezydenckim z udziałem celebrytów nie ma pojęcia o tym, że szanse na weto były od początku znikome. Rzeczona ustawa wyszła z kancelarii prezydenta w odpowiedzi na zawetowaną przeszło rok temu ustawę koalicji rządzącej, która zdaniem wielu obserwatorów była ewidentnie lobbowana przez giganta biotechnologicznego, a sposób jej procedowania i naciski ze strony ambasady amerykańskiej urabiającej wpływowych polityków i dziennikarzy wywołały burzę w Internecie. Temat został niemal pominięty przez media głównego nurtu.

Ustawa o nasiennictwie jest mylona przez wielu przeciwników GMO z ustawą o organizmach genetycznie modyfikowanych, która do tej pory nie została wprowadzona w życie. Nie reguluje ona kwestii GMO w naszym kraju w sposób kompleksowy. W wąskim zakresie odnosi się do komercyjnego wykorzystania roślin GMO w rolnictwie i nie ma nic wspólnego ze znakowaniem i regulowaniem obrotu produktami spożywczymi zawierającymi GMO. Projekt kompleksowej ustawy o organizmach genetycznie modyfikowanych autorstwa PiS zgodnie z zapowiedzią posła Szyszki ma lada dzień ujrzeć światło dzienne.

Wiele kontrowersji wzbudziło wycofanie z prezydenckiego projektu ustawy o nasiennictwie zapisów zakazujących obrotu materiałem siewnym GMO i wpisywania odmian tych roślin do rejestru krajowego. Zapisy te były niezgodne z prawem unijnym i spośród krajów wspólnoty jedynie Bułgaria zdecydowała się na takie rozwiązania prawne. Polska podobnie jak reszta krajów przeciwnych GMO wprowadza zakaz upraw poszczególnych odmian dopuszczonych przez UE na drodze rozporządzeń, które według zapewnień rządu mają wejść niemal równocześnie z ustawą.

Ustawa o nasiennictwie w obecnym jej kształcie jest w opinii wielu przeciwników GMO zgniłym kompromisem. Z jednej strony wreszcie wprowadza kary dla rolników, którzy zdecydują się na bezprawne użycie GMO. Powołuje system monitoringu i kontroli takich upraw. Dopuszcza zarazem obrót transgenicznym materiałem siewnym. Paradoks takich uregulowań, podyktowany koniecznością podporządkowania krajowego ustawodawstwa przepisom unijnym, oddaje stwierdzenie posła Jerzego Chróścikowskiego wyrażone podczas prac nad ustawą: „To tak jakbyśmy zalegalizowali obrót narkotykami i jednocześnie zakazali ich używania”.

Kinga Kowalewska 
Inicjatywa Obywatelska"GMO TO NIE TO"

Za: Rebelya.pl , 24 grudnia 2012

POLISH CLUB ONLINE, 2012.12.24

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek