Prof. Jan Żaryn: Komunizmu nie rozliczono i nie ma już szans na jego rozliczenie


W 31. Rocznicę wprowadzenia przez gen. Jaruzelskiego stanu wojennego, który miał za zadanie przechwycenie wymykającej się z rąk komunistow kontroli władzy nad rozrastajacym się ruchem społecznym “Solidarność” portal Iktomaracje.pl zorganizował spotkanie z prof. Janem Żarynem.

Zanim do wspomnianego spotkania doszło portal przeprowadził z Profesorem wywiad.

Profesor dokonał wstępnej oceny przeprowadzanej dekomunizacji uznając, że wobec okoliczności jakie zaszly w Polsce w ostatnich 20. latach proces można uznać za zakończony.

Poniżej wywiad z prof. Żarynem za portalem iktomaracje.pl
Redakcji PCO

*   *   *

Prof. Żaryn: Komunizmu nie rozliczono i nie ma już szans na jego rozliczenie

Moim zdaniem dekomunizacja nie została na dobre rozpoczęta. Ja bym ten proces traktował jako zjawisko historyczne – mówi w rozmowie z Bartkiem Graczakiem prof. Jan Żaryn. W czwartek o godz. 20:15 – w dniu 31. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego spotkamy się z profesorem i porozmawiamy o tym, czy rozliczono komunizm i dlaczego warto ten totalitarny system rozliczyć. Najpierw wstęp – polecamy lekturę!

Bartłomiej Graczak: Czym tak naprawdę jest dekomunizacja i jak powinna wyglądać?

Jan_Zaryn_phot-interProfesor Jan Żaryn: Dekomunizacja jest zjawiskiem historycznym i tylko w takim kontekście możemy o niej mówić. Dotyczy początku lat 90., kiedy to część środowisk politycznych wywodzących się z kręgu Solidarności doszła do wniosku, że nie będzie wolnej Polski jeżeli nie odbędzie się dekomunizacja. Jest ona rozumiana – podobnie, jak denazyfikacja – jako uwolnienie struktur państwa od osób, które przynależały do aparatu władz totalitarnego państwa. Za tym kryła się nadzieja, że wolna i niepodległa Polska będzie zarządzana przez ludzi, którzy nie mają krwi na rękach. Zobowiązania wobec władz komunistycznych były tamą przed wolnym i swobodnym rozwojem ludzi, społeczeństwa i państwa. Dekomunizacja miała zatem objąć ludzi, którzy byli odpowiedzialni za funkcjonowanie tego zła. Karą nie musiał być wyrok sądowy. Karą miało być to, że w imię budowania demokratycznego państwa nie będą zajmowali żadnych stanowisk, od których to stanowisk zależy jakość tej demokracji. Jak się okazało w praktyce było to bardziej marzeniem niż programem politycznym.

Mówił Pan profesor, że dekomunizacja to proces uwalniania struktur państwowych od osób, które „mają krew na rękach”. Czy udało się ten proces przeprowadzić skutecznie i w pełni?

W ogóle się nie udało, ani w pełni, ani tym bardziej skutecznie. Wręcz odwrotnie. Stan władzy funkcjonującej w okresie PRL został przeniesiony na teren RP i dlatego instytucje były słabe wobec zinstytucjonalizowanego nacisku tyle, że już nie w formie partii, ministerstw, służb specjalnych, tylko w formie zobowiązań między ludźmi działającymi wcześniej w tych strukturach. I to jest widoczne do dzisiaj. Na przykład obecny system bankowy wyrósł z PRL-owskich układów, podobnie jest z mediami czy służbami specjalnymi.

Miałem zapytać czy proces dekomunizacji został zakończony, ale z tego, co Pan Profesor mówi wynika, że w ogóle nie został rozpoczęty.

Moim zdaniem nie został na dobre rozpoczęty. Ja bym ten proces traktował jako zjawisko historyczne.

Nie ma więc szans, aby do tego wrócić?

Nie ma żadnych szans. Nie ma ludzi, którzy są w stanie odczytać ślady komunizmu. W związku z tym ta władza – nie mówię o demokratycznej, ale ta władza realna, czyli instytucjonalna – ma bardzo trudne do odczytania uzależnienia. Pan prof. Zybertowicz czy pani prof. Staniszkis próbują je opisywać. Są to jednak opisy politologiczne, nie ma zatem jednoznacznego poinformowania o tym, kto i dlaczego nami rządzi. To jest dzisiaj już niemożliwe, dlatego dekomunizacja również jest niemożliwa.

Jak bardzo istotne jest to, aby społeczeństwo wiedziało, że tej dekomunizacji nie było, że te działania które przeprowadzono nie były rzetelne i że po prostu w różnych instytucjach państwowych zasiadają postkomuniści czy wręcz komuniści?

Funkcjonują patologie. Proponuję zmianę języka. Nie mówiłbym o postkomunistach czy komunistach, bo są to terminy słusznie opisujące rzeczywistość w latach 90. Jednak te 20 lat minęło i ja bym mówił o patologiach, które degradują nasz system demokratyczne. Na marginesie chciałbym jednak powiedzieć, że my nie żyjemy w żadnej demokracji, to jest pozór demokracji. Ale jeśli chodzi o te patologie, które są widoczne nawet dla osób mających mniejszy związek z publicznym działalnością, to warto się im przyglądać. Ludziom trzeba tłumaczyć, co to oznacza „być obywatelem”, że to nie są tylko rytualne czynności, jak chodzenie na wybory. Po takiej edukacji ludzie łatwiej zrozumieją co jest dziedzictwem PRL-owskim, a co jest dziedzictwem personalnego trzymania się pewnych uzależnień.

Taką patologią odziedziczoną po Polsce komunistycznej jest – widziałem je na własne oczy, gdy kandydowałem do Senatu – poczucie, które istnieje wśród ludzi posiadających choćby skrawek władzy, że wolno im deptać godność ludzi narażonych na dyskomfort np. utraty pracy. To jest niestety zjawisko szalenie widoczne. Wynika ono z przyzwolenia rządzącej PO i PSL, czy władz samorządowych. Ta patologia świadczy o totalnym braku honoru władz. To jest hołota, która nami zarządza i to jest niewątpliwie dziedzictwo PRL-u. Jak się okazuje nie tylko wśród komunistów była hołota.

O tych patologiach, o komunizmie i uwikłaniach osób funkcjonujących w obecnym systemie porozmawiamy szerzej w czwartek na spotkaniu w murach UW. Pan właśnie w czwartek spotyka się ze studentami, w dniu symbolicznym, czyli 31. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego. Dlaczego warto przypominać ludziom o tym czym był komunizm i przede wszystkim dlaczego warto komunizm rozliczyć?

Warto rozpoznać rzeczywistość państwa komunistycznego. Dzień 13 grudnia jest dobrym pretekstem do rozpoznawania przeszłości w dwóch wymiarach. Pierwszy wymiar to szukanie odpowiedzi to szukanie odpowiedzi, co tak naprawdę się wydarzyło i dlaczego to się wydarzyło. To jest ważne pytanie, gdyż, o zgrozo, z roku na rok badania socjologiczne stwierdzają, że jesteśmy bardzo mocno podzieleni w kwestii oceny wprowadzenia stanu wojennego. Przez tyle samo osób gen. Jaruzelski jest uważany za antypolskiego oficera sowieckich służb, który wypełniał zadanie Moskwy, jak i zbawcę, który uratował nas przed wejściem tychże sowietów do Polski. To nie jest normalny stan jeśli chodzi o społeczną samowiedzę i komunikację na temat jednego z najważniejszych wydarzeń ostatnich dziesięcioleci.

Dla tworzenia wspólnoty to jest bardzo ważne pytanie, bo prawda jest jedna. Data 13 grudnia to dobry pretekst do porozmawiania, co się wtedy stało. Ale drugi wymiar to rozmowa o systemie komunistycznym. Dlaczego ten system był naprawdę antyludzki. Tak samo, jak przesłanki rasistowskiego państwa III Rzeszy. Były one dla cywilizacji bardzo groźne. Oba totalitaryzmy były bardzo antyludzkie. W obu systemach doszło do demontażu człowieka, jako osoby, która ma zakodowany pewien ładunek pozytywnego funkcjonowanie w świecie. Cały ten ładunek, czyli wartości oparte o wierze w Boga, o honor, o rodzinnej stałości, na bardzo wielu elementach, które konstruują kondycję ludzką, to te wszystkie elementy miały być zniszczone.

Rozmawial: Bartek Graczak
[email protected]

Przeczytaj takze w tym temacie:

Tekst Karola Darmorsa: W III RP dekomunizacji nie doczekamy

Zrodlo: iktomaracje.pl , 10 grudnia 2012

POLISH CLUB ONLINE, 2012.12.26

Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci