Magdalena Ziętek – "Konserwatyzm tomistyczny a ideologie"


tomaszzakwinuTomiści lubią podkreślać, iż tomizm zapewnia najlepszą ochronę przed "ideologizowaniem". Ich zdaniem, to właśnie odejście od podstawowych zasad tej filozofii spowodowało pojawienie się wszelkiej maści ideologii. Uważają oni przy tym, że sam tomizm nie może stać się ideologią.

Przyjrzyjmy się najpierw, co na temat pojęcia ideologii mówią sami tomiści. Piotr Jaroszyński charakteryzuje je w taki sposób: "Ideologia tym różni się od filozofii, że celem tej ostatniej jest poznanie prawdy dla samej prawdy, poznanie rzeczywistości w aspekcie konstytuujących ją koniecznie przyczyn, natomiast ideologia poznaje rzeczywistość w świetle pewnego a priori po to, by wyniki poznania użyć dla zbudowania pewnej konstrukcji intelektualnej będącej prototypem nowej rzeczywistości (zwł. społecznej). Ten prototyp może być następnie wcielany w życie przez polityków, którzy dysponują odpowiednimi środkami, takimi jak administracja, finanse, ustawodawstwo, policja i wojsko. Filozofia, z uwagi na odmienny cel, aspekt i metodę, nie jest ideologią, choć ideologia stara się czasem przybrać postać filozofii" (P. Jaroszyński, NAUKA, Powszechna Encyklopedia Filozofii, Tom 7, ss. 533-541).

Natomiast Henryk Kiereś twierdzi, że w odróżnieniu od filozofii, która jest nauką, a więc wyjaśnia swój przedmiot, „ideologie nie wyjaśniają świata rzeczy i osób, ale ten świat kreują”, traktując ludzi jak surowiec przetwarzany podług aktualnych konieczności. Kiereś mówi dalej: „ideologia jest jak maszyna, działa obiektywnie, lecz bezosobowo", zwalniając swych wyznawców z odpowiedzialności za czyny (H. Kiereś, 2000, Trzy socjalizmy, s. 80-82). Jego zdaniem, ideologizacja życia społecznego polega na jego mechanizacji, gdyż u podstaw myślenia ideologicznego zawsze leży "jakiś determinizm naturalistyczny (biologizm) lub historyczny, socjologiczny bądź psychologiczny”, co skłaniało osoby wyznające daną ideologię do poszukiwania obiektywnych praw życia społecznego (H. Kiereś, 1998, Służyć kulturze, IEN, s. 30).

Jako filozofia realistyczna, tomizm ideologią nie jest i nigdy nie może się nią stać (chyba że przyjmiemy inną definicję pojęcia ideologii). Po bliższym przyjrzeniu się tomaszowej koncepcji polityki trudno oprzeć się wrażeniu, że rzeczywiście jest ona najlepszym lekarstwem na wszelkiej maści ideologie.

Zacznijmy od tego, że tomizm nie zakłada istnienia jakiegoś abstrakcyjnego i zamkniętego systemu norm, który w niezmienionej formie obowiązywałby w każdym czasie i każdych okolicznościach. Nie oznacza to jednak relatywizmu, gdyż św. Tomasz przyjmuje istnienie obiektywnego dobra, które musi być przez ludzi ciągle na nowo odczytywane i urzeczywistniane. Brzmi bardzo skomplikowanie, ale sprawa jest prosta. Wyjaśnijmy ją na podstawie kilku prostych przykładów.

Św. Tomasz mówi, że każdy byt ma swoją naturę i że dobre dla niego jest to, dzięki czemu może żyć zgodnie ze swoją naturą. I tak to, co jest dobre dla kota, niekoniecznie musi być dobre dla psa, a co dobrze służy chwastom, może się okazać zabójcze dla róży. Co więcej, natura psa i kota nie zmieniają się w czasie i przestrzeni, nawet jeśli sposób zachowania tych zwierząt częściowo zmienia się w zależności od okoliczności. Inaczej odżywiał się pies należący do średniowiecznego chłopa niż pies, którego właścicielem jest współczesny nowobogacki. Nawet jeśli ten drugi zwierzak nie byłby w stanie przełknąć tego, czym żywił się jego przodek, nie oznacza to, że w międzyczasie natura psa się zmieniła. Gdyby natura psa się zmieniła, to pies nie byłby już psem, tylko jakimś zupełnie nowym zwierzęciem.

Podobnie sprawy mają się z człowiekiem. Także człowiek ma swoją niezmienną naturę, ale to, co jest dobre dla Eskimosa, może być zabójcze dla Afrykańczyka, etc. Różnica między człowiekiem a zwierzętami polega na tym, że zwierzęta niejako instynktownie wiedzą, co jest dla nich dobre, a człowiek tylko w ograniczonych zakresie (w końcu także jest zwierzęciem). Ze względu na to, że posiada on rozum i wolną wolę, musi ich odpowiednio używać do rozpoznawania i realizowanie tego, co jest dla niego dobre. Człowiek jako istota wolna i rozumna może żyć zgodnie ze swoją naturą tylko wtedy, kiedy odpowiednio używa tych dwóch władz.

Św. Tomasz z Akwinu twierdzi, że człowiek jest w stanie znaleźć racjonalne rozwiązanie dla bieżących problemów, co jednak wymaga spełnienia kilku warunków. Zacznijmy od tego, że wiedza na temat tego, co jest dobre, nigdy nie jest wiedzą czysto indywidualną, lecz jest wynikiem procesu akumulacji wiedzy z pokolenia na pokolenie. Ludzkość gromadzi swoją wiedzę poprzez doświadczenia wielu pokoleń, za pomocą metody prób i błędów zdobywa ciągle to nowe informacje na temat otaczającej ją rzeczywistości. Dzięki temu nowe pokolenia nigdy nie muszą zaczynać od zera. Nie ma też prawdziwej wiedzy bez mądrości, czyli rozumienia spraw ludzkich, jak np. znajomości typów charakterologicznych, umiejętności rozwiązywania konfliktów. Wiedza zdobywana jest także poprzez nauki teoretyczne, i to zarówno czysto spekulatywne, np. filozofię czy teologię, jak i szczegółowe, np. współczesną psychologię albo socjologię. Dla katolików prawdziwą skarbnicą wiedzy oczywiście jest Kościół.

Tomaszowa koncepcja poznawania i realizowania dobra ściśle związana jest z jego rozważaniami na temat edukacji. To właśnie dzięki odpowiedniej edukacji wiedza zgromadzona przez pokolenia przekazywana jest dalej. I tak np. zgodnie z klasyczną koncepcją wychowania, studiowanie historii nie sprowadza się do "wykuwania" na pamięć faktów i dat, tylko polega na studiowaniu zachowań ludzkich, a więc poznawaniu natury człowieka (zgodnie z zasadą historia magistra vitae est). Przyglądając się różnym zdarzeniom z przeszłości, nietrudno bowiem dostrzec pewne prawidłowości (które nie mają jednak statusu praw przyrodniczych!), których znajomość może okazać się przydatna w podejmowaniu indywidualnych decyzji. Edukacja także ma na celu uzdolnienie człowieka do robienia prawidłowego użytku ze swojego rozumu poprzez nauczenie go rzetelnego badania rzeczywistości, rzeczowego argumentowania i logicznego dowodzenia.

Dopiero tak przygotowany człowiek może, zdaniem św. Tomasza z Akwinu, żyć zgodnie ze swoją wolną i rozumną naturą. I tutaj dotykamy kolejnej kwestii, czyli zasady pomocniczości i decentralizacji. Człowiek może realizować się jako wolna i rozumna osoba tylko wtedy, kiedy rzeczywiście ma coś do powiedzenia we własnej sprawie. Jeśli scentralizowana administracja w drobiazgowy w sposób reguluje, jak ma żyć każdy obywatel, to nie jest on w stanie żyć zgodnie ze swoją naturą, bo nie ma nawet okazji do tego, by używać swojego rozumu i wolnej woli!

Model tomistyczny zakłada, że każde nowe pokolenie powinno zostać wyposażone w wiedzę odziedziczoną po swoich przodkach, jak również zostać odpowiednio przygotowane do życia poprzez wychowanie. Należy nadmienić, że św. Tomasz nigdy nie obiecywał, że człowiek może mieć absolutną pewność, iż podjęta przez niego decyzja była słuszna. Ale nawet jeśli po czasie okaże się ona błędna, to jej „autor” powinien wyciągnąć z tego konkretne wnioski.

Tomaszowa koncepcja dobra uwzględnia więc fakt, że człowiek nieustannie przekształca swoje otoczenie, przez co jest konfrontowany z coraz to nowymi problemami. W końcu jeszcze kilkadziesiąt lat temu nie było metody in vitro, nie było urządzeń technicznych przez wiele lat podtrzymujących życie ciężko chorych pacjentów, nie było gier komputerowych ani Teletubisiów. Warto na marginesie dodać, że katolicy, którzy szukają odpowiedzi na pytanie, jak się mają zachować w nowych okolicznościach, nie znajdą przecież odpowiedniego rozwiązania w Biblii. Jezus nie wypowiadał się na temat Teletubisiów, podobnie Ojcowie i Doktorzy Kościoła. Skąd więc współcześni katolicy mają wiedzieć, co jest dla nich dobre, czy np. należy zabronić dzieciom oglądania Teletubisiów, bo oglądanie jednego z Teletubisiów paradującego z damską torebką mogłoby podświadomie kształtować preferencje seksualne ich dzieci? Czy katolicy powinni w każdej, nawet najdrobniejszej sprawie, czekać na odpowiednią encyklikę papieską? (Warto także nadmienić, że wszelkiej maści propaństwowi pesymiści antropologiczni powiedzą, że człowiek jest zły i zepsuty i nie jest w stanie rozstrzygnąć tego problemu. To władza musi zadekretować co jest dobre, a co złe. Ludzie muszą być ślepo posłuszni jej zarządzeniom, gdyż w przeciwnym razie z powodu Teletubisiów może rozpętać się prawdziwa wojna domowa).

Koncepcja tomistyczna została doskonale ujęta w następujących słowach encykliki Benedykta XVI "Spe salvi":

"24. (…) Wolność zakłada, że przy podejmowaniu fundamentalnych decyzji każdy człowiek, każde pokolenie jest nowym początkiem. Oczywiście, nowe pokolenia muszą budować na wiedzy i doświadczeniu tych, które je poprzedzały, jak też mogą czerpać ze skarbca moralnego całej ludzkości. Ale mogą to też odrzucić, ponieważ nie musi to być tak samo ewidentne dla nich, jak odkrycia materialne. Skarbiec moralny ludzkości nie jest obecny w taki sposób, w jaki obecne są narzędzia, których się używa; istnieje on jako zaproszenie do wolności i jako jej możliwość. To jednak oznacza, że:

"a) Właściwy stan rzeczy ludzkich i zdrowie moralne świata nie mogą być nigdy zagwarantowane jedynie przez struktury, jakkolwiek są one wartościowe. Struktury takie nie tylko są ważne, ale także konieczne; nie mogą one jednak i nie powinny pozbawiać człowieka wolności. Nawet najlepsze struktury funkcjonują dobrze tylko wtedy, gdy w społeczności są żywe przekonania, które są w stanie skłaniać ludzi do wolnego przyjęcia ładu wspólnotowego. Wolność potrzebuje przekonania; przekonanie nie istnieje samo z siebie, ale wciąż musi być wspólnotowo zdobywane.

b) Ponieważ człowiek zawsze pozostaje wolny, a jego wolność jest zawsze krucha, nigdy na tym świecie nie zaistnieje definitywnie ugruntowane królestwo dobra. Kto obiecuje lepszy świat, który miałby nieodwołalnie istnieć na zawsze, daje obietnicę fałszywą; pomija ludzką wolność. Wolność musi wciąż być zdobywana dla dobra. Wolne przylgnięcie do dobra nigdy nie istnieje po prostu samo z siebie. Jeśli istniałyby struktury, które nieodwołalnie ustanowiłyby jakiś określony – dobry – stan świata, zostałaby zanegowana wolność człowieka, a z tego powodu ostatecznie struktury takie nie byłyby wcale dobre.
25. Konsekwencją tego, co zostało powiedziane jest fakt, że wciąż nowe, żmudne poszukiwanie słusznego ładu rzeczy ludzkich jest zadaniem każdego pokolenia; nigdy nie jest zadaniem skończonym. Każde pokolenie powinno wnosić wkład w ustalenie przekonującego ładu wolności i dobra, który byłby pomocny dla przyszłego pokolenia jako wskazówka, jak właściwie korzystać z wolności ludzkiej, a w ten sposób dałby, oczywiście w granicach ludzkich możliwości, pewną gwarancję na przyszłość. Inaczej mówiąc, dobre struktury pomagają, ale same nie wystarczą."

W słowach tych Benedykt XVI dobitnie podkreśla, że narzucenie ludziom jakiegoś sztywnego zespołu reguł, które wręcz w mechaniczny sposób miałyby być przez nich wypełniane, byłoby gwałtem na naturze ludzkiej. I dokładnie do tego zmierzają wszelkiej maści ideologie. Co więcej, także te nowożytne koncepcje konserwatywne, które stoją na stanowisku, że "właściwy stan rzeczy ludzkich i zdrowie moralne świata" mogą być zagwarantowane wyłącznie przez struktury, są mechanicystycznymi ideologiami.

Na zakończenie należy jeszcze dodać, że św. Tomasz oczywiście nie miał wątpliwości co do tego, że ze względu na grzech pierworodny stan idealny nigdy nie zostanie urzeczywistniony. Z jego pism płynie jednak jasna nauka: jeśli człowiek całkowicie zwolni się z obowiązku szukania dobra i życia zgodnie z własną naturą, to prędzej czy później poniesie tego konsekwencje. Prawa rządzące rzeczywistością są nieubłagane: człowiek ma wolną wolę, i może je lekceważyć, ale nie może ich zmienić. Pożytek z nauki Tomasza jest więc taki, że jeśli w jakieś wspólnocie dochodzi do zgrzytów, u niego znajdziemy wyjaśnienie przyczyn. Czy wspólnota podejmie trud samonaprawy, to już zależy od wolnej woli jej członków.  

Magdalena Ziętek

http://konserwatywnaemigracja.blogspot.co.uk/

Zrodlo: Konserwatywna Emigracja – Religia , 3 stycznia 2013

Polecamy blog autorski dr Magdaleny Zietek  W służbie orthos lógos

POLISH CLUB ONLINE, 2013.01.03

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek