Sprawa apelacyjna prezesa USOPAŁ Jana Kobylańskiego z minístrem Radosławem Sikorskim


Uprzejmie informuję, że sprawa Pana Prezesa USOPAŁ Jana Kobylańskiego z minístrem Radosławem Sikorskim (apelacyjna) odbędzie się w Sądzie Apelacyjnym 23.01.2013r, w sali nr 5 o godz. 9 przy Placu Krasińskich 2/3/5 (nowoczesny budynek vis a vis Katedry Polowej Wojska Polskiego).

Sprawa nosi sygnaturę I ACa1023/12 .

Adw. Zbigniew Cichoń

REDAKCJA USOPAL

*   *   *

Kancelaria Adwokacka – Adwokat Zbigniew Cichoń
31-523 Kraków ul. Kasprowicza 22, tel. 422-90-43, 429-56-87
adres do doręczeń: 31-525 Kraków ul. Misiołka 7.

Kraków, dnia 2.07.2012 r.

Sąd Apelacyjny w Warszawie
Wydział I Cywilny

Za pośrednictwem:

Sądu Okręgowego w Warszawie
Wydziału I Cywilnego

WPZ: 20 000 zł

Sygn. I C 426/09

Powód: Jan Kobylański, reprezentowany przez pełn. adw. Zbigniewa Cichonia

Pozwany: Radosław Sikorski, reprezentowany przez pełn. adw. Łukasza Rędziniaka

APELACJA OD WYROKU SĄDU Z DNIA 27.03.2012 R.
(DORĘCZONEGO POWODOWI 18.06.2012 R.)

Na podstawie art. 367 kpc zaskarżam ww. wyrok w całości zarzucając mu błędy w ustaleniach faktycznych, a to:

1) błędne przyjęcie, iż powód Jan Kobylański jest antysemitą,
2) błędne przyjęcie, iż określenie „typ spod ciemnej gwiazdy” zastosowane przez pozwanego w spornej wypowiedzi odnosiło się do rzekomego antysemityzmu powoda i było eufemizmem,
3) błędne ustalenie, iżby Instytut Pamięci Narodowej w toku postępowania w latach 2005-2007 faktycznie rozważał postawienie zarzutu „szmalcownictwa” powodowi,
4) błędne przyjęcie, iż pozwany w swej wypowiedzi nie wypowiedział się co do zasadności lub niezasadności zarzutu o „szmalcownictwo” wobec powoda.

W związku z powyższymi zarzutami wnoszę o zmianę zaskarżonego wyroku poprzez uwzględnienie żądania pozwu, a to nakazanie pozwanemu opublikowania przeproszenia powoda w terminie 7 dni od uprawomocnienia się wyroku na pierwszej stronie „Rzeczypospolitej”, „Naszego Dziennika” i „Gazety Wyborczej”, czcionką o podwójnej wielkości w porównaniu z sąsiednim tekstem, przeprosinami o treści wskazanej w pozwie (jak również upoważnienie powoda do publikacji tych przeprosin na koszt pozwanego, w razie nie dokonania tego przez pozwanego), a także zasądzenie od pozwanego kwoty 20 000 zł na rzecz Ruchu Obrony Życia im. Ks. Jerzego Popiełuszki z siedzibą w Warszawie przy ul. Hozjusza 2. Wnoszę również o zasądzenie od pozwanego kosztów postępowania, w tym kosztów zastępstwa procesowego wg norm przepisanych.

UZASADNIENIE

Wyrok Sądu Okręgowego bezzasadnie przypisuje powodowi Janowi Kobylańskiemu antysemityzm. Nie można bowiem z faktu, iż powód w swoich wypowiedziach używa słowa „Żyd” czy też „żydowski” wyciągać aż tak daleko idącego wniosku, iż kieruje nim niechęć do narodu żydowskiego. We wszystkich tych wypowiedziach, których używa Sąd Okręgowy na poparcie swego twierdzenia o antysemityzmie powoda przejawia się bowiem ze strony powoda troska o polski interes państwowy i narodowy. W tym kontekście jedyny zarzut jaki można stawiać powodowi musiałby się sprowadzać do błędnego pojmowania umiłowania ojczyzny i głębokiego patriotyzmu. Powód bowiem w przytaczanych wypowiedziach kierował się głęboką troską o swą Ojczyznę – Polskę, a negatywne odniesienia do osób żydowskiego pochodzenia sprawujących funkcje publiczne w Polsce brały się stąd, iż osoby te i powód inaczej rozumieją pojęcie dobra i interesu Polski i jej obywateli. Uznać to należy za jedynie dyskurs polityczny, dopuszczalny przecież w demokratycznym państwie prawa, różnicę zdań, dla której czynnik etniczny nie jest decydujący. Kwestia natomiast takiego czy innego pochodzenia etnicznego osób, do których działalności odnosił się powód w swych wypowiedziach, była jedynie poboczną, której powód nie mógł nie zauważyć w momencie, gdy zdawał sobie sprawę, iż dążenia i postawy tych osób są diametralnie różne od tego, co on sam pojmował jako patriotyzm. Na marginesie należy zauważyć, iż nie ma nic zdrożnego, ani tym bardziej niezgodnego z prawem, jakby chciał to widzieć Sąd Okręgowy, w oczekiwaniu, by rządziły Polską osoby reprezentujące polską rację stanu i polski interes narodowy. Różne są bowiem postawy reprezentowane w naszym społeczeństwie i w polskiej klasie politycznej: tak jak można odnaleźć postawy domagające się od Polaków „wyrzeczenia się polskości” i roztopienia naszej narodowej odrębności w europejskim demos (tak politycy Ruchu Palikota), czy też postawy propagujące wyodrębnianie nowych grup etnicznych z Narodu Polskiego (tak jak Ruch Autonomii Śląska), tak również można odnaleźć postawy reprezentowane przez powoda polegające na propagowaniu polityki prowadzonej w zgodzie z polską racją stanu i polskim interesem narodowym, jak to ujmował powód w swych wypowiedziach „polskie rządy”. I dopóki propagowanie swojej wizji polskiej racji stanu mieści się w granicach demokratycznego dyskursu, dopóty nie może być w tym nic zdrożnego ani tym bardziej sprzecznego z prawem, tak jakby chciał to widzieć Sąd Okręgowy. Niedopuszczalne jest kreowanie, jak to czyni Sąd Okręgowy, rozszerzającej wykładni przestępstwa z art. 257 kk, tak by potencjalnie w zakres podmiotowy jego sprawców wciągnąć powoda. W wypowiedziach powoda nie ma bowiem żadnego elementu znieważającego, a już z pewnością nie można się tam doszukać krytyki powodowanej przynależnością etniczną. Jest za to krytyka odnosząca się do działalności danych osób, które wg powoda nie reprezentują dostatecznie dobrze polskiej racji stanu (tak jak ją rozumie powód) i postulaty płynące z oceny, iż być może bliżej do prezentowanej przez powoda polskiej racji stanu będzie osobom nie mającym obcych korzeni. Nie można więc w tym kontekście uznać, aby powód prezentował w swoich wypowiedziach mowę nienawiści (hate speech), a wręcz przeciwnie, należy uznać jego wypowiedzi za przejaw patriotyzmu i dopuszczalnego w demokratycznych społeczeństwach dyskursu politycznego.

Pozwany jak każdy człowiek ma prawo nie zgadzać się z pojmowaniem patriotyzmu i interesu Ojczyzny przez powoda, natomiast nie ma prawa do naruszania jego godności. Nie sposób zgodzić się z prezentowaną przez Sąd Okręgowy wyrozumiałością dla słów pozwanego o tym, iż powód jest „typem spod ciemnej gwiazdy”, choćby tylko ze względów językowych. W słownikach języka polskiego można bowiem odnaleźć dla określenia „typ spod ciemnej gwiazdy” takie synonimy jak: ciemny typ, człowiek bez zasad, drań, gnida, hulaka, kanalia, łajdak, łobuz, łotr, nędzna kreatura, nikczemnik, padalec, szubrawiec, szuja, bandyta, bandzior, drab, łobuz, oprych, opryszek, rabuś, rozbójnik, rzezimieszek, szumowina, zakapior, zbir, zbój. Nawet gdyby bowiem przyjąć, tylko hipotetycznie, iż powód Jan Kobylański faktycznie dopuścił się wypowiedzi antysemickich, to trudno jednak przyjąć, tak jak czyni to Sąd Okręgowy, iżby formułowanie takich sądów niosło w sobie taki ciężar gatunkowy „przewiny”, by ten kto je formułuje już przez to tylko zasłużył sobie na miano szumowiny, oprycha czy też kanalii. A do tego sprowadziło się stwierdzenie pozwanego o powodzie. Takich sformułowań, zgodnie z zasadami współżycia społecznego, a także zgodnie z zasadą domniemania niewinności, nie należy używać nawet wobec sprawców poważnych, powszechnie potępianych społecznie przestępstw dopóki wina nie zostanie udowodniona i stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu. Tymczasem w tej sprawie pozwany pozwolił sobie na takie sformułowanie wobec osoby nie tylko nie objętej jakimkolwiek aktem oskarżenia, ale której postępowanie uznać należy za głęboko patriotyczne. Taka jednak ze wszech miar naganna wypowiedź pozwanego spotkała się z niezrozumiałą pobłażliwością Sądu Okręgowego i akceptacją tylko na tej podstawie, iż powód miał rzekomo formułować sądy antysemickie. Pomijając już bezzasadność twierdzeń o antysemityzmie powoda, to nie można zgodzić się z tym, iżby stwierdzenie pozwanego „typ spod ciemnej gwiazdy” odnosić się miało jedynie do rzekomego antysemityzmu powoda. Przeczy temu jednoznacznie samo sformułowanie spornej wypowiedzi pozwanego, gdzie w jednym zdaniu określa on powoda jednocześnie jako „antysemitę” i „typa spod ciemnej gwiazdy” (k. 4 uzasadnienia). Gdyby bowiem określenie „typ spod ciemnej gwiazdy” odnosić się miało tylko do rzekomego antysemityzmu powoda z pewnością by ono nie padło, gdyż całe oskarżenie o antysemityzm oddawało już pierwsze, jednoznacznie określające powoda słowo. Uznać więc należy, zgodnie z logiką języka polskiego i zasadami doświadczenia życiowego, iż określenie „typ spod ciemnej gwiazdy” musiało w sobie nieść jakiś nowy element w stosunku do określenia „antysemita”, zaś konfrontacja ze słownikowym znaczeniem tego związku frazeologicznego prowadzi do jednoznacznej konkluzji, iż pozwany chciał wywołać u odbiorcy przekonanie, iż powód Jan Kobylański miał jakieś kryminalne afiliacje, jakąś działalność przestępczą „na koncie”. I to z pewnością przestępstwo „większego kalibru”, gdyż z doświadczenia życiowego i zasad języka polskiego jednoznacznie wynika, iż takich określeń jak kanalia, rzezimieszek czy szumowina (które są synonimami określenia „typ spod ciemnej gwiazdy”) nie używa się w odniesieniu do sprawców pospolitych przestępstw, rezerwując je dla sprawców przestępstw wywołujących szczególne społeczne potępienie. Asumpt do takiej interpretacji słów pozwanego Radosława Sikorskiego o „typie spod ciemnej gwiazdy” dają zresztą jego kolejne słowa w spornej wypowiedzi, w których wspomina o kwestii stawiania zarzutu dotyczącego szmalcownictwa Janowi Kobylańskiemu przez IPN. W kontekście całej spornej wypowiedzi jasne zdaje się, iż pozwany mówiąc o Janie Kobylańskim jako o „typie spod ciemnej gwiazdy” musiał mieć na myśli niewyjaśnioną wg niego przeszłość powoda, w tym kwestię rzekomego szmalcownictwa w czasie wojny. Byłby to bowiem wystarczająco silny i oburzający społecznie czyn, by móc określić kogoś mianem szubrawca, gnidy czy kanalii. W ten sposób tworząc taką „zbitkę” w jednej wypowiedzi pozwany świadomie kreował u odbiorców swego przekazu przekonanie, iż „coś jest na rzeczy” z zarzutami wobec Jana Kobylańskiego, a skoro tak to można go określić mianem „typa spod ciemnej gwiazdy”, przylepiając mu tym samym łatkę przestępcy i człowieka miernej konduity moralnej, co w sposób oczywisty zmierzało do poniżenia Jana Kobylańskiego w oczach opinii publicznej.

Sąd Okręgowy pisze w swych wywodach, iż pozwany „miał wręcz moralny obowiązek kwestionować i piętnować te poglądy, które pozostawały w sprzeczności z polskim prawem, a ściślej których głoszenie pozostawało w sprzeczności z polskim prawem” (k. 14 uzasadnienia) oraz „Określenie powoda jako „typa spod ciemnej gwiazdy” jest w powyższych okolicznościach wprawdzie pejoratywnym, ale wobec stwierdzenia, że wypowiedzi Powoda godzą w fundamentalne zasady praworządności może być określane jako ocena łagodna lub wręcz eufemistyczna” (k. 13 uzasadnienia). Niezależnie od rzekomego antysemityzmu powoda, nie można godzić się na to, aby formułowanie sądów i korzystanie z wolności wypowiedzi, powodowało, iż można będzie określać człowieka jako kanalię, szumowinę czy szubrawca. Nawet jeżeli dana osoba w swoich sądach błądzi, to słowa te niosą za sobą tak negatywny ładunek emocjonalny, iż wydaje się, że niedopuszczalne będzie ich użycie w tym kontekście. Jak bowiem w takim kontekście należałoby nazwać (określić) osoby, które dopuszczają się strasznych zbrodni kryminalnych, które słusznie wywołują szerokie oburzenie społeczne, jeżeli już najmocniejsze określenia zostaną użyte dla określenia osób jedynie prezentujących swoje poglądy. Pozwany użył tu zbyt mocnego określenia, nawet jeżeli chciał jedynie tym napiętnować rzekomy antysemityzm powoda, a używając tego określenia w sposób jaskrawy naruszył dobre imię i cześć Jana Kobylańskiego.

Nie sposób zgodzić się również z ustaleniem Sądu Okręgowego, jakoby Instytut Pamięci Narodowej prowadzący postępowanie w sprawie w latach 2005-2007 rozważał postawienie zarzutu szmalcownictwa Janowi Kobylańskiemu. W sprawie tej bowiem toczyło się jedynie postępowanie sprawdzające, a podstawą odmowy wszczęcia śledztwa były, oprócz względów merytorycznych, także fakt prawomocnego umorzenia postępowania w 1955 r. i brak nowych dowodów w sprawie. W tej sytuacji nie można zgodzić się ze stwierdzeniem Sądu Okręgowego, ani też ze stwierdzeniem samego pozwanego, iż IPN rozważał postawienie Janowi Kobylańskiemu takiego zarzutu. Można by bowiem mówić o „rozważaniach postawienia zarzutu”, gdyby postępowanie toczyło się w sprawie. Tymczasem nawet takiego postępowania nie było, a w IPN – ie prowadzono jedynie postępowanie sprawdzające. Formułowanie takich twierdzeń uznać należy za niedopuszczalne zwłaszcza po stronie pozwanego, który połączył je z określeniem powoda Jana Kobylańskiego jako „typa spod ciemnej gwiazdy”, próbując wykreować u odbiorców swego przekazu myślenie sprowadzające się do tego, iż „co prawda zarzutów o szmalcownictwo Kobylańskiemu nie postawiono, chociaż rozważano ich postawienie, ale coś jest na rzeczy, gdyż jest to typ spod ciemnej gwiazdy”. W tym kontekście nie można także zgodzić się z konstatacją Sądu Okręgowego, iż pozwany nie wypowiedział się co do zasadności zarzutów wobec Jana Kobylańskiego, albowiem choć nie wprost, to niemniej miała miejsce z jego strony taka insynuacja. W sposób oczywisty więc działanie pozwanego zmierzało do poniżenia Jana Kobylańskiego w opinii publicznej, a przez to naruszało jego dobre imię i cześć, a tym samym godność powoda. Tym bardziej działanie pozwanego jest naganne i bolesne dla powoda, iż jest powód Prezesem Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polskich Ameryki Łacińskiej („USOPAŁ”) oraz wiceprezesem Rady Polonii Świata, członkiem Rady Konsultacyjnej działającej przy Marszałku Senatu RP, jest odznaczony polskimi i międzynarodowymi odznaczeniami – w tym Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski z Gwiazdą, Krzyżem Oświęcimskim, byłym więźniem obozów koncentracyjnych. Wybór powoda na tak honorowe stanowiska, jak i odznaczenie go najwyższymi odznaczeniami Rzeczypospolitej Polskiej, w tym przez Prezydentów Rzeczypospolitej Polskiej o różnych orientacjach politycznych jest najbardziej wymownym świadectwem tego kim jest powód, a zarazem tego, iż twierdzenia pozwanego są zupełnie bezpodstawne, nacechowane złą wolą i godzące w dobre imię powoda. W przeciwieństwie do niezrozumiałych ustaleń Sądu jakoby powód posługiwał się mową nienawiści, to sformułowania użyte przez pozwanego są mową zmierzającą do unicestwienia godności powoda, zawierającą obraźliwe sformułowania niedopuszczalne w wymianie poglądów między kulturalnymi ludźmi. Tym bardziej nie jest dopuszczalne użycie tego typu sformułowań przez polityka, i to w randze ministra Rządu Rzeczypospolitej Polskiej.

Zaskarżony wyrok oddalając powództwo w istocie prowadzi do promowania tak nagannego zachowania i obniżenia minimalnych standardów w relacjach międzyludzkich tym bardziej, iż może być odbierany w opinii publicznej jako przyzwolenie dla takich zachowań na zasadzie rozumowania „skoro ministrowi tak wolno postępować, to tym bardziej innym osobom”, wobec których wymagania są z reguły mniejsze. Zarazem wyrok ten odbiega od dotychczasowej linii orzecznictwa, zgodnie z którą nawet tylko upublicznienie przypisania uzasadnionej możliwości popełnienia przestępstwa uwłacza czci każdego człowieka (wyrok SA w Warszawie z 2.06.2004 r. sygn. VI ACa 1000/03, publ. PiP 2005, zeszyt 6, str. 63). W cytowanej sprawie chodziło o upublicznienie w prasie wiadomości o mającym nastąpić zgodnie z uchwałą Rady Banku – złożeniu do prokuratury zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez członków przez członków Zarządu Banku. W świetle tego orzeczenia tym bardziej wypowiedź pozwanego jakoby „Instytut Pamięci Narodowej rozważał postawienie Kobylańskiemu zarzutu o szmalcownictwo w czasie wojny” w sytuacji gdy postępowanie takie ze strony IPN w ogóle nie miało miejsca (postępowanie nie było w sprawie ani przeciwko osobie) jawi się jako ewidentne naruszenie czci powoda. Nie ma żadnych racji, aby ochrona powoda – człowieka tak zasłużonego dla Polski i odznaczonego tyloma odznaczeniami państwowymi – była nawet mniejsza od tej, jaka przysługuje przestępcy. Taki wydźwięk ma niestety zaskarżony wyrok, jeśli zważyć, iż zgodnie z wyrokiem SA w Poznaniu z 23.06.1994 r. (sygn. I ACr 131/94, niepubl., cytuję za J. Barta, R. Markiewicz, Media a dobra osobiste, Warszawa 2009, s. 39) naruszeniem dóbr osobistych jest ujawnienie danych o karalności. Zgodnie z art. 47 Konstytucji „każdy ma prawo do ochrony prawnej (…) czci i dobrego imienia”. Podobnie art. 8 i art. 3 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka chronią każdego człowieka przed nieludzkim traktowaniem i odzieraniem go z czci, a zarazem godności człowieka. Powszechnie przyjmuje się, że każda osoba ludzka z racji człowieczeństwa nie powinna być poniżana, nawet wtedy, gdy nie cieszy się szacunkiem ze strony innych czy prowadzi nieakceptowaną społecznie działalność. Podobnie przyjmuje się, iż na ochronę czci „nie trzeba sobie zapracować własnym postępowaniem”, gdyż przynależy ona każdej osobie ludzkiej. Tym bardziej ochrona taka należy się powodowi, który w swoim długim i prawym życiu osiągnął nie tylko wyjątkową pozycję materialną, ale za swą bezinteresowną służbę Ojczyźnie i Narodowi otrzymał najwyższe odznaczenia i godności państwowe i społeczne, jednocząc rozbitą dotychczas Polonię Ameryki Południowej w sposób podobny do Kongresu Polonii Amerykańskiej.

Pełnomocnik powoda
adw. Zbigniew Cichoń

Przeczytaj rowniez:

7a GLOS POSLKI - GUGALA (1)        7b . GLOS POLSKI - Gugala (2)

Proces sadowy Kobylanski - Sikorski Zdjecie z procesu za  speedylive.net , 14.03.2012

POLISH CLUB ONLINE, 2013.01.22

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek