Mirosław Kokoszkiewicz: „Kto kark do ziemi zgina,… … nie ma prawa dziwić się, że po nim depczą”


manoraW ubiegły tygodniu, takimi najbardziej dla mnie znaczącymi przeżyciami było obejrzenie filmu Anity Gargas „Anatomia upadku” oraz lektura drugiej już części pracy prof. Jerzego Roberta Nowaka,„Żydzi przeciw Żydom”.

Tylko z pozoru może się wydawać, że filmu i książki nic z sobą nie łączy, a autorzy opowiadają o zupełnie różnych historiach.

Zacznijmy od filmu.

Wydawać by się mogło, że poza zupełnie nowymi relacjami nieznanych dotąd świadków uprawdopodobniającymi wersję zespołu parlamentarnego kierowanego przez Antoniego Macierewicza, wszystko pozostałe jest nam już doskonale znane. Jednak przynajmniej ja byłem wstrząśnięty widząc w skondensowanej formie przerażający obraz kłamstw, matactw, zaprzaństwa, tchórzostwa i kapitulanctwa polskiego państwa, gdzie widok Bronisława Komorowskiego, który na koniec filmu z tym wsiowo-głupkowatym wyrazem twarzy mówi jak to państwo wspaniale zdało egzamin, a my możemy by z tego dumni, jawi się jak kabareciarz żerujący na najbardziej prymitywnym czarnym humorze.

Wszyscy ci, którzy skłaniają się do wersji o zamachu wiedzą też doskonale, że w jego planowaniu i przeprowadzeniu nie mogła brać udziału jakaś wielka liczba osób. I właśnie ta wiedza karze nam zadać sobie pytanie, co spowodowało, że ujrzeliśmy na ekranie tak liczną gromadę zwykłych śmierdzących tchórzy i krętaczy, począwszy od Tuska, a kończąc na prokuratorze generalnym Andrzeju Seremecie, dwóch Klichach, pułkowniku Szelągu i pułkowniku Rzepie z tymi wylęknionymi, jak zwykle, zajęczymi oczętami. 

Co stało się z nami Polakami, że władzę nad naszą Ojczyzną przekazaliśmy kompletnie nieodpowiedzialnym, nieuczciwym, słabym, tchórzliwym ludziom, pozbawionym nie tylko moralnego kręgosłupa, ale i honoru, choćby w formie szczątkowej? Czy „Smoleńsk” nie powinien być wyrzutem sumienia dla nas wszystkich?

Teraz przejdźmy do książki profesora Jerzego Roberta Nowaka, „Żydzi przeciw Żydom”.

Jest to praca niezwykła z tego powodu, iż autor, którego salon zawsze, kiedy całymi latami bronił godności i honoru narodu Polskiego, walił po głowie pałą antysemityzmu, wziął się na sposób.

Pan profesor sięgnął po nigdy nieprzetłumaczone dotąd na język polski relacje, pamiętniki i wydawnictwa autorstwa samych Żydów, świadków holokaustu.

Wyłaniający się z książki ogrom zbrodni i zdrady, jakiej dopuścili się sami Żydzi i to na własnych pobratymcach jest porażający i dosłownie niewyobrażalny.

Dzieci denuncjujące lub mordujące własnych rodziców. Szabrownicy i złodzieje okradających swoich rodaków, gwałciciele wyciągający na chwilę „uciechy” maszerujące do komór gazowych młode Żydówki, by po chwili znowu dołączyć je do tego marszu śmierci. Żydowscy zwyrodnialcy odbywający stosunki z dopiero co zagazowanymi kobietami, twierdzący, ze tuż po śmierci kobieta jest jeszcze jak żywa. Takich niemieszczących się w głowie normalnego człowieka historii relacjonowanych przez ocalałych z holokaustu jest w tej książce mnóstwo.

Po tej lekturze nasunęła mi się pewna refleksja.

Ta cała propagandowa akcja, której symbolem jest Tomasz Gross, a ostatnio film „Pokłosie” nie tylko ma na celu obarczyć Polaków współwiną za holokaust i jest pomyślana, jak twierdzą niektórzy publicyści, tak by rzucić nas na kolana i wytworzyć ogólnonarodowe poczucie winy. Tu nie chodzi tylko o swego rodzaju artyleryjski ostrzał tuż przed zmasowanych atakiem na polską kasę przez „przedsiębiorstwo holokaust”.

Moim zdaniem „polski zwierzęcy antysemityzm” jest swoistym wołaniem na cały świat „łapaj złodzieja”, odwracającym uwagę od wielkiej hańby i zbrodni, jakiej dokonali Żydzi na Żydach.

A teraz wrzucę kamyczek do naszego, prawicowego ogródka.

Niemal wszystkie niezależne i mieniące się patriotycznymi media darły szaty i krytykowały dzieła pseudo-historyka Grossa. Wszystkie bez wyjątku prawicowe portale internetowe i gazety przejechały się bohatersko po Pasikowskim i Stuhrze.

Dlaczego zatem nikt poza Radiem Maryja i Warszawską Gazetą nie próbuje wykorzystać doskonałego obronnego narzędzia, jakiego swoją benedyktyńską pracą dostarczył Polakom profesor Jerzy Robert Nowak pisząc składającą się z dwóch części książkę „Żydzi przeciw Żydom”? Zwłaszcza, że posługując się tym narzędziem nie narazicie się na zarzut antysemityzmu.

Naprawdę nie mogę tego zrozumieć.

No chyba, że zepniemy pewną klamrą film Anity Gargas z książką profesora J.R. Nowaka.

Niech będą nią przytoczone przez profesora w jego książce słowa Izy Moszczeńskiej, patriotycznej publicystki, która w 1911 roku ostrzegała:

„Kto kark do ziemi zgina, nie ma prawa dziwić się, że po nim depczą”


Mirosław Kokoszkiewicz

Artykuł opublikowany w ogólnopolskim tygodniku Warszawska Gazeta

Za: USOPAL.pl , 30 stycznia 2013
Wybor zdjecia wg/PCO

POLISH CLUB ONLINE, 2013.02.06

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek