Prof. dr hab. Artur Śliwiński – Od ekonomii dobrobytu do ekonomii nędzy – RAPORT


rys.1ASkala manipulacji, oszukańczych koncepcji, fałszowania danych oraz ukrywania istotnych faktów jest imponująca. Mówimy o przemianach, które zachodziły w polskiej gospodarce i ustroju społeczno-ekonomicznym Polski w latach 1989-2013. Obydwie daty – początkowa i końcowa – tego ponad dwudziestoletniego okresu, są datami przełomowymi, lecz nie w tym sensie, w jakim byśmy tego pragnęli.

Wbrew utrwalonym opiniom, rok 1989 nie był datą zerwania z komunistycznym ustrojem społeczno-ekonomicznym. To pierwsze ważne ustalenie. Przemiany następowały ewolucyjnie. Wspomniany rok był natomiast początkiem nowej praktyki politycznej, która radykalnie przeobraziła życie społeczne i ekonomiczne. W tym roku wprowadzono bowiem politykę „zarządzania przez kryzys”, a mówiąc dokładniej, posługiwania się sztucznie wywołanym kryzysem ekonomicznym do wymuszenia intratnych kontraktów majątkowych dla potężnych grup interesów. To oznacza, że wtedy to, mimo głośnych idei demokracji i wolności, doszło do zasadniczego przełomu: uzależnienia polityki w Polsce od silnych wpływów zagranicznych, zazwyczaj sprzecznych z interesami ekonomicznymi Polski. Z upływem lat uzależnienie to przyjmowało bardziej zinstytucjonalizowane formy, umocniły się wpływy zagraniczne i ukształtowały nową, specyficzną kulturę polityczną.

Rok 2013, który właśnie przeżywamy, nie jest zamknięciem wieloletniego okresu przemian. Przeciwnie, jest rokiem kontynuacji. Jednakże to obecnie jesteśmy świadkami ważnego przełomu: odrzucenia iluzji dobrobytu, która z czasem stawała się coraz mniej wiarygodna i sprzeczna z doświadczeniem milionów rodzin. Odrzucenie tej iluzji uchyla cienką zasłonę, za którą ukazuje się powszechna nędza, cyniczny wyzysk pracowników, skrajnie duże dysproporcje materialne, zanik bezpieczeństwa socjalnego, przestępczość gospodarcza itp. Nie są to bynajmniej czynniki degradacji ekonomicznej i w konsekwencji duchowej, które pojawiły się przypadkowo i niezależnie od siebie. Wszystkie te czynniki znamionują system reprodukujący nędzę (także w sensie ekonomicznym i duchowym). Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że przełom w roku 2013 będzie miał olbrzymi wpływ na stosunki polityczne, społeczne i ekonomiczne w Polsce. Skończył się sen o dobrobycie, a to oznacza przebudzenie i otworzenie oczu. Nie jest jednak jasne, co z tego wyniknie.

Oczywiście w tym wstępnym komentarzu zawartych jest szereg niejasności, które trzeba będzie usunąć. Wielu ludzi iluzję dobrobytu odrzuciło wcześniej, a na niektórych jej urok nie działał od początku. Nie o to jednakże chodzi. To się działo w skali jednostkowej, natomiast w skali zbiorowej iluzja dobrobytu, zapobiegliwie podtrzymywana przez kolejne rządy, media, a także największe ośrodki akademickie, dominowała nad nielicznymi, zagłuszanymi głosami protestu. Są również inne niejasności, ale niniejszy Raport jest właśnie po to, by je rozwiewać.

***

Każde takie poważne opracowanie powinno być poprzedzone rozpoznaniem potrzeb odbiorcy. Jednak już w tym początkowym momencie stykamy się z niemałą trudnością. Niniejszy raport nie może być skierowany pod adresem władz i instytucji rządowych, ponieważ są one nieprzygotowane do odbioru opinii i analiz zewnętrznych, a także stają w opozycji wobec wszelkich alternatywnych poglądów ekonomicznych. Również instytucje i środowiska tradycyjnie uczestniczące w dyskusjach i sporach społeczno-gospodarczych, takie jak ekonomiczne placówki akademickie i ośrodki naukowo-badawcze, nie są zainteresowane podobnymi raportami (z wyjątkiem nielicznych specjalistów). Problem z partiami politycznymi, związkami zawodowymi oraz innymi organizacjami społecznymi, a także religijnymi jest znacznie bardziej złożony. Z reguły są one nieprzygotowane merytorycznie do dyskusji ekonomicznych, chociaż nie stronią od powierzchownych i spektakularnych akcji mających wykazać ich otwarcie na sprawy ekonomiczne. Jednak i to wygląda różnie.

Również szeroka opinia społeczna nie jest trafnym adresatem tego raportu. Ocena ta wynika przede wszystkim z dwóch przesłanek. Poziom świadomości ekonomicznej ogółu Polaków jest zatrważająco niski, co silnie rzutuje na zdolności akceptacji opinii i wniosków, które podważają utrwalone w świadomości Polaków stereotypy. To właśnie są stereotypy bliskie „ekonomii dobrobytu”. Zarazem „Mało ludzi zdaje sobie sprawę z tego, jakie są tego przyczyny i jakie konsekwencje. Jednym z najbardziej widocznych skutków tego ubóstwa jest powstanie systemu rządów obliczonego na niewiedzę rządzonych”. Więcej: „Zarządzanie niewiedzą” Biuletyn EEM nr 3/2011 (17).

Druga przesłanka jest bardziej prozaiczna: większość ludzi w Polsce nie bierze do ręki poważnych tekstów problemowych, jeżeli mają one więcej niż 5 stron maszynopisu, podobnie jak redakcje czasopism, które o tym wiedzą. Nie ma co ukrywać, że jest to przejaw intelektualnego lenistwa.
Dlatego niniejszy raport jest zaadresowany do ludzi i organizacji, które w niedalekiej przyszłości starać się będą wyrwać ze stanu ogólnego marazmu i nasilającej się depresji. Jest to raport, który ma ułatwić wydobycie się ze ślepego zaułka, do którego zaprowadziły społeczeństwo polskie dwa drogowskazy: oficjalnej propagandy fikcyjnego dobrobytu oraz niechęć do spojrzenia prawdzie w oczy.

Najsilniejszym czynnikiem, który sprzyja przezwyciężeniu obecnego marazmu jest obecna, kolejna faza kryzysu ekonomicznego w Polsce. Istotne znaczenie tej fazy kryzysu podkreśla jedno określenie: upadek gospodarczy.

„Upadek gospodarczy jest najsroższą karą, którą wymierza rządom i społeczeństwom, a także konkretnym osobom, ignorowana rzeczywistość gospodarcza. Kara ta jest dla wielu ludzi nadzwyczaj dolegliwa: upadek gospodarczy nie tylko bowiem wyzuwa ich z majątku i doraźnych korzyści (jak każdy kryzys), lecz załamuje pomyślne perspektywy osobiste oraz wymaga nadzwyczajnego wysiłku i powoduje wysokie koszty mozolnego i nierzadko syzyfowego odbudowywania tych perspektyw; prowadzi do powielania się ludzkich dramatów, które dotykają bezrobotnych, bezdomnych i wyczerpanych psychicznie, na całe społeczeństwo. Są to dramaty, które w stanie upadku gospodarczego potęgują statystykę podopiecznych opieki społecznej, rozwodów i samobójstw, alkoholizmu i chorób psychicznych, przestępczości itp.” Gdy w 2003 roku powstawał ów fragment książki „Życie wśród łupieżców. Historia kryzysów i upadku gospodarczego Polski”, świadomość zbliżającego się upadku w społeczeństwie polskim była stosunkowo nikła. Obecnie jest ona znacznie bardziej dojrzała, lecz nadal upadek gospodarczy jest odbierany bez zrozumienia jego historycznych przyczyn i mechanizmów.

Założyliśmy na wstępie, że sporu o istnieniu kryzysu w Polsce prowadzić tutaj nie będziemy. Przypomnijmy tylko, że „Kryzys w Polsce, którego istnieniu gorliwie zaprzeczają ośrodki polityczne i propagandowe, przeistoczył się w kryzys nie tylko ekonomiczny, lecz również polityczny. Nie jest to jeden z wielu drugorzędnych problemów, lecz problem niezwykle ważny, rzutujący na całokształt życia społecznego i gospodarczego”. Więcej:Kryzys polityczny w Polsce: apogeum” Biuletyn EEM nr 2/2012 (24).

Poglądy, iż kryzys Polskę omija lub jest on w naszym kraju stosunkowo słaby, nie zasługują na poważne traktowanie. Jednak przytaczanej przy tej okazji argumentacji ominąć nie można, gdyż ukazuje one interesy, dla których tak uparcie, z wielką szkodą dla społeczeństwa były lansowane i podtrzymywane fałszywe wizje dobrobytu. Również sposoby manipulacji służące krzewieniu tej wizji zasługują na uwagę, bowiem także w przyszłości należy je dostrzegać i zdecydowanie odrzucać.

I jeszcze jedna kwestia, którą zapisujemy na marginesie. Otóż analiza kryzysu ekonomicznego wymaga odpowiednich kompetencji. Wydawanie rzetelnych opinii o kryzysie ekonomicznym (zarówno w Polsce, jak i w innych krajach) wymaga dużej biegłości co najmniej w zakresie teorii cykli koniunkturalnych, historii gospodarczej, statystyki ekonomicznej i oczywiście makroekonomii. Nie wystarczy być znanym politykiem, urzędnikiem państwowym, publicystą ekonomicznym, a nawet profesorem ekonomii. Odbiorcy takich analiz nie muszą wyróżniać się podobnym przygotowaniem naukowym, ale powinni wiedzieć, kto do nich przemawia. Nie ma co ukrywać, że ludzi mających solidne podstawy do wypowiadania się w kwestiach kryzysu ekonomicznego jest znacznie mniej niż tych, których stale słyszymy od ponad dwudziestu lat.

***

Czym jest kryzys ekonomiczny?

To proste pytanie zasługuje na prostą i jasną odpowiedź. Niestety, dzisiaj odpowiedź na to pytanie najczęściej jest nasycona fałszem i chytrością. Ogólnie mówiąc, chodzi zazwyczaj o to, aby wiedzą o kryzysie ekonomicznym posługiwać się w celu politycznym. To zaskakujące, ponieważ jest to wiedza na poziomie podręcznikowej ekonomii i ogólnie dostępna. Toteż wychwycenie fałszu jest bardzo łatwe. A jednak…

Kryzys ekonomiczny jest względnie trwałym i głębokim spadkiem aktywności gospodarczej danego narodu lub kraju. „Sprawa kryzysu w Polsce od wielu lat jest nadzwyczaj jasna. Aktywność gospodarcza jest mierzona jako iloraz dwóch zmiennych: zatrudnienia i wydajności pracy. Rozmiary zatrudnienia w Polsce (ludzi w wieku aktywności zawodowej) są wyjątkowo małe. Spośród krajów UE Polska ma w pierwszej dekadzie obecnego wieku jedne z najniższych wskaźniki zatrudnienia”. Więcej: „Społeczne skutki kryzysu ekonomicznego w Polsce: bezrobocie i emigracja zarobkowa” Biuletyn EEM nr 1/2013(29).W ślad za tą definicją pojawiają się problemy związane z identyfikacją konkretnego kryzysu ekonomicznego. Opuszczamy wówczas pole spekulacji teoretyczno-ekonomicznych i wkraczamy na grunt analiz empirycznych. Pozostanie na polu spekulacji teoretycznych jest pierwszym dużym niedociągnięciem „autorytetów ekonomicznych”. Głoszą wówczas opinie dotyczące rzeczywistości gospodarczej, lecz jednocześnie uchylają się od poznania tej rzeczywistości. Według powierzchownych szacunków dotyczy to 99% wspomnianych „autorytetów”.

Identyfikacja kryzysu, to już pierwsze szerokie forum dyskusji, obejmujące problemy pomiaru aktywności gospodarczej, ustalenia rodzaju kryzysu (w kategoriach cyklu koniunkturalnego lub sytuacji nadzwyczajnej), sprecyzowania podmiotu kryzysu (narodu albo kraju) itp. Te szczegóły mają niejako charakter metodyczny, toteż mogą nie interesować odbiorcy analizy kryzysu. Ale są to szczegóły istotne dla rzetelności analizy kryzysu. Tutaj największym niedociągnięciem (lub raczej celową manipulacją) jest odwrócenie toku rozumowania. Polega ono na tym, że zamiast porządnie zmierzyć dynamikę aktywności gospodarczej, z różnych i uzupełniających się narzędzi pomiaru wybiera się jedno, które służy uzasadnieniu zamierzonego z góry wyniku. Takie narzędzie więcej ukrywa, aniżeli wykrywa, czyli jest stosowane tendencyjnie.

Narzędziem tym jest obecnie kategoria Produktu Krajowego Brutto. „Wykorzystanie Produktu Krajowego Brutto jako miary wzrostu gospodarczego jest w ekonomii krytykowane od dawna, a zwolennicy stosowania tej miary uchodzą za ignorantów lub manipulatorów, z wyjątkiem zagorzałych wyznawców neoliberalizmu. Coraz częściej przypomina się, że: «Produkt Krajowy Brutto mierzy wszystko, z wyjątkiem tego, co sprawia, ze warto żyć» (Robert F. Kennedy)". Więcej: „Fetysz PKB”, Biuletyn EEM nr 1/2011 (15).

Jednocześnie wszystko staje się zaskakująco proste. Silny spadek PKB, trwający przynajmniej dwa miesiące jest wyznacznikiem kryzysu ekonomicznego. Ma to jeszcze jedną zaletę: nie potrzeba (a nawet nie należy) myśleć na przykład o tym, jak się ma spadek aktywności gospodarczej do spadku PKB. Jest jednak oczywiste, że między tymi dwiema kategoriami ekonomicznymi nie zachodzi prosta zależność, o czym powinni wiedzieć wszyscy ekonomiści i głośno protestować przeciwko redukowaniu problemu do śledzenia jednej, w dodatku wątpliwej kategorii ekonomicznej.

Bezmyślność sięga zenitu.

Co się stało z nami?

Po to, aby przystąpić do analizy współczesnego kryzysu ekonomicznego w Polsce powinniśmy wcześniej oczyścić pole analizy od kilku niejasnych spraw, które – same w sobie – wydają się mieć niewielkie znaczenie.

Kryzys ekonomiczny jest problemem, który dla ekonomistów zawsze jest wielkim wyzwaniem, ponieważ osłabia materialne warunki życia ludności i w ten sposób podkopuje nie tylko egzystencjalne, ale także duchowe komponenty rozwoju człowieka. Brzmi to może zbyt górnolotnie, jednak z pewnych względów wstrzymamy się od prostszego stwierdzenia, iż kryzys podważa dobrobyt ekonomiczny. Wizja dobrobytu ekonomicznego nie jest bowiem jedyną wizją rozwoju ekonomicznego, a w czasach dzisiejszych razi przesadnym optymizmem. Tymczasem znaczna większość polskich ekonomistów nie potrafiła lub nie chciała dostrzec symptomów kryzysu ekonomicznego, które były dobrze widoczne już na początku lat 90-tych ubiegłego wieku. Z wyjątkiem dosłownie kilkunastu osób, skrzętnie odsuwanych od mediów publicznych, ekonomiści propagowali wizerunek polskiej gospodarki jako zmierzającej ku ogólnemu dobrobytowi, nie troszcząc się o zgodność tego wizerunku z faktycznym przebiegiem zjawisk gospodarczych. Było do przewidzenia, że nożyce między przedstawianym publiczności wizerunkiem gospodarki i rzeczywistością będą się coraz szerzej rozwierać, a to oznacza, że niezgodność przeistoczy się w kłamstwo i zakłamanie. Nie jest to zachowanie nadzwyczajne, lecz jest jedynie odpryskiem powszechnego koniunkturalizmu, który promuje krótkowzroczność. Jest coś gorszego. Otóż taki koniunkturalizm w środowiskach naukowych prowadzi do kompletnego wyjałowienia, ponieważ pragmatyzm i wygoda nie wymagają solidnej wiedzy naukowej. Nie ma tu miejsca na iluzje: polska ekonomia w latach 1990-2013 została wyjałowiona.„Bronią się jeszcze twierdze Grenady, ale w Grenadzie zaraza”.

Drugą, związaną z wyjałowieniem myśli ekonomicznej sprawą, jest wspomniany wcześniej zatrważająco niski poziom świadomości ekonomicznej Polaków. Jakie są tego konsekwencje. Najważniejszą konsekwencją jest to, że dzięki niskiej świadomości ekonomicznej ludzi można łatwo oszukiwać. Jest to jakby „dar niebios” dla oszukańczych zachowań w różnej skali i w różnych wymiarach. Przychodzi nam na myśl nieodparte wrażenie: tzw. transformacja ustrojowa Polski została ufundowana na tych oszukańczych zachowaniach. Jest to wrażenie nieprzyjemne, ale mimo to wymagające weryfikacji. Niestety, wynik weryfikacji wypada na ogół dodatnio.

Jeśli tyle miejsca poświęcamy tutaj tym dwóm sprawom, wyjałowieniu myśli ekonomicznej oraz niskiemu poziomowi świadomości ekonomicznej, to nieprzypadkowo. Przez dwie dekady udało się dzięki temu wszczepić do świadomości społecznej „stanowisko”, że kryzys nie istnieje. Teraz widzimy, że to „stanowisko” było jedną z przyczyn braku pozytywnej reakcji na zjawiska kryzysowe oraz tolerowania problemów społecznych, które nie powinny być tolerowane. Wyjałowienie myśli ekonomicznej i niski poziom świadomości społecznej były zatem ważnymi komponentami obecnego kryzysu, których przezwyciężenie będzie niezwykle trudne. Wiedzy nie zdobywa się z dnia na dzień. Wzrost świadomości nie wynika z olśnienia. A więc siła współczesnego kryzysu ekonomicznego polega na tym, że nie tylko gospodarka jest skażona kryzysem, lecz również my sami.

Ciąg dalszy Raportu w następnym numerze EEM.

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Zrodlo: Europejski Monitor Ekonomiczny – Европейский Экономический Moнитop – European Economic Monitor

Zobacz rowniez:

POLISH CLUB ONLINE, 2013.02.26

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek