Filmowa adaptacja książki stalinowskiego prokuratora wojskowego SYBERIADA POLSKA wchodzi na ekrany kin


Komunistyczne twarze „Syberiady polskiej”

To nie przypadek, że wchodząca właśnie na ekrany kin „Syberiada polska” oparta została na książce bezwzględnego stalinowskiego prokuratora wojskowego.

Producentem filmu o sowieckich represjach wobec Polaków jest były komunistyczny aparatczyk, a wśród twórców filmu znajdujemy dzieci PRL-owskich luminarzy.

Syberiada_Polska_afisz„Syberiadzie polskiej” w reżyserii Janusza Zaorskiego, opartej na powieści Zbigniewa Domino (piszemy o nim w osobnym artykule), towarzyszy potężna kampania medialna. Liczba reklam w telewizji promujących film jest jak na polską produkcję ogromna, podobnie jak jego budżet (10 mln zł).

Jak sprawdziła „GP” – niewykluczone również, że ekranizacja książki stalinowskiego prokuratura posłuży jako materiał edukacyjny uczniom szkół ponadgimnazjalnych.

Dzieło komunistycznego ministra

Kto stoi za bulwersującym pomysłem filmu na kanwie wspomnień prześladowcy polskich bohaterów?

Inspiratorem powstania „Syberiady” i jej producentem jest Mirosław Słowiński – w latach 80. wiceminister kultury i sztuki, od 1976 r. członek PZPR. Słowiński zaczynał karierę w Socjalistycznym Związku Studentów Polskich. W stanie wojennym piastował stanowisko zastępcy kierownika w Wydziale Pracy Ideowo-Wychowawczej Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Poznaniu, a następnie – w sierpniu 1982 r. – awansował na kierownika Wydziału Nauki, Oświaty i Kultury poznańskiego KW PZPR. Zwalczał wówczas opozycyjny Teatr Ósmego Dnia. Ukoronowaniem politycznej drogi Słowińskiego był stołek wiceministra kultury w rządzie Mieczysława Rakowskiego.

W październiku 1987 r. „Głos Pomorza” pisał o seminarium „Kultura w walce o umacnianie socjalistycznych ideałów i wartości w społeczeństwie”, jakie odbywało się w Mielnie. W artykule czytamy: „O polityce kulturalnej po X Zjeździe [PZPR] oraz sytuacji w środowiskach twórczych w kraju mówił zastępca kierownika Wydziału Kultury Komitetu Centralnego PZPR. Przedstawił on także kierunki planowanych przemian w tej sferze życia społecznego. »Kultura jako obszar walki ideologicznej«, »Instytucje artystyczne i placówki upowszechniania jako kreator i realizator polityki kulturalnej PZPR«, »Miejsce stowarzyszeń kulturalnych i organizacji społecznych w procesie kształtowania kultury socjalistycznej« oraz »Prawno-ekonomiczne ramy funkcjonowania kultury« to kolejne tematy, którym poświęcono seminarium w Mielnie”.

Po 1989 r. Mirosław Słowiński działał m.in. jako restaurator, udzielał się też w zdominowanym przez postkomunistów Stowarzyszeniu Ordynacka. W 2000 r. niespodziewanie pojawił się jako producent filmu „Quo vadis” w reżyserii Jerzego Kawalerowicza, znanego w latach 80. z aktywnego wspierania totalitarnego reżimu. Ekranizacji słynnej powieści Henryka Sienkiewicza towarzyszyły kontrowersje: najpierw budżet filmu rozrósł się niemal dwukrotnie, do 76 mln zł; potem pojawiły się publikacje prasowe sugerujące, że część tych ogromnych pieniędzy – których na ekranie nie było zresztą widać – zasiliła kampanię wyborczą SLD.

Bez skandalu nie obyło się także przy „Syberiadzie”. W trakcie prac nad filmem ekipa skarżyła się na wielomiesięczne zaległości w wypłatach. Polski Instytut Sztuki Filmowej informował również, że Słowiński nie rozliczył się z 3-milionowej dotacji, którą jako producent dostał z Instytutu.

Sami swoi

Prawa do ekranizacji książki Zbigniewa Domino producent Mirosław Słowiński uzyskał już w 2005 r. Nie wiadomo, jak duże pieniądze stalinowski prokurator otrzymał lub otrzyma za adaptację, pewne jest jednak, że pojawił się na planie filmowym. Rozmawiał m.in. z aktorami odtwarzającymi główne role i był tam najwyraźniej fetowany jako autorytet. „Pierwszego dnia zdjęciowego miałam okazję poznać autora książki Zbigniewa Domino i odczuwałam rodzaj podwójnej odpowiedzialności” – mówiła na konferencji prasowej odtwórczyni jednej z głównych ról Urszula Grabowska. „Pan Zbigniew opowiadał mi, jaki był Staszek […]. Jego emocje, które wychodziły na zewnątrz, były niesamowitym przeżyciem. Dzięki temu mogłem na nowo odnaleźć się w roli” – zwierzał się stronie Portalfilmowy.pl aktor Paweł Krucz, grający w „Syberiadzie” Staszka Dolinę, czyli alter ego autora książki.

Domino mógł czuć się bardzo swojsko wśród osób odpowiedzialnych za powstanie filmu, i nie chodzi tylko o Mirosława Słowińskiego. Współautorem scenariusza „Syberiady polskiej” jest bowiem Michał Komar – współpracujący m.in. z „Gazetą Wyborczą” publicysta i krytyk filmowy, w latach 1979–1983 kierownik literacki zespołu filmowego Silesia. To syn słynnego gen. Wacława Komara, byłego oficera komunistycznych służb specjalnych, szefa wywiadu wojskowego i cywilnego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Jak ujawnił Piotr Gontarczyk, w II RP Wacław Komar jako kilkunastoletni chłopak i członek partii komunistycznej brał udział w zabójstwach osób współpracujących z polską policją. Był też agentem sowieckim. Działaczką komunistyczną była też matka Michała Komara – Maria.

Podobne korzenie ma też II reżyser „Syberiady polskiej”, 54-letni Janusz Petelski, który został wyznaczony do pomocy Januszowi Zaorskiemu, choć nie ma żadnego doświadczenia reżyserskiego przy tak dużych produkcjach. Dość powiedzieć, że po 1989 r. Petelski nie zrealizował ani jednego (!) filmu, a jego nieliczne „dzieła” pochodzą z lat 80., gdy był znany przede wszystkim jako syn znanego komunistycznego małżeństwa filmowego: Ewy i Czesława Petelskich. Ojciec II reżysera „Syberiady polskiej”, członek PPR i PZPR, kręcił wraz z żoną w komunistycznej Polsce filmy uderzające w polskie podziemie niepodległościowe („Ogniomistrz Kaleń”) i Kościół katolicki („Drewniany różaniec”), a także komunistyczne agitki („Młodzi budują pokój”, „Akademicy czerwonej Łodzi”). Za swoje przeciętne utwory małżeństwo było wielokrotnie nagradzane przez PRL-owski rząd, trudno więc uważać za przypadek, że pod koniec lat 70. ich 19-letni wówczas syn Janusz spędził rok w Pradze jako stypendysta.

Lekcje historii ze Zbigniewem Domino

Kiedy przed powstaniem filmu Andrzeja Wajdy o Katyniu dzieje tej zbrodni chciał przenieść na ekran Bohdan Poręba, znany komunistyczny reżyser (autor wielu propagandowych filmów, ale i „Hubala”), mainstreamowe media alarmowały, że przedstawiciel PRL-owskiego betonu chce „ukraść” temat sowieckiego ludobójstwa. Gdy jednak do kin wchodzi (i to przy wydatnym wsparciu Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej) „Syberiada polska”, rodowód niektórych jej twórców przestał być nagle istotny.

Co więcej – wszystko wskazuje na to, że film oparty na książce stalinowskiego śledczego i wyprodukowany przez komunistycznego aparatczyka posłuży młodzieży jako materiał edukacyjny. W biuletynie informacyjnym zamieszczonym na oficjalnej stronie internetowej „Syberiady polskiej” znalazły się bowiem nie tylko informacje o pokazach dla szkół, ale i „scenariusze lekcji dla szkół ponadgimnazjalnych”, oparte na filmie i przedstawionej w nim historii. Uczniowie mają czerpać z produkcji Słowińskiego wiedzę o losach obywateli polskich na Wschodzie oraz o zsyłkach na Syberię.

Na szczęście wśród metod pracy przewidzianych w scenariuszach nie wzięto pod uwagę spotkań ze Zbigniewem Domino, uwzględniono zaś „samodzielne korzystanie z internetu/innych źródeł, wyszukiwanie informacji i tworzenie notatek”. Jest więc szansa, że młodzież dowie się, kim był autor powieści, na której oparto „Syberiadę polską”, a także sprawdzi, jaki stosunek do komunizmu miał jej producent.

Grzegorz Wierzchołowski • GAZETA POLSKA
fot. internet

Za: http://wzzw.wordpress.com/2013/03/02/komunistyczne-twarze-syberiady-polskiej/ , 2 marzec 2013

POLISH CLUB ONLINE, 2013.03.03

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek