Paweł Chmielewski: Przewodnictwo w miłości – historia prymatu rzymskiego


mid_13409

„Kościół Rzymu przewodniczy w miłości wszystkim Kościołom” – powiedział papież Franciszek do wiernych zgromadzonych na placu św. Piotra, tuż po wyborze na biskupa Rzymu. To słowa św. Ignacego Antiocheńskiego, który o „przewodnictwie w miłości” pisał w swoim Liście do Rzymian, kładąc w ten sposób fundamenty pod prymat Stolicy Piotrowej.

Idea prymatu rzymskiego wyrasta ze słów Chrystusa skierowanych do Piotra: „Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą”. (Mt 16, 18). Nie od razu słowa te rozumiano jako wywyższenie gminy rzymskiej ponad inne; początkowo wielu hierarchów – zwłaszcza ze wschodnich Kościołów o apostolskich korzeniach, jak np. Kościół w Efezie – uważało, że Chrystus dał wszystkim Apostołom jednakową ważność. Powoływano się m.in. na Ewangelię św. Jana, gdzie Jezus zwraca się do Uczniów słowami: „Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam.” (J 20, 21). Jednak już w IV w. nie było miejsca na interpretację zrównującą ze sobą wszystkie Kościoły. W 382 r. papież Damazy ogłosił na synodzie, że Rzym „otrzymał prymat słowami Pana i Zbawiciela naszego”, oraz, że jest „wywyższony ponad wszystkie miasta świata i ponad wszystkie Kościoły”. Wreszcie, w roku 445, dzięki zabiegom papieża Leona Wielkiego, Walentynian III wydał konstytucję cesarską, potwierdzającą rzymski prymat.

Św. Ignacy Antiocheński, do którego nawiązał papież Franciszek, jest pierwszym, który pisał o prymacie Rzymu. Ignacy, wieziony nieco przed 107 r. na męczęńską śmierć z Antiochii do Rzymu, jedne gminy chrześcijańskie odwiedzał, do innych pisał zaś listy. Jeden z nich skierował do Rzymian by przygotować ich na swoje przybycie. Cały tekst składa się zasadniczo z próśb. Ignacy błaga Rzymian, by nie ratowali go przed śmiercią i pozwolili mu umrzeć na arenie. Towarzyszą temu wyrazy wielkiej czci wobec rzymskiej gminy. Przyszły męczennik wywyższa ją ponad inne Kościoły. Pisze mianowicie, że Kościół rzymski „przewodzi w miłości” oraz że „przewodzi w krainie Rzymian” . Określenie „przewodzić w miłości” musiało czytelnikom w I w. po Chrystusie jednoznacznie kojarzyć się z prześladowaniami Nerona i Dioklecjana.

Chrześcijanie nie byli wówczas nigdzie represjonowani tak silnie, jak w Rzymie. Opowieści o ich tragicznych losach musiały budzić we wszystkich innych Kościołach, nawet tak odległych jak Antiochia, wielkie emocje. Św. Ignacy pisze w swoim liście, że pragnie męczeństwa, że chce „naśladować mękę swojego Boga”. Rzym wzbudza w nim ambiwalentne emocje – „Wielka Nierządnica”, jak określa Miasto św. Jan (Ap 17,1), w całej swojej ohydzie jest przecież „pijana krwią świętych i krwią świadków Jezusa” (17,6). To tam, w „Wielkim Babilonie, macierzy nierządnic i obrzydliwości ziemi” (17,5) ścięto mieczem św. Pawła, tam ukrzyżowano św. Piotra, największych z Apostołów.

Tak rodzi się legenda Rzymu, w ten sposób Miasto przyobleka się w blask autorytetu uzyskanego przelaną krwią. Św. Ignacy nie mówi nam w tym passusie, że rzymski Kościół od pierwszych wieków przewodniczył oficjalnie innym Kościołom. Jego pełne żaru słowa zdradzają jedynie, co działo się w sercach ówczesnych chrześcijan. Ich wielka cześć dla Rzymian „przewodzących w miłości” to w pierwszych wiekach po Chrystusie najważniejszy fundament prymatu tego Kościoła, to gleba, na której mogły wyrosnąć później idee bardziej złożone. Dziś wielu historyków uważa, że podstawą dominacji gminy rzymskiej było to, że Rzym był miastem stołecznym. Jest to prawda o tyle, że Chrystus pokierował św. Pawła i Piotra do Rzymu dlatego, że była to stolica Imperium i stamtąd blask ich męczeńskiej śmierci mógł rozlać się najszerzej. Jednak rzymska gmina nigdy nie zyskałaby tak wielkiego autorytetu, zwłaszcza na Wschodzie, gdyby nie śmierć dwóch największych Apostołów, oraz niezliczonej rzeszy innych świadków Chrystusa. Sama stołeczność, jakkolwiek ważna, nigdy by mu tego nie zapewniła – zwłaszcza, że w późniejszym okresie inne miasta odgrywały często ważniejszą od Rzymu rolę.

Do stołeczności odnosi się właśnie drugie określenie św. Ignacego, „przewodnictwo w krainie Rzymian”. Krainę Rzymian należy rozumieć tu szerzej niż samą Italię. Bez wątpienia Ignacy miał na myśli także Galię, a niewykluczone – choć to mniej pewne – że także Hiszpanię. W gruncie rzeczy możemy przypuszczać, że Ignacy myślał o przewodnictwie na całym Zachodzie, z wyłączeniem północnej Afryki, gdzie najsilniejszą pozycję miała wówczas Kartagina. Niestety, nie możemy powiedzieć, o jaki dokładnie idzie tu rodzaj przewodnictwa. Na pewno nie o żadne prerogatywy jurysdykcyjne; zachowane źródła jasno wskazują, że takie Rzym pozyskał dopiero wiele lat później.

Nieco światła rzuca na to inne zdanie Ignacego. Pisze on bowiem, że chce „aby zachowały ważność także te polecenia, które nauczając, innym dajecie”. Widzimy tu gminę rzymską jako nauczyciela, udzielającego poleceń moralnych, może także – przynajmniej w swoim regionie – doktrynalnych. Wielu uczonych widzi w tym miejscu nawiązanie do listu św. Klemensa Rzymskiego do Koryntian, napisanego ok. 15 lat przed listem Ignacego, tuż po prześladowaniach Domicjana w latach 95-96. Klemens, gdy tylko znalazł dość czasu po uporządkowaniu ciężkiej z pewnością sytuacji w Rzymie, wzywa Koryntian do jedności i do posłuszeństwa prezbiterom. Koryntianie bowiem samowolnie ich obalili i podzielili się na różne frakcje – nieco podobnie jak w czasach św. Pawła. Klemens, pisząc w imieniu całej gminy, udziela im „napomnienia braterskiego” i przypomina, że muszą działać tak, by podobać się Bogu Wszechmogącemu.

Takie napomnienia były między ówczesnymi Kościołami powszechne, jednak tylko tekst Klemensa zachował się do dzisiaj. Jest to najwcześniejsze świadectwo żywego, serdecznego zainteresowania problemami chrześcijan żyjących w innych gminach, próba niesienia im duchowej pomocy. Wielu badaczy sądzi, że list ten jest dowodem na rodzący się prymat Kościoła rzymskiego, który rości sobie prawo do pouczania innych. Tezę taką należy potraktować z ostrożnością; słowa Klemensa przepełnione są duchem chrześcijańskiej pokory i szacunku dla Koryntian i doprawdy trudno w nich dopatrzeć się jakichkolwiek oznak hierarchizacji gmin.

Dopiero wydarzenia z końca II w. przynoszą nam niewątpliwy dowód na świadomą, wzrastającą dominację Kościoła rzymskiego. W tym okresie, Kościoły Zachodu i Wschodu, podzielił tzw. spór o datę Wielkanocy. W skrócie, dotyczył on dnia, w którym należy świętować Zmartwychwstanie – niektóre gminy azjatyckie świętowały ten dzień w różne dni tygodnia, podczas gdy cały Zachód, oraz duża część gmin wschodnich, zawsze w niedzielę. W sprawie tej odbywało się wiele synodów, na których azjatycki zwyczaj krytykowano, ale na tym się kończyło. Dopiero papież Wiktor, sprawujący urząd w latach 189-198, zdecydował się na radykalny krok – wyłączył z Kościoła wszystkie gminy i ich wiernych, które kultywowały ów zwyczaj wielkanocny. Wywołało to ogromny sprzeciw wśród biskupów, Wiktor został ostatecznie przekonany przez św. Ireneusza z Lyonu i, jak możemy się domyślać, odwołał swoją decyzję. Owej praktyki świętowania Zmartwychwstania w dzień powszedni zakazano ostatecznie dopiero na synodzie w Arles, w 314 r. oraz na soborze nicejskim w 325 r.

Czyn Wiktora dobrze obrazuje ówczesną pozycję Kościoła rzymskiego – ma on na tyle wielki autorytet, że waży się wyłączać odległe, wschodnie gminy z Kościoła. Papież podejmuje działanie z pozycji zdecydowanej dominacji. Jednak brak oficjalnych ustaleń prawnych i opór wielu biskupów sprawia, że Wiktor musi się wycofać ze swoich decyzji. Prymat Rzymu jest już więc silnie zakorzeniony w teorii, ale jeszcze nie w praktyce. Tak będzie aż do wieku V, do pontyfikatu Leona Wielkiego. Jednak już wcześniej pojawiały się wśród chrześcijan spoza Rzymu, głosy wzywające do posłuszeństwa nakazom papieskim.

Najważniejszym z nich jest głos wspomnianego już św. Ireneusza, biskupa Lyonu, zmarłego w 202 r. W dziele Adversus haereses czytamy, że Kościół rzymski jest „bardzo wielki, starożytny, znany wszystkim oraz ustanowiony przez dwóch przesławnych Apostołów, Piotra i Pawła”. Wyjątkowość Rzymu zasadza się więc zwłaszcza na jego szczególnej apostolskości, bo do tego też sprowadza się, jak można przypuszczać, przymiotnik „starożytny”. Ważny jest także rozmiar gminy, a to – przyznajmy tu rację historykom –  Miasto zawdzięcza przede wszystkim swojej stołeczności. Ireneusz pisze także, że ze względu na „szczególne pierwszeństwo” Rzymu (potentior principalitas) wszystkie inne Kościoły powinny się z nim zgadzać (necesse est omnem convenire ecclesiam). To niezaprzeczalnie ważne świadectwo nieco pomniejsza fakt, że Ireneusz jest biskupem galijskim, wpływy Rzymu w tym regionie były szczególnie silne.

To właśnie koniec II w. po Chrystusie jest okresem, w którym idea prymatu rzymskiego, choć obecna w Kościele od samego początku, ulega konkretyzacji i jest stopniowo wcielana w życie. Proces ten będzie trwać jeszcze długo, ale ostatecznie zakończy się sukcesem w wieku V – zgodnie z zapowiedzią samego Zbawiciela, Jezusa Chrystusa. I zgodnie z tą zapowiedzią Kościół, opierając się na Stolicy Piotrowej, będzie trwał po wieki – wbrew wszystkim jego przeciwnikom.

Paweł Chmielewski

Fot. neonza / sxc.hu

Zrodlo: http://www.pch24.pl/przewodnictwo-w-milosci—historia-prymatu-rzymskiego,13409,i.html

POLISH CLUB ONLINE, 2013.03.21

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek