Ryszard Szkopowski: Czy jest szansa na istnienie Polski?


DSC02230

Ażeby odpowiedzieć na to pytanie należy najpierw znaleźć odpowiedź na pytanie czy jest społeczność, która chciałoby mieć Ojczyznę o nazwie Polska?    Istnienie takiej społeczności jest warunkiem podstawowym. 

Już w  bardzo  odległym czasie, kiedy świadomość ludzka była jeszcze w powijakach, pojawiła się  potrzeba tworzenia grupy, która była formą organizacji  na wypadek napaści, polowania czy głodu. Doszło następnie do tworzenia  systemów  państwowych, których zadaniem miały być działania organizacyjne, które by zapewniły bezpieczeństwo i rozwój większym grupom ludzkim.  Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że systemy państwowe często ulegały degeneracji (co skutkowało efektem odwrotnym od zakładanego) jednak konieczność ich istnienia jest trwała i  niezaprzeczalna.  W chwili obecnej  przyszło nam żyć w kolejnym ekstremum degeneracji polskiej państwowości.  Piszę o tym ponieważ w atmosferze rozkładu państwa i jawnego rabunku naszej własności, wypracowanej przez parę pokoleń, zaczyna się lansować teorie  o braku potrzeby istnienia instytucji państwa. Zupełnie błędne, żeby nie powiedzieć wężowe twierdzenia.   Państwa stoją na przeszkodzie globalizmowi. Państwa to kłopot z usadawianiem osobników uległych na stołkach prezydenckich, trzeba tego pilnować, płacić, instruować – jednym słowem ból głowy. Namiastkę globalizmu już w  Polsce mamy.  Płacicie Polacy podatki na policję, która da wam wciry podczas 11.11., płacicie podatki na szkołę, która wyuczy dzieci wedle zaleceń Biedronia, płacicie na rozwój kultury no to macie festiwal kultury żydowskiej, płacicie na TV by was oszukiwała, finansujecie partie które was najlepiej za twarz trzymają  itd. itd..   Łatwo zauważyć, że wielkie pieniądze robią  wielkie korporacje czy to przemysłowe czy finansowe. Instytucja państwa jest w stanie uruchomić wielką inwestycję a nie uczyni tego pojedyńczy nawet dość bogaty polski złodziej. Mówię złodziej gdy brak paralelności między dokonaniami i dochodami (oczywiście nie traktując złodziejskiego kunsztu jako pozytywnegu dokonania czy talentu). Zatem państwo jako siła inwestycyjna staje się konkurentem dla tych wielkich więc musi być zwalczane. Z tego samego powodu zlikwidowano polski wielki przemysł.

Będąc apologetą  państwa narodowego powiem, że lepiej mieć zdegenerowaną własną państwowość niż znaleźć się bezbronnym w rękach obcych degeneratów. Nie znaczy to jednak wcale, że jest to wybór idiotycznego hasełka „mniejsze zło”.  Najzwyczajniej to  „mniejsze zło”  też  należy wykorzenić.

Bez większego błędu można stwierdzić,  że próby odbudowy państwa powinny być inicjatywą  ludzi o wysokim poziomie intelektualnym bowiem trudno oczekiwać, że dokona tego zahukany rolnik indywidualny.

Znawcy uniwersyteccy twierdzą, że:   „ intelektualista to osoba, którą cechuje rozwinięta  inteligencja (zdolność rozumienia, myślenia i rozumowania), szczególna umiejętność krytycznej analizy i syntezy, bogata wiedza  -  osoba, która w życiu kieruje się raczej intelektem niż emocjami ”.  W podanych przykładach “intelektualisty” (pasującego do tej masło – maślane definicji) znalazł się nawet Pol Pot kształcony we Francji. Jak widzimy w definicji nie ma żadnej wzmianki o altruizmie czy patriotyzmie a wręcz przeciwnie – intelektualista  (nazwę go) „zdefiniowany”,  patriotą być nie może.

Polsce potrzeba zatem intelektualistów „odczepieńców” (odpadu z uniwersyteckiej definicji), którzy posiadają coś ponad  -  a to coś, to miłość do Ojczyzny. Na szczęście znajdują się jeszcze  tacy,  którzy „zdolność myślenia i rozumowania na rzecz  dobra Ojczyzny” cenią wyżej niż korzyści materialne i ujawniają pewną dozę emocji. Ci ludzie są najwartościowsi jednak nie są oni zbyt liczni..

Przyjmując częściową poprawność powyższej definicji intelektualisty trzeba założyć, że akumulator „odczepieńca” naładowany patriotyzmem może się wyczerpać a o szybkości tego zgubnego procesu decyduje poziom akceptacji społecznej.  Trudno bowiem wyobrazić sobie intelektualistę bez ambicji a brak zrozumienia ze strony tych, których sprawa stała się priorytetem jego działań, zabija go w sposób szczególnie okrutny. Jeżeli taki człowiek dostrzeże, że stoi na kompletnie straconej pozycji wcześniej czy później  zaprzestanie swych działań – bo nie jest człowiekiem głupim.  W przypadku całego szeregu nieudanych poczynań jako intelektualista odstąpi od obranej drogi bo rozum mu powie  : „słuchaj no baranie nikt tej Polski nie chce tylko ty, zrobiłeś już swoje a teraz na wznak i z prądem”.

Istniejący polscy„odczepieńcy” działają  indywidualnie z poczuciem  pełnej nieufności wywodzącej się z doświadczeń okresu naszej najnowszej historii .  Czy nie mieliśmy w tym społeczeństwie ponad stutysięcznej armii  tzw. TW ?.  Z tych tysięcy TW były tysiące zwykłych „młotów”, którzy uważali, że zostali wyzwoleni, że im się należy po hrabiach i prałatach, że są uznani i ważni bo mogą skazać i bezkarnie zabić, że AK to armia czarnej reakcji, która stanęłaby na drodze ich wywyższenia..  Nie było już czasu i szansy, ażeby im wyperswadować, że to nie tak -  bo zgodnie z zasadami „Międzynarodówki” środki przekazu zostały  natychmiast  przejęte.  Bardzo łatwo tym  panom (malutkim TW)  umknął szczegół, że przestali być Polakami bo polecenia, które wykonywali godziły w Polskę i ich współbraci.  Polskim nieszczęściem jest, że niektórzy z nich hańbiącą głupotę przekuli we własną pokrętną ideologię  przekazując ją  swoim dzieciom w mniemaniu, że będzie to usprawiedliwienie ich przestępstw, które były niby wynikiem przekonań. Dotychczasowy brak rozliczenia ich z działań w przeszłości oznacza akceptację tego co robili i daje moralną podstawę do podobnych poczynań ich potomków (np. „wojewódzkich kubusiów czy przepięknych stokrotek”). Okrągły stół stojący teraz jak pomnik w prezydenckim pałacu to symbol tego nieszczęścia , symbol recydywy i bezkarności największych przestępców przeciw narodowi polskiemu.  Obcy przywiezieni na czołgach w 45-tym to byli obcy ale ta rzesza pomagierów to byli tubylcy i będzie się wlokła za tym „powojennym pokoleniem” historyczna  hańba „drugiej Targowicy”. To byli tubylcy, tak jak teraz są tubylcy biorący udział w głosowaniach na PO, czy na kogokolwiek kto jest z nadania „magdalenkowych”  uzgodnień. Jak śmieszne a zarazem tragiczne w skutkach są nadzieje pokładane w dotychczasowych autorytetach będących członkami elit uczestniczących w wyprzedaży Polski.  Żyjemy w okresie kolejnej „trzeciej Targowicy”, której udziałowcami są ponownie tysiące  „młotów” i ponownie nie ma szansy aby im wyperswadować, że to nie tak – bo media przejęte. Jak  trudno zrozumieć ludzi, którzy dysponując internetem, dysponując wiedzą o zaistniałych faktach narodowej zdrady kolejnych  gabinetów III i IV RP, znając winowajców – dalej grzebią w „łajnie” poszukując platyny „bo złoto jest więcej złe”. Jak trudno rozmawiać z tymi, którzy podają argument: „ …no ale Kaczyńscy sprzedali chyba najmniej..”  Co ma oznaczać to mniejsze zło?  Większość Polaków nie wie nic na temat loży B’nai B’rith. Niech więc Pan Jarosław wyjaśni im cel wprowadzenia tej organizacji do Polski. Powiedzieć przy tej okazji należy, że funkcjonują nawet dziennikarze zwący się katolickimi, którym nie przeszkadza okoliczność sprowadzenia tej loży do Polski. Można to oczywiście wytłumaczyć faktem, że ktoś kto z dziennikarstwa żyje i wypadł za słowa prawdy o jednej opcji, zaczyna upatrywać szansy powrotu do zawodu na drodze jedności z drugą opcją.  Mówiąc szczerze to postępowanie  mnie nie dziwi, bo żyć trzeba ale to jest właśnie polską tragedią.

Jak trudno zrozumieć tych, dla których miarą wolności jest łatwość wyjazdu bez wizy czy piękno wieżowców  wciąż rosnących w centrum Warszawy a nie będących polską własnością. Zabrano nam nazwiska bohaterów narodowych dla nazwania swoich agentur jak np. „Fundacja Stefana Batorego” (patrz …http://www.batory.org.pl/darczyncy) czy „Fundacja im. Kazimierza Pułaskiego”.  Kolejni „polscy” prezydenci latali tam na „klęcznik” i korzystali ze światłych rad tych organizacji.

Wszystkie dotychczas rządzące ugrupowania wywodzą się z jednego antypolskiego gniazda,

Jak to kiedyś powiadali „siła złego na jednego”.  Polskie społeczeństwo jest zatomizowane brak polskich środków masowego przekazu  itd. itd. Jakie są tego skutki widzimy.

Moja ostatnia rozmowa z nauczycielką szkoły podstawowej  była jaskrawym dowodem dokonanych spustoszeń. Po lawinie jej narzekań  zapytałem : a czy coś robisz  be zmienić sytuację i  słyszę a co ja mogę zrobić – beznadzieja, mówię więc: to choć ucz te dzieci patriotyzmu. W odpowiedzi usłyszałem: jeszcze na głowę nie upadłam i nie mam zamiaru odbierać im jedynego dzieciństwa polityką. Rozmowa się urwała bo płszczyzny myślenia nie miały wspólnej osi. Dla tej kobiety wycieczka do Auschwitz dzieciństwa nie odbiera, wiedza homoseksualna nie – a patriotyzm tak.

Ta pani pozbawiona wszelkiej logiki nie potrafi wysnuć wniosku, że skoro idzie jak idzie to niebawem, błogie jeszcze dla niektórych dzieciństwo, zamieni się na dzieciństwo poniewierki w różnych zakątkazch świata.

Jednym z narzędzi służących do wymiany poglądów  jest internet  -  inwigilowany do szpiku kości ale jeszcze istnieje. Jego wadą  jest  niedostępność dla ludzi starszych, biedniejszych,  bojących się nowości technicznych a młodzi chmurni goniąc za golizną otwierają nie te strony, które powinni.   RM i TV-Trwam  nie stanowią przeciwwagi dla medialnego antypolskiego kolosa  zwłaszcza  w sensie politycznym. Podpisane umowy (niezgodne z kanonami demokracji), zobowiązują Kościół do odsunięcia się od polityki i wstrzymują poczynania środowiska RM w sferze tzw.polityki. Wiem, że będę kontrowersyjny ale powiem, że nawet gdyby środowisko RM posiadło pełną wolność w tym zakresie nie zmieniłoby się nic i dla narodowców szlaban byłby dalej zamknięty.  Nie będę tu snuł domysłów na temat prawdopodobnych powodów, jednak zbieżność postrzegania narodowców przez  środowisko RM  i  kolejne ekipy rządowe może budzić wielki niepokój.

Oczywiście nie wyobrażam sobie wstrzymania  działałalności TV-Trwam czy RM i prowadzonej tam katechizacji  (choć również skażonej bliskowschodnią muzyczką.RM). Jeśli ktoś nie wierzy niech spyta muzykologa, ale nie tego który jest zatrudniony w RM właśnie w najlepszym miejscu, bo przy dziecięcym chórku.   Dziękuję Ojcu za organizację pielgrzymek.

Mamy więc sytuację, że poza internetem”odczepieńcy” mają zamknięty dostęp do jakichkolwiek środków rzeczywiście masowego przekazu a głos ich topiony jest w gąszczu kłamstwa i poprawności. Jak wspomniałem internet nie jest pozostawiony samopas i przeznaczane są środki na zatrudnianie prowokatorów. Udział tych ostatnich w czynieniu chaosu jest znaczny. Korzystają oni z parasola ochronnego, mają możliwości pisania wszystkiego  bez konsekwencji prawnych i dodać należy, że są wśród nich małe niedorosłe gnidki a są też wielcy manipulatorzy.

Tak czy inaczej dla Polaków  posiadających zdrowe propolskie  poglądy  miejsca nie pozostawiono i tak się składa, że wszyscy  mogący im pomóc biorą czynny udział w bojkocie. Wracając zatem do pytania postawionego na wstępie bez większej pomyłki moża powiedzieć, że Naród  Polski został opuszczony przez wszystkich w okresie jego wielkiej choroby ale błędem jest myślenie, że zostanie to puszczone w niepamięć jeżeli Polsce oddech powróci .Tym ostatnim zdaniem chcę dać  dowód wiary na istnienie tej być może ostatniej szansy o którą pytam na wstępie. Jednocześnie należy przestrzec przed jakimkolwiek optymizmem. W przypadku wyborczego zwycięstwa, Polaków czeka olbrzymi wysiłek całkowitej odbudowy wszystkich dziedzin życia, w warunkach wściekłych ataków z wielu stron, co zaowocuje czasowym  dalszym spadkiem poziomu życia. Będzie to moment przełomowy w którym towarzystwo będzie się musiało wypowiedzieć czy chce Polski za dużą cenę czy woli pozostać na niewolniczej ścieżce z minimalną europejską pensyjką – o Polsce zapominając.

Wierzę w tych, których widzę corocznie latem maszerujących pod moimi oknami w Warszawie w stronę Jasnej Góry, wierzę w tych co na stadionach w białoczerwonych szalikach, wierzę w tych co w marszach 11.11, co w Rajdach Katyńskich, tych co w Muzeum PW i tych co pod więzieniem na Rakowieckiej. Wierzę w Polaków.

Dalsze moje wypowiedzi będą próbą podzielenia się własnymi przemyśleniami w kwestiach wychodzenia z tego narodowego kryzysu. Pozostawmy już biadolenia, bowiem karygodne działania zaszły już zbyt daleko i są zbyt nagminne a dyskusje nad nimi są stratą czasu -  jedynym wyjściem stała się tylko  radykalna zmiana władzy i systemu.

Współżycie „Niesioła” z kozą na szczawiowym  polu jest zerem w zestawieniu z katastrofą jakiej uległa Polska.

Ryszard Szkopowski, Kanada

WirtualnaPolonia

Zrodlo: http://wirtualnapolonia.com/2013/03/25/ostrzezenie/#more-25432 , 2013-03-25

Fot. z albumu TGF (SF-2007.10.06)

POLISH CLUB ONLINE, 2013.03.25

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek