Dr Jerzy Jaśkowski: Czarnobyl, Fukushima i co dalej ? (Cz. 2)


Fizyka jądrowa  co to jest i komu służy?

Przeczytaj:   Część 1.

Tylko poszukiwanie prawdy,
czyni nasze życie
pożytecznym i ciekawym

Niestety Stwórca lub jak kto woli, ewolucja nie była taka mądra i przewidująca jak fizycy jądrowi i nie stworzyła żadnego zabezpieczenia przed wnikaniem radionuklidów do układu oddechowego. Po prostu Pan Bóg takiego idiotyzmu nie “mógł sobie wyobrazić”. Czyli jak taka radioaktywna cząstka promieniowania alfa wpadnie do płuc to zostaje tam praktycznie do śmierci danego osobnika. Oczywiście sieje zniszczenie. Te najbliższe komórki ulegają martwicy,  a te dalsze uszkodzeniu DNA , co najczęściej prowadzi do powstania nowotworu.

Czy jest to twierdzenie gołosłowne ?

Wydaje się, że statystka zachorowań na raka płuc potwierdza  powyższe rozumowanie w całej pełni.

Od 1945 roku do 1990 roku przeprowadzono oficjalnie ponad 2000 wybuchów nuklearnych. Do tego trzeba dodać około 300- 500 tzw tajnych oraz pewną ilość cywilnych. np. próby zmian kierunku rzek na Syberii czy budowa kanałów w USA.

Dodatkowo wiadomo obecnie, że Sowieci prowadzili ćwiczenia z minami atomowymi jako zaporą dla ewentualnego ataku wojsk NATO. Eksplozje min atomowych miały miejsce w latach 1966-67 na Polesiu  [Błota Pińskie –  obecnie teren ten stepowieje z powodu zerwania warstw wodonośnych] oraz na jeziorze Ładoga ok. 8 wybuchów rzędu 50 Kt TNT. Skażenie jakiemu uległa w owym okresie Polska było porównywalne lub nawet większa aniżeli to jakie w 20 lat później  stwierdzono podczas katastrofy w Czarnobylu. Sprawę skażenia w tamtym okresie utajniono do dnia dzisiejszego. Atomiści nie przyznają się i oczywiście społeczeństwa nie informowali ani ostrzegali!

http://www.youtube.com/watch?v=X_qHl9QjP9c

Jakie znaczenie fizyczne ma  te ok. 2500 wybuchów nuklearnych? Sama ilość detonacji niewiele nam  mówi, ale porównanie  mocy tych bomb np. do bomby zrzuconej na Hiroshimę już coś pokazuje. Otóż te 2500 wybuchów to jest ok. 50 000 bomb zrzuconych na Hiroshimę  Jeżeli podzielimy to przez  45 lat eksperymentów, to okaże się, że chłopcy w mundurach bawili się naszym zdrowiem eksplodując ok. 3 bomby  dziennie od 1945 roku. To znaczy, że praktycznie cały czas żyliśmy w opadzie radioaktywnym.

http://www.youtube.com/watch?v=X_qHl9QjP9c

Należy tutaj podkreślić dwa aspekty sprawy.  Pierwszy:  nie znany jest mi ani jeden protest fizyków jądrowych przeciwko takim zabawom. Oni dostawali zlecenia rządowo-militarnego kompleksu i po prostu zarabiali. A że kosztem swoich bliskich i dalszych znajomych. To już kwestia mentalności i wychowania .

Można to obserwować do dani dzisiejszego na tzw. oficjalnych stronach rozmaitego rodzaju towarzystw zwanych”naukowymi”. Pomimo ujawnienia całej masy tajnych dokumentów, ludzie ci nadal siedzą w głębokim totalitaryzmie : “tisze jedziesz dalsze budziesz”. Zawarte na ich stronach materiały informacyjne mają tylko i wyłącznie wartość  prospektów reklamowych. Dotyczy to także materiałów znajdujących się na oficjalnych witrynach wyższych uczelni.

Drugi aspekt sprawy: podobno społeczeństwo stworzyło instytucje mające je chronić przed skażeniem np. stacje san – epidu, Agencje Atomowe itd. Czy w okresie minionych 50 lat,  aby chociaż raz którakolwiek z tych instytucji ostrzegała w Polsce społeczeństwo o nie wychodzeniu na “ świeże “ powietrze z powodu skażenia radioaktywnego?  Wręcz przeciwnie tacy specjaliści jak prof. Bożykowa – pediatra z Warszawy,  prof.  Zb.  Jaworowski,  czy prof. A. Hrynkiewicz –  odznaczony orderem czerwonego sztandaru, prof.  Liniecki z Łodzi, zachęcali  w mas mediach społeczeństwo do spacerów na świeżym powietrzy, pamiętnego roku 1986, w maju. O Fukishimie nie wspomnę. “ Najwyżej dzieci będą  się częściej myły”  twierdzono w  telewizorach. Zapomniano tylko pokazać jak będą myły te  pęcherzyki płucne? Nota bene prof. Zb. Jaworowski był potem ekspertem zapraszanym do Radia Maryja, a jak sam się chwalił był odpowiedzialny za bezmyślne podanie jodu 18 milionom Polaków.

Więcej o radosnej twórczości prof. Zb.Jaworowski [bez życoirysu w wikipedii]. Wypada tylko przypomnieć, że  był studentem Akademii Medycznej w Krakowie, ale na stronie internetowej brak jakiejkolwiek informacji o tym gdzie  pracował po studiach. Znajdujemy go dopiero w stanie wojennym przy boku genseka W. Jaruzelskeigo vel Wolskiego vel Semi…..

Wiadomo było i jest, że jod można podać tylko i wyłącznie  na 24 godziny przed dojściem chmury radioaktywnej i 12 godzin po jej przejściu. W Polsce np. w Łodzi podawano jod dzieciom jeszcze po 4 tygodniach.  Jod jest generalnie silną trucizną.  Amerykańskie Towarzystwo Tarczycowe uważa, że jod wolno podać w sytuacji kiedy spodziewana wielkość skażenia wyniesie ponad 50 remów na tarczycę. Jak natomiast twierdzili w/w eksperci dawka jaką otrzymali Polacy nie przekraczała 1 rema.

Tak więc, jak by nie patrzeć, popełniono  wielką głupotę z podaniem jodu, ale władza  wojskowa musiała się wykazać, że dba o społeczeństwo, a spolegliwi fizycy jądrowi to wszytko zatwierdzali bez szemrania. Innymi słowy, stwierdzana obecnie epidemia niedoczynności tarczycy u roczników 1986/88 ma swój związek z działalnością tych osób.

Do dzisiaj musimy leczyć skutki tego bezmyślnego podania jodu. Bardzo dużo osób tamtych roczników choruje na niedoczynność tarczycy.

Mało tego, ta cała grupa specjalistów -dezinformatorów  w celu odwrócenia uwagi od radionuklidów rozpoczęła propagandę, że to rzekomo palenie nikotyny powoduje raka płuc.

Zastanówmy się przez chwilę. Papierosy pali się od ponad 200 lat. Wzrost natomiast zachorowań na raka płuc zanotowano dopiero od lat 60 ubiegłego wieku, czyli po 150 latach – co najmniej 6 pokoleniach palaczy.

Musimy się także zgodzić, że dawniejsze papierosy były bardziej prymitywnie przygotowywane i nie miały filtrów, czyli ilość “paskudztwa” dostającego się do płuc była większa.

Poza tym palacze fajek nie chorują na raka płuc, a przecież palą ten sam tytoń tylko ok. 15 cm dalej od nosa.

Po drugie:  na początku lat 90-tych stworzono pojęcie biernego palacza. Dlaczego, w jakim celu? Otóż okazało się, że dzieci i osoby niepalące częściej chorują na raka płuc aniżeli prawdziwi palacze.

Jak to można wytłumaczyć? Wyjaśnienie jest proste. U palaczy na skutek drażnienia dymem oskrzeli powstaje przewlekły nieżyt. Objawia się on porannym kaszlem, znanym wszystkim palaczom,  z odpluwaniem plwociny. Natomiast ludzie nie palący niczego nie odpluwają. Tak więc palacze wypluwając  wydzielinę, usuwają również cząstki promieniotwórcze. A u niepalących pozostają radionuklidy  w płucach i mają czas na “wytworzenie” raka.

Nasze prace, jeszcze z lat 80-ubiegłego wieku udowodniły, że nie ma żadnego związku sprzedaż papierosów w danym województwie z zachorowalnością na raka płuc.

Jak zwykle w takich sytuacjach bywa, aby ”wyjść na swoje” należy rozmyć odpowiedzialność. Fizycy jądrowi pracujący dla określonych grup polityczno militarnych stworzyli organizacje międzynarodowe.

Najczęściej wymienianą organizacją międzynarodową jest UNSCER, agenda ONZ. Należy wyjaśnić, że ONZ jest organizacją administracyjną, tak jakby super rządem, a nie naukową!!!

Wypada przypomnieć, że 28 maja 1959 roku MAEA -Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej  zawarła dziwną umowę z WHO – Światowa Organizacja Zdrowia [czyjego?]. Obie agendy rzekomo podlegają ONZ-towi.  Brzmiała ona: ” W każdym wypadku , gdy któraś ze stron zamierza wszcząć program lub działalność w temacie, który w znacznym stopniu może interesować lub interesuje drugą stronę, pierwsza strona MUSI  porozumieć się z drugą stroną w celu uregulowania sprawy wzajemnych uzgodnień”

Przyznać trzeba, że tego rodzaju sformułowanie całkowicie wyklucza możliwość prowadzenia prac badawczych. Wypada także dodać o fakcie obsadzania stanowisk w obu organizacjach przez tych samych ludzi.[Rosaly Bertel]. Tak na wszelki wypadek, aby dopilnować umowy i czasami coś za dużo nie wyszło na zewnątrz.

Po drugie: mamy świeżo w pamięci co najmniej dziwne zachowanie Agendy ONZ, jaką jest WHO dotyczącą “ rzekomej pandemii grypy świńskiej”. W celu zwiększenia obrotów  4 firm produkujących szczepionki nie wahała się  zmienić definicję pandemii.

Trudno więc się na takich dokumentach opierać w badaniach naukowych.

Reasumując: jeżeli jakaś informacja znajduje się w materiałach UNSCER to ten fakt miał miejsce, ale brak informacji nie wyklucza wcale danego zdarzenia. I odwrotnie, jeżeli w jednej publikacji zdarzenie jest opisane to wcale nie oznacza , że  w wydaniu 2 lub trzecim nie zostanie skreślone. Tak na przykład postąpiono z wpisami do UNSCERU o katastrofie  jądrowej za Uralem w 1953 roku.

Drugą taką szeroko nagłaśnianą organizacją jest  Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej – w skrócie MAEA  powstała 29 lipca 1957r. a jej pierwszym dyrektorem generalnym był Sterling Cole [USA]. Wg Wilkipedii jest to specjalistyczna agencja ONZ, ale nie jest pod ich ścisłą kontrolą ONZ .  Celem jej jest praca na rzecz bezpieczeństwa i pokojowego wykorzystania energii jądrowej

 

Nie jest to ścisła informacja.  MAEA w drugim punkcie swojego statutu stwierdza, że jej celem jest rozpowszechnianie energetyki jądrowej, czyli innymi słowy handel. A właściwie zmonopolizowanie handlu energetyką jądrową” i jego  pełne kontrolowanie.

Wypada podkreślić, że z urzędu wiceprzewodniczącym jest zawsze przedstawiciel sowietów. Np. w latach 1962 roku przedstawicielem Moskwy był “wybitny fizyk” światowej sławy, tylko inaczej, – Wiaczesław Mołotow, ten sam od traktatu Ribentrop – Mołotow z 1939 roku.  Jak to wynika ze statutu, jest to organizacja handlowa mająca za zadanie monopolizację handlu minerałami promieniotwórczymi i technologiami nuklearnymi. Jednak wiele państw np. Izrael, Południowa Afryka, Korea  weszły w posiadanie bomby jądrowej bez zezwolenia MAEA. Podobnie MAEA “zatwierdza” swoich stypendystów na kierowników lokalnych – krajowych administratorów. W ten sposób “demokratycznie” kieruje rozwojem przemysłu atomowego.

MAEA nigdy nie podała do publicznej wiadomości konsekwencji napromieniowania  żołnierzy, używanych przez władze do eksperymentów jądrowych. W ubiegłym wieku przeprowadzono 2366 tzw eksperymentalnych wybuchów jądrowych. W tej liczbie 1030 przeprowadziła armia USA, [815 podziemnych i 215  w atmosferze], ok. 1000  ZSRR [odpowiednio 508 podziemnych i 207 atmosferycznych], 205 Francja [ 148 podziemnych i 54 atmosferycznych], 45 W. Brytania [ z tego 23 na terenie USA], 73 Chiny [ z tego 20 wybuchów podziemnych  i  23 w atmosferze], ok 7 Indie i 5 Pakistan. Wiadomo, że USA w doświadczeniach nad skutkami bomby atomowej użyła aż 242 000 ludzi, Anglia ponad 32 000, Francja podobno 24000 ale dane są niepewne, byłe ZSRR od  200 000 – 500 000.

I tutaj mamy w Polsce stypendystów tej agencji np. obecną p.minister  Trojanowską. Była aż 3 miesiące w Wiedniu. Czego można się nauczyć w 3 miesiące nie mając żadnego przygotowania?

Także,  wiem to z informacji bezpośrednich, od Burmistrza Hiroshimy, przekazanych  w Berlinie w obecności sekretarza generalnego BSVBA pani Sheilly Grey,  mieszkańcy Japonii nigdy nie poznali prawdziwych danych dotyczących skażenia ich terenu. Do lat 1970 -tych tylko i wyłącznie armia USA dysponowała zarówno aparaturą jak i archiwami  dotyczącymi skażeń. Leczeniem chorych także zajmowali się amerykanie i tylko oni posiadali i testowali rozmaite leki.

Podobnie prof. Wołkow z Pińska i prof. Lutskoj , rektor Uniwersytetu w Mińsku jednogłośnie potwierdzili fakt, nie tylko ukrywania danych pomiarowych, ale w ogóle niedopuszczanie lekarzy z Białorusi do wyników pomiarów skażeń terenu aż do 1990 roku. Czyli przez 5 lat wszelkie informacje, mogące ratować życie, były ukrywane i praktycznie oficjalnie nie istnieją.  Tzw. zespoły MAEA po przybyciu na Białoruś pobrały duże ilości próbek materiału biologicznego i błyskawicznie się ulatniały. Obiecując co prawda,  przesłać wyniki analiz. Nigdy nie wywiązały się z tej obietnicy!!!!! Nigdy nie ujawniły także wyników  analiz!!!!!

[ Materiały Konferencji Bałtyckiego Forum Ekologicznego  Darłowo 1994 i Gdańsk 1995].

Jak wiadomo, nigdy, żaden rząd na świecie,  nie ostrzegał o tych eksperymentach swojego społeczeństwa. Nigdzie nie wprowadzano nawet najprostszych zabezpieczeń jak np. podanie jodu, czy też zatrzymanie kobiet w ciąży i dzieci w domach przez te kilkanaście dni, chodzenie w maseczkach na twarzy.

MAEA ma swoje odpowiedniki w poszczególnych krajach. W Polsce jest to Państwowa agencja Atomistyki. Już strona internetowa  PAA budzi zdziwienie. Zazwyczaj każda organizacja podaje swój rys historyczny, a tutaj na stronie PAA żadnego śladu o historii Agencji o jej prezesach itd. A jest to bardzo interesująca sprawa.

Publicznie ogłoszona opinia prof. dr.med.K.Zakrzewskiego na temat PAA nie pozostawia złudzeń, cyt:” fenomenem jest bowiem panika [po katastrofie w Czarnobylu] tych wszystkich inżynierów metalurgii , elektrotechników, nauczycieli średnich szkół  technicznych, których pezetperowskie – służby bezpieczeństwa postawiły na nomenklaturowe stanowiska dyrektorów i kierowników polskiej atomistyki. Poczuli się on, z nieomylny instynktem prostaczków , ze znaleźli się między Scyllą ujawnienia swojej niekompetencji , a Charybdą ujawnienia swojej niewiedzy”. [Życie Warszawy 1991 nr 121].

Jednocześnie rząd  przypomniał  uchwałę Nr 256/64 Rady Ministrów z 29 sierpnia 1964 r. której punkt 2 mówił:

cyt:” Informacje dotyczące skażeń promieniotwórczych, oraz wyniki pomiarów skażeń, nie mogą być publikowane ani rozpowszechniane bez zgody pełnomocnika Rządu d/s wykorzystania Energii Jądrowej.

 Nie nalazłem żadnych aktów prawnych uchylających tą uchwałę!!!! A przypominam minęło już 21 lat od  zmiany ustroju.

Wypada także przypomnieć, że Państwowa Agencja Atomistyki jest  wytworem stanu  wojennego z 17 stycznia 1982 r. ale statut tej instytucji został uchwalony dopiero 23  lutego 1987 roku [Uchwała Rady Ministrów Nr 20/87]. A więc przypominam, powołano agencję mającą za zadanie kontrolować budowę elektrowni atomowej, a statut jej uchwalono 5 lat po rozpoczęciu budowy i rok po katastrofie w Czarnobylu.!!!!

O jakości prac tej agendy można się zapoznać dokładniej w Raporcie “ Katastrofa w Czarnobylu a Polska “ GTN 1992. Podam tylko, że to nasi  PT Eksperci z PAA chcieli oprzeć monitoring skażenia radioaktywnego Polski na 6 minikomputerach marki Amstrad 6128 tj. na maszynie do pisania.
[Raport; Polska a katastrofa w Czarnobylu 5 lat. GTN, Gdańsk 1992.]

PS. Bezpośrednio po zakończeniu obrad Okrągłego Stołu, PAA powołała tzw. Komisję Wierusza w celu opublikowania raportu o skutkach  katastrofy w Czarnobylu dla Polski. Komisja miała  podać stan prawdziwy czyli wybielić postępowanie fizyków jądrowych i całego nadzoru ochrony radiologicznej. Niestety pomimo wyjaśnienia istotnych spraw w czasie posiedzeń np., że już następnego dnia , po katastrofie [27/28.04.1986 r] wojsko zaczęło zabierać wszystkie wyniki pomiarów radiacji, że Hunta już na początku maja 1986 roku podniosła dopuszczalne normy skażenia 20 krotnie i nie pozwoliła podawać wartości liczbowych,  tylko liczbę pomiarów przekraczających nową normę. Czyli jeżeli np. mleko wykazywało aktywność 990 Bq było kwalifikowane jako prawidłowe, ponieważ nowa norma  dopuszczała skażenie do 1000 Bq. Poprzednia norma dopuszczała do 50 Bq.

Tak więc nawet po latach nie można stwierdzić jakie było faktyczne skażenie Polski.

Pomimo więc, że pewne sprawy udało się wyjaśnić, to pierwsza część powstałego raportu nadal zawierała dużą ilość dezinformacji.

            Przesłany do szerokiej wiadomości mój list otwarty, pokazujący na 12 stronach te dezinformację doprowadził do zawieszenia działalności tej Komisji. Po publikacji listu Komisja nigdy więcej się już nie zebrała.

 

Dr Jerzy Jaśkowski. Fot. Inter.
Dr Jerzy Jaśkowski. Fot. Inter.

       Jedyny w miarę pełny Raport pt: Katastrofa w Czarnobylu, a Polska został opublikowany pod auspicjami Gdańskiego Towarzystwa Naukowego  rok później, dzięki poparciu prof. dr hab.Gotfryda Kupryszewskiego, przewodniczącego GTN i ówczesnej p.dyr. H.Sochackiej.

            Jako ciekawostkę mogę podać, że zarówno GTN jak i nasza siedziba była widownią wielokrotnych włamań po ukazaniu się tego Raportu. Dziwnym trafem ginęła tylko ta książka – RAPORT . Włamywacze nie zabierali ani radioodbiorników, ani telewizora, ani komputerów, a tylko szukali tego raportu. Tacy to miłośnicy książek  byli przed 20 laty. A dzisiaj poloniści narzekają, że ludzie nie chcą czytać?

Dr Jerzy Jaśkowski
[email protected]
SFMRM

Rozpowszechnianie wszelkimi sposobami jest zalecane.

Przeczytaj również:

POLISH CLUB ONLINE, 2013.04.29

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek