Stanisław Bulza Kulisy śledztwa w sprawie zamachu na Papieża Jana Pawła II (Część I.)


Spotkanie Papieża Jan Pawła z zamachowcem Ali Agc'ą. Fot. Inter.
Spotkanie Papieża Jan Pawła z zamachowcem Ali Agc’ą. Fot. Inter.

Wstęp

Od zamachu na papieża Jana Pawła II 13 maja 2013 r. minie trzydzieści dwa lata, a inspiratorzy zamachu wciąż pozostają nieznani, choć istnieje wiele domysłów i poszlak na ten temat. 20 lipca 1981 r. rozpoczął się w Rzymie proces Agcy, a już 22 lipca proces został zakończony. Ali Agca został skazany na karę dożywotniego więzienia. 25 września 1981 r. sędzia Severino Santiapihi ogłosił 50-stronicowy werdykt, w którym stwierdzono, że zamach Agcy na papieża był rezultatem spisku.

Wyrok głosił, że Agca „nie przybył” z nikąd, przysłały go „mroczne umysły”. Nie był też „bredzącym ideologiem”, nie odczuwał żadnej osobistej „wrogości” w stosunku do papieża i „ani jednym słowem nie potwierdził, jakoby miał być fanatykiem religijnym”. Nie miał w sobie nic z szaleńca – posiadał „nieprzeciętny refleks i równowagę psychiczną” (Claire Sterling, „Anatomia zamachu”, „Edizioni Mundis”, Roma-Milano 1985). Prowadzone śledztwo nie wykazało jednak, kto był tym mocodawcą. Sprawa pozostaje otwarta.

Henryk Pająk w książce „Bestie końca czasu” pisze, że w sprawie zamachu na Jana Pawła II wiemy tylko tyle, że nic nie wiemy. Nie wiemy, co zostało ukryte, utajnione, co „zaginęło”, jakie matactwa jakich sił sprawiły, że śledztwo nie sprecyzowało zleceniodawców zamachu.

W październiku 1981 r. sędzia Illario Martelli rozpoczął drugie śledztwo. W tym dochodzeniu Ali Agca wskazał tzw. trop bułgarski, zgodnie z którym zleceniodawcami miała być bułgarska komunistyczna służba bezpieczeństwa na polecenie KGB. W 1984 roku doszło nawet do oficjalnego oskarżenia przez włoskiego prokuratora generalnego trzech Bułgarów i pięciu Turków, ale sąd ich wszystkich zwolnił z braku dowodów winy. Choć nie udowodniono tzw. „tropu bułgarskiego”, to zrobiono wszystko, aby przekonać cały świat, że zamach na Papieża zaplanowało i wykonało KGB.

Skazany na dożywocie, Ali Agca na prośbę polskiego papieża został w 2000 r. ułaskawiony przez prezydenta Włoch. Natychmiast trafił jednak do więzienia koło Ankary za zabójstwo w lutym 1979 roku znanego tureckiego dziennikarza. Po blisko 29 latach spędzonych w więzieniu, w styczniu 2010 r. wyszedł na wolność.

Gra papieżem

23 wrześnie 1982 roku Marvin Kalb, waszyngtoński komentator, w „Białej książce” NBC – „Człowiek, który strzelał do papieża” mówił, że papież Jan Paweł II w sierpniu 1980 roku własnoręcznie napisał po rosyjsku list, i następnie przez kuriera dostarczył go Breżniewowi do Moskwy. W liście tym papież miał ostrzegać, że jeżeli Rosjanie wystąpią przeciw Polsce, to on „złoży koronę św. Piotra i powróci do ojczyzny, aby trwać w oporze u boku swego narodu” (Claire Sterling, „Anatomia zamachu”, „Edizioni Mundis”, Roma-Milano 1985). 27 września 1982 r. „Times” ocenił wiadomość, jako zupełnie nieprawdopodobną. 10 maja 1983 r. telewizyjna sieć ABC dokonała dużych wysiłków, żeby udowodnić, że NBC się myli.

Autor listu popełnił poważny błąd, gdyż korona św. Piotra w ogóle nie istnieje, natomiast do 1965 r. była tiara, korona papieska. Choć rzecznik prasowy Watykanu zanegował wysłanie podobnego listu, to fałszywa wiadomość obiegła cały świat i dotarła do „Solidarności”.

W Polsce od 13 grudnia 1981 roku trwał stan wojenny. Dla Polski skutki tego kłamstwa mogły być tragiczne, gdyż na łonie Solidarności byli radykałowie, którzy dążyli do konfrontacji z władzą. To, że w Polsce miała polać się krew, świadczy dobitnie wypowiedź Jerzego Giedroyca, ówczesnego redaktora paryskiej „Kultury”.

Krzysztofa Kozłowskiego, wówczas zastępcę redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”, stan wojenny zastał we Francji, gdzie odwiedził Jerzego Giedroyca, red. paryskiej „Kultury”. W rozmowie z nim Giedroyc powiedział zdecydowanie: „Jeżeli to nie spłynie krwią to nie pozostanie nic. Chcę Polaków przy broni. Nie można obalać stanu za dwa grosze i dwie krople krwi. To musi więcej kosztować. Jeżeli to krwią nie spłynie to nie pozostanie nic. To wszystko zgnije na parę pokoleń” (Onet, „Odtajniono akta o sytuacji w Polsce z 1981 roku. Polska, NATO, Stan wojenny”, dn. 13 grudnia 2011r.)

Najpierw miał być trop islamski

Spisek przeciwko papieżowi Janowi Pawłowi II zaczął nabierać konkretnych kształtów podczas pobytu Ali Agcy w więzieniu Kartal-Maltepe w Istambule, w którym przebywał po zamordowaniu redaktora naczelnego dziennika „Milliyet”, Abdiego Ipekciego, od 25 września 1979 roku. Dokładnie dwa miesiące później, czyli 25 listopada 1979 roku, Ali Agca w nocy wymknął się z celi, przebrał się w mundur wojskowy i przedostał się przez kilka zaryglowanych i dobrze strzeżonych drzwi wewnętrznych, następnie przeszedł główną bramę wejściową i spokojnie opuścił więzienie. Ucieczka ta była starannie przygotowana i kosztowało dużo pieniędzy. Po ucieczce Agcy aresztowano kilku żołnierzy i oficerów. Szeregowiec Bünyamin Yilmaz został skazany na 15 lat więzienia za wzięcie wysokich łapówek i pomoc w ucieczce (Paul Henze, „Spisek na życie papieża”). Żołnierz musiał zeznać, dlaczego pomógł w ucieczce Ali Gacy, i kto mu wręczył wysoką łapówkę, lecz turecki MSZ na ten temat milczało.

Dzień przed pielgrzymką papieża do Turcji, 26 listopada Agca wysłał do dziennika „Milliyet” list, w którym groził dokonanie zamachu na życie papieża Jana Pawła II, podczas nadchodzącej jego wizyty w Istambule. Oto jego treść:

„Imperialiści zachodni obawiając się, że Turcja może ustanowić na Bliskim Wschodzie nową Siłę Polityczną, Militarną i Ekonomiczną razem z bratnimi krajami islamskim, w drażliwym momencie pospiesznie wysłali do Turcji Wodza Krzyżowców Jana Pawła II pod maską religijnego przywódcy. Jeśli ta nowoczesna i chybiona wizyta nie zostanie odwołana, z cała pewnością zastrzelę papieża. Jest to jedyny powód mojej ucieczki z wiezienia. Ponadto należy podnieść odpowiedzialność USA i Izraela za represje w Mekce. Poza tym proszę nie przykładać przesadnego znaczenia do mojej spokojnej, bezkrwawej i prostej ucieczki” (Paul Henze, „Spisek na życie papieża”, tłumaczenie Franciszek Kedaj, Wydawnictwo Fakt, Warszawa 1991”. Na podstawie wydania 1983 i 1985).

Poprzednio redaktorem naczelnym gazety „Milliyet” był zamordowany przez Agcę 1 lutego 1979 roku Abdi Ipekci. Ali Agca został aresztowany dopiero 25 czerwca 1979 roku. Papież Jan Paweł II w dniach 27 listopada do 1 grudnia 1979 roku przebywał z pielgrzymką w Turcji.

Kto był mocodawcą i ilu ludzi było zaangażowanych w ucieczkę Agcy, wciąż nie wiadomo. Prawdopodobnie byli to członkowie tajnej organizacji Ergenekon. Turcja przystąpiła do NATO w 1952 roku, i prawdopodobnie w tym czasie powstał turecki oddział „Gladio”, znany jako Counter-Guerrilla. Później na jej łonie powstała tajna nacjonalistyczna organizacja powiązaną z rządowymi jednostkami bezpieczeństwa i wojskowości o nazwie Ergenekon. Organizacja jest oskarżana o morderstwa na tle politycznym i religijnym, zamachy oraz handel narkotykami.

Mocodawcy, którzy wynajęli Ali Agcę w celu zamordowania papieża Jana Pawła II, i pomogli mu uciec z więzienia, prawdopodobnie nie wiedzieli wtedy, kogo obarczą odpowiedzialnością. Stąd zaraz po ucieczce Ali Agcy z więzienia pojawił się ten list, który miał obarczyć winą islam.

Dwa zamachy?

Kiedy Ali Agca 13 maja 1981 r. ranił papieża, podjęto szybko decyzję o przewiezieniu papieża do kliniki Gemelli, która była przygotowana na taką ewentualność. Andre Frossard w swojej książce „Rozmowy z Janem Pawłem II” cytuje ks. Stanisława Dziwisza: „Karetka jechała bardzo szybko, bez eskorty policyjnej. Po kilkuset metrach, w dodatku, syrena karetki się popsuła. Trasa, która normalnie wymaga co najmniej pół godziny, zajęła osiem minut i to w rzymskim ruchu ulicznym!”. 14 maja 1981 r. niedoszły morderca zostaje zidentyfikowany jako Mehmet Ali Agca, zbiegły morderca Abdi Ipekciego.

17 maja 1981 r. odbyło się we Włoszech referendum na temat legalizacji przerywania ciąży. Obrońcy życia nienarodzonych przegrali. Ta legalizacja aborcji, z którą papież tak walczył, była ciosem dodanym do jego ran.

3 czerwca 1981 r. papież Jan Paweł II wrócił ze szpitala do Watykanu. Był w dobrym stanie, ale odczuwał swoje rany. Po kilku dniach poczuł się źle. Był bardzo blady, siły nie wracały. Od 10 czerwca gorączka zaczęła skakać, podnosząc się nagle do 39,5 stopni i równie nagle spadając. Lekarzom nie udawało się wykryć przyczyn. 12 czerwca otoczenie Papieża zażądało poszerzonego konsylium, w którym wziął również udział specjalista chorób wirusowych. 20 czerwca Papież wrócił do szpitala na nowe badania. Po trzech dniach prof. Sanna, dziekan Katolickiego Fakultetu Medycyny, wykrył i wyizolował cytomegalowirus, przyczynę pogorszenia się zdrowia papieża. Powiedział, że na uporanie się z nim potrzeba sześciu tygodni, podczas których stan chorego pozostanie zmienny, z nagłymi powrotami gorączki. Papież przeszedł kolejną operacją, która udała się bardzo dobrze. 14 sierpnia papież wrócił do Watykanu.

Groźny wirus został przekazany przez transfuzję. Podczas operacji papieża konieczna była duża ilość świeżej krwi. Papież miał rzadko spotykaną grupę krwi, dlatego potrzeba było kilku dawców. Tego dnia krwiodawcy zjeżdżali do Rzymu z całych Włoch. Andre Frossard cytuje prof. Sennę: „Pamiętam, że widziałem, jak komendant strażaków rzymskich, przywoził kilka butelek z krwią. Pech chciał, że któryś z tych dawców musiał być nosicielem wirusa” (Andre Frossard „Rozmowy z Janem Pawłem II”, Libreria Editrice Vaticana, 1982). Tutaj nasuwa się następujące pytanie: dlaczego policja nie przeprowadziła śledztwa w tej sprawie? Osoba, która oddała krew, musiała przecież wiedzieć, że jest zarażona groźnym wirusem, gdyż występują objawy, takie jak utrata sił i skacząca gorączka. Dlaczego podano tą krew, a nie inną? Pytań takich i podobnych będzie więcej.

Straszenie Amerykanów terroryzmem sowieckim

Pod koniec lat 70. XX wieku stosunki między USA i ZSRR były napięte. 26 grudnia 1979 roku ZSRR dokonał interwencji w Afganistanie, a 4 stycznia 1980 roku prezydent Carter ogłosił decyzję o sankcjach politycznych i gospodarczych USA wobec ZSRR. Również ONZ 14 stycznia potępiła agresję ZSRR na Afganistan. 4 listopada 1980 roku na prezydenta USA wybrano Ronalda Reagana, który znany był ze swego konserwatyzmu i wrogości wobec „imperium zła”, jak nazywał ZSRR. Już na samym początku kadencji skoncentrował się na umocnieniu potęgi militarnej i politycznej USA. 21 kwietnia 1981 roku Reagan zniósł embargo na eksport zboża do ZSRR. Jest raczej wątpliwą sprawą, aby ZSRR uwikłany w wojnę w Afganistanie, angażował się również w zamach na papieża.

Administracja amerykańska szybko zapomniała o szerzonym terroryzmie przez CIA, i już na początku rządów Ronalda Reagana oskarżano o terroryzm ZSRR. Angielski pisarz, Conor Gearty, w książce „Terroryzm” pisał: „Przed zakończeniem zimnej wojny największym wrogiem Stanów Zjednoczonych był oczywiście ZSRR. W latach osiemdziesiątych ukazało się wiele pozycji, opisujących powiązania ZSRR z terroryzmem. Opatrzone odpowiednimi tytułami, w rodzaju „Sowiecka strategia terroru”, książki te usiłowały wykazać powiązania Sowietów z taką formą zabijania, z jaką kojarzyło się słowo terroryzm. Ówczesny szef CIA, Wiliam Casey, napisał esej zatytułowany „Międzynarodowe powiązania – co o nich wiemy?” („The International Liknakges – Who Do We Know?”), zamieszczony w tomie pod wielce wymownym tytułem „Krwiożercza Bestia” („Hydra of Carnage”). Na swej pierwszej konferencji prasowej sekretarz stanu prezydenta Reagana, Alexander Haig zadeklarował w swoim niezrównanym stylu, że Kreml „jest zamieszany w politykę oraz w programy, które popierają i zachęcają do rozwoju tych powodujących krwawe rany działań”. Łączenie Kremla z terroryzmem odpowiadało strategii pierwszej administracji Reagana, gdyż pomogło zwielokrotnić strach przed ZSRR, a to z kolei sprzyjało zgodzie na zwiększenie wydatków Białego Domu” (Conor Gearty, „Terroryzm”, przekład Małgorzata Hesko-Kołodzińska, Prószyński i S-ka, Warszawa 1998).

Zbigniew Brzeziński, były sekretarz stanu USA w swej książce „Wielka szachownica” stwierdził: „W miarę jak Ameryka coraz bardziej staje się społeczeństwem wielokulturowym, może mieć coraz większe trudności z wypracowaniem konsensusu w sprawie polityki zagranicznej, chyba że stanie w obliczu wielkiego zagrożenia z zewnątrz”. Tak wytworzono wśród Amerykanów poczucie strachu przed zagrożeniem ze strony ZSRR. Oczywiście, Zbigniew Brzeziński swoje nauki czerpał od samego reichsführer partii nazistowskiej Hermana Göringa, który na ten temat tak się wypowiadał: „Ludzi zawsze można podporządkować przywódcom. To łatwe. Jedynie, co trzeba zrobić, to wmówić im, ze zostali zaatakowani”.

Cdn.

Stanisław Bulza
[email protected]

Przeczytaj wiecej tego autora:

POLISH CLUB ONLINE, 2013.05.012

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek