„Tu chodzi jedynie o partykularny interes polityczny” – Witold Kołodziejski, były przewodniczący KRRiT, wiceburmistrz Ursynowa


W środku Dworak, prezes Fot. PAP/Stefczyk.info
W środku Jan Dworak, przewodniczący KRRiT. Fot. PAP/Stefczyk.info

Rozmowa z byłym przewodniczącym KRRiT Witoldem Kołodziejskim, samorządowcem, wiceburmistrzem Ursynowa.

Stefczyk.info: Mimo wielu kontrowersji wokół działania KRRiT w 2012 roku senacka komisja przyjęła sprawozdanie Rady za ubiegły rok. Czy to Pana zdziwiło?

Witold Kołodziejski: Przyjęcie bądź nieprzyjęcie sprawozdania w komisji senackiej czy sejmowej nie ma nic wspólnego z oceną działań KRRiT, ale jest zwykłym aktem politycznym. Zaskoczenia wielkiego nie ma. Ta decyzja jedynie utwierdza w przekonaniu, że SLD i Platforma Obywatelska w mediach czują się wspólnie bardzo dobrze – łup został podzielony i nie ma żadnych potrzeb redystrybucji. To również potwierdza pogłoski, że rozmowy między PO a SLD są kontynuowane i plany na wspólną koalicję w przyszłości są wciąż realne. Mało tego, takie plany mogą zakładać przyspieszone wybory parlamentarne. To, co dzieje się wokół sprawozdania KRRiT, dotyczy znacznie szerzej spraw politycznych. Odrzucenie sprawozdania KRRiT jest możliwe przy wspólnej decyzji Sejmu, Senatu i Prezydenta. Obecnie to jest jedno ciało, każda z tych instytucji będzie się zachowywać podobnie. To potwierdza układ medialny między PO i SLD.

W sprawozdaniu KRRiT przyznaje, że w procesie koncesyjnym nie udało się zmienić fatalnej statystykidotyczącej emisji poszczególnych typów programów. Większość czasu zajmuje obecnie rozrywka, sprawy historii, kultury, religii są marginalne. I takie kompromitujące wyniki działalności KRRiT nie powodują wycofania poparcia dla Rady. O czym to świadczy?

Krajowa Rada ma nad sobą parasol ochronny bez względu na to, co robi. Przecież KRRiT postąpiła w sposób skandaliczny w procesie koncesyjnym na pierwszy multipleks, w czasie którego odmówiono miejsca na MuX-1 Telewizji Trwam. Nie było w historii KRRiT sytuacji, w której przeciwko jej decyzji protestowały miliony obywateli. Skoro KRRiT jest reprezentacją społeczną to wszyscy jej członkowie powinni z miejsca podać się do dymisji. Osoby odpowiedzialne już dawno powinny poddać się weryfikacji wyborców. To jest rzecz oczywista.

Jednak do tego nie dochodzi.

To, jak funkcjonuje Krajowa Rada nie ma żadnego znaczenia. Istotne jest jedynie to, ilu członków Rad Nadzorczych w mediach publicznych zagwarantowała sobie ta, a ilu inna opcja. Widocznie ten podział, jaki mamy obecnie jest satysfakcjonujący.

Jaki jest ten podział?

Telewizję rozparcelowano między SLD, PO i PSL. I ten układ jest trwały. Prezesem jest człowiek PO, program pierwszy ma Platforma, drugi jest SLDowsko-Palikociarski, Polonię ma SLD, Info PSL. Podzielono media publiczne i obecnie – jak widać – nie ma potrzeby zmian. Gdy kilka lat temu były problemy z wyborem rad nadzorczych wisiała nad KRRiT groźba rozwiązania. To miało miejsce już za kadencji obecnego parlamentu oraz prezydenta. Długo nie było podpisywane sprawozdanie Rady przez prezydenta. Jednak również to nie miało nic wspólnego z oceną pracy Rady, a jedynie z tym, jak jej członkowie głosują nad kształtem Rad Nadzorczych mediów publicznych.

Tak to działa?

To jest cyniczne. Sytuacja obecnie tak wygląda. Przy ocenianiu sprawozdań KRRiT nie ma znaczenia ocena merytoryczna działań Rady. Tu chodzi jedynie o czysto partykularny interes polityczny.

Rozmawiał TK
[Fot. PAP/Tomasz Gzell]

POLISH CLUB ONLINE, 2013.05.14
Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek