Mirosław Kokoszkiewicz: Tym razem nie będzie litości dla złodziei i zdrajców


Sędzia Rysiński odczytuje wyrok w sprawie Beaty Sawickiej. Fot. StOp
Sędzia Paweł Rysiński odczytuje wyrok w sprawie Beaty Sawickiej. Fot. StOp

Cała sprawa z uniewinnieniem przez Sąd Apelacyjny w Warszawie, ewidentnej łapówkary z PO, Beaty Sawickiej w cale mnie nie oburzyła, a powiem wprost, nawet dostarczyła mi nieco zadowolenia i satysfakcji. Dlatego też dziwię się, aż tak wielkiej fali wściekłości i udawanego zdziwienia oraz zaskoczenia po prawej stronie sceny politycznej.

Jeżeli wierzy się w istnienie Układu i przekonuje o tym przez lata swoich widzów czy czytelników to zdziwienie oraz zaskoczenie powinno nastąpić  raczej wtedy gdyby III RP wsadziła Sawicką za kratki.

A tak w zgodzie z moją spiskową i uporczywą narracją pozostaje ona na wolności, pomimo iż cała Polska widziała jak bierze łapówkę oraz słyszała na własne uszy, że to nie jest jakaś tam zagubiona i zakochana w agencie Tomku, biedna ofiara, lecz wyrafinowana, bezczelna tupeciara zaprogramowana na życie z „kręcenia lodów”.

Jeżeli ktoś nie wie jeszcze jak nazywa się państwo, w którym powiązani z rządzącymi bandyci i przestępcy tworzą kastę bezkarnych i nietykalnych, a za kratki trafiają ludzie krytykujący władzę, to informuję, że takie państwo zwie się TOTALITARNYM.

Po tym, kiedy wymordowano nam 10 kwietnia 2010 roku elity wraz z głową państwa, śp. Lechem Kaczyńskim, a Polacy po tej tragedii zamiast pogrążonego w żałobie jego brata wybrali sobie na prezydenta Komorowskiego, który rżał ze śmiechu na płycie lotniska, gdy lądował samolot z trumnami ofiar, zrozumiałem jedno.

Nie istnieje jakieś pojedyncze, choćby nie wiem jak tragiczne wydarzenie, które nagle i na masową skalę otworzyłoby moim rodakom oczy na ogrom panoszącego się wokół nich zła oraz skalę zdrady i łajdactwa niszczących ich kraj. Może to porównanie zabrzmi okrutnie, ale skoro nie reagujemy od razu gdy zabijają nam na naszych oczach ojca to niestety trzeba poczekać, aż zabiją matkę, a jak i to za mało to może zareagujemy, kiedy kolej przyjdzie na nasze dzieci.

Obecna sytuacja, a może lepiej będzie napisać stadium Systemu, mającego w posiadaniu III RP przypomina znany wszystkim motyw z kreskówek i filmów akcji. Oto ktoś lub coś wisi nad wielką przepaścią na cienkiej linie i widzimy jak na skutek obciążenia oraz ostrej krawędzi skalnej grani czy metalowej konstrukcji, stopniowo pękają kolejne żyły oplotu, ukazuje się w końcu jej rdzeń, który w finale pęka, a to coś lub ten ktoś z końca liny leci w przepaść.

Uniewinnienie Sawickiej to właśnie taka kolejna zerwana żyła oplotu w linie, a System doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Powiem więcej, System chętnie poświęciłby Sawicką, aby przedłużyć o jakiś czas ten w miarę bezpieczny zwis, ale nie mógł tego zrobić z dwóch powodów.

Po pierwsze Sawicka nie była samotnym „jeźdźcem bez głowy”, a po drugie trzeba było wysłać do swoich mocny sygnał z przekazem „Jesteśmy, trwamy i jeszcze dużo możemy, więc nie bójcie się”.

Oto nadana przez centralę z Czerskiej zaszyfrowana depesza o takiej właśnie treści:

Bogdan Wróblewski:  „Sprawa Sawickiej: triumf prawa i sprawiedliwości.

Beata Sawicka, była posłanka PO, i burmistrz Helu Mirosław Wądołowski uniewinnieni od zarzutów korupcyjnych prawomocnym wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Warszawie. CBA za czasów Mariusza Kamińskiego oskarżone przez sąd o zmontowanie przeciwko nim nielegalnej, tajnej operacji. To najkrótsze streszczenie piątkowego wyroku.

Jakie jest jego przesłanie?

To wyrok dobry dla obywateli RP, zły dla służb specjalnych, których w demokratycznej Polsce się namnożyło. Zwyciężyło prawo i sprawiedliwość. Zwyciężyło na pohybel tym, którzy zawłaszczyli sobie ten slogan i pod jego sztandarem prawa nadużywali.”

http://wyborcza.pl/1,75478,13817293,Sprawa_Sawickiej__triumf_prawa_i_sprawiedliwosci.html#ixzz2Rdn8LbZu

To, że Sawicka uniknie kary było dla mnie jasne już wtedy, kiedy „wzruszony jej historią” mecenas Aleksander Pociej z kancelarii Pociej&Dubois został autorem prawniczego precedensu na skalę światową, wpłacając za nią kaucję w wysokości 300 tysięcy złotych, a drugo człon adwokackiego zespołu, czyli Jacek Dubois podjął się jej obrony. Mecenas Dubois to również członek grupy szczęśliwców z klubu „cudownie uniewinnionych”. W jego przypadku sprawa dotyczyła utrudniania śledztwa prowadzonego przeciwko „grupie pruszkowskiej”.

Dzisiaj Aleksander Pociej jest senatorem, który zdobył mandat z list Platformy Obywatelskiej, a kancelaria Pociej&Dubois reprezentowała również Bronisława Komorowskiego i Donalda Tuska w procesach wytaczanych w trybie wyborczym.

Teraz bez zbędnego rozwodzenia się przypomnę te fragmenty stenogramów rozmów Beaty Sawickiej, które moim zdaniem zadecydowały o jej bezkarności:

„K… mać, tyle mam układów teraz wypracowanych i to wszystko w łeb weźmie, bo nie problem byłby, gdybyśmy my wzięli władzę. Tylko problem jest, jak oni jeszcze raz wezmą władzę i na swoich ludzi powymieniają na kolejne władze.

I rezyduję tutaj, na stałe przeprowadzam się i koniec i kręcimy lód, co półtora tygodnia jestem w Sejmie. Codziennie w robocie, Warszawa nasza.

Będę miała wpływ na przekształcenie szpitali w spółki prawa handlowego. Jeszcze ustawa niepodpisana, aczkolwiek, jak to ruszy to będą ci mieli farta, którzy pierwsi będą wiedzieć. Biznes na służbie zdrowia będzie robiony.

Dzisiaj to oczywiście mówię ogólnikami. Do tego typu spraw będzie macher, frontmenka, partnerka z mojej grupy, dzisiaj sama przewodnicząca komisji zdrowia”

Nie ulega już wątpliwości, że chodzi o „macherkę” i „frontmenkę” Ewę Kopacz, dzisiaj drugą osobę w państwie i dawno już zdemaskowaną podłą kłamczynię w sprawie smoleńskiej, będącą najbardziej zaufanym człowiekiem Donalda Tuska.

Ale czy to jest taka sensacyjna wieść sokoro na taśmach „Oleksy-Gudzowaty” już dawno temu słyszeliśmy:

Gudzowaty: Mieliście w dupie tę Polskę, ci też mają na zmianę, jeszcze nie wiedzą…

Oleksy: Ja nigdy nie miałem!

Gudzowaty: Oj tam!

Oleksy: Moja sitwa i owszem, miała w dupie.

Andrzej Frycz-Modrzewski już w XVI wieku pisał, że:

„Prawo w Rzeczypospolitej jest jak pajęczyna, gdzie bąk przeleci, ugrzęźnie muszyna”

Musiał być niezłym wizjonerem skoro już cztery wieki temu przewidział, że syn premiera Michał Tusk vel, nomen omen, Józef Bąk, przeleciał, niczym dzisiaj Sawicka przez pajęczynę, a przed Trybunał Stanu będą ciągani, jak „muszyny” ci, którzy ośmielili się dokonać zamachu na polską republikę bananową.

Nie pozostaje nam nic innego jak tylko bardzo głośno i aktywnie kibicować i wznosić radosne okrzyki na widok kolejnych pękających żył oplotu liny, na której dynda jeszcze ta cała III RP, a kiedy dojdzie już do rdzenia, baczmy uważnie czy na grani nie pojawią się wraże łapy próbujące uchwycić się jakiejś wystającej półki.

Wtedy już bez tej naszej polskiej naiwności i łatwowierności wzujmy jakieś solidne okute buty i skoczmy im bez żadnych skrupułów na złodziejskie i zdradzieckie paluchy zatykając uszy na kolejne skomlenie o grubą kreskę i porozumienie ponad podziałami wzmacniane znanym na hasłem „wybierzmy przyszłość”.

Zero litości dla złodziei i zdrajców.

Artykuł opublikowany w ogólnopolskim tygodniku Warszawska Gazeta

  • Polecam moją nową książkę, „Polacy, już czas” ozdobioną rysunkami śp. Arkadiusza „Gaspara” Gacparskiego, jak i poprzednią, „Jak zabijano Polskę”.
  • Sprzedaż: www.polskaksiegarnianarodowa.pl, United Express, Warszawa, ul. Marii Konopnickiej 6

Mirosław Kokoszkiewicz

Za: 74.Informacje USOPAŁ 15.05.2013. Email: [email protected]

Przeczytaj więcej w tej sprawie:

POLISH CLUB ONLINE, 2013.05.15

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek