Tomasz Gabiś: KRÓTKI WSTĘP DO KRÓTKIEGO KURSU IMPERIALNEJ (MAKRO)HISTORII XX WIEKU


Tomasz GabisFragment książki Gry imperialne (ARCANA, Kraków 2008), oparty na tekstach: Imperium Europæum, czyli powrót do przyszłości. Krótki kurs imperialnej historii XX wieku(„Stańczyk. Pismo postkonserwatywne” nr 34, 1999) orazHistoria Polski i Europy w Imperium Europejskim(„Stańczyk. Pismo postkonserwatywne” nr 35, 2000).

I

Napisanie historii Europy i świata w XX wieku, to zadanie – o czym nikogo przekonywać nie potrzeba – niełatwe, ze względu na to, że w tym stuleciu nastąpiło szczególnie skomplikowane i tragiczne zawęźlenie losów narodów europejskich. Jednak uchylić się od tego zadania nie wolno, gdyż byłoby to równoznaczne z oddaniem dziejów Europy i świata w XX wieku w pacht dworskim historykom pozaeuropejskich imperiów, a tym samym ze zgodą na pozostawienie XX wieku jako swoistej historiograficznej czarnej dziury, która, mimo podejmowanych od lat wysiłków, nie daje się zasypać historiami europejskich państw narodowych, gdyż te od końca lat 30. XX wieku przestają uczestniczyć w dziejach Europy i świata jako samodzielne podmioty polityczne.

Historycy, piszący historię XX wieku, szczególnie historię II wojny światowej, z punktu widzenia europejskich państw narodowych, nie uwzględniają faktu (lub uwzględniają go w stopniu dalece niewystarczającym), że jest to historia imperialna, w której imperia starły się w straszliwych zapasach o panowanie nad światem.Należy przyjąć, że II wojna światowa i akcje polityczno-militarne, które ją poprzedziły od samego początku działy się w ramach polityki imperialnej, aczkolwiek jej pierwsza faza pokrywa się z wojną europejskich państw narodowych; dopiero jej druga faza jest już jawnie imperialna. Stąd historia pisana z punktu widzenia państw narodowych, które przestały być podmiotami historii politycznej, nie jest historią realną. Przeszłości Europy, wtłoczonej w zawieszony w politycznej próżni paradygmat państwa narodowego, nie można właściwie zinterpretować i „usensowić” lub można to uczynić jedynie w tym zakresie, w jakim nadal istnieje europejskie państwo narodowe – nie tyle jako realny byt (geo)polityczny i (geo)strategiczny, ale jako administracyjno-ideologiczno-psychologiczno-symboliczny konstrukt. Jej przydatność dla legitymizacji suwerennego Imperium Europejskiego i dla utwierdzenia jego historycznej tożsamości jest praktycznie żadna. Celom tym służyć może jedynie historia napisana w paradygmacie imperialnym. Poniżej przedstawię kilka wstępnych, teoretycznych propozycji i praktycznych egzemplifikacji, które – taką przynajmniej żywię nadzieję – przydadzą się przyszłym historykom Imperium Europejskiego w napisaniu tej historii.

Niezbędne dziś jest wyjście poza wszelkie ówczesne narodowe, państwowe, ideologiczne, moralne, kulturalne, polityczne,religijne, propagandowe linie podziału i spojrzenie na II wojnę światową z punktu widzenia czystej, „absolutnej polityki” a więc z punktu widzenia geopolityki i geostrategii Imperium Europejskiego. Z tego, co napisali historycy wszystkich narodów europejskich należy wybrać fragmenty, poszczególne fakty i opisy, a następnie poskładać je w nową całość, czyli umieścić w paradygmacie historii imperialnej – pisanej z punktu widzenia Imperium Europejskiego. Po „końcu historii” nie liczą się już żadne względy polityczne, propagandowe, ideologiczne, moralne, które mogłyby przeszkadzać w zrekonstruowaniu imperialnej historii XX wieku z perspektywy Imperium Europejskiego, a zatem w napisaniu historii prawdziwej w wyższym, metahistorycznym sensie. Stworzą ją dworscy historycy i autorzy imperialnych kronik uwzględniający nie tylko geopolityczny, geostrategiczny i metastrategiczny wymiar Imperium Europejskiego, ale także jego metafizykę, jego wiecznego ducha, wartości i tradycje. Przy (re)konstrukcji (makro)historii imperialnej XX wieku nie obwiązują ich żadne dotychczasowe paradygmaty ideologiczne (pacyfistyczny, militarystyczny, humanitarystyczny, nacjonalistyczny, postępowy, reakcyjny, liberalny, demokratyczny, komunistyczny, narodowosocjalistyczny, prawicowy, lewicowy, faszystowski, chrześcijańsko-demokratyczny, rasistowski, antyrasistowski etc.) mieszczące się obrębie trzech wielkich obozów ideologicznych, z których dwa upadły na zawsze, zaś trzeci – zwycięski ulega powolnemu wewnętrznemu rozkładowi. Jedynym ważnym i użytecznym jest paradygmat zakorzeniony w geopolityce i duchu Imperium Europejskiego

II

Historia imperialna XX wieku jest historią walki o panowanie nad światem, stoczoną przez siły, z których każda ma takie samo „prawo” wziąć w niej udział. Walka ta odbywa się „poza dobrem i złem”, jest egzystencjalną walką o władzę i jako taka nie podlega żadnym wartościowaniom moralnym. Stąd oskarżenie wysuwane wobec któregoś z imperiów o to, że chce panować nad światem nie ma sensu, gdyż zakłada, iż taki cel jak panowanie nad światem jest celem moralnie złym. Tymczasem ten cel nie jest ani dobry, ani zły, jest naturalnym celem imperium ( kwestią odrębną jest ocena sposobów i metod sprawowania władzy nad światem).

Dodajmy też, że stwierdzenie, iż „imperium chce panować nad światem”, tylko w pewnej mierze odnosi się do subiektywnych – w sensie psychologicznym i emocjonalnym – pragnień konkretnych ludzi stojących na czele imperium. Ich wola nie jest bowiem wolą czysto indywidualną, na którą składają się prywatne zachcianki, osobiste kaprysy, ambicje i pożądania, ale wynika z ich obiektywnego położenia – kierowania imperium. Innymi słowy w ramach historii imperialnej „chcieć” to „musieć”, a „musieć” to „chcieć”. Dlatego żadnej realnej treści politycznej nie posiadają takie pojęcia i formuły jak „wina za wywołanie wojny”, „napad”, „agresja”, ” on zaczął, nie ja”, ” on rozpętał, nie ja”, „on chciał panować nad światem, ja chciałem pokoju na świecie”, „on podstępnie na mnie napadł, ja tylko słusznie się broniłem”, „on toczy wojnę napastniczą, aby zaprowadzić na świecie tyranię, ja toczę wojnę sprawiedliwą, aby bronić wolności”. Wszystkie te hasła, pojęcia i formuły są jedynie instrumentami propagandowego i moralnego nacisku – skierowane do poddanych własnego imperium mają mobilizować ich do zwiększonego wysiłku na rzecz imperium, zaś skierowane do poddanych wrogiego imperium mają ich rozbroić moralnie, a tym samym osłabić imperium od wewnątrz.

Zdania, określenia i epitety używane przez propagandę imperialną nie są ważne ze względu na swoją treść, bo takowej nie posiadają, ale wyłącznie ze względu na swój polemiczny i taktyczno-strategiczny charakter: ich celem jest albo ukrycie prawdziwych celów i zamiarów albo wymierzenie politycznego ciosu, osłabienie, sparaliżowanie moralne wroga albo pozyskanie sojusznika. Jeśli np. imperialna propaganda mówi: „odłóż miecz, bo kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie”, to namawia wroga do odłożenia miecza, aby miecz ten samemu podnieść i mając teraz dwa, uderzyć w tego, kto lekkomyślnie się go pozbył. Jeśli imperialna propaganda mówi do wroga: „gdy ktoś cię uderzy w prawy policzek to nadstaw mu lewy”, to zachęca wroga, żeby skapitulował. Jeśli zaczyna zachwalać politykę „bez przemocy”, to dlatego, że w danym momencie użycie przemocy byłoby z pewnych względów niepożądane albo dlatego, że chce namówić wroga, aby zrezygnował z przemocy, co łatwiej pozwoli go pokonać. Tutaj „pokój” oznacza tyle co „nasz pokój”, bo jak „wasz pokój” to wojna. Jeśli słyszymy, że „najlepszą polityką jest uczciwa polityka” to albo oznacza to namawianie wroga, aby prowadził „uczciwą politykę”, co można wykorzystać przeciw niemu, albo też, że w tym akurat momencie „uczciwa polityka” jest najkorzystniejsza z punktu widzenia imperium. Imperium nawołuje do „zachowania równowagi”, jeśli w danym momencie chce zniwelować przewagę wroga, albo jeśli chce utrzymać swoją przewagę, która dla niego jest „równowagą”. Jeśli imperium oskarża wroga, że dąży do poszerzenia „przestrzeni życiowej”, to dlatego, że samo dąży do poszerzenia „przestrzeni życiowej”. Jeśli imperium oskarża wrogów o „ekspansjonizm”, to dlatego, że samo jest „ekspansjonistyczne”. Imperium zajmuje się takimi sprawami jak „pokój”, „sprawiedliwość”, „prawa człowieka”, „demokracja”, „dobro światowego proletariatu”, „interes białej rasy”, „zwalczanie komunizmu” etc. w takim zakresie, w jakim przyczyniają się one do osiągnięcia imperialnych celów lub przeszkadzają w ich osiągnięciu. Mogą one być użyte jako instrumenty realizacji tych celów a potem porzucone bez skrupułów, jeśli okaże się, że ich użycie zaczyna osłabiać imperium.

W oczach imperium „prawda” i „kłamstwo” posiadają jedynie strategiczno-taktyczny walor, dlatego błędem jest sądzić, że imperium zawsze kłamie; mówi ono prawdę, jeśli uważa, że „prawda” jest dlań korzystniejsza, bo lepiej niż „kłamstwo” wprowadzi w błąd wrogów, zwiedzie ich i wywoła u nich zamieszanie. Słowa, określenia, pojęcia, hasła i zdania zaczerpnięte z dyskursu religijnego, ekonomicznego, moralnego, estetycznego, prawniczego, i użyte w języku imperialnej propagandy, stają się bronią użytą przeciw wrogom. Imperialna propaganda może sięgnąć nawet do języka medyczno-psychiatrycznego nazywając wroga „wariatem”, „psychopatą”, „szaleńcem”, co uzasadni konieczność „wsadzenia go w kaftan bezpieczeństwa”, czyli zastosowania wobec niego środków wojskowych, politycznych lub sankcji ekonomicznych. Innym razem nazwie go „łotrem”, „przestępcą”, „zbójcą”, „bandytą”, co posłuży jako usprawiedliwienie dla „zamknięcia go w więzieniu”, czyli do zastosowania wobec niego wyżej wymienionych środków. Na płaszczyźnie historii imperialnej istotne są tylko następujące kwestie: kto kogo? kiedy? jak i gdzie ? Wszystko inne kwestie: moralne, religijne, ideologiczne, cywilizacyjne, kulturalne, prawne, estetyczne etc. nie mają znaczenia, lub mają tylko o tyle, o ile wzmacniają lub osłabiają imperium.

Kiedy więc ktoś oburzony woła, że imperium „dokonało niczym nie sprowokowanej agresji”, domyślamy się, że imperium „dokonało zmiany status quo przy użyciu siły militarnej”. Kiedy ktoś stwierdza, że imperium „zastosowało brutalny szantaż, aby wymusić ustępstwa polityczne” to należy to rozumieć w ten sposób, że imperium „dokonało zmiany status quo nie używając bezpośrednio siły militarnej”. „Podbój” to nacechowany moralnie termin oznaczający w neutralnym języku geopolityki przyłączenie do imperium kolejnej prowincji (aneksja lub włączenie do strefy wpływów), „interwencja” oznacza normalną akcję wojskowo-polityczną mającą zapobiec odłączeniu się jakiejś prowincji od imperium. To, co niektórzy nazywają „podstępną prowokacją zmontowaną przez imperium” jest akcję wojskową lub polityczną konieczną dla realizacji określonych celów politycznych imperium. Z punktu widzenia historii imperialnej określenia typu „wojna sprawiedliwa”, „wojna prewencyjna”, „wojna obronna”, „wojna agresywna”, „wojna napastnicza”, „wojna w obronie praw człowieka”, „wojna w obronie białej rasy”, „wojna o wyzwolenie światowego proletariatu”, „wojna dla zakończenia wszystkich wojen”, „wojna dla ratowania demokracji”, „wojna w imię pokoju”, „wojna z komunizmem”, „wojna w obronie zachodniej cywilizacji” oznaczają po prostu „wojnę”.

Na płaszczyźnie imperialnej polityki takie słowa jak „atak” czy „obrona” opisują wyłącznie pewną fazę walki imperiów, która jest wynikiem aktualnego rozkładu sił. „Atak” przechodzi płynnie w „obronę” a „obrona” w „atak”, lub inaczej: „atak” jest „obroną” a „obrona” „atakiem” w zależności od tego, jak kształtuje się w danym momencie konstelacja geopolityczna. Imperium kontratakuje także wówczas, kiedy atakuje, i atakuje, kiedy kontratakuje. Na płaszczyźnie imperialnej geopolityki atak i kontratak są od siebie nieodróżnialne. Każde uderzenie wyprowadzane przez Imperium jest „wyprzedzającym uderzeniem”, każdyatak – „antycypacyjną obroną”. Zagrożenie dla Imperium nie musi być namacalne i bezpośrednie, wystarczy, że zmaterializuje się w przyszłości. Imperium swoim bystrym okiem dostrzega zagrożenia majaczące gdzieś daleko na horyzoncie, zagrożenia wyobrażone, ledwo uformowane, embrionalne, potencjalne etc. Dlatego każda wojna prowadzona przez imperium jest wojną prewencyjną,każdawojna prowadzona przez imperium jest zawsze wojną mającą na celu uprzedzenie wojny planowanej przez wrogie imperium, które tę wojnę planuje jako wojnę prewencyjną, mającą zapobiec wojnie planowanej przez wrogie imperium, które planuje ją jako wojnę prewencyjną mającą zapobiec wojnie planowanej….. Inaczej rzecz ujmując, imperiumzawsze kontratakuje, czyli atakuje wrogie imperium, które również szykuje się do kontrataku, czyli do ataku na wrogie imperium, które szykuje się do kontrataku, czyli ataku na wrogie imperium, które szykuje się do kontrataku …. Imperium musi stale dążyć do geopolitycznej ekspansji, aby zahamować geopolityczną ekspansję wrogiego imperium, które dąży do ekspansji, żeby zahamować ekspansję wrogiego imperium, które dąży do ekspansji, aby zahamować ekspansję wrogiego imperium…..Imperium musi stale baczyć, aby nie zostać okrążonym przez wrogie imperia, które dążą do okrążenia wrogiego imperium, aby nie zostać okrążonym przez wrogie imperia, które chcą je okrążyć, aby samemu nie zostać okrążonym przez wrogie imperia….

Każde militarne, wywiadowcze lub polityczne posunięcie imperium w stosunku do wrogiego imperium dokonywane jest w celu „zwiększenia własnego bezpieczeństwa”, a po to, żeby „zwiększyć własne bezpieczeństwo” imperium musi pokonać wrogów, także tych, którzy na razie nie zagrażają jego bezpieczeństwu, ale potencjalnie mogą (czyli chcą) zagrozić, gdyż chcą (mogą) zbudować własne imperium. Imperium dąży więc do tego, aby zapewnić sobie „pełne bezpieczeństwo”, a może ten cel osiągnąć tylko wówczas, kiedy pokona wszystkich swoich aktualnych wrogów, jak również tych, którzy jeszcze nimi nie są, ale w jego opinii mogą się nimi stać w przyszłości. Dlatego musi ono przeprowadzać kontratak za kontratakiem i kontrofensywę za kontrofensywą, musi przewidywać i planować, komu i kiedy wypowiedzieć wojnę obronną, musi stale przygotowywać się do kolejnej wojny prewencyjnej. Minimalnym i skromnym celem imperium jest „przetrwanie”, czyli władza nad światem. Powyższe konstatacje winniśmy mieć w pamięci przy rekonstrukcji imperialnej (makro)historii XX wieku, której kluczowe i kulminacyjne wydarzeniem, czy raczej sekwencję wydarzeń, stanowi oczywiście II wojna światowa.

Jej prehistoria i historia rozgrywają się na pięciu płaszczyznach – pierwszej z nich nie potrafimy do końca uchwycić, druga i trzecia ustanawiają jej istotny dla nas dzisiaj, imperialny wymiar i sens. Płaszczyzna czwarta jest istotna w pewnym stopniu. Płaszczyzna piąta nie ma już praktycznie żadnego znaczenia.

1. Płaszczyzna metafizyczna i transhistoryczna: wojna bogów, wojna tytanów, (Anteusz kontra Heraklidzi), wojna mocy elementarnych.

2.Płaszczyzna absolutnej imperialnej geopolityki, geostrategii i metastrategii : Imperium Europejskie, Imperium Wschodnie i Imperium Zachodnie walczą o panowanie nad światem; walczą trzy imperia jako „idealne”, metastrategiczne Urformen, czysto geopolityczne i geostrategiczne struktury; walczą trzej „idealni” imperatorzy (i skupione wokół nich „idealne” elity imperialne), czyli quasi-abstrakcyjne, czysto funkcjonalne byty będące wiązkami sił intelektualnych, wolicjonalnych i psychologicznych mających znaczenie dla prowadzenia wojennej rozgrywki. Ci „idealni” imperatorzy pozbawieni są incydentalnych ludzkich cech i przypadłości ideologicznych, kulturalnych, światopoglądowych, religijnych, moralnych, charakterystycznych dla konkretnego momentu historycznego. Na wielkiej szachownicy świata grają trzej gracze wolni od jakichkolwiek ideologicznych zaślepień, sympatii i antypatii, od negatywnych i pozytywnych nastawień, od politycznej miłości czy nienawiści, wolni od jakichkolwiek narodowych, rasowych czy religijnych uprzedzeń, wolni od wszelkich fobii, emocjonalnych zaangażowań i resentymentów. Narody, ludy, plemiona, rasy, terytoria, gospodarki, religie, wyznania, kościoły, państwa, obozy i partie polityczne, ideologie, kultury, ustroje, systemy prawne i moralne są dla nich tylko funkcjonalnymi wielkościami, figurami o większej lub mniejszej „sile bicia”, którymi posługują się w walce o zdobycie przewagi i o zwycięstwo. Trzej „idealni” imperatorzy pozostają absolutnie wolni w rozróżnianiu celów i środków politycznych, są immoralistami prowadzącymi swoją strategiczną grę o panowanie nad światem „poza dobrem i złem”. Jednym jedynym kryterium, według którego dokonują rozróżnień i kalkulacji, ocen i decyzji jest kryterium polityczne: wróg czy sojusznik. Ich jednym jedynym celem jest wygranie partii, pomnożenie potęgi i chwały imperium i zdobycie panowania nad światem. Każda ich decyzja, każde posunięcie i każdy plan, każdy gambit, każda roszada i każdy szach mają służyć wyłącznie temu celowi. Nie realizują oni żadnych innych celów –ideologicznych, religijnych, światopoglądowych, prawnych, moralnych, ekonomicznych.

3.Płaszczyzna imperialnej geopolityki, geostrategii i metastrategii w ich historycznym, politycznym wymiarze: o panowanie nad światem walczą nacjonalistyczno-socjalistyczne Imperium Germanicum, komunistyczne Imperium Sovieticum i demokratyczno-liberalne Imperium Americanum, które są tożsame z Imperium Europejskim, Imperium Wschodnim i Imperium Zachodnim funkcjonalnie (geopolitycznie), ale nie ideologicznie, kulturalnie, ustrojowo czy moralnie. Ścierają się ze sobą trzej konkretni, historyczni imperatorzy: Adolf Hitler, Józef Stalin i Franklin Delano Roosevelt. Stoją oni na czele konkretnych, historycznych inkarnacji Imperium Europejskiego, Imperium Wschodniego i Imperium Zachodniego. Za pośrednictwem historycznych imperatorów toczących rozgrywkę w konkretnym momencie dziejowym, podlegających ideologicznym, kulturalnym, politycznym i moralnym uwarunkowaniom czasu i miejsca, działają imperatorzy „idealni”. Absolutna, imperialna geopolityka, geostrategia i metastrategia prześwitują niejako przez materię nacjonalistyczno-socjalistycznej, komunistycznej i demokratyczno-liberalnej polityki, przełamują się w konkretnych decyzjach i posunięciach militarno-politycznych imperatorów. Możemy je z wielkim trudem rozpoznać, tak jak przez mętną wodę rozpoznajemy nieostry kontur jakiegoś przedmiotu.

Pobierz całość 

Tadeusz Gabiś
www.tomaszgabis.pl

Źródło: http://www.tomaszgabis.pl/?p=1260 , 05.15.2013

POLISH CLUB ONLINE, 2013.05.17

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek