Prof. dr hab. Artur Śliwiński: „Od ekonomii dobrobytu do ekonomii nędzy”. Raport o współczesnym kryzysie ekonomicznym w Polsce w latach 1989-2013: politykom potrzebne są szkła korekcyjne


Prof. dr hab. Artur Śliwiński
Prof. dr hab. Artur Śliwiński

W poprzednich fragmentach raportu doszliśmy do istotnej konstatacji, iż cały okres 1989-2013 był w Polsce zdominowany przez stagnację, pogłębianą przez krótkookresowe kryzysy ekonomiczne. Jakie z tego płyną pierwsze wnioski?

Zatrzymamy się nad trzema wnioskami.

Pierwszy z nich dotyczy ogólnego poglądu na stosunki społeczno-gospodarcze. Celowo nie eksponujemy aspektu światopoglądowego, bowiem staramy się raczej wskazać na pewien rys świadomości społecznej, który oceniamy jako szkodliwy i niebezpieczny. Jest nim przekonanie, że życie społeczno-gospodarcze przebiega spontanicznie lub żywiołowo, zaś skutki zmian społeczno-gospodarczych są „obiektywne” (w tym sensie, że nie zawinione przez konkretne instytucje, grupy i osoby). Na ten słabo dostrzegany aspekt już wcześniej zwróciliśmy uwagę, sygnalizując „Nasz punkt widzenia jest jednoznaczny: omawiane przemiany nie były spontaniczne albo wynikające ze nadzwyczajnego „splotu okoliczności”. Były to przemiany celowo zaprojektowane, zorganizowane i konsekwentnie realizowane, co oczywiście nie wyklucza pojawiania się elementów żywiołowych. Zrozumienie tego punktu widzenia jest bardzo ważne. Jest on bowiem sprzeczny z punktem widzenia ortodoksyjnej ekonomii liberalnej, ukształtowanej zgodnie z ideą „spontanicznego porządku” (Biuletyn EEM nr 2/2013 (30)). Niżej zamieszczamy odrębny tekst dotyczący tego problemu „ Uwagi metodologiczne: stereotyp spontanicznego porządku”.

Drugi wniosek dotyczy zagadnień politycznych. Fakt, że między naszą diagnozą kryzysu ekonomicznego w Polsce a poglądami na temat kryzysu wyrażanymi przez przywódców partii politycznych występuje głęboka sprzeczność, skłania do zastanowienia. Możemy spytać, dlaczego politycy partyjni lansują fałszywe lub niejednoznaczne poglądy na kryzys w Polsce? Możemy też zastanowić się, jakie uwarunkowania powodują, że odrzucają oni realizm na rzecz szkodliwych fikcji.
Trzeci wniosek dotyczy sprzeczności lub braku konsekwencji w sprawie oceny dynamiki gospodarczej z jednej strony i stanu gospodarki z drugiej. Na ogół związek między wzrostem gospodarczym i stanem gospodarki jest ujmowany w kategoriach relacji między strumieniami i zasobami, czyli – logicznie biorąc – sprzeczności być nie powinno, szczególnie w długim okresie. Silny wzrost gospodarczy (jako wyraz strumieni dóbr i usług) powinien owocować wzrostem zasobów gospodarczych (i vice versa). Tymczasem widzimy, że przez niemal wszystkie lata omawianego okresu udanie prezentowano imponującą dynamiką gospodarczą, a z drugiej strony nie dało się ukryć, że stan polskiej gospodarki jest coraz gorszy.

Polityczne manowce
W naszym Raporcie bynajmniej nie chodzi o krytykę partii (rządzących, opozycyjnych, pseudo-opozycyjnych), lecz o wady systemu politycznego, który okazał się skrajnie zdeformowany. Z naszych początkowych ustaleń płynie wniosek, że jest to system zamknięty na sygnały ostrzegawcze o postępującym regresie gospodarczym Polski. Partie polityczne i instytucje rządowe w całym okresie 1989 – 2013 prezentują pozbawioną realizmu, fałszywą wizję postępu i dobrobytu (dotyczy to także przyszłości, w tym zagrożeń wewnętrznych i zewnętrznych Polski wynikających ze słabości ekonomicznej i wad systemu politycznego).

Przede wszystkim widać, że zagadnienia ekonomiczne Polski są bagatelizowane przez wszystkie strony „konfliktu parlamentarnego”. Partyjne i rządowe programy ekonomiczne są płytkie i formułowane na żenująco niskim poziomie wiedzy ekonomicznej. Pisaliśmy o tym wielokrotnie, zwracając m.in. uwagę na wręcz schizofreniczną postawę opozycji: „Analiza zmian dokonujących się w skali świata i kontynentu europejskiego przez opozycję parlamentarną jest niestety ignorowana, co daje przestarzały, coraz bardziej zafałszowany obraz rzeczywistości; konserwuje stare stereotypy i blokuje aktywność na forum międzynarodowym. Niekorzystne i niebezpieczne dla Polski zmiany w sytuacji międzynarodowej zyskują w ten sposób milczącą aprobatę już ze wszystkich stron” (Biuletyn EEM 2/2013).

Spory dotyczące niektórych decyzji gospodarczych i socjalnych nie zmieniają ogólnej tendencji. Zawsze cechuje je daleko posunięta fragmentaryzacja myślenia ekonomicznego: mówi się o doraźnych albo okazjonalnych sprawach, ale nigdy o całości i zależnościach między zachodzącymi procesami.

Politykom nie przychodzi nawet do głowy, że głoszone przez nich poglądy i postulaty są krańcowo sprzeczne z interesem publicznym, z warunkami rozwoju społeczno-gospodarczego, a jeszcze bardziej – ze społeczną nauką Kościoła.

Takie wyjałowienie polityki nie może być przypadkowe. Prowadzi ono do teatralizacji życia politycznego, a to sygnalizuje, że większość decyzji dotyczących gospodarki i społeczeństwa jest podejmowanych zakulisowo. Wyjaśnienie przyczyn takiego stanu rzeczy jest stosunkowo proste (o czym napiszemy później).

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Zrodlo: Europejski Monitor Ekonomiczny – Европейский Экономический Moнитop – European Economic Monitor

Przeczytaj wcześniejsze części Raportu:

POLISH CLUB ONLINE, 2013.006.04

 

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek