Inwiligacja dla naszego dobra. Skąd my to znamy. Globalizm rośnie w siłe…


 

Wyszukane w internecie:

New York Times: Nie tylko internet – amerykańska poczta zbiera informacje o wszystkich listach, paczkach i innych przesyłkach, z informacji korzystają służby

USCC - NSA - CSS. Fot. EPA
USCC – NSA – CSS. Fot. EPA

Powołując się na byłych urzędników rządowych i byłego agenta FBI amerykański dziennik napisał o kolejnym już przypadku niepokojących Amerykanów praktyk stosowanych przez tamtejsze służby.

Z artykułu zamieszcznego w wydaniu zbiegającym się z amerykańskim Dniem Niepodległości wynika, że poczta zbiera dane adresowe dotyczące nadawców i odbiorców wszystkich listów, które dostarcza w USA. Program nazywa się Mail Isolation Control and Tracking (MICT) i, jak czytamy, w 2012 roku skatalogowano w jego ramach ok. 160 miliardów przesyłek pocztowych. Nie wiadomo, jak długo przechowywane są te informacje.

Program MICT opracowano po atakach z rozsyłanymi pocztą laseczkami wąglika z końca 2001 roku, niedługo po atakach na WTC z 11 września. W wyniku zetknięcia się z wąglikiem zginęło pięć osób, w tym dwóch pracowników poczty.

– To jest skarbnica informacji” – cytuje „NYT” byłego agenta FBI.

Otwarcie listu jest możliwe, ale tutaj wciąż obowiązują normale zasady – tylko za zgodą sądu.

Oprac. Mad, polskieradio.pl

Za: http://rebelya.pl/post/4334/new-york-times-nie-tylko-internet-amerykanska-p

*   *   *

Francuskie służby też inwigilują użytkowników internetu?

Dziennik „Le Monde” napisał, że Francja ma system podobny do amerykańskiego PRISM, którego istnienie ujawnił niedawno były pracownik CIA i NSA Edward Snowden.

Gazeta twierdzi, że francuskie służby DGSE (Direction Generale de la Securite Exterieure – Dyrekcja Generalna Bezpieczeństwa Zewnętrznego) przechwytuje informacje o tym, kto, kiedy, z kim i jak się komunikuje, ale nie podsłuchuje rozmów telefonicznych.

Monitorowane mają być więc rozmowy telefoniczne, maile i aktywność na portalach społecznościowych.

Zebrane informacje te – maile, wiadomości tekstowe, dane o rozmowach telefonicznych, aktywność na Facebooku i Twitterze – są, według „Le Monde”, przechowywane przez lata w piwnicach DGSE w Paryżu.

Oprac. Mad, wp.pl

Za: http://rebelya.pl/post/4333/francuskie-suzby-tez-inwigiluja-uzytkownikow-in

*    *    *

A wczesniej już pisano o Australii i Polsce:

Permanentna inwigilacja – również w Polsce

Administracja Australii opublikowała kolejny roczny raport dotyczący podsłuchiwania działań obywateli. Wynika z niego, że w ciągu roku po metadane (czyli kto z kim, a już nie o czym) dotyczące rozmów telefonicznych lub komunikacji internetowej sięgnięto blisko 300 tysięcy razy. Australia ma 22 miliony mieszkańców. W przypadku Polski, która ma 38 milionów mieszkańców, służby sięgały po nasze dane między 1.75 a 2.13 miliona razy. Oznacza to, że służby naszego własnego państwa kontrolują nas 5 razy bardziej, niż służby australijskie swoich obywateli.

Do działań naszych rodzimych służb warto dodać fakt, że na mocy amerykańskich ustaw FISA oraz Patriot Act – oraz jak pokazują niedawno ujawnione informacje dotyczące programu PRISM, praktycznie wszystkie dane dotyczące naszej komunikacji elektronicznej są backupowane przez amerykańską agencję NSA. Dodatkowo, całkowicie dobrowolnie udostępniamy informacje o sobie korporacjom, które różnią się od NSA tym, że oferują nam w zamian spersonalizowane usługi i reklamy.

Choć niektórzy twierdzą, że nie robią nic złego, więc nie mają nic do ukrycia, to jednak większość z nas nie lubi, jak inni wkładają nos w nasze sprawy. Jak się bronić? Metod jest kilka, ale maksymalną skuteczność osiągniemy dopiero po ich połączeniu. Co istotne, nie wpływają w żaden sposób na nasze możliwości działania w internecie, wymagają wyłącznie zmiany przyzwyczajeń.

  • Szyfrujmy pocztę. Wbrew pozorom, nie jest to takie trudne – gotowe wtyczki do popularnych programów pocztowych (a nawet gmaila) pozwalają na automatyzację szyfrowania korespondencji z osobami, które również korzystają z programów typu PGP.
  • Uważajmy na wtyczki do przeglądarek i programy, które instalujemy – część z nich, w zamian za “darmową” funkcjonalność, przesyłają do producentów informacje o naszych ruchach w sieci.
  • Do wyszukiwania danych używajmy jednej z “anonimowych” wyszukiwarek, typu DuckDuckGo.com
  • Przerzućmy się na komunikatory niezwiązane z “wielkimi korporacjami” – i pamiętajmy, że jeśli z prywatnego Jabbera łączymy się z użytkownikiem Google Talka, to nasza korespondencja z nim w dalszym ciągu jest archiwizowana przez Google.
  • Kasujmy cookies przy wychodzeniu z przeglądarki. Co prawda w dalszym ciągu da się jednoznacznie zidentyfikować naszą przeglądarkę po jej cechach charakterystycznych, jednak wciąż mało kto z tej opcji korzysta, polegając na starych dobrych ciasteczkach.
  • Warto zapoznać się z TORem – systemem do anonimowego korzystania z internetu – ale pamiętajmy, że nawet TOR nie gwarantuje pełni prywatności – jeśli w TORowej przeglądarce zainstalujemy dodatkowe wtyczki lub będziemy próbowali korzystać z sieci BitTorrent po TORze, nasz prawdziwy adres IP i tak może zostać ujawniony.
  • Warto sięgnąć do naszego starego tekstu jak uniknąć logowania(anglojęzyczna wersja również jest dostępna), napisanego przy okazji dyskusji o retencji danych telekomunikacyjnych.
  • ale mimo wszystko – nie dajmy się zwariować. Żyjemy w czasach, w których musimy mieć świadomość tego, że cały czas ktoś zagląda nam przez ramię, i słodkie czasy, kiedy służby specjalne musiały się naprawdę starać, odeszły w zamierzchłą przeszłość.

Za: http://www.wykop.pl/ramka/1550259/permanentna-inwigilacja-rowniez-w-polsce/

POLISH CLUB ONLINE, 2013.07.04

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek