Maciej Pawlak: Lichwa pod lupą


Maciej Pawlak
Maciej Pawlak

Firmy udzielające pożyczek nie chcą by nazywać je parabankami – bo to kojarzy się z Amber Gold. Nie chcą też by określać ich działalności jako lichwa. Jak w takim razie inaczej nazwać to, co robi choćby Provident i dziesiątki innych podobnych firm udzielających „chwilówek” i innych tego typu pożyczek, których kwota spłaty jest dwukrotnie wyższa od pożyczonej?

W mijającym tygodniu UOKiK przedstawił wyniki kontroli kosztów stosowanych przez 30. przedsiębiorców udzielających pożyczek. Praktyki wszystkich skontrolowanych wzbudziły zastrzeżenia Urzędu. Wobec wszystkich skontrolowanych zostały wszczęte postępowania w sprawie naruszenia zbiorowych interesów konsumentów. Kary wobec nich mogą okazać się dotkliwe, sięgając maksymalnie do 10 proc. ubiegłorocznego przychodu przedsiębiorcy. Ponadto UOKiK planuje skierować do sądu 12 pozwów o uznanie stosowanych klauzul za sprzeczne z prawem.

„Reprezentatywny przykład: całkowita kwota pożyczki – 1000,00 zł; czas obowiązywania umowy – 60 tygodni; wysokość tygodniowych rat: 32,73 zł; łączne zobowiązanie do spłaty – 1963,53 zł” – to informacja ze strony internetowej Providenta. W ciągu niemal 14 miesięcy trzeba zapłacić za pożyczkę w tej firmie prawie drugie tyle. Cóż z tego, ze obowiązująca w naszym kraju ustawa antylichwiarska ogranicza maksymalny pułap oprocentowania udzielanych pożyczek (kredytów) do czterokrotności stopy kredytu lombardowego NBP (obecnie 16 proc. w skali rocznej)? W praktyce okazuje się bowiem, że oprocentowanie stanowi zaledwie jeden z elementów kosztów zaciąganej pożyczki. I to wcale nie największym. Otóż pożyczkodawcy swoim klientom narzucają przeróżne dodatkowe opłaty, których łączna wysokość wielokrotnie przewyższa owo ustawowo ograniczane oprocentowanie.

I kolejny cytat: „W literaturze funkcjonuje pojęcie „true cost of lending” /rzeczywisty koszt pożyczania/. Jeżeli cena odzwierciedla jego wysokość nie ma mowy o lichwie bądź drożyźnie, ale jest ceną rynkową” – takiego argumentu przeciwko nazywaniu rzeczy po imieniu, tj. określaniu działalności firm pożyczkowych jako lichwiarskich, używa dr Mirosław Bieszki, doradca ekonomiczny Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce (KPF), grupującej owe firmy. A zatem stosują one nie ceny lichwiarskie tylko „rynkowe”! Po cóż zatem argument chętnie używany przez parabanki, że „pomagają” one osobom, nie mogącym zaciągać pożyczek w bankach, bo mają dla nich zbyt niską wiarygodność finansową?

Wątpliwości UOKiK wzbudziły m.in. „koszty nieadekwatne do czynności podjętych przez firmę pożyczkową”. 12 spośród skontrolowanych parabanków pobiera opłaty za odbiór rat w domu klienta. Ustalane są one jako procent od kwoty pożyczki, tym samym nie odpowiadają kosztom faktycznie podjętych czynności. Np. pożyczając w jednym z parabanków 500 zł na 57 tygodni, konsument musiałby zapłacić 417,24 zł za samą tylko obsługę pożyczki w domu. Pożyczając 2700 zł – 2252,64 zł. Ponadto, zastrzeżenia Urzędu wzbudziły opłaty rażąco wygórowane. Np. za podanie nieprawdziwych danych kara wynosiła 4-krotność udzielonej pożyczki, a za czynności detektywistyczne związane z określeniem adresu poza miejscowością, gdzie do tej pory przebywał pożyczkobiorca – 1000 zł. Zdaniem UOKiK takie sankcje nie mogą być ustalone na dowolnym poziomie i nie powinny być źródłem dodatkowego zysku przedsiębiorcy.

Wśród 30. skontrolowanych przez UOKiK firm znalazły się te najbardziej znane: Provident Polska i Wonga.pl. Wobec pierwszej firmy wszczęto postępowanie w sprawie naruszenia zbiorowych interesów konsumentów wskutek wysunięcia siedmiu zarzutów. M.in.: niepodawania w formularzu informacyjnym informacji o innych kosztach (opłata za obsługę pożyczki w domu, dodatkowa opłata przygotowawcza), które konsument jest zobowiązany ponieść w związku z umową o kredyt konsumencki; podawania w formularzu informacyjnym informacji o całkowitej kwocie do zapłaty nieuwzględniającej kosztu opłaty za obsługę w domu oraz odsetek; podawania nieprawdziwej informacji o wysokości RRSO (rocznej rzeczywistej stopie pożyczkowej); podawania błędnej informacji o całkowitym koszcie kredytu: nieuwzględniania kosztu opłaty za obsługę w domu i dodatkowej opłaty przygotowawczej; stosowania opłaty za obsługę w domu, której wysokość nie odpowiada wartości świadczonej usługi; stosowania dodatkowej opłaty przygotowawczej, której wysokość nie odpowiada wartości świadczonej usługi; stosowania opłaty przygotowawczej, której wysokość nie odpowiada kosztom podejmowanych czynności.

Podobnie wobec Wonga.pl wszczęto postępowanie w sprawie naruszenia zbiorowych interesów konsumentów. UOKiK wysunął pięć zarzutów: naruszenie związane z obowiązkami informacyjnymi; podawanie nieprawdziwej informacji o wysokości RRSO; wprowadzenia przez firmę uprawnienia do zmiany tabeli opłat w trzech wymienionych przypadkach; wprowadzenie opłaty za wysyłanie sms-ów o opóźnieniach w spłacie pożyczki.

Nie wszystkie jednak firmy, które udzielają pożyczek krótkoterminowych, chcą być postrzegane jak parabanki. – Chcemy obronić naszą branżę przed nadużyciami i tworzymy związek firm pożyczkowych, który będzie pewnego rodzaju samoregulacją – zapowiedział w rozmowie z newseria.pl Loukas Notopoulos, prezes Vivus Finance (firmy, wobec której UOKiK także wszczął postępowanie w sprawie naruszenia zbiorowych interesów konsumentów, stawiając jej pięć zarzutów).

Maciej Pawlak

w zawodzie od końca l. 80. ub. wieku – m.in. w londyńskim Dzienniku Polskim i Dzienniku Żołnierza i podziemnym Głosie Solidarności. Zainteresowania: muzyka (jazz, rock, funk), film. Pisuję na tematy ekonomiczne, ale nie tylko (m.in. strefa wolnego słowa).

Źródło: http://naszeblogi.pl/39693-lichwa-pod-lupa , 2013.07.13

POLISH CLUB ONLINE, 2013.07.14

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek