Prof. dr hab. inż. Janusz Kawecki: Wielki wstyd, Panie Felietonisto


Fot. M. Matuszak / Nasz Dziennik
Fot. M. Matuszak / Nasz Dziennik

Kraków, 26 lipca 2013 r.

Szanowny Pan

Jacek Karnowski
Redaktor Naczelny tygodnika „Sieci”

List ten piszę do Pana w sprawie publikacji felietonisty, Pana Roberta Mazurka, zamieszczonej w numerze 29. tygodnika „Sieci” i opatrzonej tytułem: „Wielgi wstyd dyrektora”. Publikacja ta, jak zaznacza Autor, nawiązuje do opublikowanego w numerze 28. wywiadu, jakiego o. dr Tadeusz Rydzyk, Założyciel i Dyrektor Radia Maryja, udzielił Panu oraz Panu Michałowi Karnowskiemu. Wśród wielu pytań znalazły się dwa dotyczące relacji z Panem Tomaszem Sakiewiczem. Otrzymali Panowie wtedy krótkie, zwięzłe odpowiedzi o. Tadeusza Rydzyka. I te odpowiedzi stały się dla Pana Roberta Mazurka podstawą do obraźliwego ataku na Panów Gościa i przy okazji powtórzenia haseł – rozpowszechnianych na przełomie roku 2006 i 2007 – z nagonki na Księdza Arcybiskupa Stanisława Wielgusa. Ta właśnie publikacja Pana Roberta Mazurka jest powodem mojego wystąpienia do Pana jako Redaktora Naczelnego pisma określającego się jako „odważny tygodnik młodej Polski”.

W prześmiewczej formie i pełnej niezgodności z prawdą treści Autor podjął w publikacji bardzo ważny temat. Jednak do podjęcia tego tematu nie zechciał się przygotować, nie wypełnił zadania, jakim jest posługa myślenia, którą tak jednoznacznie scharakteryzował bł. Jan Paweł II. W jednej ze swoich wypowiedzi do środowiska akademickiego w Polsce określił posługę myślenia jako „wykazywanie naukowej dociekliwości i wnikliwości w stawianiu pytań oraz uczciwości w szukaniu na nie odpowiedzi”.

Pan Robert Mazurek najpierw „ustawił” o. dr. Tadeusza Rydzyka w roli tarczy zarysowanej wymyśloną przez Autora charakterystyką (np.: jest „mnemotechnikiem”, „specjalistą od szacunku i czarownic”, „skoro Ojciec Dyrektor tak mówi, to prawda przenajświętsza być musi”, „o. Rydzyk mógł przez te lata zapomnieć”, „nie trudzi się dowodzeniem prawdziwości swych słów” itp.). Do tak scharakteryzowanego Gościa Panów rozmowy dołączył również negatywną charakterystykę Ks. Abp. Stanisława Wielgusa. W ten sposób zamierzał – jak sam to określił – „przyjść w sukurs” Panu Tomaszowi Sakiewiczowi. Efektem tego działania jest publikacja, która – w mojej opinii – przynosi wstyd nie tylko Autorowi, ale również Wydawcy.

W niniejszym wystąpieniu zwracam uwagę tylko na kilka ze spraw podejmowanych w publikacji Pana Roberta Mazurka. Zamierzających ocenić dokładniej prawdziwość przywołanych przez Autora haseł charakteryzujących postępowanie Księdza Arcybiskupa zachęcam do przeczytania niedawno wydanej książki Pana Sebastiana Karczewskiego. W tytule książki „Zamach na Arcybiskupa. Kulisy wielkiej mistyfikacji” słowo „zamach” określa działania, które doprowadziły do rezygnacji z urzędu Metropolity Warszawskiego. Tego słowa użył też Ojciec Dyrektor w krótkiej odpowiedzi na zadane przez Panów pytanie. Takie określenie działań sprzed pięciu lat skierowanych przeciwko Księdzu Arcybiskupowi znałby Pan Robert Mazurek, gdyby rzetelnie przygotowując się do swojej publikacji, sięgnął chociaż do zestawień internetowych. Nie wydziwiałby wówczas o zamachu Sakiewicza na „kolejną porcję ciastek”.

W odpowiedzi Panów Gościa na drugie z pytań, która zainteresowała Pana Roberta Mazurka, stwierdził Ojciec Dyrektor, że „dalej są pewne sytuacje niewyjaśnione, jak list pana Sakiewicza do Benedykta XVI z opisem, co ma z nami zrobić”. Panowie w wywiadzie stwierdzili: „nie słyszeliśmy o takim liście”. Mogli bowiem Panowie o tym zapomnieć, że został on opublikowany w „Gazecie Polskiej” (z 4 lipca 2007 r.) w formie listu otwartego i był w różnej formie nagłaśniany w innych mediach. Jeśli jednak tę sprawę podejmuje tydzień później Felietonista pisma i pisze, iż Ojciec Dyrektor rzuca „na prawo i lewo insynuacje o tajemniczych listach Sakiewicza wzywającego Benedykta XVI do rozprawienia się z Radiem Maryja”, to jest to czysta manipulacja Felietonisty. List ten znajdą Panowie również w książce Pana Sebastiana Karczewskiego.

W ten sposób mógłbym odwołać się do każdego ze sformułowań skierowanych przeciwko Ojcu Dyrektorowi i Księdzu Arcybiskupowi, zawartych w publikacji Pana Roberta Mazurka. Nie piszę o tym, gdyż każdy może, korzystając z rzetelnego opracowania Pana Sebastiana Karczewskiego, dokonać porównań i sam ocenić, jaka jest wiarygodność haseł upowszechnianych w owym czasie w mediach, a nawet zawartych w gremiach podpisujących wspólne wystąpienia. O tym można było się przekonać dopiero po zastosowaniu właściwych narzędzi badawczych i kryteriów odpowiednich do analizowanych spraw. Przy okazji zachęcam Pana, aby zaproponował Pan swemu Współpracownikowi sięgnięcie po wspomnianą już książkę Pana Sebastiana Karczewskiego. Zapewne podczas jej lektury zauważy On, jak mozolnie rzetelny badacz, ale też dziennikarz dochodził do prawdy o wydarzeniach, które rozgrywały się sześć lat temu. Wtedy niech porówna rezultaty uzyskane przez Autora książki z tymi, jakie wówczas „Gazeta Polska” przedstawiała swym czytelnikom. Dopiero po poznaniu efektów mozolnej pracy Pana Sebastiana Karczewskiego będzie mógł ocenić, czy i w jakim stopniu np. Kościelna Komisja Historyczna (oraz inne komisje i pseudokomisje) wypełniła swe zadanie, oceniając autentyczność i wiarygodność materiałów przedstawianych w formie fotokopii, czy oceniała autentyczność zawartych tam podpisów i co z tego wynika.

Przypomnę jednak, że w dniu 7 stycznia 2007 r. Prymas Polski Ksiądz Kardynał Józef Glemp podczas Mszy św. w katedrze warszawskiej stwierdził m.in.: „Dzisiaj dokonał się sąd nad Arcybiskupem Wielgusem. Cóż to za sąd? Na podstawie świstków dokumentów trzeci raz odbijanych…”. Potem zaś, bo 12 lutego 2007 r., Ojciec Święty Benedykt XVI w swoim liście do Księdza Arcybiskupa zamieścił m.in. takie stwierdzenia, jak: „współuczestniczyłem w cierpieniach Ekscelencji i pragnę zapewnić o mojej duchowej bliskości i braterskim zrozumieniu”. Były w tym liście również życzenia odnoszące się do „dalszej służby Chrystusowi”. Czy już te wypowiedzi nie powinny były wywołać u Pana Roberta Mazurka potrzeby refleksji nad tym, co wówczas działo się w Polsce? Każdy, kto wykazuje się dociekliwością i wnikliwością w stawianiu pytań oraz uczciwością w poszukiwaniu na nie odpowiedzi, musi się zastanowić nad tym, w jakim stopniu zgodne z prawdą było to, czym bombardowano nas wtedy w Polsce. Taką refleksją wykazywał się Dyrektor Radia Maryja. Warto z tego dobrego przykładu korzystać, zamiast wyśmiewać Osobę i czyny. Potrzeba nam prawych sumień! Możemy starać się takie kształtować w sobie i pomagać w tym dziele innym.

I na koniec jeszcze dwie uwagi. Pierwsza dotyczy tytułu publikacji Pana Roberta Mazurka. W moim odczuciu powinna być ona nieznacznie zmodyfikowana na: „Wielki wstyd, Panie Felietonisto!”. Druga uwaga dotyczy porównania dwóch artykułów zamieszczonych w tym samym numerze. Pierwszy z nich jest Pana autorstwa i dotyczy „największego sukcesu w III RP”. Było w nim o wyrwaniu z rąk władzy jednego miejsca na multipleksie dla Telewizji Trwam. W artykule słusznie podkreślał Pan „mądry upór o. Tadeusza Rydzyka” oraz to, iż „bez toruńskich mediów, bez tego wszystkiego, co zbudował o. Tadeusz Rydzyk, Polska i polski Kościół byłyby w dużo gorszej sytuacji”. A potem, w innej części tego samego numeru taka zawstydzająca wpadka. Szkoda!

List ten, skierowany do Pana Redaktora, traktuję jako otwarty i dlatego, wysyłając go do Pana już dzisiaj, postaram się go również upowszechnić, ale dopiero w sobotę.

Z wyrazami należnego szacunku

Prof. dr hab. inż. Janusz Kawecki

Przewodniczący Zespołu Wspierania Radia Maryja

Źródło: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/49216,wielki-wstyd-panie-felietonsto.html , 27 lipca 2013

POLISH CLUB ONLINE, 2013.07.28

Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci