Artur Łoboda: …by w końcu Polacy oprzytomnieli, a przede wszystkim zaczęli kierować się bardziej rozumem – niż sercem.


69 rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego

lesna-drogaKiedy piszę te słowa, minęło już 69 lat od podjęcia decyzji o wywołaniu powstania w Warszawie.

Czy – znając jego konsekwencje – podtrzymano by decyzję?

Kiedyś podałem pewien przykład, ale jest on tak wyraźny, że jeszcze nieraz będę go przywoływał.
Jaka jest różnica między bandytą zanurzającym nóż w piersi człowieka, a chirurgiem – rozcinającym klatkę piersiową?
Podstawową jest różnica intencji.
Gdy jednak chirurg – z powodu złego przygotowania do zabiegu – doprowadza do śmierci pacjenta – to dla ofiary nie ma już różnicy – jakie były pierwotne intencje.

Będąc dzieckiem – żałowałem, że nie mogę wykazać się bohaterstwem- jakie wykazali młodzi ludzie – w czasie wojny.
To skutek prania mózgów socjalistycznej szkoły.
W domu starano mi się wszczepić coś dokładnie odwrotnego, a więc rozsądek.

Człowiek myślący – patrząc na otaczający świat – musi widzieć go w całej rozciągłości.
Nie wystarczy zadowolić się jednym rozwiązanym zadaniem, bo życie to ciąg zazębiających się problemów.

Postawiłem sobie dziś pytanie: co bym zrobił – gdybym znalazł się w Warszawie – w 1944 roku i posiadał dzisiejszą wiedzę?
To bardzo trudne pytanie – bo walczy w nim honor z rozsądkiem.
Ale wygrałby rozsądek.

Wiedząc to – co dzisiaj wiem – opuściłbym Miasto, które niedługo przestanie istnieć.
Zada ktoś oczywiste pytanie: a dlaczego nie spróbowałbym ostrzec, że powstanie to wielki błąd?

Od dwudziestu lat ostrzegam Polaków, że popełniają koszmarny błąd – godząc sie na taką politykę wobec Polski.
Z tego powodu w przeszłości bezczelnie insynuowano, że mam jakieś majaki – gdy zapowiadam wielki, światowy – kryzys.
wszyscy bowiem oczekiwali „raju na ziemi” i wielkiego dobrobytu.

Lata doświadczeń doprowadziły mnie do smutnego wniosku, że do ważnych przemyśleń Ludzkość dochodzi tylko metodą doboru naturalnego.
A więc musi zginąć kilka pokoleń – by następne zaczęły myśleć logicznie.

Powstanie Warszawskie było samobójstwem elity kulturalnej Narodu Polskiego.

W normalnych warunkach – bolszewicy mordowali elitę kulturalną – by opanować niewykształcone masy i przerobić je na swoją modłę.
Tymczasem to sami Polacy dokonywali aktu samozagłady.
Po wojnie – po ogłupieniu kilkuosobowej grupy przedwojennych – lewicowych artystów – stalinowscy oprawcy przejęli „rządy dusz” nad Polakami.
I dzięki temu – na oczach całego Narodu Polskiego – dokonywali zbrodni sądowych – którym nikt się wtedy – nie przeciwstawił.

Po 1989 roku przeprowadzono identyczny zabieg.
Eksterminowano kolejne grupy społeczne, a reszta Narodu milczała.

Kto mógł w latach dziewięćdziesiątych stanąć w obronie Narodu Polskiego?
Przede wszystkim Kościół Katolicki, ale ten kolaborował z niszczycielami Polski – w zamian za judaszowe srebrniki.
Kolejną liczącą się grupą były polskie elity kulturalne.
Ale takie w rzeczywistości nie istnieją.
Pozostały tylko neostalinowskie pomioty, które w latach PRL-u wykreowano na jakąś „elitę”.
Ale to pospolite dziwki moralne, które służą temu, kto dobrze zapłaci.

I gdy nadszedł rok 2011 – neobolszewia – na wzór swoich poprzedników – nazwała polskich patriotów: „faszystami”.
Polską kulturę zastąpiono zagranicznymi śmieciami.
W muzeach prezentowane są ekskrementy – zamiast obrazów.
Sztukę w ogóle zastępują polityczne manifestacje = nazywane „performance”.
I cały czas wymusza się na Polskach samoponiżanie: przyznanie do grzechów, których nie uczynili.

Ale to jest metoda wielokroć gorsza i skuteczniejsza – niż wojna.
W czasie wojny można przegrać w niejednej bitwie.
Lecz prawdziwa przegrana jest wtedy – gdy tracimy ducha.
I tego ducha – od lat brakuje Narodowi Polskiemu.

Skutecznie stłamsili i zniszczyli polskość wielu Rodaków.

Zadano mi wczoraj pytanie o odniesienie do książki o A.Merkel i D Tusku.

Nie czytałem tej książki i pewnie nigdy nie przeczytam.
Doświadczenie pokazuje, że agenturalna działalność jest kontynuowana z pokolenia – na pokolenie.
Co nam da, że zagłębimy się w szczegóły agenturalnej działalności – jednego z setek sejmowych polityków?
To podobny błąd – jak zaangażowanie w Powstanie Warszawskie.

Przed oczami dowódców AK winna ukazać sie mapa Europy i postanowienia jałtańskie.
Wtedy zrozumieliby, że prowadzą Warszawiaków na zagładę.

Śmierć jest straszna.
Ale bezsensowna śmierć – to tragedia.
Zawsze byłem sprawny fizycznie i dzięki temu uniknąłem niejednego wypadku.
Nie bałbym się walki – gdyby miała ona sens.
Zresztą dzisiaj ryzykuję więcej – niż w czasie wojny – bo sam robię z siebie cel.
A były przynajmniej trzy próby pozbycia się mnie.

Dokonałem jednak czegoś – czego nie uczynił żaden inny Polak.
Jako artysta i teoretyk kultury – stanąłem samotnie przeciwko polityce nihilizmu moralnego w kulturze, która niczym czołg rozjeżdżała niewypalone wcześniej przez komunizm – pozostałości kultury Narodu Polskiego.
Celem liberalnej polityki jest pozbawienie Polaków ducha narodowego i zdolności do jakiegokolwiek oporu – wobec stopniowej likwidacji Państwa Polskiego.
Po latach – wyjdą na jaw dowody na to, że z premedytacją zaplanowano likwidację państwowości polskiej.

Dziś liczy się przeżycie – w celu zachowania człowieczeństwa.
I takie samo zadanie stało przed Polakami w sierpniu 1944 roku.
Niestety, popełniono wielki, strategiczny błąd.

Czcząc pamięć bohaterów i ofiar z czasu Powstania Warszawskiego – uczmy się na błędach przeszłości.
By ta niepotrzebna ofiara, która poszła na marne – nie była naszą codziennością i by w końcu Polacy oprzytomnieli, a przede wszystkim zaczęli kierować się bardziej rozumem – niż sercem.

1 sierpnia 2013

Artur Łoboda
www.zaprasza.net

Źródło: http://www.zaprasza.net/a.php?article_id=32318

Wybór zdjęcia wg/PCO

POLISH CLUB ONLINE, 2013.08.03

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek