Andrzej Owsiński: Czy jest o co walczyć?


Andrzej Owsiński. Fot. naszeblogi.pl
Andrzej Owsiński. Fot. naszeblogi.pl

Do moich wypowiedzi na temat oceny istniejącego stanu Polski, a także i otaczającego nas świata, otrzymuję różne komentarze, na które w miarę możliwości staram się odpowiedzieć. Zaznaczam, że mogę dyskutować z różnymi zdaniami i przekonaniami opartymi na dającym się zrozumieć systemie myślenia. Gorzej jest, jeżeli czyjeś przekonania wywodzą się z aksjomatu nieomylności. Do takich zaliczam przekonanie o tym, że świat jest sterowany przez spisek jakichś sił, które wyznaczają bieg wypadków historycznych.

Z woli Bożej człowiek otrzymał wolną wolę i może się sprzeciwić samemu Bogu, to powoduje, że wszelkie ludzkie wydarzenia wynikają z udziału naszego swobodnego wyboru i nie są zdeterminowane, chyba, że się jest zatwardziałym muzułmaninem i wierzy się w kismet.

W pisanej historii ludzkości występowały siły, które można uznać, że w jakiś sposób rządziły światem, w naszej kulturze był to Rzym, który przez pół tysiąclecia rządził całym ówczesnym światem, a w historii nowożytnej mogło za nią uchodzić imperium brytyjskie. Obie te siły postępowały w myśl określonych wspólnych zasad, do których należało tworzenie więzi gospodarczej w interesie centrali imperialnej, ale z poszanowaniem interesów lokalnych i kulturalnej na podstawie tolerancji i atrakcyjności własnych, lub przyswojonych zdobyczy kultury. Najważniejszym osiągnięciem tych imperiów było zapewnianie pokojowej koegzystencji.

Na tym polegały zdolności imperialne, których nie posiadali np. Niemcy i dlatego ich próba tworzenia imperiów za każdym razem się waliła. Poza „cesarstwem rzymskim narodu niemieckiego” najbardziej jaskrawym przypadkiem była próba tworzenia „tysiącletniej rzeszy” Hitlera, podobnie jak „ojczyzny światowego komunizmu” Lenina i Stalina.  Najbliżej sukcesu była Austria, ale też nie wytrzymała próby czasu.

Historia światowych imperiów jest dość dobrze rozpoznana i poza nielicznymi wyjątkami praktycznie jawna. Również Stany Zjednoczone, szczególnie po II wojnie światowej miały szansę na przewodnictwo w świecie, ale brak zdolności imperialnych, próby narzucania demokracji pokroju amerykańskiego nie przystającej do sytuacji na innych kontynentach, nieumiejętność godzenia sprzeczności – pozbawiły Amerykę tej szansy.

Od dawien dawna szerzy się różne poglądy na temat ukrytych sił rządzących światem z ukrycia, posądza się o to głównie masonerię lub organizacje żydowskie. Masonerię nie trudno o to posądzić gdyż jej celem jest „rząd dusz” i posiada ona charakter wyraźnie międzynarodowy, nieco bardziej skomplikowana jest teleologia żydowskiego panowania na świecie.

Judaizm, jako ruch religijny jest dość hermetyczne i nie dąży do uniwersalizmu, uznawanie własnej wyższości i najłagodniej mówiąc niechęć do innowierców nie wyróżniają go od innych religii, choćby islamu, z tym, że islam ma wyraźne tendencje do rozszerzania się i reprezentuje już miliardową społeczność, podczas gdy judaizm to zaledwie kilkunastomilionowa garstka.

Jedynym ruchem społecznym o charakterze uniwersalistycznym, w którym Żydzi odgrywają wiodącą rolę jest ruch komunistyczny, którego twórcy byli żydowskiego pochodzenia / w Sowietach mówiło się z przekąsem: -„ i atiec naszych idiej Karł Marx toże jewrej”/, ale jest to ruch antyreligijny i antykapitalistyczny, czyli skierowany też przeciwko judaizmowi i żydowskim kapitalistom.

Mimo tych sprzeczności uznaje się, że ważniejszą więzią narodu żydowskiego jest solidarność zrodzona w diasporze, która w warunkach poświęcenia się wybranym zawodom przynoszącym zyski i wpływy jak handel, finanse i środki informacji stworzyła podstawy materialne dla uzyskania faktycznej władzy.

Podobną strukturę tworzą masoni, ale mogą i inne związki religijne, lub świeckie, jak choćby muzułmanie rozporządzający odpowiednimi środkami materialnymi i rozprzestrzenieni po całym świecie.

Niezależnie od źródła takiej władzy jej sprawowanie w stosunku do całej ludzkości musi wykazywać się pewną logiką działania, a tej w dziejach ludzkości trudno się doszukać, chyba że chodzi wyłącznie o działanie dywersyjne w kierunku wywoływania zła, a więc wojen, przemocy, oszustwa, gwałtu i morderstwa, czyli dzieła szatańskiego. W tym przypadku wszystkie nasze ludzkie działania są pozbawione szans, jeżeli nie odnoszą się do boskiej pomocy.

W kategoriach ludzkich zaś możemy stwierdzić tylko jedno: – jeżeli zgodzimy się z opinią, że światem rządzi tajna siła to w konsekwencji musimy stwierdzić, że jest ona beznadziejnie głupia. Ale przecież to nic nowego już przed wiekami Oxienstierna – szwedzki kanclerz powiedział do syna wysyłając go na międzynarodową konferencję: – jedź synu i przekonaj się, jacy durnie rządzą światem.

W interesie każdego mądrego władcy leży przede wszystkim utrzymanie pokoju, gdyż tylko pokój zapewnia największe pożytki władcom, wojna za drogo kosztuje.
Natomiast domniemany „władca świata” zajmuje się głównie wywoływaniem wojen, krwawych rewolucji i innych nieszczęść, czyli samego zła i pożytku z tego w kategoriach ludzkich jest niewiele, jest zatem nikim innym jak tylko wysłannikiem szatana.

Nie zajmując się badaniami „światowego rządu” zwracam jednak uwagę na wpływ określonych środowisk na bieg konkretnych wydarzeń, nie ulega wątpliwości, że finansjera żydowska poparła po pierwszej wojnie Niemcy, a także rewolucyjne zmiany w Rosji, w tych ostatnich Żydzi brali szczególnie aktywny i dominujący udział. W czasie II wojny poparli Stalina w zamian za obietnicę forsowania idei utworzenia państwa żydowskiego na terenie Palestyny, co było wymierzone przeciw interesom brytyjskim, jak i zapewne odtworzenia wpływów w samych Sowietach znacznie zredukowanych po wyeliminowaniu Trockiego Zinowiewa i innych
W obu przypadkach – niemieckim i sowieckim oczekiwał ich srogi zawód w stosunku do wyobrażeń, a w przypadku niemieckim utrata podstawowej substancji narodowej, jaką stanowiła diaspora europejska.

Współczesna potęga wpływów lobby żydowskiego opiera się na bezwzględnym poparciu ze strony Stanów Zjednoczonych, ale w przypadku zbyt wysokich kosztów tego poparcia sytuacja może się zmienić i wtedy zarówno pozycja światowa jak i szczególnie Izraela grozi zawaleniem.

Z kolei nie kwestionując istnienia światowej organizacji masonerii i jej powiązania z lobby żydowskim można jedynie stwierdzić, że jej rządy, a raczej próby urządzania świata okazały się całkowitym niewypałem, wbrew kosmopolitycznym zamierzeniom powstają i rozwijają się państwa narodowe odwołujące się do własnych tradycji zarówno świeckich jak i religijnych.

Wszystkie twory międzynarodowe, które miały być powołane według wzorców masońskich albo już się obróciły w gruzy, albo są w trakcie, jak choćby Unia Europejska, co do której już chyba nie ma wątpliwości, że stanowi, dość szpetną zresztą, ruinę.

Wbrew temu ponuremu obrazowi naszych współczesnych dziejów jest nadzieja na lepszą przyszłość, jej zapowiedzią nie są zamiary światowej polityki, ale afirmująca się coraz silniej postawa narodów. Pretendujące do ich reprezentowania koterie zagubiły się we własnych sidłach permisywizmu i straciły kontakt z narodami, zostaną nieuchronnie zmiecione z ziemi żeby dać miejsce rzeczywistym elitom narodowym funkcjonującym dzisiaj w swego rodzaju podziemiu.

Wizja odrodzonego świata powinna być bodźcem do działania, które nie polega na tym żeby koniecznie znaleźć się w gronie rządzących na podstawie obowiązującej obecnie konwencji, ale głównie na szerzeniu świadomości, co do stanu, w jakim się znajdujemy i celów, do których warto jest dążyć i poświęcić temu wszelkie wysiłki.
Jedyną alternatywą dla współczesnego nihilizmu jest tworzenie narodowych wspólnot opartych na fundamencie chrześcijańskiej kultury.

Ludzkość do tej pory dostatecznie dużo eksperymentowała w dziedzinie ustroju, w jakim mamy żyć i zapłaciliśmy za to olbrzymią cenę i nie ma co ukrywać grozi nam zapłacenie jeszcze wyższej ceny. Żeby tego uniknąć musimy powrócić do korzeni naszej kultury, jedynego co daje nam gwarancje nie tylko przetrwania, ale i rozwoju.

Dlatego warto jest o to walczyć.

Andrzej Owsiński

Źródło: http://naszeblogi.pl/40349-czy-jest-o-co-walczyc , 2013.08.17

POLISH CLUB ONLINE, 2013.08.17

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek