Internetowy sprzedawca win jak domokrążca oferujący flaszkę


na-zdrowieImproterzy sprowadzający do Polski atrakcyjne towary napotykają na wiele różnego rodzaju barier utrudniających ich działalność. Mam nadzieję, że winiarze nie pójdą w ślady Karpińskiego lub Kluski? Można mieć nadziję, bo handel… to nie high tech.

Szuflując po internecie znalazłem interesujący artykuł pana Grzegorza Owcy, specjalisty w międzynarodowym handlu, w czym siedzi zawodowo od 1991 roku. Między innymi jako miłośnik i pasjonat wina zajmuje się również związanymi ze starym trunkiem tranzakcjami i szukaniem lepszych rozwiązań improtowych.

Autor domniemając, że koneserzy wina nie mają zielonego pojęcia o tym na jakie trudności napotykają polscy importerzy tego wyśmienitego trunku aby ten mógł znaleść sie w sprzedaży opisuje niedogoności wymusza na nich przez państwo. Opisuje jakie dodatkowe prace muszą wykonywać i jak to wszystko w efekcie wpływa na cenę wina, która najczęściej wydaję się kupującemu smakowszowi za wysoka.

I tak dowiadujemy się, że jesteśmy jedynym krajem w UE, w który w dalszym ciągu trzeba nakładać banderole podatkowe na wina i inne wyroby fermentowane (cydr, perry, sake). Już w 2009 roku w gronie importerów oraz urzędników zajmujących się akcyzami dyskutowano konieczność zniesienia tego kłopotliwego obowiązku. Nic jednak się nie zmieniło, nadal obowiązują banderole a temat zszedł z wokandy.

Innym zasygnalizowanym problemem jest właściwie całkowity brak możliwości sprzedaży wina przez internet. Autor twierdzi, że nie ma formalnego zakazu sprzedaży internetowej wina, ale jest tak wiele uwarunkowań zmuszających na działanie na granicy prawa co w efekcie odstrasza od wprowadzania nowoczesnej formy sprzedaży.

Jeżeli zdeterminowany biznesmen zdecyduje się na komputerowy handel, to sklep internetowy z winami z innego kraju, zgodnie z prawem, musi w Polsce zarejestrować tylko opcję Przedstawiciela Podatkowego i działać w zgodzie z przepisami akcyzowymi – wtedy może sprzedawać i dostarczać wino do odbiorcy w Polsce. Nie istnieją przepisy, które wprost pozwalałyby polskim władzom na „ściganie” takich sprzedawców. Natomiast polskim sklepom internetowym udowadnia się, że – pomimo zamówień składanych na stronach sklepów, administrowanych w realnym miejscu, na które wydane jest zezwolenie na sprzedaż detaliczną (z których to miejsc wino dostarczane jest przez profesjonalne firmy kurierskie lub pracowników sprzedawcy do odbiorców) – złamały one jednak warunki wydania zezwolenia i sprzedaż nastąpiła w domu klienta… Tak, jakby sklepy internetowe były domokrążcami oferującymi wina na progu mieszkań potencjalnych nabywców… – pisze Grzegorz Owca w swoim artykule.

opr. wg/PCO

Więcej na stronie Vinisfera.pl  >   >   > TUTAJ

 

Źródło: http://www.vinisfera.pl/vinisfera,1536,149,0,0,F,news.html

POLISH CLUB ONLINE, 2013.08.23

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek