Pożar kościoła św. Wojciecha w Białymstoku. Stosowny sprzęt dotarł dopiero po 4. godzinach!


Pożar kościoła św. Wojciecha w Białymstoku. 15.09.2013 Fot. Artur Reszko / PAP
Pożar kościoła św. Wojciecha w Białymstoku. 15.09.2013
Fot. Artur Reszko / PAP

Wieża ponad stuletniego kościoła świętego Wojciecha w Białymstoku w niedzielę, 15 września rano najpierw stanęła w płomieniach, później zawalił się jej dach. Nikomu nic się nie stało.

Dzwony z wieży 100-letniej świątyni nie muszą być usunięte – powiedział Paweł Ostrowski z białostockiej straży pożarnej. Dzwony wiszą, są zamocowane dosyć pewnie. Te belki, które je podtrzymywały, nie zostały na tyle uszkodzone, żeby to stwarzało zagrożenie. No i na końcu chcielibyśmy pomóc parafii i postaramy się zakryć tą wieżę jakimś brezentem, czy jakimkolwiek innym materiałem tak, żeby ewentualne opady deszczu, nie spowodowały większych strat – dodał strażak. – pisze RMF24.pl

Nie są znane powody wybuchu pożaru. Inspekcje przeciwpożarowe były przeprowadzane regularnie i według proboszcza nic nie wskazywało, że mogłoby dojść do pożaru, również nie ma przesłanek co do zaproszenia ognia.

Na szczęście nawa główna, ołtarz i nawy boczne nie ucierpiały. Księża mają nadzieję, że niedługo wierni będę mogli ponownie uczestniczyć we mszach.

Pożar w kościele wybuchł przed godziną 10 rano w niedzielę w czasie Mszy św. rozpoczętej o 9:30. W pewnym momencie niespodziewnie zgasło światło, ale za chwilę się włączyło a potem zauważono ogień szybko rozprzestrzeniający się.

Natychmiast wezwano straż pożarną.

W czasie nabożeństwa mogło być około 400 wiernych. Natychmiast zaczęliśmy ewakuować ludzi – powiedział ksiądz Jan Wierzbicki, proboszcz parafii św. Wojciecha. Zaczęli wychodzić spokojnie, bez paniki. -dodał.

W akcji uczestniczyło kilkanaście jednostek straży pożarnej. Przed godziną 12 runęła paląca się wieża.

 

Straty będą ogromne. To jeden z najstarszych i piękniejszych kościołów w Białymstoku. Ma 101 lat. Wewnątrz wieży prawie wszystko było drewniane. Aktualnie w kościele trwała tam renowacja organów.

W trakcie akcji gaśniczej okazało się, że całkowicie spłonęły schody wewnątrz wieży, którymi ewentualnie mogliby wejść strażacy. Akcję gaśniczą musimy prowadzić z zewnątrz – relacjonował Marcin Janowski, rzecznik prasowy podlaskich strażaków.

Po godzinie sytuacja zdawała się być opanowana, jednak po chwili znów na zewnątrz pojawiły się płomienie. Objęły cały dach wieży.

Kiedy dach wieży runął spadający krzyż, który była na szczycie, uszkodził dach kościoła tuż nad główną nawą.

Zarówno komenda straży jak i przedstawiciele miasta przed kamerami telewizyjnymi zapewniali o poświęceniu i pełnej gotowości. Wspaniałej akcji strażaków, a komendat nawet opowiadał że niewiele się spaliło tak dobrze jego podopieczni działali.
Fakty dotyczące akcji są bulwersujące. W całym Białymstoku straż dysponowała jedynie sprzętem (drabiny) mogącym prowadzić akcję do wysokości 35 metrów, tymczasem wierza kościelna miała 40m! Trzeba było 4 godziny aby stosowny sprzęt dotarł na miejsce i pomógł w gaszaniu. Jak poinformowano, większą część świątyni udało się uratować.
Na podstawie materiałow medialnych opr. wg/PCO
POLISH CLUB ONLINE, 2013.09.15
Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek