Mirosław Kokoszkiewicz: Podejrzane powiązania Sienkiewicza


Scena z filmu "Miś" Stanisława Barei. Fot. mat. promocyjne
Scena z filmu „Miś” Stanisława Barei.
Fot. mat. promocyjne

Od razu rozczaruję tych liczących, że sprawa podejrzanych powiązań dotyczy szefa MSW, Bartłomieja Sienkiewicza. Niestety chodzi mi tylko o jego pradziadka Henryka i kolejny dowód na destrukcję polskiej tożsamości, tradycji i poczucia ciągłości historycznej, jakim jest usuwanie jego twórczości z kanonu lektur szkolnych.

Wśród zarzutów kierowanych do MEN i całego rządu było wymieniane już niemal wszystko łącznie ze słusznym oskarżeniem obecnej ekipy o nieskrywany już i nieubierany w jakieś maskujące kostiumy, antypolonizm. My dodamy jeszcze jeden zarzut, jakim jest zwykły strach małych dygocących z przerażenia zdrajców przed gniewem i zemstą Polaków. Chichotem historii jest to, że w rządzącej ekipie bojącej się Henryka Sienkiewicza znalazł się również jego prawnuk. Oto jak czasami bardzo daleko pada jabłko od jabłoni. Tak daleko, że w jego przypadku zawędrowało pod trzęsącą się osikę.

Skąd ten strach?

Jeżeli sięgniemy do naszej nie tak odległej historii, czyli dwóch okupacji, niemieckiej oraz sowieckiej i przyjrzymy się pseudonimom, jakie przybierali bohaterowie niepodległościowego podziemia to można je z grubsza podzielić na trzy grupy.

Pierwsza to drapieżne ptaki i ssaki. Aż roi się wśród „Żołnierzy Niezłomnych” od „Sępów”, „Jastrzębi”, „Orłów”, „Orlików”, „Sokołów”, „Wilków”, „Żbików” i „Rysi”.

Do drugiej grupy należy zaliczyć zjawiska przyrodnicze i atmosferyczne. Nie brakowało wśród chłopców z lasu „Piorunów”, „Gromów”, „Błyskawic”, „Sztormów”, „Tajfunów” i „Huraganów”.

I w końcu trzecia grupa, ta najbardziej budząca lęk rządzących i niebezpiecznie powiązana z Henrykiem Sienkiewiczem, czyli cała podziemna armia, w której znalazł się niejeden „Kmicic”, „Jędruś”, „Babinicz”, „Butrym”, „Ketling”, „Zagłoba”, „Bohun”, „Jeremi” czy „Skrzetuski”.

Strach często odbiera ludziom rozum. Czy w takim razie możemy się spodziewać kolejnego ruchu władzy polegającego na tym, że usunie ona z podręczników do przyrody i biologii wszystkie ptaki i ssaki drapieżne, groźne zjawiska atmosferyczne i przyrodnicze?

Donald Tusk z każdym dniem coraz bardziej przypomina prezesa Ryszarda Ochódzkiego z komedii „Miś”, Stanisława Barei, którego na planie filmu „Ostatnia paróweczka Hrabiego Barry Kenta”, próbowano upodobnić do Polaka przepasując jego pruski mundur biało-czerwoną szarfą.

Mirosław Kokoszkiewicz

Za: 132.Informacje USOPAŁ 16.09.2013

POLISH CLUB ONLINE, 2013.09.16

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek