Pod wyrokiem skazującym Leona Chrościckiego podpisał się Stefan Michnik, brat Adama


Skazał mnie Michnik

 

Leon Chruścicki. Fot. M.Marek/Nasz Dziennik
Leon Chrościcki.
Fot. M.Marek/Nasz Dziennik

W procesie byłego szefa Naczelnej Prokuratury Wojskowej generała Mariana R. zeznawał Leon Chrościcki. Jako siedemnastolatek – za sprawą R. – trafił do obozu pracy w Jaworznie. Pod wyrokiem skazującym podpisał się Stefan Michnik.

Marian R. to 93-letni były prokurator wojskowy, którego pion śledczy IPN oskarżył o niedopełnienie obowiązków związanych z przedłużaniem więźniom aresztów w latach 50. Według aktu oskarżenia w latach 1951-1954 R. doprowadził do bezprawnego pozbawienia wolności 17 więźniów politycznych, członków organizacji niepodległościowych, takich jak Oddziały Pomocnicze Armii Krajowej, Obrońcy Korony, a następnie Podziemna Organizacja Wolność i Niepodległość, Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość”. Niektóre z tych osób były wykorzystywane jako świadkowie oskarżenia w sfingowanych procesach politycznych.

Wczoraj przed Wojskowym Sądem Okręgowym w Warszawie zeznawał liczący dziś 80 lat Leon Chrościcki. Za sprawą m.in. oskarżonego o nadużycia byłego prokuratora wojskowego jako 17-letni chłopak trafił do obozu pracy w Jaworznie, gdzie odbywał karę, pracując niewolniczo w kopalni „Komuna Paryska” (od 2001 r. KWK „Jan Kanty”). Była to kara za udział w młodzieżowej organizacji niepodległościowej.

Za Obrońców Korony

Po wojnie Chrościcki działał w młodzieżowej organizacji konspiracyjnej, odradzało się przedwojenne harcerstwo. – To było coś! To była enklawa, ale potem tego zabrakło – mówił przed sądem Chrościcki. Jak podkreślał, byli jeszcze wtedy w wojsku kapelani i dość swobodnie można było wypowiadać swoje zdanie.

– Po jakimś czasie, w 1949 r., taka możliwość się skończyła – relacjonował. Dlatego młodzież zaczęła tworzyć własne organizacje. Jedna z nich powstała w podwarszawskim Rembertowie.

– Stworzyliśmy organizację Obrońcy Korony. Chodziło o obronę korony na godle narodowym. Potem ją zmieniliśmy na „Wolność i Niepodległość”. Istniała ona kilka miesięcy. Potem została namierzona i nastąpiły aresztowania – opowiadał przed sądem świadek.

Nie pamiętał, kiedy i w jakich okolicznościach został aresztowany. Zanim to się stało, pod przymusem wcielono go do Służby Polsce, w której młodzież wykorzystywano do różnego rodzaju prac. Chrościcki trafił do podszczecińskiego PGR.

– Tak się złożyło, że mnie powołano w okresie wakacji. Tam zostałem w jakimś PGR zatrzymany i przewieziony do Warszawy, do więzienia karno-śledczego, owianego złą sławą tzw. Toledo na Pradze Północ, w którym UB i NKWD przetrzymywały żołnierzy WiN, AK i NSZ – mówił.

Razem z Chrościckim zatrzymano jego kolegów z organizacji. Świadek nie pamięta, na jakiej podstawie został aresztowany. Wczoraj sędzia ppłk Robert Gmyz okazał mu dokument z decyzją o aresztowaniu podpisany przez Mariana R. Wczoraj świadek go nie rozpoznał.

– Trudno powiedzieć, czy go spotkałem. Po takim czasie… tyle lat – tłumaczył, rozkładając ręce i oświadczając, że nie pamięta, czy osobiście zetknął się z Marianem R.

– Metody te [bicie – przyp. red.] stosowali oficerowie śledczy. Ale jestem przekonany, że prokuratorzy wiedzieli o tych metodach, choć sami przesłuchań nie prowadzili. Traktowali nas jak bydło, nie miałem możliwości zgłosić prokuratorowi, że stosowano wobec mnie niedozwolone metody śledcze – zaznaczył.

Leon Chrościcki przeszedł bardzo brutalne śledztwo. Potem sąd, w składzie którego zasiadał Stefan Michnik (brat Adama Michnika), skazał go na 5 lat więzienia. Opuścił je na mocy amnestii. Za każdy rok przymusowej pracy w kopalni zaliczono mu dwa lata więzienia. W latach 90. Sąd Najwyższy uchylił wyrok.

Kilka miesięcy po opuszczeniu więzienia kara pozbawienia praw publicznych uratowała go wprawdzie przed poborem do wojska (m.in. uniemożliwiała złożenie przysięgi), ale znów trafił do kopalni węgla pod pretekstem odbywania zasadniczej służby wojskowej.

Bez skruchy

Odpowiadający z wolnej stopy Marian R. został nie tylko oskarżony o bezzasadne przedłużanie okresów aresztowań. Zdaniem prokurator Małgorzaty Kuźniar-Ploty, uczestniczył też w prześladowaniach osób wcześniej działających na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego, o odmiennych poglądach politycznych, którym bezzasadnie przypisywano usiłowanie obalenia przemocą ustroju.

W sprawie R. jest 14 pokrzywdzonych – osób, wobec których stosowano areszty, lub ich najbliższych. R., któremu grozi do 10 lat więzienia, nie przyznaje się do zarzutów. Marian R. to dziś starszy pan z laseczką. Wczoraj próbował zagadywać świadka i towarzyszące mu osoby.

– Pan pracował na kopalni, a kto mi dziś zapłaci za to, że muszę chodzić po tych schodach? – zagajał po rozprawie. Bez kompleksów usiłował nawiązać kontakt z człowiekiem, którego wsadził do więzienia.

Marian R. od 1945 r. służył w UB, a potem trafił do prokuratury wojskowej. W latach 60. został generałem, uzyskał tytuł doktora nauk prawnych. Od 1956 r. do sierpnia 1968 r. był naczelnym prokuratorem wojskowym PRL. W latach 1978-1981 pełnił funkcję prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej.

W latach 80. został dyrektorem generalnym URM. W stanie wojennym był m.in. wiceszefem Centralnej Komisji do Walki ze Spekulacją oraz przewodniczącym Centralnej Komisji Specjalnego Postępowania Porządkowego.

Joanna Żelazko w książce „Ludowa sprawiedliwość. Skazani przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Łodzi 1946-1955” wymienia, że Marian R. był oskarżycielem w procesie oddziału żołnierzy Konspiracyjnego Wojska Polskiego działających na terenie powiatu sieradzkiego, w którym prosił sąd o wymierzenie kary śmierci dla Władysława Ograbka i jego sześciu współtowarzyszy.

Brał on również udział w sesjach wyjazdowych Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie, np. 13 stycznia 1947 r. w Ostrowi Mazowieckiej oskarżał Władysława Kornelewskiego ps. „Grunt”, „Orlicz”, żołnierza Narodowej Organizacji Wojskowej i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, oraz jego adiutanta Henryka Olczaka ps. „Lew”, skazanych następnie na karę śmierci. Skazani zostali niemal natychmiast zamordowani, nie mając nawet możliwości wystąpienia o ułaskawienie.

 Maciej Walaszczyk
Nasz Dziennik

Źródło: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/55083,skazal-mnie-michnik.html, 26 września 2013

Przeczytaj również:

Marian Ryba, były prezes PZPN, były zawodnik AKS Niwka. Fot. Adam Kozak / AG
Marian Ryba, były prezes PZPN, były zawodnik AKS Niwka.
Fot. Adam Kozak / AG

Od redakcji PCO:

Marian R. – śmiech na sali, Marian R. dlaczego nie Karp, dlaczego nie Okoń czy jakaś inna Ryba. Z ostkarżenia tegoż właśnie Mariana R. do więzień wsadzano młodych Polaków. Tenże Marian R. był szefem Prokuratury Wojskowej, prezesem Polskiego Związku Piłki Nożnej i dzisiaj jest Marian R. Nawet nie ma odwagi zezwolić na podawanie nazwiska. Jest oskarżonym, jest Marianem R.

Jako interesujący się piłką nożną pamiętam zdjęcie Mariana R. w generalskim mundurze jako prezesa PZPN, dzisiaj na stronie internetowej związku nie ma żadnych zdjęć prezesów, brak jest też zdjęcia w wikipedkia.pl jak rownież na HistoriaPolski.eu gdzie za to są laurkowe życiorysy zasłużonego dla budowania władzy ludowej generała. 

W katowickiej Gazecie.pl artykuł o byłym prezesie PZPN – Marian Ryba: Lubiłem grać agresywnie. Tam też zdjęcie starszego pana Mariana Ryby.

wg/PCO

POLISH CLUB ONLINE, 2013.09.26

Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci