Waldemar Glodek: W 4. rocznicę podpisania Traktatu Lizbońskiego.


Minęło cztery lata od momentu kiedy Prezydent RP sp Lech Kaczyński podpisał Traktat Lizboński zrzekając się suwerenności Polski na rzecz Unii Europejskiej. Przypominam artykuł napisany w pierwszą rocznicę zdrady, jako że nadal jest aktualny. wg

Meandry dymnych zasłon

 

Pamiątkowe zdjecie po podpisaniu przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Traktatu Lizbońskiego. Warszawa, 10.10.2009 Fot. prezydent.pl
Pamiątkowe zdjecie po podpisaniu przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Traktatu Lizbońskiego. Warszawa, 10.10.2009
Fot. prezydent.pl

Z chwilą kiedy s.p. prezydent Lech Kaczyński podpisał Traktat Lizbonski na mocy którego 1 grudnia 2009 roku solidnie podłączył Polskę do Unii Europejskiej stało sie jasne, ze Ojczyzna w potrzebie;  przestaje istnieć już jako suwerenne państwo. Powstały po okrągłym stole układ polityczny  nad Wisłą skutecznie wyczyścił z grona znaczących polityków tych którzy mieli jeszcze jakieś nadzieje na zmiany polityczne; w zasadzie ostali sie głównie marzyciele dwupartyjnego systemu, który już zostal sprawdzony w USA, gwarantując stabilność w czyszczeniu kieszeni podatników.

Okazalo się, że nie wystarczy przysiąść się do okrągłego stołu, ale jeszcze trzeba mieć wyczucie w którym kierunku po gwizdku rozprowadzającego należy pobiec. I tak wieszając psy na generałach Jaruzelskim i Kiszczaku trzeba przyznać, że ich doświadczenie zwiadowczo-bojowe jak również zaufanie służb przez nich mianowanych znacznie przerasta na prędce klejone „polityczne” koalicje, uklady tzw. antykomunistyczne, czy też nazywajace sie demokratycznymi, co w dzisiejszej Polsce jest bez znaczenia. A skoro z pustego i Salomon nie naleje to w zasadzie bez róznicy kto przy żłobie.

Wystąpienie Prezydenta Lecha Kaczynskiego w czasie uroczystosci podpisanie Traktatu Lizbońskiego, 10 października 2009 r.

Źródło: www.youtube.com/watch?v=-ca0jQbbw70

Katastrofa, najpierw lotnicza, później zaś powodziowa daje wyrazny sygnał, ze przeciaganie liny zbliża sie do końca.  Tym bardziej świadczy o tym fakt całkowitego braku poczucia odpowiedzialności przed społeczeństwem, które dotychczas w dobrej wierze brało udział w wybieraniu rządzących.  W odróżnieniu od poprzednich wyborów na prezydenta w Polsce, tym razem konsulaty już wcale nie garną się do organizowania punktów wyborczych poza swoimi siedzibami. Najwidoczniej  już są pewni że wybory wyborami, a i tak ważne kto głosy liczy.

Czy obowiązujaca ordynacja wyborcza daje szanse na  wybór osoby  dbajacej o polskie interesy na arenie miedzynarodowej, gwarantujacej rozwój gospodarczy i reprezentujacej nasze narodowe i katolickie wartosci? Czy ciagle partyjne cele muszą być stawiane ponad ojczyźnianymi?

Przed laty, po pokazaniu przez Telewizje Polska filmu „Nocna Zmiana” przysłane z kraju nagranie zaprezentowałem w naszym centrum parafialnym. Na drugi dzien okazało się, że nocą zginął nowy duży telewizor. Policja nie miała żadnych wątpliwości, że zrobił to ktoś z bywalców centrum, sprawców nie odnaleziono. Na proboszcza napisano wystarczającą ilość anonimów aby przenieść go do innej emigracyjnej parafii. I nikt już nie pamiętał, że zcalił on emigrantów w jedną polonijną rodzinę, zajmował się wszystkimi począwszy od maluchów na emerytach kończąc. Następca w iscie ekspresowym tempie zlikwidował centrum z czasem zaprzyjaźiając się bardzo serdecznie z tymi co akurat wczesniej byli hamulcowymi.

Nocna zmiana okazała sie już przestarzałą formą, konkurenta politycznego wyeliminowano w biały dzień i to łącznie z generalicją.

Nie skuteczne okazały się markowania niektórych lustratorów; w tym rowniez tych od śdowisk polonijnych. Mijają lata, mimo zawieruchy zarówno w kraju jak i na emigracji solidnie służący systemowi komunistyczno-ludowemu ciagle mają się dobrze; a może nawet lepiej. A co dopiero namaszczeni przez służby dyplomatyczno-specjalne emigranci spośród politycznych, czy też z tych za chlebem; czy też z powojennych, marcowych lub solidarnościowych.

Jeżeli ktoś nie łapie się w układzie, to zawsze pod ręką jest lista pana W. a jak i to nie przekonuje to można postraszyć zbiorami akt zastrzeżonych Informacji Wojskowej, do których ciągle nie ma dostępu. W między czasie można ochrzcić nieposłusznych malwerasantami społecznych pieniędzy lub rozesłać parę donosów to tu, to tam.

Niektórzy doszli do takiej wprawy, że zanim z oczkami niewiniatek Słowo Boże przeczytają to przed Mszą jeszcze agitki rozdadzą ciekawym parafianom. Zdolniejsi nawet potrafią ze stoickim spokojem jedną reką odsłaniać obraz Matki Boskiej Częstochowskiej, drugą zaś pisać donosy na osoby wskazane przez prowadzących.

Zniewolone pokolenia Polaków żyły latami w konspiracji. Bywało, że jedni ciemieżycielom klaniali sie w pas, inni chodzili na kolanach a byli tacy co nawet na czworaka szukali względów. Tak wtedy, jak i dzisiaj najbardziej lżeni są ci co zakłócają ugodową sielankę.

Waldemar Glodek
www.polishclub.0rg 
4 czerwiec, 2010

Lista posłów głosujących za Traktatem Lizbońskim >   >   >   TUTAJ

POLISH CLUB ONLINE, 2013.10.10

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek