Dr Jerzy Jaśkowski: Znachorstwo w Medycynie w XXI wieku.


Kto twierdzi o sobie, że szanuje wszystkie idee, ten ogłasza gotowość zdrady swoich przekonań. Nicola Gomez Davila

Dr Jerzy Jaśkowski.  Fot. TV-Info.pl
Dr Jerzy Jaśkowski.
Fot. TV-Info.pl

Pojęcie zabobon jest odwrotnością pojęcia wiedza naukowa.  Podobno  już w 1772 roku utworzono ministerstwo oświaty zwane Komisją Edukacji Naukowej rzekomo w celu zwalczania zabobonów. Warto przypomnieć, że instytucja ta powstała na wniosek masonów – wywiadu brytyjskiego, a konkretnie realizowana była przez pana Pierre Samuel du Pont. Pan ten znany był  z tego to, że po pierwsze był wcześniej zatrudniony do reformy edukacji i oświaty w tym przebrzydłym katolickim kraju jakim była Francja. Był dobrym agentem, ponieważ jego wychowankowie doprowadzili do rewolucji w 1789 -96 roku we Francji wycinając czyli po naszemu mordując większość inteligenci.

Potem był oficerem prowadzącym  faceta nazywanego u nas królem „Ciołkiem” – Poniatowskim. [Ród Ciołków wymarł ok. 100 lat wcześniej. A generalnie „Poniatowski”  był mieszańcem frankistowskiej pokojówki Czartoryskich i młodego Branickiego jak twierdzili ówcześni..

Oficer prowadzący był dobrym agentem, ponieważ doprowadził w okresie  ok. 10 letnim do upadku Polski.

Potem już było tylko gorzej. Ultra katolicka Austria poprzez prowokacje zwaną Rabacja wymordowała ok. 3000 rodzin szlacheckich w Małopolsce – zwanej od czasu rozbiorów Galicją. Prowokatorem i sprawcą był niejaki Jakub Szela, nagrodzony za te czyny majątkiem na Podolu.

W miejsce wymordowanej inteligencji austrijacka administracja sprzedawała herby, co zaowocowało powstaniem tzw. hrabiów galicyjskich.

Wiadomo, natura nie znosi próżni. Jak nie ma prawdziwej inteligencji to trzeba ją stworzyć. To samo robiono po 1945 roku. Z tej „szlachty”  następnie powstali różnego rodzaju intelektualiści czyli szkoły lwowska i krakowska. Nawet na cześć dziadka miłościwie panującego Franza Jozefa zmieniono nazwę starego Uniwersytetu Krakowskiego na Uniwersytet Jagielloński.

Każdy, trochę przytomny obywatel doskonale wie, chociażby na podstawie obserwacji dzisiejszych, że żaden intelektualista nie mógł pisać nic przeciwko władzy. A płatnikiem tych profesorów był nie kto inny jak rząd Jej Cesarskiej Mości Austro-Węgier.

Każdy kto myśli inaczej niech sobie przypomni fakt, że w Polsce przez 80 lat ŻADEN profesor historii nie poruszył np. sprawy zamordowania ok. 7000 polskich intelektualistów w Morzy Białym w 1940 roku. Żaden nie poruszył w ogóle mordów poprzez zatopienie Polaków, Rusinów, Żydów w wodach mórz północnych w latach 1918 – 1945 [a być może i później].

Po II wojnie światowej było jeszcze gorzej, ponieważ cała oświata zwana ludową przeszła w ręce ludzi ze wschodu przywiezionych przez armię sowiecką.  Przecież w celu właśnie wprowadzenia własnej oświaty wymordowano ok. 75% polskich profesorów, 56% polskich lekarzy, 27% polskich nauczycieli i 28% polskich inżynierów. Skutki tych mordów widzimy do dnia dzisiejszego . Wykład pana prof. B. Wolniewicza:

Bogusław Wolniewicz: Uniwersytet, barbarzyńcy, metafizyka, Warszawa, 4 lipca 2013

Za: YT – www.youtube.com/watch?v=ArF5a_zUa5Q

Przybyli ze wschodu „pedagodzy” realizowali słyną instrukcję NKWD 006 z 03. maja  1946 roku. Instrukcja mówiła wyraźnie, że nie wolno wydawać, drukować  żadnych oryginalnych dokumentów, a tylko można tubylczej mniej wartościowej ludności [S.Michalkiewicz] pokazywać  omówienia. Omówienia robili owi słynni cenzorzy np. Helena Szechter żona Ozjasza Szechtera  z Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, matka mordercy sądowego Stefana Michnika i redaktora naczelnego gazety Wyborczej Adama Michnika.

Stare przysłowie polskie mówi, czym Jaś za młodu nasiąknie tym Jan na starość będzie trącił.

Po to właśnie od 1974 rok dokonuje się systematycznych „reform” oświaty i nauki czyli wprowadza się istotne  ograniczenia edukacji aby wyhodować stado baranów.

Wyższe szkoły zwane uniwersytetami, powstające od ok. 1000 roku zakładane były właśnie w celu nauki prawdy. Czyli jakiś tam teoretyk coś tam wymyślał, a potem jacyś inni eksperymentatorzy  sprawdzali to w praktyce. Np. nie kto inny ale zakonnik z Bawarii wymyślił ok. 1386 roku proch. A że nazywał się Szwarc czyli czarny to nazwano proszek – czarnym prochem.

I tak na uniwersytetach katolickich teoria rozwijała sie równolegle do praktyki lub/i odwrotnie.

Po przejęciu przez państwo edukacji, wprowadzono indoktrynację, polegającą na głoszeniu jedynego słusznego aktualnie poglądu. A że rządy się zmieniały  to i prawdy uniwersyteckie także. Obecnie nazywa się to poprawnością polityczną.

Przykłady? Proszę bardzo pierwszy z brzegu. Pomimo, że żadnej dziury ozonowej nad Polską w latach 1990-2010 nie było,  cała masa inteligentnych inaczej na uniwersytetach i tzw.  wyższych prywatnych szkołach głosiła te bzdury. Aby nie być gołosłownym podaję: grubość warstwy ozonowej nad równikiem wynosi ok. 150 dabsonów, a nad Europą ok. 350 – 400 dabsonów. Ale czarni nie kupią ani kremów ani specjalnych okularów rzekomo będących filtrami. Ale  masowa indoktrynacja  prowadzona w większości przez odpowiednich lekarzy zaowocowała mitem. Mitem, który mówi, że rak i czerniak  powstaje pod wpływem promieniowania słonecznego. I cała masa ludzi dająca sie nabrać na ten mit wydawała masę pieniędzy i wydaje do dnia dzisiejszego na zakupy szkodliwych kremów z „filtrami”. A stado rozmaitego rodzaju kosmetyczek powtarza w mediach głównego nurtu dezinformacji jak mantrę, konieczność stosowania kremów z filtrami.

Mity żyją zawsze własnym życiem i bardzo trudno je zwalczać, ponieważ brak punktu zaczepienia.

Wprowadzenie do edukacji mitu, że prawdy obiektywnej nie ma, że prawda jest gdzieś pośrodku, że poprawność polityczna jest ważniejsza doprowadziło do gwałtownego upadku nauki i edukacji nie tylko w Polsce. Doskonale o tym mówi w swoim wykładzie pan prof. M. Dakowski:

Prof. Mirosław Dakowski – Atak na cywilizację łacińską

Za: YT – www.youtube.com/watch?v=C8Dvy19l2VQ

Przechodząc do medycyny. Najłatwiej wprowadzić mity do medycyny przez odpowiednio szkolonych lekarzy. Ostatnio zajmuje się tym reklamówka GSK  zwana Medycyną Praktyczną, o dziwo uznawana przez Ministerstwo Zdrowia za gazetę naukową.

Przygotowuje się nawet specjalne sympozja dla samorządowców np. jak namawiać ludzi na szczepienia, za które i tak potem te samorządy muszą płacić,  jak również leczyć powikłania.

Ale chciwość zawsze była motorem działania ludzi prymitywnych.

Po raz pierwszy z zabobonami w medycynie spotkałem się przed ponad 40 laty. Kiedy to na ostry dyżurze chirurgicznym przyprowadzono studentkę politechniki,  mieszkankę województwa białostockiego z kołtunem. Bardzo ładna dziewczyna nie czesała włosów ponieważ babcia jej zabraniała. Stworzył sie rodzaj guza, po przecięciu którego wypełzły larwy robaków.
Było to niezapomniane przeżycie.
Ale podobno takie zwyczaje w Polsce wschodniej w tamtych czasach istniały powszechnie. Czy obecnie  także istnieją nie wiem?

Zdjęcie z archiwum dr. Jerzego Jaśkowskiego.
Zdjęcie 1. Archiwum dr. Jerzego Jaśkowskiego.

Minęło 40 lat i nagle w XXI wieku  spotykam się z tym samym. W odległości ok. 30 km od uniwersyteckiego miasta posiadającego ok. 10 „wyższych” szkół działa spokojnie znachorka – zamawiaczka chorób, szczególnie różycy. Kobieta ta ponad 80 letnia, jakimiś tam sposobami zdobyła sobie uznanie mieszkańców regionu [co obecnie nie wydaje się takie trudne w dobie procedur  NFZ]  i  leczy wszystko co się da. Podobno nawet przyprowadzają ją do chorych w szpitalach.
Konkretnie – chory, którego konsultowałem miał owrzodzenie podudzia. W szpitalu już kilkakrotnie proponowano mu amputację nogi, czego oczywiście dziadek-rolnik nie akceptował.
Takie owrzodzenia widziałem masowo u rolników na początku lat 70-tych po utworzeniu KRUS-ów. KRUS-y pozwoliły na bezpłatne leczenie tych ran. Tak więc cała masa rolników, do tej pory nieubezpieczonych, mogła zgłaszać się do lekarzy. Po ok. 5 latach tego rodzaju owrzodzeń nie spotykało  się już masowo.

Pojawiły sie znowu w ok. 10 lat, po tzw. zmianach politycznych w Polsce i utworzeniu Narodowych Funduszy.

Opatrunki stały się płatne i relatywnie drogie. Zniknęły proste opatrunki bawełniane,  a pojawiły się rozmaitego rodzaju „plastiki” dużo droższe,  a wcale nie lepsze.  Systematyczne ubożenie społeczeństwa zmuszało ludzi do ograniczeń zakupów także leków, a więc i tych opatrunków . Efektem tego  jest „epidemia” owrzodzeń.

Zdjęcie z archiwum dr. Jerzego Jaśkowskiego.
Zdjęcie 2. Archiwum dr. Jerzego Jaśkowskiego.

I na tym żerują znachorzy. Owa znachorka oprócz mamrotania  rozmaitych zaklęć, modłów, opluwania itd. posypuje rany jakimś proszkiem [podobno kreda z czymś tam]  co doprowadza do takiego stanu jaki widzicie szanowni Czytelnicy na zdjęciu [to jest rana już po przemyciu]. W czasie zdejmowania bandaży ten proszek sypał się z całości kończyny.

I teraz mamy już podstawowe skutki reform ostatnich 20 lat.  Zamiast nauki higieny, pierwszej pomocy medycznej, wprowadza się naukę seksu.

Jak wiecie Państwo z doświadczenia  historii pisanej tj. ok 5000 lat, że bez żadnej nauki szkolnej większość dziewczyn i chłopaków wiedziała jak to się robi i po co. Dowodem jest przyrost naturalny. Po wprowadzeniu tych wszystkich nauk i traktowaniu seksu jak sportu, przyrost naturalny naszego biednego kraju [S.Michalkiewicz] wyraźnie spada.

Jak wiadomo liczb godzin lekcyjnych jest mniej więcej stała i nie można jej zwiększać powyżej limitu dla określonego wieku. Tak więc zajmując się seksem i innymi bzdurami nauczyciele, zapominają o najważniejszych rzeczach takich jak higiena osobista, pierwsza pomoc itd. Dawniej to jeszcze robiono w mniejszym lub większym zakresie, na przedmiocie zwanym przysposobieniem wojskowym. Obecnie w dobie opieki NATO nie ma czasu. A skutki są widoczne na zdjęciu.

PS. Jeszcze w latach 60-tych, ubiegłego wieku śmiano sie z „sanacji”, że rząd zajmował sie słynnymi sławojkami czyli ubikacjami wiejskimi.
Ale obecnie w dobie wszelkiego rodzaju profesorów od zdrowia publicznego, higieny, epidemiologii i chorób zakaźnych nie ma w Polsce ani jednego szpitala, ani jednej szkoły wyższej czy niższej  w której możnaby po defekacji podmyć pupę. Powszechne jest natomiast rozcieranie  g…a na d…e tak jak 500 lat temu robili to Portugalczycy. I to wg tych specjalistów nazywa się higieną. Ale sprzedawać szczepionki to umieją!

Rozpowszechnianie wszelkimi sposobami, szczególne w Ośrodkach Zdrowia jak najbardziej wskazane.

Dr. Jerzy Jaśkowski
kontakt: [email protected]

Więcej opracowań dr. Jerzego Jaśkowskiego >   >   >   >  TUTAJ

POLISH CLUB ONLINE, 2013.10.22

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek