Czarne chmury nad Brazylią – Luis Dufaur dla PCh24.pl


O brazylijskiej polityce, Kościele i teologii wyzwolenia mówi w rozmowie z PCh24.pl Luis Dufaur – dyrektor brazylijskiego Instytutu Plinia Correa de Oliveiry i współpracownik miesięcznika „Catolicismo”.

Luis Dufaur, dyr. brazylijskiego Instytutu Plinia Correa de Oliveiry. Fot. Lukasz Korzeniowski
Luis Dufaur, dyr. brazylijskiego Instytutu Plinia Correa de Oliveiry.
Fot. Lukasz Korzeniowski

Jak doszło w Brazylii do wprowadzenia instytucji pseudomałżeństw osób tej samej płci?

– Społeczeństwo nie chciało tej decyzji, potwierdzają to badania opinii społecznej. To sędziowie, jurysprudencja zażądała od legislatywy przyjęcia takiego prawa. Deputowani odrzucali każdy spośród tych projektów, dobrze wiedząc, że jeśli je przyjmą to przegrają kolejne wybory. A to kwestia zasadnicza dla każdego polityka. Projekt przedstawiony przez senator Martę Suplicy, która teraz pełni stanowisko ministra ds. kultury, nie został nawet przyjęty pod dyskusję.

Natomiast brazylijski Sąd Najwyższy wydał orzeczenie dopuszczające zawieranie „małżeństw” przez osoby tej samej płci. Niektórzy przedstawiciele administracji zareplikowali, że nie ma podstawy prawnej, na mocy której mieliby rejestrować takie związki. Sędziowie stwierdzili, że skoro kongres nie zamierzał ustanowić takiego prawa, to oni się tym zajęli. Lobbowali za tym sami homoseksualiści. Sprzeciwiało się temu wielu deputowanych, niestety, najbardziej wpływowi okazali się protestanci, a nie katolicy.

Takie projekty, kiedy napotykają na zdecydowany sprzeciw legislatywy, są coraz częściej podejmowane przez sądy. Dochodzi do prób ominięcia kompetencji parlamentu. Podobny proces miał miejsce w Stanach Zjednoczonych. Czy to nowy standard?

– Sytuacja w Brazylii przypomina tę ze Stanów Zjednoczonych. W Brazylii ustrój opiera się na stanach cieszących się pewną autonomią, tak jak i w Stanach Zjednoczonych. Władza jest w nich jednak sprawowana tylko na papierze, liczą się środki finansowe rozdzielane przez rząd i to jest czynnikiem decydującym. Politycy, jak zawsze, są nimi bardzo mocno zainteresowani. W tej sytuacji w Brazylii dochodzi do rozkładu życia politycznego. W rankingach popularności politycy zajmują zawsze najniższe pozycje.

Instytucją największego zaufania publicznego jest dziś wojsko. Po nim Konferencja Episkopatu Brazylii, w której zasiadają biskupi broniący życia. Hierarchowie stracili jednak na autorytecie na skutek swojego progresywizmu. Duchowieństwo w Brazylii szeroko przyjęło po II Soborze Watykańskim teologię wyzwolenia. Mamy do czynienia z jej fanatykami, radykałami, umiarkowanymi wyznawcami, ale i z młodzieżą, która się jej sprzeciwia. Biskupi w dużej mierze przyjęli teologię wyzwolenia z jej niektórymi marksistowskimi aspektami. Nauczają wbrew swojemu dotychczasowemu wizerunkowi, wbrew tradycyjnemu Kościołowi, tradycyjnej pobożności itd. Uważają, że to usypia ludzi. Skończyli ze wszystkimi atrybutami bogactwa i prezentują teraz obraz Kościoła ubogiego, związanego dążeniami ludzi.

Brazylię zamieszkuje aktualnie około 200 milionów ludzi. W XIX wieku 98 procent z nich była katolikami. Teraz katolicy to tylko 65 procent społeczeństwa. Problemem polega na tym, że nawet kiedy wierni chcą pójść na Mszę św. to znajdują zamknięte kościoły, dochodzi do wielu przypadków apostazji, księża rzucają sutannę i wiążą się z kobietami. Coraz więcej jest za to pastorów amerykańskiego typu, którzy mówią o sobie, że są „ewangelikami”. Mówią o Ewangelii, występują przeciwko aborcji, „małżeństwom” homoseksualnym, itd. Wielu młodych to pociąga.

W ciągu ostatnich lat kilku księży katolickich zaczęło imitować styl takich amerykańskich kaznodziei-charyzmatyków, zielonoświątkowców. Zdobyli tym pewną popularność, choć nie mówi się o nich zbyt dobrze. Dziś mamy za to do czynienia z nową, silną wśród młodego pokolenia duchownych, tendencją powrotu do tradycji, do Kościoła wszechczasów. To nie tylko kwestia nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego, ale i różańca, adoracji eucharystycznej itd. Równocześnie część duchowieństwa, którego formacja kapłaństwa dokonywała się w latach 60. i 70. została uformowana przez teologię wyzwolenia. Istnieje grupa duchownych, których Brazylijczycy nazywają „fałszywymi” księżmi. Pokolenie duchownych teologii wyzwolenia nie posiada następców, dlatego ci biskupi podejmują decyzje o udzielaniu święceń kapłańskim, niezależnie od tego, kim jest kandydat. Prowadzi to do wielkiego pomieszania.

Jakie stanowisko wobec projektu związków osób tej samej płci zaprezentował brazylijski Kościół? W Portugalii biskupi wybrali brak reakcji na projekt wprowadzenia „aborcji”.

– Niestety, pod tym względem sytuacja jest podobna. Biskupi nie chcieli zabierać głosu, usilnie podkreślali, że to kwestie prawne i świeckie. Tymczasem jest to także problemem moralnym i religijnym. Mimo tego nie zrobili nic. Konferencja Episkopatu Brazylii, w której większość mają zwolennicy teologii wyzwolenia, utrzymuje bardzo dobre relacje z rządem. Było kilku odosobnionych biskupów, którzy zabierali głos w swoich peryferyjnych diecezjach. Ale to tylko jednostki. W innych przypadkach panowała cisza.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Mateusz Ziomber

Źródło: http://www.pch24.pl/czarne-chmury-nad-brazylia,18656,i.html , 26.10.2013

POLISH CLUB ONLINE, 2013.10.26

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek