Mirosław Kokoszkiewicz: Jeżeli wtedy (po 10 kwietnia 2010) nie pogoniliśmy hołoty, która opanowała Polskę to zapytam, kiedy i po jakim wstrząsie miałoby to nastąpić?


Po latach złudnych nadziei i przebierania nogami, że teraz to już na pewno, musimy nieco przystopować, zwłaszcza po 10 kwietnia 2010 roku. Jeżeli wtedy nie pogoniliśmy hołoty, która opanowała Polskę to zapytam, kiedy i po jakim wstrząsie miałoby to nastąpić?

Smoleńsk głupcze

 

Fot. za FYM
Fot. za FYM

Każdy z nas miał chyba, choć raz w życiu taką smutną przygodę, kiedy to ulubiona filiżanka bądź kubek, z którego piliśmy z przyjemnością kawę lub herbatę, po wielu miesiącach, a nawet latach zgodnego z nami pożycia nagle wydaje cichy zaskakujący, wcale nie jakiś bardzo dramatyczny dźwięk i pęka, a spod dna zaczyna wyciekać to, co planowaliśmy akurat wypić.

Zaczynamy wtedy zastanawiać się, dlaczego? Ani wrzątek nie był tego feralnego dnia bardziej gorący niż zwykle, ani nasze parzenie nalewanie i przygotowywanie się do codziennego rytuału nie odbiegało od rutyny. Dlaczego akurat teraz, dzisiaj, a nie miesiąc temu, kiedy wyślizgnął nam się z dłoni, walnął o posadzkę i jakimś cudem ocalał?

Myślę, że tak ja, jak i wielu z nas oczekujących na jakiś przełom w naszym biednym okupowanym kraju wyobraża sobie, że ten balon z morowym powietrzem, jakim jest III RP, pęknąć może tylko po jakimś epokowym wydarzeniu, które wstrząśnie nadwiślańskim ludem, a ten nagle powstanie, postawi kosy na sztorc i ruszy na wroga. Niecierpliwimy się, przykładamy uszy do szyn nasłuchując czy pociąg z napisem Polska Niepodległa już nadjeżdża.

Po latach złudnych nadziei i przebierania nogami, że teraz to już na pewno, musimy nieco przystopować, zwłaszcza po 10 kwietnia 2010 roku. Jeżeli wtedy nie pogoniliśmy hołoty, która opanowała Polskę to zapytam, kiedy i po jakim wstrząsie miałoby to nastąpić?

Myślę, że stanie się to nieoczekiwanie, nagle i mało spektakularnie, identycznie jak z tym pękającym kubkiem bądź filiżanką, zaskakując oczywiście wszystkich łącznie z obecnym reżimem.

Wielu z nas nie bardzo jeszcze sobie zdaje sprawę, że kluczem do wszystkiego jest ciągle Smoleńsk.

Bez poznania prawdy o tym wydarzeniu nie może być wolnej Polski, podobnie jak niemożliwym było jej powołanie do życia w 1989 roku bez dokonania lustracji i dekomunizacji. Jeżeli o III RP, jako wolnym i suwerennym kraju trąbią propagandowe reżimowe tuby wiedząc jednocześnie, że aktem założycielskim tej republiki bananowej było palenie esbeckich archiwów, które wcześniej zmikrofilmowano i co najmniej dwie kopie tych mikrofilmów przekazano obcym państwom to mamy niezbity dowód na kłamstwo, w jakim przyszło nam żyć.

Kiedy u naszych południowych sąsiadów lustrowano i dekomunizowano, kiedy Niemcy po zjednoczeniu czyściły państwo z agentury uniemożliwiając jej zajmowanie jakichkolwiek ważnych stanowisk w sądownictwie nauce czy polityce u nas toczył się bój o pozostawienie tej agentury nietkniętej.

Przecież mimo, że nikt nie nawoływał do jej fizycznej likwidacji czy nawet wsadzania za kratki, Michnik i spółka cynicznie, widząc przecież to, co robią państwa poważne, przekonywali o tragedii do jakiej dekomunizacja i lustracja doprowadzi oraz wieszczyli serię masowych aktów samobójczych do jakich niechybnie dojdzie na skutek krzywdy i zaszczucia biednych szpicli.

I tak oto pod płaszczykiem humanitaryzmu i cywilizowanych przemian umożliwiono z premedytacją obcym państwom sterowanie nadwiślańskim krajem poprzez haki, jakich sama III RP dostarczyła zagranicznym służbom specjalnym. Dzięki temu zdrajcy ocalili skóry, obrośli w Noble i nie udawajmy, że hołubieni są tylko przez System tu w Polsce.

I teraz wróćmy do Smoleńska.

Gdzieś tam w przepastnych sejfach wywiadów w Waszyngtonie, Berlinie, Moskwie czy Jerozolimie leży sobie zdeponowana wiedza o tym, co tak naprawdę wydarzyło się 10 kwietnia 2010 roku na Okęciu i Siewiernym. Od jej ujawnienia zależą losy rządzącej Polską ekipy, z której wielu członków powinno trafić na zawsze za kratki. Zależy od tego także dalszy los łże-elit, dziennikarzy, autorytetów, ekspertów i celebrytów, którzy brali udział w jednej z największych w dziejach akcji osłaniania wykonawców potwornej zbrodni. W dniu ujawnienia prawdy czeka ich cywilna i publiczna śmierć, a zapewniam, że wiele ich pociech znowu będzie zmieniała nazwiska by uniknąć wstydu i ciągnącej się za nimi potwornej hańby.

Zespół parlamentarny kierowany przez Antoniego Macierewicza jest między innymi po to, aby dotrzeć do prawdy naszymi własnymi polskimi siłami, gdyż wywiady obcych państw dysponując taką bezcenną wiedzą i znając prawdę, mogą w tej chwili z rządzącymi Polską, mediami i łże-elitami zrobić dosłownie wszystko, wymusić na nich każdą decyzję. W polityce nie ma sentymentów, empatii, współczucia czy wdzięczności za czyjeś poświęcenie i bohaterstwo. Liczą się tylko interesy, czego nie raz doświadczyliśmy w naszej historii.

Prawda o Smoleńsku to takie kolejne Kiszczakowe mikrofilmy, które po ćwierćwieczu znowu wpadły w łapy obcych służb pozwalając im przez kolejne długie lata całkowicie sterować polską polityką i gospodarką.

Sam często krytykuję, nawet ostro, niektóre posunięcia lub zaniechania Jarosława Kaczyńskiego i PiS-u, ale zaciekłe bezpardonowe ataki, szczególnie te idące z prawej strony i wymierzone w Antoniego Macierewicza uważam za głupie nieodpowiedzialne i szkodliwe oraz sprzeczne z polską racją stanu.

Nie pozwólmy umrzeć tematowi „Smoleńsk”. Wspierajmy wszystkich tych dążących do ujawnienia prawdy, a pewnego dnia ku zaskoczeniu wszystkich kubek z napisem III RP pęknie, a prawda, która jak wiemy wyzwala tym razem także wielu mocno poparzy.

Artykuł opublikowany w tygodniku Polska Niepodległa

Dla Wirtualnej Polonii materia nadesłał autor:

Mirosław Kokoszkiewicz

Polecam moje książki, “Polacy, już czas” ozdobioną rysunkami śp. Arkadiusza “Gaspara” Gacparskiego i, „Jak zabijano Polskę”

Sprzedaż: http://www.polskaksiegarnianarodowa.pl, United Express, Warszawa, ul. Marii Konopnickiej 6

Za WirtualnaPolonia.com:  http://wirtualnapolonia.com/2013/11/06/smolensk-glupcze-miroslaw-kokoszkiewicz/ – 2013.11.06

POLISH CLUB ONLINE, 2013.11.06

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek