Artur Łoboda: Wnioski po Święcie Niepodległości


2.PODo dnia dzisiejszego żyje moja Ciotka, która opowiada mi historię przedwojennego Krakowa.
Niedawno zahaczyła o temat roku 1945 – kiedy wynędzniali i obdarci Rosjanie „wyswobodzili” Kraków.
Moja Babcia ugotowała im gary zupy – by nakarmić.
Ale, jak sama Babcia kiedyś wspominała – ruski Mongoł chciał zgwałcić moją Mamę i zrobiła raban.

Do 1992 roku w Krakowie funkcjonował cmentarz – „pomnik żołnierzy radzieckich” pod Barbakanem.
Podobno byli tam pochowani w większości gwałciciele, którzy zostali skazani przez rosyjski sąd polowy.
A komunistyczne władze zrobiły z nich bohaterów.

Kilka tygodni temu – student gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych wykonał pomnik żołnierza sowieckiego – gwałciciela.
Ta manifestacja mogłaby przypominać moją własną – sprzed 30 lat – gdy w Stanie Wojennym wykonałem na Dyplom ASP w Krakowie Pomnik oporu przeciwko komunistycznemu totalitaryzmowi – pod tytułem Robotnicy 1982.
Jest jednak pewna różnica między nami.
Gdański student zdobył rozgłos. Ja w samotności poświęciłem swoje życie – by pozostać wiernym wartościom, które wyznaję.

Bardzo przykro mi się zrobiło – gdy 11 listopada zaatakowano Ambasadę Rosyjską z hasłem „gwałciciele”.
W Armii Sowieckiej byli gwałciciele.
Ale miliony Rosjan cierpiały pod rządami Stalina nie mniej – niż Polacy.
I większość żołnierzy sowieckich walczyła z przekonaniem, że przynosi nam wolność.
Nie mieli pojęcia o prawdziwych celach Stalina, a gdy usiłowali myśleć – to trafiali do gułagu.

Pamiętać należy, że gwałty na Niemkach – dokonywane przez sowieckich żołnierzy pod koniec II Wojny Światowej – były skutkiem decyzji politycznej.
Jaka była ich skala?
Może warto zbadać tą sprawę.

Mam nadzieję, że rozróba przez Ambasadą Rosyjską w dniu 11 listopada 2013 roku – była protestem przeciwko polityce Putina, a nie wobec Narodu Rosyjskiego.

31 lat temu filmowałem kolejne manifestacje patriotyczne w Nowej Hucie – odbywające się w rocznicę wprowadzenia Stanu Wojennego – przed kościołem w Bieńczycach..
W pewnym momencie uchwyciłem prowokatora, który zaczepiał manifestujących robotników.
Kiedy któryś z nich dał się zaczepić to prowokator zaczął uciekać w stronę kordonu ZOMO – ustawionego przy skrzyżowaniu ulicy Kocmyrzowskiej.
Prowokatora – zaczęło gonić jeszcze kilka osób.
Ale zanim zorientowali się, że to prowokacja – od strony Kocmyrzowskiej wystrzelono w spokojnych manifestantów – salwę gazów łzawiących. A esbek skrył się pomiędzy Zomowcami.

Przed 11 listopada chciałem ostrzec organizatorów Marszu Niepodległości, że medialne wyciszenie ostatnich dni – jest zapowiedzią poważnej prowokacji.
Ale postanowiłem poczekać.

Jak to się stało, że zadymiarze nie atakowali Komorowskiego, ale patriotyczną manifestację, która nie utożsamia się z żadną siłą polityczną?
Dla mnie odpowiedź jest aż nadto czytelna.

Dla sprzedajnych polityków zjednoczeni Polacy są największym zagrożeniem. 

Jak to się stało, że w Krakowie nie doszło do rozróby – mimo bliskości różnych opcji politycznych?
Cokolwiek nie powiemy o polityce Majchrowskiego – to nie wydał on politycznej decyzji – dokonania prowokacji.
W Warszawie rządzi jednak PO i wczorajsze awantury uliczne były skutkiem ich prawdziwej polityki.
Chodziło im o zdyskredytowanie i rozwiązanie społecznej manifestacji.
Strasznie się boją głosu ludu.
I mają ku temu powody.

Foto: sprzedawczyki

Artur Łoboda
Fundacja Promocji Kultury
www.fundacja.zaprasza.eu

12 listopad 2013

Przeczytaj więcej tekstów Artura Łobody  >    >    >    TUTAJ 

POLISH CLUB ONLINE, 2013.11.14

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek