1. grudnia 2009 roku na mocy Traktatu Lizbońskiego RP utraciła suwerenność.


www.dompolski.org
www.dompolski.org

Dnia 1 grudnia 2009 roku wszedł w życie Traktat Lizbońskie podpisany 13 grudnai 2007 roku przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego – za pośrednictwem ustanowionych przez niego pełnomocników premiera Donalda Tuska i ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego.

*     *     *

Z okazji rocznicy wejścia w życie Traktatu Lizbońskiego przypominamy artykuł z 4 czerwca 2010 roku. 

ratifikacja-traktat-lizbonski

Meandry dymnych zaslon

Z chwila kiedy s.p. prezydent Lech Kaczynski podpisal Traktat Lizbonski na mocy ktorego 1 grudnia ubieglego roku solidnie podlaczyl Polske do Unii Europejskiej stalo sie jasne, ze Ojczyzna w potrzebie; przestaje istniec juz jako suwerenne panstwo.

Powstaly po okraglym stole uklad polityczny nad Wisla skutecznie wyczyscil z grona znaczacych politykow tych, ktorzy mieli jeszcze jakies nadzieje na zmiany polityczne; w zasadzie ostali sie glownie marzyciele dwupartyjnego systemu, ktory juz zostal sprawdzony w USA, gwarantujac stabilnosc w czyszczeniu kieszeni podatnikow.

Okazalo sie, ze nie wystarczy przysiasc sie do okraglego stolu, ale jeszcze trzeba miec wyczucie w ktorym kierunku po gwizdku rozprowadzajacego nalezy pobiec. I tak wieszajac psy na generalach Jaruzelskim i Kiszczaku trzeba przyznac, ze ich
doswiadczenie zwiadowczo-bojowe jak rowniez zaufanie sluzb przez nich mianowanych znacznie przerasta na predce klejone „polityczne” koalicje, uklady tzw. antykomunistyczne, czy tez nazywajace sie demokratycznymi, co w dzisiejszej Polsce jest bez znaczenia.

A skoro z pustego i Salomon nie naleje to w zasadzie bez roznicy kto przy zlobie.

Katastrofa najpierw lotnicza, pozniej zas powodziowa daje wyrazny obraz, ze przeciaganie liny zbliza sie do konca.

Tym bardziej swiadczy o tym fakt calkowitego braku poczucia odpowiedzialnosci przed spoleczenstwem, ktore dotychczas w dobrej wierze bralo udzial w wybieraniu rzadzacych. W odroznieniu od poprzednich wyborow na prezydenta w Polsce, tym
razem konsulaty juz wcale nie garna sie do organizowania punktow wyborczych poza swoimi siedzibami. Najwidoczniej juz sa pewni ze wybory wyborami, a i tak wazne kto glosy liczy.

Czy obowiazujaca ordynacja wyborcza daje szanse na wybor osoby dbajacej o polskie interesy na arenie miedzynarodowej, gwarantujacej rozwoj gospodarczy i reprezentujacej nasze narodowe i katolickie wartosci?

Czy ciagle partyjne cele musza byc stawiane ponad ojczyznianymi?

Przed laty, po pokazaniu przez Telewizje Polska filmu „Nocna Zmiana” przyslane z kraju nagranie zaprezentowalem w naszym centrum parafialnym. Na drugi dzien okazalo sie, ze noca zginal nowy duzy telewizor. Policja nie miala zadnych
watpliwosci, ze zrobil to ktos z bywalcow centrum, jednak sprawcow nie odnaleziono. Na proboszcza napisano wystarczajaca ilosc anonimow aby go przeniesiono do innej emigracyjnej parafii. I nikt juz nie pamietal, ze zcalil on emigrantow w jedna
polonijna rodzine, zajmowal sie wszystkimi poczawszy od maluchow na emerytach konczac. Nastepca w iscie ekspresowym tempie zlikwidowal centrum z czasem zaprzyjazniajac sie bardzo serdecznie z tymi co akurat wczesniej byli hamulcowymi.

Nocna zmiana okazala sie juz przestarzala forma, konkurenta politycznego wyeliminowano w bialy dzien i to lacznie z generalicja.

Nie skuteczne okazaly sie markowania niektorych lustratorow; w tym rowniez tych od srodowisk polonijnych. Mijaja lata, mimo zawieruchy zarowno w kraju jak i na emigracji solidnie sluzacy systemowi komunistyczno-ludowemu ciagle maja sie
dobrze; a moze nawet lepiej. A co dopiero namaszczeni przez sluzby dyplomatyczno-specjalne emigranci sposrod politycznych, czy tez z tych za chlebem; czy tez z powojennych, marcowych lub solidarnosciowych.

Jezeli ktos nie lapie sie w ukladzie, to zawsze pod reka jest lista pana W. a jak i to nie przekonuje to mozna postraszyc zbiorami akt zastrzezonych Informacji Wojskowej, do ktorych ciagle nie ma dostepu. W miedzy czasie mozna ochrzcic nieposlusznych malwerasantami spolecznych pieniedzy lub rozeslac pare donosow to tu, to tam.

Niektorzy doszli do takiej wprawy, ze zanim z oczkami niewiniatek Slowo Boze przeczytaja to przed Msza jeszcze agitki rozdadza ciekawym parafianom. Zdolniejsi nawet potrafia ze stoickim spokojem jedna reka odslaniac obraz Matki Boskiej
Czestochowskiej, druga zas pisac donosy na osoby wskazane przez prowadzacych.

Zniewolone pokolenia Polakow zyly latami w konspiracji. Bywalo, ze jedni ciemiezycielom klaniali sie w pas, inni chodzili na kolanach a byli tacy co nawet na czworaka szukali wzgledow. Tak wtedy, jak i dzisiaj najbardziej lzeni sa ci co
zaklocaja ugodowa sielanke.

Waldemar Glodek
www.polishclub.org
4 czerwiec, 2010

Czytaj więcej na ten temat:

POLISH CLUB ONLINE, 2013.12.01

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek