Mirosław Kokoszkiewicz: Kijów-Warszawa wspólna sprawa?


Mirosław Kokoszkiewicz, Wirtualna Polonia

Antyrządowa manifestacja w Kijowie, Ukraina.  Fot. EPA/Sergiey Dolzhenko
Antyrządowa manifestacja w Kijowie, Ukraina.
Fot. EPA/Sergiey Dolzhenko

To zadziwiające, że podczas protestów i demonstracji na kijowskim Majdanie polskie „wiodące” media nie zidentyfikowały tam ani jednego faszysty, antysemity, nacjonalisty i homofoba, a grupka tamtejszych „kiboli” niosąca dumnie wojenne trofea w postaci siłą odebranych hełmów i pałek funkcjonariuszom z jednostek specjalnych Berkutu okrzyczana została bohaterami.

Sprawdzam Fecebook i szukam wpisu tancerza-pederasty Michała Piroga, a tu nic, zero oburzenia. A przecież jeszcze nie tak dawno o uczestnikach Marszu Niepodległości pisał „Bydło kur.y i prostactwo”, co ochoczo nagłośniły media, a słodka idiotka Agata Młynarska w nagrodę momentalnie zaprosiła go do swojego programu w telewizji publicznej.

Na Majdanie roiło się od haseł narodowych, czerwono-czarnych flag UPA, czyli według Salonu III RP symboli faszystowskich, a Tomasz Lis nie demonstruje oburzenia, Monika Olejnik nie atakuje „bandyterki”, Gazeta Wyborcza chwali Jarosława Kaczyńskiego zaś Ojciec Redaktor Michnik nazywa go mężem stanu, gdy ten pojawia się i przemawia w samym oku cyklonu.

Coś mi wygląda na to, że epitety typu „bydło”, „faszyści”, „antysemici” i „bandyci” zarezerwowano wyłącznie dla tubylczej ludności nadwiślańskiej krainy, a wystarczy udać się na Ukrainę by odkryć tam wspaniałe społeczeństwo obywatelskie, które daje wyraz swym tęsknotom za wolną i suwerenną ojczyzną.

Oczywiście obowiązującym przekazem, jaki płynie z wiodących polskich mediów jest przekonywanie Polaków, że ukraińska rewolucja jest prowadzona jedynie pod pro unijnymi hasłami. Jednak prawda jest taka, że najgłośniej słychać tam skandowane przez tysiące gardeł hasło „Kto nie skacze ten Moskalem”, a ilość przekleństw i wyzwisk kierowanych w kierunku putinowskiej Rosji jest tak przerażająca, że aż dziw bierze, że jeszcze Komorowski, Tusk i Sikorski nie pospieszyli z przeprosinami do Putina i Ławrowa w imieniu ukraińskich władz.

Dzisiaj Ukraińcy po 22 latach od proklamowania niepodległości identycznie jak my czują się oszukani i wiedzą, że nie są żadnym suwerennym państwem, lecz zwykłą republiką bananową okupowaną przez mafijne i złodziejskie układy oraz oligarchię działającą tylko we własnym interesie i cuchnącą z daleka komunistycznymi służbami. Oni czują ten odór rozkładającego się państwa i widzą bardziej ostro niż my Polacy łapy Putina zaciskające się na ich gardłach.

Dlaczego Warszafka i Krakówek nie potępiają ukraińskich demonstrantów domagających się więzienia dla Janukowycza, a nawet założenia mu stryczka na szyję, podczas gdy każde ostrzejsze hasło antyrządowe w Polsce, albo niecenzuralny epitet wysłany w kierunku Komorowskiego jest traktowany, jako zamach na demokratyczne państwo prawa? Przecież Ukraina zgodnie z międzynarodowym prawem jest równie suwerennym krajem jak Polska, a władza jest tam wyłaniana w demokratycznych wyborach z wykorzystaniem ukraińskich, a nie jak u nas ruskich serwerów.

Oni mają chyba więcej ducha i odwagi od nas skoro potrafią tak energicznie protestować, choć nie przeżyli swojego 10 kwietnia i nie wymordowano im nie tak dawno jednego dnia sporej części opozycyjnych elit.

Tam nikt nie biadoli o zmianie formuły i sposobu protestowania, choć w ruch poszedł gaz, broń gładko lufowa, granaty hukowe i polała się krew.

Między sytuacją w Polsce i na Ukrainie istnieje jednak pewna zbieżność. Tamtejsze media sprzyjające reżimowi relacjonują marsze i protesty obywateli identycznie jak nasz mainstream opowiadał o Marszu Niepodległości 11-go listopada. To jest ta sama narracja. Czyżby oba reżimy obawiały się tego samego, czyli gniewu ludu?

Na koniec trochę optymizmu, ponieważ odnoszę wrażenie, że my Polacy zaczynamy powoli rozumieć, jaka jest droga do wolności i co należy zrobić, aby rozprawić się z geszefciarzami, którzy podzielili się Polską przy okrągłym stole.

Szamba nie traktujmy, jako demokratycznej perfumerii, która podtyka nam zupełnie nieprzydatne narzędzia, którymi niczego nie jesteśmy w stanie zmienić.

Na przykładzie Ukrainy widać jak na dłoni, czego najbardziej boją się skorumpowani zdrajcy i jak reagują, kiedy sytuacja wymyka im się spod kontroli i wykracza poza zatwierdzony scenariusz.

Mirosław Kokoszkiewicz

Za WirtualnaPolonia.com: http://wirtualnapolonia.com/2013/12/13/kijow-warszawa-wspolna-sprawa-miroslaw-kokoszkiewicz/#more-31737 , 13 grudnia 2013

Wybor zdjęcia – wg/PCO

Polecamy książki Mirosława Kokoszkiewicza, „Polacy, już czas” ozdobioną rysunkami śp. Arkadiusza „Gaspara”  Gacparskiego i, „Jak zabijano Polskę”

Sprzedaż: www.polskaksiegarnianarodowa.pl, United Express, Warszawa, ul. Marii Konopnickiej 6

Przeczytaj więcej tekstów tego autora  >  >  >  > TUTAJ 

POLISH CLUB ONLINE, 2013.12.13

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek