Prof. dr hab. Artur Śliwiński – August Cieszkowski: o arystokracji ducha


…dążenie do rozwoju wymaga «ludzi zdolnych do wnikliwej refleksji, poszukujących nowego humanizmu, dzięki któremu człowiek współczesny mógłby odnaleźć samego siebie» – Benedykt XVI.

August Cieszkowski.  Portret wykonał M. Fajans / WikiComm
August Cieszkowski.
Portret wykonał M. Fajans / WikiComm

Dwusetna rocznica urodzin wielkiego polskiego filozofa i ekonomisty, hrabiego Augusta Cieszkowskiego powinna być poprzedzona rzetelną refleksją nad współczesnym znaczeniem jego dorobku. Ale zapewne jego prace nie spotkają się w Polsce z należytym zainteresowaniem i zrozumieniem.

Celowo używam neologizmu „spotkania ze zrozumieniem”, ponieważ idzie nie tylko o spotkanie z jednym z najwybitniejszych myślicieli polskich, z jego myślą społeczno-ekonomiczną, lecz również o silną niechęć do zrozumienia jego myśli (co ma również jakieś przyczyny).

Taką przyczyną jest przede wszystkim zerwanie z polską myślą społeczną i ekonomiczną, które dzisiaj jest szczególnie widoczne. Jest ono nieprzypadkowe, bowiem zarówno w pierwszych latach powojennych nacechowanych narzucaniem doktryny marksistowskiej, jak też w ponad dwudziestu latach forsowania w Polsce doktryny neoliberalnej (1989-2013), przed tymi doktrynami wyrastała najważniejsza przeszkoda: polska myśl społeczno-ekonomiczna. Dzisiaj wydaje się, że przeszkoda ta została całkowicie pokonana, ale nie jest to oczywiste.

Najważniejszym zagrożeniem dla tych dwóch i pozornie alternatywnych doktryn – marksistowskiej i neoliberalnej – był wysoki poziom intelektualny prac filozoficznych, historycznych i ekonomicznych wybitnych Polaków, którzy zyskiwali to miano przede wszystkim dzięki łączeniu myśli, wiedzy, woli i czynu. Pytanie, dlaczego właśnie polska myśl społeczno-ekonomiczna – w okresie upadku, a następnie odrodzenia Rzeczypospolitej – stanowiła istotną barierę dla tych doktryn, pozostaje otwarte. Jedno jest bezsporne: stanowiła ona tak potężną siłę duchową, iż zdołała przygotować pod względem duchowym i materialnym naród polski do walki o niepodległość, a następnie odbudować struktury państwowe i gospodarcze.

W tym sensie konflikt z marksizmem, a potem z neoliberalizmem, był nieuchronny: z jednej strony wystąpiła arystokracja ducha, a z drugiej strony wystąpił nurt plebejski w najgorszym wydaniu – jako bezwładna masa poddająca się prymitywnej manipulacji politycznej.

Tytułowe określenie „arystokracja ducha” wydaje się dzisiaj pozbawione sensu. W istocie rzeczy jest ono napiętnowane jako „relikt przeszłości”. Jest również celem atawistycznej wrogości; wobec ludzi usiłujących w ramach istniejących instytucji – z wielkim trudem i poświęceniem – podążać śladem wybitnych Polaków. Często na tym się nie kończy. Zaistniało wiele przypadków tępienia przez władze polityczne (a także uniwersytety!) mądrej i odważnej dociekliwości naukowej, niestety z przyzwoleniem opinii publicznej.

Dyskryminacja formacji intelektualnej jest pod tym względem we współczesnej Polsce ogromna, zwłaszcza w zakresie historii, filozofii i ekonomii.

Zatem musiały zniknąć dwa istotne elementy organizacji życia społeczno-ekonomicznego, co powoduje, że organizacja życia społecznego stała się karykaturalna.

Pierwszy, to naturalny, pozytywny kierunek awansu społecznego, który tak wytrwale i bezskutecznie postuluje współczesny personalizm chrześcijański: samodoskonalenie (wszechstronny, integralny rozwój osoby ludzkiej). Jest to konkretny kierunek: ku wyższym sferom społecznym, ku arystokracji ducha. Nie ma żadnych, najmniejszych wątpliwości, że dzisiaj nie jest to element konstytuujący życie społeczno-ekonomiczne w Polsce. Brak tego elementu sprawia, że ludzie kierują się w stronę pozornych wartości, a później płacą za to wysoką cenę: zmarnowanego życia.

Drugi element, to pozytywne działanie arystokracji ducha: opiniotwórcze, wychowawcze i organizacyjne. Obecnie przywództwo duchowe zanika. Dlatego otwiera się rozległa przestrzeń dla działalności destrukcyjnej: zarówno dla zdemoralizowanych polityków, mediów i wychowawców, jak też dla zdemoralizowanych grup biznesu i finansów, łącznie z niszczeniem najważniejszych tkanek życia społecznego – rodziny i narodu.

Nic dziwnego, że zmienia się stosunek do państwa i życia narodowego, a ściślej biorąc, ulega on przeobrażeniom pod wpływem antyrodzinnej, antypaństwowej i antynarodowej propagandy. Państwo (lub szerzej: ustrój społeczno-gospodarczy) jest zgodnie z doktryną neoliberalną traktowane jako zło konieczne, jako centrum niepożądanej ingerencji w stosunki gospodarcze, jako system represyjny itp. Tak myślą nawet ludzie uznający siebie za tradycjonalistów. Naród polski przez większość polityków jest postrzegany – bezkrytycznie lub obłudnie – jako rzekome zagrożenie nacjonalizmem.

Jak dalece takie podejście do zagadnień narodowych jest przeciwieństwem poglądów (i praktyki społeczno-gospodarczej) wybitnych Polaków z dwóch poprzednich wieków, niech uzmysłowi Czytelnikowi stwierdzenie, które mimo wszystko nie straciło na aktualności: „Potrzeba, mówię, społeczeństwu ciała politycznego stojącego poza sferą interesów prywatnych, wyniesionego ponad fale opinii chwilowej, ale żyjącego i rozwijającego się zawsze w łonie i z łona samego narodu. Dzieliłby on w ten sposób jego uczucia, pragnienia i tendencje, zachowując równocześnie z wiernością skarb tradycji społecznych i rozwijając coraz dalej wstępną serię własnych tradycji”.

Dalej zaś: „Zdaje nam się, że wykazaliśmy, iż utworzenie ciała politycznego, piastuna tradycji rządowych i narodowych, stróża wiernego praw i interesów ogólnych kraju, opiekuna jego postępów i kierownika jego rozwoju, stało się odtąd palącą potrzebą społeczną” (August Cieszkowski: „O Izbie Wyższej i arystokracji w naszych czasach”).

***

Studiując prace Augusta Cieszkowskiego (i innych wybitnych filozofów i ekonomistów XIX wieku) docieramy do smutnego wniosku. Między ich poziomem intelektualnym a poziomem intelektualnym współczesnej inteligencji polskiej rozciąga się przepaść. Nie chodzi jedynie o różnice poglądów czy przekonań, lecz o poziom wiedzy, kultury i świadomości społecznej.

Nie ma potrzeby dowodzić, że poziom intelektualny współczesnej inteligencji jest niski. Dystans do ich wielkich poprzedników obecnie jest tak duży, że większość współczesnej inteligencji nie jest skłonna lub zdolna rozumieć idee i założenia dziewiętnastowiecznej myśli społeczno-ekonomicznej. Często je uznaje ad hoc za przestarzałe, tradycyjne, jakoby pozbawione większego znaczenia dla współczesności.

Tak to wygląda, chociaż ówczesne doświadczenia upadłej Rzeczypospolitej powinny być jedną z najważniejszych inspiracji do wydobycia dzisiejszej Polski z obecnego rozkładu moralnego, społecznego i ekonomicznego.

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Źrodło: Europejski Monitor Ekonomiczny – Европейский Экономический Moнитop – European Economic Monitor

Przeczytaj interesujące opracowania prof. Artura Śliwińskiego na tematy ekonmiczne  > > > TUTAJ

Fot. Inter / Wybor wg.PCO

POLISH CLUB ONLINE, 2013.12.20

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek