DR Jerzy Jaśkowski: Kardiologia – statyny – szamanizm


Dlaczego kardiolodzy tak często zapisują statyny?
Aby chorzy przestali zadawać krępujące pytania.

 

Dr Antoine Bechamp. Fot. WikiCom
Dr Antoine Bechamp. Fot. WikiCom

Nauka współczesnego  studenta medycyny opiera się na XIX wiecznych regułach i wiedzy. Jeszcze do lat 70-tych uczono studenta myślenia i kojarzenia faktów. Obecnie uczy się go wypełniania procedur. Oczywiście nie stało się to nagle. Nie po to robiono systematyczne czystki co ok. 10 lat. Nie po to gensek W. Jaruzelski alias Morgules alias Wolski alias Słucki …., już w pierwszym roku stanu wojennego rozdał 1320 nominacji profesorskich. Każdy mógł się przekonać o „rozkwicie” nauki w tym okresie. Liczba patentów spadła w Polsce do ok. 100 rocznie,  a np. w Korei Południowej wzrosłą do 14500 [z ok.500 w latach 60-tych], a w Niemczech utrzymuje się na poziomie ok. 17000 rocznie. W ten sposób właśnie starsi i mądrzejsi robią elity w kraju nad Wisłą.

W XIX wieku utworzono  dwie teorie powstania choroby. Jedna dr Antonie  Beschamp’a, mówiąca, że większość chorób jest  spowodowana  zaburzeniami w proporcji żyjących w człowieku bakterii. Druga teoria została opracowana przez chemika L.Pasteura. Pasteur  twierdził, że to wniknięcie jakiegoś drobnoustroju powoduje chorobę i wymyślił nawet proces zwany od jego nazwiska pasteryzacją, mający wyeliminować te drobnoustroje. Przez ok. 150 lat dominowała hipoteza Pasteura z oczywistych powodów: dawała łatwy zysk ze sprzedaży szczepionek.

http://it.wikipedia.org/wiki/Antoine_Béchamp
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ludwik_Pasteur  

Jak wiadomo z odkryć XX wieku to Bescham miał rację. Niestety system edukacji w szkołach medycznych pozostał na etapie  wiedzy XIX wiecznej. Student medycyny ma przedmiot  zwany mikrobiologią, ma przedmiot zwany chorobami zakaźnymi, ma przedmiot zwany farmakologią zajmujący się m.in antybiotykoterapiom .

Innymi słowy przyszły lekarz jest uczony wg. schematu –  choroba – bakteria – antybiotyk , no i oczywiście szczepionka, która ma zapobiec tej chorobie.

Na studiach medycznych nie ma żadnego przedmiotu dotyczącego prawidłowego żywienia, nie wspominając o technologii produkcji żywności.  I co najciekawsze nikomu to nie przeszkadza.

A przecież od co najmniej 50 lat wiemy, że 80 % przeciwciał odpornościowych znajduje się w przewodzie pokarmowym, dalsze 15 % to skóra i układ oddechowy, a tylko kilka procent znajduje się we krwi.

Czyli uczy się przyszłego medyka o systemie odpornościowym, tylko i wyłącznie w oparciu o tych kilku  procentach  na zasadzie wstrzykiwania szczepionki, a pomija te 95 % układu odpornościowego.

Układ odpornościowy to biochemicznie m.in. cykl cholesterolu. W tym cyklu znajduje się witamina D odpowiedzialna za stymulowanie ok. 3000 genów [ ok. 10% wszystkich] to hormony płciowe, kortyzon  – hormon walki i stresu, to koenzym Q – likwidujący trucizny itd.

Przypomnę, że  ok. 60 % mózgu to tłuszcz i ten rzekomo zły cholesterol. Mózg zużywa ok. 25 watów mocy tylko podczas czuwania. Ważąc ok 2.5% masy ciała  mózg zużywa aż 20% energii produkowanej przez nasz organizm. Informacje docierają do mózgu z prędkością 100 megabajtów/sek.  We wczesnym okresie ciąży  neurony dziecka rozwijają się z prędkością 250 000/sek. W pierwszym roku mózg dziecka powiększa się 3 krotnie. Na każdy neuron przypada od 1000 do 10000 synaps.

To tylko niewielka ilość danych dotyczących naszego mózgu i jego możliwości dzięki cholesterolowi. Musicie sobie wyobrazić Szanowni Czytelnicy,  co się dzieje  jeżeli do tego powstającego mózgu noworodka, wstrzykujemy szczepionki zawierając neurotoksyny takie jak aluminium, rtęć czy formaldehyd.

I proszę zauważyć, że takie uszkadzanie mózgu, celowe i świadome poprzez zawarty w szczepionkach metal ciężki [brak bariery krew -mózg u noworodków] np. aluminium, rtęć, czy formaldehyd,  zupełnie nie przeszkadza w podawaniu szczepionek  pediatrom w większości kobietom – matkom. Sic!

A nasz mózg rozwija się do późnej starości. Więc także zdziwienie budzą twierdzenia geriatrów o konieczności szczepienia osób starszych chyba, że chcą jak najprędzej „otumanić” chorego,  aby nie zadawał trudnych pytań.

W tej sytuacji z dużym zaskoczeniem zapoznałem się z  artykułem opublikowanym w medexpress.pl/satrt pt: Polski Pacjent z niewydolnością serca na tle Europy.

Czegoż my tam nie znajdujemy. A to, że  polscy pacjenci  otrzymują niewystarczająco wysokie dawki leków, czyli otrzymują nieoptymalną farmakoterapię [ ukryta sprzedaż], a to, że są częściej hospitalizowani i rehospitalizowani,  [ sprzedaż usług] a to,  że mają ograniczony dostęp do nowoczesnych terapii.

Czyli wniosek jest jasny i podany na końcu pracy: wydajemy  na leczenie tych chorych 1.7 miliarda złotych rocznie i aż 92% wydajemy na hospitalizację. Innymi słowy  musimy zwiększyć wydatki!

W tym samym czasie wpadł mi w ręce zupełnie inny artykuł. Artykuł ten  to przegląd 305 randomizowanych badań  opierający się na analizie stanu zdrowia 339 300 chorych.Harvard  and Stanford University]. Autorzy analizowali czas przeżycia chorych  w dwu grupach;  tych biorących leki zalecane przez kardiologów, oraz  tych chorych którzy zamiast leków prowadzili  odpowiednie ćwiczenia rehabilitacyjne. Czyli wg polskich ekspertów byli pozbawieni fachowej opieki!.

W związku z tym, że w latach 2003 -2006 prowadziłem takie prace naukowe nad rolą ćwiczeń w rehabilitacji chorych  po bypassach, resekcjach płuc nowotworowych,  po zawałach, bylem bardzo ciekaw efektów opisanych w publikacji.

I co się okazuje?   Okazało się, że  odpowiednie ćwiczenia były  bardziej skutecznie  w określeniu punktów docelowych aniżeli farmakoterapia.

Prace analizowane przez uczonych z H&S University, porównywały  jak podałem, czas przeżycia chorych i hospitalizacje czyli tzw. mocne punkty.

Ani leki  typu betablokery, ani statyny stosowane nagminnie w chorobie niedokrwiennej serca przez kardiologów, ani łączne podawanie innych leków tzw.  betablokerów i diuretyków,   ani podawanie tzw. preparatów przeciwzakrzepowych nie miało istotnego znaczenia na czas przeżycia tych chorych.

Innymi słowy cała ta farmakoterapia jest funta kłaków warta z wyjątkiem uszczuplania istotnego portfeli pacjentów i NFZ. Musimy pamiętać, że NFZ na leki refundowane wydaje ok. 8 miliardów złotych, a z chorych prywatnych ściąga się  ponad 17.5 miliarda złotych. W tym samym czasie  ok. 10 % ludzi w np. województwie pomorskim ma 5 złotych dziennie na życie.

Kardiolodzy obniżając sztucznie  poziom cholesterolu pogarszają stan zdrowia chorego. Po pierwsze;  obniżenie poziomu cholesterolu, a przypomnę jeszcze 40 lat temu uznawano za prawidłowy poziom cholesterolu równy 250 mg. I wiadomo było, że czym starszy człowiek tym wyższy musi być poziom cholesterolu z naturalnej przyczyny. Starszy osobnik nie produkuje hormonów płciowych, więc szlak metaboliczny  bardziej się „prostuje.”

Kardiolodzy skupiając się na reklamówkach Big farmu zapomnieli o budowie serca. W sercu znajdują się dwa rodzaje włókien  tzw.  czerwone i białe, czyli włókna pracujące tlenowo i włókna pracujące beztlenowo.Normalnie zalecane ćwiczenia  np. spacery, rowerek, spacery z kijkami,  pływanie rozwijają głównie włókna  pracujące tlenowo.  Ale w czasie zawału czy też niedokrwienia mięśnia sercowego potrzebne są dobrze wytrenowane włókna  pracujące beztlenowo.  Stosowane w większości  przypadków standardowej rehabilitacji  ćwiczenia niestety ignorują ten fakt. Włókna  umiejące pracować beztlenowo są zaniedbywane i kończy to się, po ustaniu pracy włókien tlenowych, zawałem mięśnia sercowego.

Nie znalazłem także żądnej pracy naukowej kardiologów z pomiarami stężenia dwutlenku węgla w pomieszczeniach przebywających  chorych. Norma Unii Europejskiej ustala poziom do 1000 ppm /m3 jako maksymalny, a optymalny do 800 ppm/m3.

Nasze pomiary w szpitalach gdańskich wykazały, że średnio notuje się ok 3000 do 5000 ppm.m3. Trudno się wiec dziwić, że osoby z dusznica bolesna maja zawały czy też inne zaburzenia pracy serca. Są po prostu przewlekle podtruwani dwutlenkiem węgla. W większości szpitali brak wentylacji.

Nie wspominam o tzw blokowiskach. W żadnym nie ma wentylacji. Łatwo to sprawdzić. Aby istniała odpowiednia wentylacja to komin powinien mieć minimum ok. 15 metrów. A proszę mi pokazać chociaż jeden blok, wieżowiec z takim kominem?

Po drugie; cała teoria blaszki miażdżycowej jest wytworem fantazji  pracowników Instytutu Rockefellera przed wielu laty.

Jeżeli  przypomnisz sobie PT Czytelniku prosty sposób  podlewania ogródka, to wiesz, że jeżeli ściśniesz wąż, którym podlewasz, to woda wytryśnie dalej. Blaszka miażdżycowa działa na zasadzie  zmniejszenia średnicy naczynia czyli powoduje wzrost szybkości przepływu krwi. Już w latach 1980  Manfred von Arden udowodnił, że skrzeplina powstaje po zatrzymaniu krążenia a nie przed. Czyli skrzeplina jest skutkiem zawału, a nie przyczyną. Pomimo wielu godzin spędzonych na sali prosekcyjnej nie widziałem zgonu z powodu zawału z blaszką miażdżycową zamykającą światło naczynia w całości.

Tak jak w zestawie naczyń połączonych tyle samo krwi musi wejść do naczynia jak i wyjść. W przypadku kiedy dzieje się to odwrotnie powstaje np. obrzęk płuc i leczymy to w zupełnie  inny sposób.

Jak więc mamy trenować te pracujące beztlenowo włókna? Otóż  problem ten został doskonale opracowany przez osteopatów. Osteopatia jest to dział medycyny , który rozwijał się doskonale w XIX wieku.

Pan Rockeffeler postępował wg zasady: konkurencja jest szczytem głupoty. Więc poprzez odpowiednie działania praktycznie zlikwidował ten przedmiot na państwowych uniwersytetach. W Polsce np. nie ma żadnej uczelni w której można by się zapoznać z zasadami medycyny opartej na osteopatii. Niewątpliwie jej efekty są zdecydowanie tańsze  i skuteczniejsze ale przynoszące mniej zysku sprzedawcom farmakologii opartej na ropie naftowej.

Trzeba także pamiętać, że te pieniądze wydawane na farmakologię, to jest bezpowrotny podatek wywożony z Kraju. Innymi słowy jest to legalny rabunek obywateli.

Osteopatia poza tym, że jest tańsza i skuteczniejsza, nie powoduje także powikłań swoim działaniem. Moim zdaniem czas najwyższy aby w Polsce rozpoczęto także edukację z zakresu osteopatii.

Ad rem.
Specjalny sposób rehabilitacji osób z rozwijającą się niedomogą wieńcową polega na stosowaniu ćwiczeń w cyklu:

  1. kilka minut rozgrzewki  [ od 1-3 minut]
  2. maksymalny wysiłek do momentu uczucia niepokoju za mostkiem lub uczucia ucisku, lub tętna dochodzącego do ok. 150 uderzeń na minutę. Są odpowiednie orbitreki, bieżnie, zegarki na rękę, które mierzą bezpośrednio puls.
  3. kolejne 1-2 minuty relaksu

I powtarzamy taki zestaw dwa, trzy razy. Wystarczy przeprowadzać taki trening  dwa razy w tygodniu. Jest to ważne, ponieważ z wiekiem ćwiczenia stają się coraz bardziej nudne i zniechęcają do pracy. Natomiast 10 minut dziennie dwa razy w tygodniu każdy może wygospodarować zarówno fizycznie jak i psychicznie.

MaryjaI to by było na tyle. Czyli chcesz mieć zdrowe serce, zapomnij o statynach, większości leków i postaraj się sam dla siebie poświęcić kilkanaście minut w tygodniu.

I to by było na tyle w tym przedświątecznym okresie.  Z życzeniami spokojnych świat i rozpoczęcia ćwiczeń od nowego roku.

  Gratia Plena Dominus Tecum

Maryjo daj nam Jezusa w noc Bożego Narodzenia
i w każdy dzień naszego życia!

Dr Jerzy Jaśkowski
kontakt: [email protected]

Więcej opracowań dr. Jerzego Jaśkowskiego > > > > TUTAJ  

POLISH CLUB ONLINE, 2013.12.23

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek