Zbigniew Lipiński: Wielka szansa dla Polski.


fot. NaszaPolska.pl
fot. NaszaPolska.pl

“Dla krajów macierzystych zawsze priorytetem musi być pobudzanie inwestycji oraz rozwoju przedsiębiorstw miejscowych, ponieważ bezpośrednie inwestycje zagraniczne mogą stanowić jedynie uzupełnienie wysiłków podejmowanych na rzecz rozwoju przedsiębiorstw miejscowych”.

Wskazówka ta nie pochodzi z dokumentu jakiejś partii “nacjonalistycznej” czy wypowiedzi polityka “faszystowskiego”, lecz jest to cytat z raportu ONZ z 2000 r.(“UN World Investment Report 2000”). Akurat w tym właśnie roku nastąpił szczyt wyprzedaży polskiego majątku narodowego na rzecz kapitału zagranicznego. Problemy te prezentowałem w kilku artykułach zamieszczonych ostatnio w “Naszej Polsce”.

Wniosek z dotychczasowej antypolskiej polityki gospodarczej jest porażający: nasza gospodarka znajduje się w obcych rękach, a zbudowany przez dwa pokolenia Polaków przemysł został zniszczony. Wydawałoby się, znikąd już nadziei. A jednak nadzieja jest! – twierdzi Polskie Lobby Przemysłowe (PLP) i to wpisująca się w zarysowujące się coraz silniej tendencje światowe. Mamy szansę i to wielką. (Vide: “Straty w potencjale polskiego przemysłu i jego ułomna transformacja po 1989 roku. Wizja nowoczesnej reindustrializacji Polski” – Raport autorstwa naukowców skupionych w PLP, Warszawa, 2012 r.)

“Idzie nowe” oraz… stare

Do niedawna, zgodnie z doktryną neoliberalną, panowało przekonanie (realizowane w postaci deindustrializacji), iż przemysł stanowi sui generis przeżytek, a przemysł przetwórczy absolutnie niezbędny należy wyrzucić do krajów – głównie azjatyckich – gdzie można wykorzystywać tanią siłę roboczą. Tymczasem okazuje się, że mimo upadku tradycyjnych gałęzi przemysłu, nastąpił dynamiczny rozwój nowych przemysłów opartych na najnowocześniejszych technologiach, często już XXI wieku. Ponadto nie zmniejszyła się rola tradycyjnego przemysłu w zaspokajaniu podstawowych potrzeb konsumpcyjnych.

Dodatkowym bodźcem do zmiany poglądów stał się kryzys z 2008 r., a za jedną z metod jego zwalczania uznano ożywienie rozwoju przemysłu. Toteż nadchodzi znowu pogoda dla przemysłu.

Według specjalistów najbliższe półwiecze należeć będzie do wielkich gospodarek; do dotychczasowych – USA i Unii Europejskiej dochodzą nowe, gwałtownie rozwijające się – Chiny, Indie, Brazylia, w przyszłości Rosja (BRIC). Proces ten zmieni dotychczasowy międzynarodowy podział pracy.

Pod wpływem wzrostu stopy życiowej w krajach BRIC (3 mld ludności! – 40 proc. światowej populacji) szybko rośnie popyt na tradycyjne dobra przemysłowe i rolnicze, również wytwarzane w tzw. przestarzałych przemysłach, co rodzi możliwość ich rewitalizacji. Co ciekawe, ogromne zmiany w gospodarce światowej spowoduje stopniowe przechodzenie diety Chińczyków z ryżu na mięso czy też zamiar zwiększenia liczby samochodów osobowych w tym kraju.

Z powrotem rośnie rola dużych zakładów przemysłowych (zatrudniających powyżej 1000 pracowników). Są one silniejsze w konfrontacji z wielkim koncernami i korporacjami, stać je na prace badawcze i to w okresie, gdy rośnie rola nauki. Mają dwu-trzykrotnie większą wydajność pracy niż firmy małe i średnie. Likwidacja dużych zakładów była błędem – twierdzi poniewczasie brytyjski “The Economist”. Czyli “duże jest piękne”.

Kolejnym zjawiskiem sprzyjającym odbudowie przemysłu jest fakt końca taniej pracy w Chinach i innych krajach azjatyckich, co położy kres masowej podaży tanich towarów z tego kierunku. W rezultacie należy przewidywać powrót do krajów macierzystych zakładów przeniesionych z USA i Zachodu (“redelokacja”).

Charakterystycznym zjawiskiem ostatnich czasów jest ekspansja przemysłu ekologicznego, który – jak się wydaje – zadecyduje o losach i szansach innych gałęzi i przemysłu jako całości. Prawdopodobnie za 20-30 lat głównym kryterium konkurencyjności stanie się jego zdolność funkcjonowania bez zagrożeń dla środowiska.

Ogromny wpływ na przemysł wywierają badania nad nowymi technologiami, toteż przemysł stanie przed koniecznością powszechnej wymiany technologii, w tym zastosowania tzw. technologii przełomów. Kulminację tych zabiegów przewiduje się wkrótce, bo w latach 2016-2020.

Świat stoi dziś w obliczu wielkiej przemiany cywilizacyjnej, a Polska musi temu wyzwaniu sprostać. Wyzwanie to stanowi dla nas niepowtarzalną szansę, być może historyczną. Autorzy Raportu piszą: “Szczególnie wielką szansę stwarza to jednak krajom opóźnionym dotychczas w rozwoju przemysłowym. W zasadniczy sposób może ułatwić to bowiem likwidację niedorozwoju przemysłu i opóźnień w poziomie technologii. Po prostu dlatego, że łatwiej jest konkurować w dziedzinach nowych, gdzie wszyscy partnerzy rynkowi startują z podobnego punktu wyjścia, niż doganiać kraje, które uzyskały duże wyprzedzenie i silną pozycję na rynku światowym”.

Zamienić klęskę w zwycięstwo

Dochód narodowy rozwiniętych państw UE oscyluje na poziomie 30-40 tys. USD rocznie na jednego mieszkańca, czyli 2-3 razy więcej niż w Polsce. Jeśli więc mamy osiągnąć niezbędny wzrost gospodarczy i przywrócić równowagę ekonomiczną, musimy odbudować na nowych podstawach przemysł przetwórczy, zwłaszcza stosujący nowoczesne technologie i wykorzystujący wysoko kwalifikowanych pracowników.

Po 1989 r. dochód narodowy w Polsce rósł pobudzany jedynie mechanizmami rynku oraz narzędziami polityki makroekonomicznej i finansowo-podatkowej i opierał się na firmach prywatnych, przy dużym udziale kapitału zagranicznego. Jednocześnie usilnie cały czas eliminowano i eliminuje się przedsiębiorstwa państwowe, czemu służy ustawa z 13 lipca 1990 r. o prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych, obowiązująca nadal, a która w dużym stopniu przyczyniła się do deindustrializacji Polski, co z kolei spowodowało bezrobocie, ujemne saldo w handlu zagranicznym i inne negatywne zjawiska opisywane przeze mnie w poprzednich artykułach. Bez zniesienia lub poważnej nowelizacji tej ustawy nie będzie możliwa reindustrializacja naszego kraju. Poza tym: “Polityka gospodarcza państwa wymaga zmiany – z pasywnej na aktywną, czyli na interwencyjną (…). Wiodącym celem tej polityki powinna być reindustrializacja gospodarki, oparta na dominującym w niej udziale własności krajowej. Bowiem tylko ten rodzaj własności gwarantuje stabilność oraz uwzględnienie polskiej racji stanu w rozwoju gospodarki. (…) Główną ideą strategii rozwoju przemysłu w naszym kraju w najbliższym 20-leciu powinno być wykorzystanie nowej fazy rozwoju przemysłu światowego” – piszą naukowcy z PLP. Wymaga to opracowania programu, który zakładałby umożliwienie powstawania nowych zakładów przemysłowych, zwłaszcza wykorzystujące nowe technologie oraz wytwarzające energie odnawialne, a w przyszłości także gaz łupkowy. Powinno się także umożliwić konsolidację tego przemysłu w formie holdingów czy koncernów, wspartych zapleczem badawczo-rozwojowym. Ta nowa industrializacja ma na celu wprowadzenie Polski w erę cywilizacji informatycznej.

O ile więc ostatnie bez mała ćwierćwiecze stanowiło klęskę naszej gospodarki, istnieją dziś warunki, aby tę klęskę zamienić w zwycięstwo.

Reindustrializacja – celem narodowym

Proponowana reindustrializacja powinna mieć na celu eliminację deficytu w obrotach handlu zagranicznego, zapewnianie znacznego udziału przemysłów wysokiej techniki, obniżenie zadłużenia, wyrównanie strat ponoszonych przez Polskę na skutek transferu zysków przez firmy zagraniczne do swych krajów macierzystych. Szacunki wskazują, że wielkość produkcji sprzedanej przemysłu przetwórczego (w większości w eksporcie) powinna być obecnie większa w Polsce, w porównaniu do jej poziomu osiągniętego w 2010 r., o około 180-200 mld zł, tj. o około 20-25 proc. Wówczas zatrudnienie w odbudowanym przemyśle wytwórczym mogłoby wzrosnąć o ok. 500 tys., a w całej gospodarce o ok. 1 mln.

Aby tak się stało, niezbędne jest podjęcie szeregu działań. Przede wszystkim należałoby opracować dokument państwowy zawierający strategię reindustrializacji. Całością kierowałaby państwowa korporacja – Narodowy Fundusz RozwojuPrzemysłu (NFRP). Banki polskie i zagraniczne zostałyby ustawowo zobowiązane do uczestnictwa w tej korporacji oraz finasowania jej przedsięwzięć w zamian za obniżoną lub zerową stawkę podatku dochodowego w zakresie transakcji NFRP. Czołową rolę odgrywałby Bank Gospodarstwa Krajowego.

Prócz środków bankowych przedsięwzięcia NFRP byłyby finansowane z: krajowego funduszu amortyzacyjnego pochodzącego z odpisów amortyzacyjnych przedsiębiorstw; tzw. funduszu rewolwingowego, który udzielałby kredytów bez zysku lub wręcz dotował przemysły wysokiej techniki zarówno firm państwowych, jak i prywatnych; rezerw inwestycyjnych przedsiębiorstw np. stanowiących 25 proc. dochodów wyłączonych z opodatkowania.

Autorzy przewidują także tworzenie “joint ventures” kapitału państwowego i prywatnego, które wspierałyby rozbudowę zdolności produkcyjnych określoną we wspomnianym wyżej dokumencie. Poza tym postulują wspieranie wysiłków eksportowych firm przemysłowych.

Ewentualna prywatyzacja przedsiębiorstw powinna być wsparta ustawowym nakazem przekształceń ich w spółki pracownicze, akcjonariat pracowniczy lub spółdzielnie, z tym, że państwo zatrzymywałoby kontrolny pakiet akcji czy udziałów – 51 proc. – oraz emitowania akcji bez prawa głosu, choć zapewniających wypłatę zysku.

Dużą wagę opracowanie przywiązuje do umocnienia pozycji sektora przedsiębiorstw państwowych i publicznych, m.in. w celu wzrostu dochodów budżetu państwa. Wzmocnieniu temu służyłoby tworzenie holdingów lub koncernów, kooperujących również z firmami małymi i średnimi.

Naukowcy z PLP proponują opracowanie i wdrażanie programów wzrostu produkcji krajowej maszyn i urządzeń dla budownictwa rolnictwa, energetyki, szczególnie odnawialnej, gospodarki wodnej i komunalnej oraz przemysłu chemicznego. Uważają za niezbędne zawieranie umów kompensujących obroty handlowe, w tym barterowe, szczególnie z Chinami, Japonią, Rosją, Koreą Południową, z którymi mamy największy deficyt.

Ich zdaniem należy objąć zagraniczne firmy przemysłowe w Polsce bodźcami polskiej polityki przemysłowej. Domagają się natychmiastowej ochrony przed likwidacją obiektów dysponujących infrastrukturą techniczną, pozwalającą na szybkie uruchomienie projektów reindustrializacyjnych, bez dużych nakładów finansowych. Taka likwidacja grozi np. na terenach po ZPC Ursus.

Reindustrializacji służyłaby w dużym stopniu odbudowa ośrodków badawczo-rozwojowych, a wydatki na ten cel zostałyby zwolnione z opodatkowania.

Natomiast przemysł obronny podjąłby zdanie modernizacji technicznej Sił Zbrojnych RP, z tym, że powinien położyć nacisk na technologie podwójnego zastosowania, tzn. zarówno do celów militarnych, jak i cywilnych, co dzieje się od dawna na Zachodzie i w USA.

Potrzeba odpowiedzi politycznej

PLP uważa, że “wcielenie tych propozycji w życie stwarza potencjalną szansę dla radykalnego zmniejszenia asymetrii pomiędzy odzyskaną samodzielnością polityczną państwa polskiego, a wciąż jeszcze dużą zależnością quasi-kolonialną w naszych związkach gospodarczych z rynkiem światowym i Unii Europejskiej”. Lobby wskazuje na fakty obrazujące to podporządkowanie: dominację importu na rynku krajowym, nadmierną rolę surowców kopalnych i niskoprzetworzonych półfabrykatów, całkowite uzależnienie od importu wysokiej techniki, eksport żywej siły roboczej zamiast pracy uprzedmiotowionej w wyrobach eksportowych.

Omówione, siłą rzeczy skrótowo, opracowanie charakteryzuje zwartość i spójność koncepcji, jej służebny charakter interesom narodowym, żelazna logika. Gratulując autorom wspaniałej koncepcji, trzeba jednak wnieść kilka zastrzeżeń. Generalny kierunek wpisania Polski w zarysowujący się na świecie przemysł technologii przełomu oraz nadrobienie zapóźnień i likwidacji przemysłów wysokiej techniki nie budzi wątpliwości. Uważam atoli, że należałoby odtworzyć, choćby częściowo, przemysł tradycyjny (produkcja stali, cementownie, przemysł stoczniowy itp.), aby i w tym zakresie uniezależnić się od importu. Dość łagodnie w opracowaniu został potraktowany kapitał zagraniczny w Polsce. Trudno sobie wyobrazić, aby firmy zagraniczne były podatne na bodźce służące reindustrializacji. Podobna uwaga dotyczy banków zagranicznych, czyli ich większości w naszym kraju. Jak się wydaje, nie ma innego wyjścia, jak dokonać renacjonalizacji przedsiębiorstw (i banków) przejętych przez obcy kapitał, niejednokrotnie z pogwałceniem prawa polskiego i na skutek korupcji.

Aby dokonać odbudowy polskiego przemysłu, muszą ku temu zaistnieć warunki polityczne (tej sprawy raport nie uwzględnia, czemu się nie dziwię i nie czynię z tego zarzutu). Jest rzeczą ewidentną, że nie zajmie się tym obecna ekipa, ponieważ nie służy ona interesom polskim, lecz obcym. Co prawda, hasło odbudowy przemysłu stało się ostatnio popularne i zgłaszają je publicznie ugrupowania tak od siebie odległe, jak PiS i partia Palikota. O ile jednak władzę w Polsce przejmą siły rzeczywiście polskie, zachodzi pytanie, czy zdobędą się na tyle woli politycznej i odwagi, aby reindustrializację zrealizować. Wymagałoby to bowiem wyraźnego rozluźnienia więzów z Unią Europejską, czego panicznie lęka się zarówno tzw. lewica, jak i tzw. prawica. Trzeba by również podjąć walkę z mocno usadowionym i posiadającym wpływy polityczne kapitałem zagranicznym w Polsce. Co więcej, konsekwentna realizacja pomysłu PLP wymagałaby w przyszłości wystąpienia z UE, o ile ten twór nie rozleci się sam.

Mamy więc odpowiedź ekonomiczną. Trzeba walczyć o odpowiedź polityczną. Oby rzeczywiście zwycięską.

Zbigniew Lipiński

Artykuł ukazał się w najnowszym numerze tygodnika „Nasza Polska” Nr 51 (946) z 17 grudnia 2013 r.

Za: http://www.naszapolska.pl/index.php/109-ekonomia/18239-wielka-szansa-dla-polski , 21 grudnia 2013.

Przeczytaj więcej artykułów Zbigniewa Lipińskiego > > > > TUTAJ

POLISH CLUB ONLINE, 2014.01.02

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek