Mirosław Kokoszkiewicz: Ciągle „długie ramię Moskwy”


sierp-i-mlot-swiatowyOd czasu smoleńskiej zbrodni coraz wyraźniej odczuwamy staczanie się Polski w objęcia Kremla i już bez jakiejś wyjątkowej spostrzegawczości można na spokojnie odnotować ożywianie się kremlowskiego lobby i rosyjskiej agentury w momentach, kiedy trzeba odwrócić uwagę opinii publicznej od spraw w danym momencie najistotniejszych.

Nie trzeba być wcale dziennikarzem śledczym z kompanią czy choćby plutonem anonimowych informatorów by pewne medialne poczynania rozpoznać.

Dzisiaj na przykład, kiedy trwa rozgrywka, której stawką jest Ukraina w Polsce jak bumerang wracają więzienia CIA. Zwróćmy baczną uwagę, politycy których politycznych formacji i jakie media oraz dziennikarskie gwiazdy natychmiastowo reagują na każdy ruch kierownicy, którą ruscy wmontowali im w plecy. Karnie i posłusznie, a czasami nawet z wyprzedzeniem odgadują każdy ruch kremlowskiego szofera. Sumiennie realizują opis trasy dyktowany przez siedzącego obok pilota, ze szczególnym uwzględnieniem takiego jak obecnie odcinka specjalnego, w którym trzeba natychmiast podważyć wiarygodność Polski na arenie międzynarodowej na wypadek gdyby „naszemu człowiekowi w Warszawie”, jak rosyjskie media nazywały Tuska, strzeliło nagle do łba jakieś bardziej aktywne wspieranie ukraińskiego powstania. Na bok nagle odchodzą zabici na majdanie przez ruskich snajperów protestujący, a cała wajcha przekładana jest w stronę empatii dla Talibów „torturowanych przez wstrętnych imperialistów” w Kiejkutach.

Zwróćmy też uwagę na wielką aktywność organizacji ekologicznych reagujących histerycznie na możliwość wydobywania w Polsce gazu łupkowego. Tu najlepszym przykładem była zorganizowana i poświęcona tym pseudo zagrożeniom konferencja w Warszawie zwołana przez organizacje Foods & Water Europe oraz Fundację im. Heinricha Boella, której warszawskim oddziałem kieruje Wolfgang Templin, o czym mało kto wie, pochodzący z byłej NRD uczestnik obrad polskiego Okrągłego Stołu.

Zauważmy, że ci sami ekolodzy zapadli niczym tatrzańskie świstaki w sen zimowy, kiedy po dnie Bałtyku, płytkiego śródlądowego morza, slalomem między reliktami II wojny światowej, czyli zatopionymi tam beczkami z iperytem, minami i pociskami, nie zważając nawet na tarło dorsza budowano Gazociąg Północny, który w przyszłości po wyłączeniu Jamału pozbawi Polskę możliwości tranzytu gazu, a jedynymi beneficjentami tego planu są Niemcy i Rosja. Przy tej okazji położona na dnie Bałtyku rura zablokowała dalszy rozwój zespołu portów Szczecin-Świnoujście.

Czy ktoś widział, by wiodący dziennikarze, najczęściej resortowe dziennikarskie dzieci, zapraszały jakieś kompetentne osoby, aby na te ważne tematy dyskutować, przestrzegać bądź tylko informować o nich społeczeństwo? Czy słyszał lub widział ktoś polskiego dziennikarza, który rozmawiając z Leszkiem Millerem z SLD, Andrzejem Rozenkiem z Twojego Ruchu czy Adamem Michnikiem z Gazety Wyborczej zapytał ich o przebieg wizyty, jaką w trójkę złożyli na prywatnej daczy Władimira Putina w Soczi? Czy dziennikarskie sławy pęta wewnętrzna cenzura czy może respektują czyjeś zakazy i nakazy?

Wszyscy przy odrobinie intelektualnego wysiłku i przyjrzeniu się tematom, które oni poruszają bez trudu zauważą, że zawsze niezwykle pracowicie uczestniczą oni raczej w sprowadzaniu debaty publicznej na zupełnie fałszywe i boczne ścieżki zadysponowane im przez jakichś oficerów prowadzących.

Czy ktoś potrafi mi wskazać jakieś normalne demokratyczne poważne państwo, w którym przedstawiciele legalnej partii politycznej mającej reprezentację w parlamencie biegaliby do ambasady obcego mocarstwa by składać donosy na przedstawicieli własnego narodu? Czy można sobie w ogóle wyobrazić, aby senator lub kongresmen z USA składał pismo w obcej ambasadzie szkalujące swoich rodaków albo grupka choćby nawet niemieckich Zielonych pobiegła z podobnym donosem do rosyjskiej ambasady?

Wszyscy doskonale wiemy, że takie rzeczy nie mogą się w poważnych państwach zdarzyć gdyż oznacza to polityczną samobójczą śmierć. Tymczasem u nas w Polsce 12 czerwca 2012 roku politycy Ruchu Palikota udali się do rosyjskiej ambasady i tam pomijając wszystkie organy polskiego państwa oraz traktując rosyjskie przedstawicielstwo niczym swoich zwierzchników i pryncypałów wręczyli list, w którym napisali:

„ Całe polskie społeczeństwo w obliczu zaistniałej sytuacji jest postrzegane przez pryzmat kilkunastoosobowej grupy bandytów, inspirowanych przez środowisko związane z PiS, Radio Maryja oraz Solidarni 2010. Reprezentują oni niewielką część polskiego społeczeństwa o skrajnych poglądach narodowo-katolickich”

Chodziło o prowokację rosyjskich kibiców i ich triumfalny przemarsz przez Warszawę na mecz podczas mistrzostw Europy, co w sposób oczywisty nie mogło podobać się kibicom z Polski. Powstaje też pytanie, jaką część polskiego społeczeństwa reprezentuje trzoda z palikotowego chlewa, która ośmieliła się wystąpić w rosyjskiej ambasadzie, jako przedstawicielstwo większości Polaków?

Czy wasali Putina wprowadzonych do Parlamentu przez Palikota po złożeniu tego hołdu lennego Kremlowi spotkał jakiś powszechny ostracyzm, albo dziennikarski bojkot? Wręcz przeciwnie, mimo to, a może właśnie dzięki temu nadal goszczeni są chętnie w mediach komercyjnych i telewizji publicznej. Mało tego, na wniosek partii Palikota i za zgodą Platformy Obywatelskiej właśnie niedawno na stanowisko eksperta sejmowej komisji ds. służb specjalnych powołano szkolonego w Moskwie pułkownika Polkowskiego z rozwiązanych w 2006 roku WSI. Jednym słowem lisy coraz liczniejszym stadem wracają okrężną drogą do kurnika.

Pamiętajmy, że im częściej i głośniej „okrągłostołowe autorytety” będą mówić o Polsce, jako suwerennym i demokratycznym państwie prawa. Im nachalniej będą stręczyć nam różne rocznice wydarzeń, które tak naprawdę okrywają nas hańbą, jak choćby planowane huczne obchody 25 rocznicy kontraktowych wyborów z 4 czerwca 1989 roku tym poważniej trzeba się zastanawiać nad tym ile z tej wolności suwerenności i demokracji nam jeszcze pozostało.

Oby wkrótce się nie okazało, że jedynym po nich śladem są niezawodne ruskie serwery liczące wyborcze głosy.

Mirosław Kokoszkiewicz (kokosz26) 

  • Artykuł opublikowany w ogólnopolskim tygodniku Warszawska Gazeta
  • Najnowszy nr tygodnika Polska Niepodległa już w kioskach

Źródło:  http://blogpublika.com/2014/02/03/ciagle-dlugie-ramie-moskwy/ , 3 luty 2014

Zdjęcie za blogpublika.com / wybor wg.PCO

Polecamy książki Mirosława Kokoszkiewicza, „Polacy, już czas” ozdobioną rysunkami śp. Arkadiusza „Gaspara”  Gacparskiego i, „Jak zabijano Polskę”

Sprzedaż: www.polskaksiegarnianarodowa.pl, United Express, Warszawa, ul. Marii Konopnickiej 6

Przeczytaj więcej tekstów tego autora  >  >  >  > TUTAJ 

POLISH CLUB ONLINE, 2014.02.04

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek