Dr Jerzy Jaśkowski: Po co ta arabska awantura? Fałszywa Flaga, czyli małe interesy „wielkich” ludzi


Pierwszym krokiem w kierunku dojścia do prawdy jest informacja” jj

 

Dr Jerzy Jaśkowski. Fot. Inter.
Dr Jerzy Jaśkowski. Fot. Inter.

Jest jeden optymistyczny, dla bankierów i wszelkiej maści ich totumfackich, fakt; ludzie są w zdecydowanej większości niezmiernie krótkowzroczni, egoistyczni i chciwi, a dodatkowo leniwi. Zdecydowana większość informacji jest dostępna, wymaga tylko czasu i odpowiedniej wiedzy podstawowej w celu eliminacji artefaktów.

Odpowiednio preparowana oświata państwowa, sypiąca tytułami jak dawniej przysłowiowymi paciorkami dla „murzynów”,  edukacja systematycznie obniżająca poziom wiedzy i selekcja negatywna zdecydowanie pogarsza możliwości zrozumienia mechanizmów jakimi kieruje się świat. Ten obecny system edukacji, testowy sprawdzian wiedzy, zdecydowanie uniemożliwia przeciętnemu obywatelowi odróżnienie tego co jest ważne, od tego co jest szumem informacyjnym wykreowanym przez służby specjalne.  Generalnie przecież chodzi o wyhodowanie niewolnika i zagospodarowanie jego czasu.

Mamy ostatnio do czynienia z tzw. arbiturientami matur międzynarodowych. Pożal sie Panie Boże, ich wiedza ogólna, szczególnie z przedmiotów ścisłych, ale także z historii,  jest na poziomie szkoły podstawowej z przed ćwierćwiecza. Przyszły lekarz, po takiej maturze, jest oburzony zadawaniem mu pytań z zakresu pola elektormagnetycznego czy ph związków chemicznych. Zasłania sie, że takich tematów oni wogóle nie przerabiali. Wyraźnie widać, że jest on szkolony na sprzedawcę określonych procedur wymyślonych przez urzędników za lub podbiurkiem,  a nie na samodzielne myślącego  i leczącego chorych pełnoprawnego obywatela. A system urzędniczy wytworzył wrażenie, że międzynarodowa matura to jest ”coś” i muszą uczelnie przyjmować tych …… bez egzaminów.

Najlepszym dowodem takiego rozwoju jest system stron internetowych. Zdecydowana większość prowadzonych w Polsce stron, podaje teksty ograniczające się tylko do spraw krajowych w systemie: sami jesteście sobie winni, ponieważ źle głosowaliście. Tak jak gdyby wybory mogły cokolwiek zmienić przy narzuconym systemie głosowania i liczenia głosów. I to pomimo, że powszechnie wiadomo, iż komisja wyborcza korzysta z „liczydeł” znajdujących się poza granicami kraju.

Nawet bardzo szanowani i uczciwi ludzie giną w tym natłoku pseudoinformacji próbując dostosować je do wiedzy wyniesionej ze szkoły państwowej. Ci poczciwi ludzie zupełnie nie rozumieją roli szkoły w systemie globalizacji.

Prostym przykładem jest podawanie w dalszym ciągu sformułowań w rodzaju „prezydent Bierut”,  „armia polska” lub Galicja. Przecież już w roku 1990 ustalono, że to był kraj podległy w całości Sowietom. A z innych źródeł wiadomo, że facet o pseudonimie Bierut, był przede wszystkim pułkownikiem NKWD,  oddelegowanym do pełnienia funkcji dozorcy tego „wesołego braku nad Wisłą” [J.Pietrzak].

Podobnie armia, w całości była podległa Sowietom i nic bez ich zgody nie mogło się dokonać. Nawet awanse powyżej kapitana zatwierdzała Moskwa.

Zupełnym pomieszaniem z poplątaniem jest nazywanie Małopolski Wschodniej i Podola – Galicja. Galicja to prowincja Habsburgów w Hiszpanii. Po stracie Hiszpanii przenieśli Habsburgowie nazwę na tereny zrabowane Polsce, w celu zachowania tytułu książęcego. A obecnie tumany poczciwych ludzi powtarzają tą okupacyjną nazwę, i w dodatku mienią się POLAKAMI.

Inni powołują sie na ekspertów ONZ,  jak gdyby nie wiedzieli ze szkoły podstawowej, że ONZ to jest rodzaj administracji,  podobny do sowieckiej czy unijnej tylko na większą skalę. Tzw. urzędnicy tej administracji nie posiadają żadnego mandatu wyborców,  ani nie muszą się legitymować wiedzą.  Załatwiają sobie po prostu etaty i realizują odpowiednie zadania, a potem przechodzą na zasłużoną emeryturę. Przykładem głupoty działań ONZ – towskich jest epidemia cholery na Haitu, epidemia polio w Indiach [47.500 chorych], czy działania całkowicie chybione w Afryce. Więcej dzieci umierało i chorowało w terenach działania misji ONZ-towskich, aniżeli w sąsiednich krajach.

W świecie globalizacji przepływ informacji jest większy, ale jednocześnie nadmiar  informacji powoduje powszechny chaos. Ludzie zupełnie nie rozumieją, że właśnie po to służy Internet, aby powiększać ten chaos. W ten prosty sposób każdy chętny, w dodatku za własne pieniądze,  zagospodarowuje sobie wolny czas wg z góry upatrzonego programu. Dlatego właśnie tworzy się rozmaitego rodzaju przeglądarki, które notując, czym się kto zajmuje, tworzą bazę danych dla potrzeb służb, zajmujących się dezinformacją.

Już np. niektóre witryny w Polsce rezygnują z informacji o powikłaniach poszczepiennych pod rozmaitymi pretekstami. Widać, że właściwi ludzie dotarli gdzie potrzeba.

Konkretnym przykładem takiej dezinformacji od 1990 roku jest opowiadanie o konieczności walki z tyranią w krajach arabskich i likwidacja po kolei tych samych osobników, których się wcześniej na te stołki wsadzało.

Poniżej podam kilka szczegółów tzw. awantury arabskiej na podstawie artykułów z „Dziennika Weteranów”. Odpowiedzą one między innymi na pytanie, z jakiego powodu Polacy wyjeżdżają na tzw. misje pokojowe. Zupełnie podobnie jak w 1796 roku na San Domingo.<

Od ok. 22 lat toczą sie wojny w „świecie arabskim”. Społeczeństwu wciska się ciemnotę o rzekomym zagrożeniu demokracji na świecie, o rzekomych prześladowaniach rasowych, o wyimaginowanych broniach masowego rażenia itd.

Ostatnio w znanym czasopiśmie internetowym znalazłem prostą odpowiedź dlaczego USA PRZYSTĄPIŁO DO WOJNY  W 1991 ROKU,  czyli do tzw. Pustynnej Burzy. Otóż przyczyna była prosta. Firma naftowa stacjonująca w Kuwejcie wykopała poziomy szyb do największego zbiornika naturalnego ropy znajdującego się już w Iraku. Irak w obronie swoich interesów,  po uzgodnieniu z ambasadorem USA, dokonał najazdu na Kuwejt niszcząc złodzieja. Niestety trafił na właściciela, który, mimo, że nie był w żadnym rządzie dysponował realną siłą. Potrafił w okresie 6 miesięcy stworzyć koalicję, która rozbiła do tej pory niezwyciężoną armię iracką i przywróciła stan  z przed wojny, czyli zagarnęła iracką ropę.

Inna sytuacja istnieje w Afganistanie. Ten piękny, ale surowy kraj, produkował opium. Jak wiadomo wojny opiumowe w XIX i XX wieku, dały niezwykłe bogactwo Anglii i jej sojusznikom. W ogóle znawcy twierdzą, że bogactwo Anglii, powstałe na handlu narkotykami i niewolnictwie, przetwarza się  obecnie w konsorcjum żywnościowe.

Wracając do Afganistanu. Po wycofaniu się Sowietów z tego kraju, władzę rzekomo przejęli Talibowie. Nikt dokładnie nie wie, co to znaczy, ponieważ takiego plemienia  nie ma,  ale wszyscy sie posługują tym pojęciem, podobnie jak Al Kaidą, wytworem wydziału dezinformacji wywiadu, w myśl zasady: stwórz wroga i podaj sposób jego likwidacji.

Nie zwracając uwagi na to, co znaczy to pojęcie TALIB – grupa ta w bardzo krótkim okresie czasu doprowadziła do istotnego ograniczenia upraw opium. Produkcja opium pod rządami Talibów spadła z ok. 3 300 ton do 180 ton. No nie, takiego spadku  dochodów żaden wywiad nie mógł znieść. Powstała więc błyskawicznie kolejna koalicja do najazdu. Już w rok po najeździe, powierzchnia upraw zaczęła wzrastać. W 2003 roku doszła do 80 000 hektarów,  a produkcja wynosiła 3 600 000 kg. Dane te podaje Wiedeńskie Biuro ONZ ds.narkotyków i Przestępczości UNODC.  W maju 2012 roku powierzchnia upraw opium w Afganistanie wzrosłą do 154 000 hektarów, co stanowi wzrost w stosunku do roku 2011 aż o 18%, a produkcja opium wynosiła już 3 700 000 kg.

Z 10 kg opium można wyprodukować jeden kilogram heroiny. Czyli przykładowo z 4 620 000 kg opium zebranych wg UNODC na świecie, wyprodukowano 472 000 kg heroiny.

Policzmy, o jakich pieniądzach mówimy. Wg tej samej agencji jeden gram heroiny kosztuje w hurcie ok. 172 dolary. Czyli z 472 000 000 g heroiny, otrzymujemy  81 184 000 000  dolarów, tj.  słownie: ponad osiemdziesiąt miliardów dolarów – dolarów zysku.

Oczywiście cały czas mówimy o hurcie. Ponad 60% zbiorów opium jest z Afganistanu. Ten towar zalewa głównie Europę i Afrykę. Ameryka jest zaopatrywana z Ameryki Łacińskiej.

W związku z faktem pobytu armii amerykańskiej w Afganistanie od ponad 12 lat,  i praktycznym zablokowaniu dróg transportu, beż zgody armii nic się  na większą skalę nie dzieje.

Tak wiec źli Talibowie mogli zwalczyć produkcję opium, a dobrzy alianci nie dają rady. Działania Talibów spowodowały przejściowe braki heroiny na rynku europejskim w 2001 roku. Ale jak widać, jednym z ukrytych celów wojny, było przywrócenie  handlu narkotykami, podobnie jak w czasie słynnych wojen opiumowych w Chinach.

I nic tutaj nie pomoże mianowanie „swoich” na stanowiskach premiera. Kurzaj został współpracownikiem CIA już w 1980 roku, kiedy to Amerykanie finansowali opór Afganistanu przeciw sowieckiej inwazji. Przyznał to w 1995 roku były dyrektor CIA w operacji afgańskiej, Charles Cogan: musieliśmy poświecić walkę z narkotykami dla walki z sowietami.

Dochody, że sponsorowanego przez CIA afgańskiego handlu narkotykami są naprawdę spore. UNDCP – Wieden 1998, Dokument Techniczny nr 4 podaje, że  wynoszą od 400 do 500 miliardów dolarów rocznie.

Międzynarodowy Fundusz Walutowy szacuje  globalne pranie pieniędzy w dziale narkotyki od 590 do 1.5 biliona dolarów rocznie, tj. od 2 – 5 % światowego PKB.

Handel narkotykami stanowi jedną z największych operacji finansowych na świeci, po ropie, lekarstwach i broni.

Istnieją potężne interesy biznesowe i finansowe stojące za narkotykami. Z tego punktu widzenia, geopolityczna i militarna kontrola szlaków narkotykowych  jest  tak samo ważna, jak kontrola szlaków np. ropy czy gazu. Generalnie przecież, tzw. służby specjalne są po to, aby zapewnić ciągłości produkcji w danym kraju [z wyjątkiem Polski i innych kondominiów].

Z tego powodu CIA chroni te szlaki, jako ważne dla struktur państwowych. Wyprane pieniądze zasilają budżety legalne.

Na rynku nowojorskim  w latach 1990-ych, cena jednego kilograma heroiny o czystości 75%,  wynosiła od 85 000 do aż 190 000 dolarów.

W obrocie półhurtowym posługuje sie jednostkami SEA tj. 700 gramowymi porcjami o czystości 85 – 90 %. Taka jedna jednostka kosztuje od 115 000 do 165 000 dolarów.

Hurtowa cena w Londynie wynosiła w tym czasie od 50 000 do 80 000 funtów.

Oczywiście cena detaliczna, u tzw.  pchacza, jest znacznie wyższa.

Pranie pieniędzy odbywa sie głównie w rajach bankowych, np. w Szwajcarii, Luksemburgu, Kajmanach i ok. 50 innych miejscach na świeci. Oczywiście te małe banki są całkowicie pod kontrolą  światowych potentatów.

Ostatnio HSBC, jeden z największych banków na świecie, dogadał sie z Departamentem Sprawiedliwości USA, że nie zostanie pociągnięty nikt z Banku za pranie brudnych pieniędzy i żadnego śledztwa nie będzie, za sumę ok. 2 miliardów dolarów. Jak widać, jest to promil zysków.

Kończąc Szanowny Czytelniku musisz zastanowić się:

  1. Dlaczego „Polscy Ochotnicy” biorą udział w awanturach arabskich?
  2. Dlaczego, pomimo faktu przechodzenia przez Polskę ok. 70 000 kg narkotyków, tak mała jest skuteczność działania odpowiednich  służb?
  3. Dlaczego konopie, które nie są większym narkotykiem od nikotyny, są zakazane nawet w medycynie, pomimo udowodnionego działania poprawy zdrowia, nawet w jaskrze, czy chorobie nowotworowej?
  4. Dlaczego społeczeństwu wmawia się takie bzdury o rzekomej demokracji, broni masowego rażenia itd., przez środki masowej dezinformacji? Komu one służą i czy w tej sytuacji warto wogóle tracić pieniądze na  kupno tych dezinformatorów, zwanych popularnie gazetami i tygodnikami?

Pan Bóg zrobił jeden wielki błąd w tworzeniu człowieka: dał mu wolną wolę! A jak powiedziałem na wstępie człowiek woli siedzieć i czekać, aż jabłko spadnie z drzewa. To jest realizacja azjatyckiego przysłowia: „Tisze siedzisz, dalej idziesz.” Ot taki ssak.

Dr Jerzy Jaśkowski
kontakt: [email protected]

Więcej opracowań dr. Jerzego Jaśkowskiego > > > > TUTAJ    

Wybór zdjęć wg/PCO

POLISH CLUB ONLINE, 2014.02.07

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek