Mirosław Kokoszkiewicz: Lewa! Lewa! Lewa! WSI zarządziły mediom równy defiladowy krok


Głośnik, popularnie zwany kolchoźnikiem - tuba budowniczych PRL. Fot. za odkrywca.pl
Głośnik, popularnie zwany kolchoźnikiem – tuba budowniczych PRL.  Fot. za odkrywca.pl

Jeżeli wylejemy na kogoś kubeł zimnej wody to duża jej część nie spłynie na ziemię, lecz wsiąknie w jego odzież, potęgując nieprzyjemne doznania. Jednak powtarzając tę czynność dojdziemy w końcu do takiego momentu, w którym cała wylewana woda będzie lądowała na ziemi, gdyż ubiór poddanego tej mało wymyślnej torturze delikwenta osiągnie taki stopień nasycenia wodą, który nie pozwoli już na wchłonięcie ani jednej jej kropli.

Zdaje się, że do tego zwrotnego momentu w swojej działalności docierają już łże-media III RP. To, co ostatnio wyczyniają „resortowe” stacje telewizyjne i radiowe oraz papierowe i internetowe gadzinówki, nie przypomina już jakichś finezyjnych propagandowych akcji i medialnych starannie przygotowanych przez cyngli nagonek, ale kołchozowy radiowęzeł spółdzielni produkcyjnej o nazwie WSI.

Dokonana po 1989 roku specyficzna komusza kolektywizacja mediów i pozbawienie nas soli demokracji, czyli wolnych niezależnych i patrzących władzy na ręce stacji telewizyjnych radiowych oraz prasy zdaje się dobiegać końca. Ludzie zaczynają rozumieć, że te wszystkie dyrekcje medialnych PGR-ów i ich kadra kierownicza nie działają we wspólnym społecznym interesie, a ich głównym celem jest takie ogłupienie, jak im się ciągle wydaje, polskiego stada głupich baranów, aby dało się ono strzyc i okłamywać nie stawiając większego oporu.

Jednak lecąca na łeb na szyję sprzedaż Gazety Wyborczej, podtrzymywanej przy życiu kroplówkami ze spółek skarbu państwa i ministerstw, czy lawinowy spadek oglądalności takich na przykład Faktów TVN świadczą o tym, że Polacy tymi głupimi baranami nie są. Propagandowa, pełna kłamstw i codziennie wylewana bryja zaczyna już po nich spływać.

Dziś w tak zwanych wiodących mediach już bez specjalnego kamuflażu i maskowania się rolę wziętych i ochoczo zapraszanych ekspertów oraz osób najwyższego społecznego zaufania przejęli oficerowie rozwiązanych Wojskowych Służb Informacyjnych, często wyszkoleni przez zbrodnicze GRU, KGB i całe zawodowe życie służący Moskwie. To oni jawnie już narzucają kierunek debaty publicznej.

To wygląda wprost nieprawdopodobnie i normalnym ludziom opadają już nie tylko ręce, ale i szczęki, jeżeli jakieś wyssane z brudnego komuszego palucha zarzuty wobec Antoniego Macierewicza publicznie, stojąc przed kamerami, stawia pracujący kiedyś pod przykryciem oficer tych służb, płk Aleksander Makowski, esbecka kanalia zwalczająca działaczy Solidarności, a później oddelegowana do ambasady PRL w Rzymie, by kontrolować agenturę umieszczoną w otoczeniu Jana Pawła II.

Następnie, również na telewizyjnej antenie, przed radiowym mikrofonem i na prasowych łamach potwierdza to jego późniejszy zwierzchnik i szef WSI, gen. Marek Dukaczewski. Warto przypomnieć, że o Dukaczewskim tak mówił nie jakiś pisowski oszołom, ale prominentny poseł PO, śp. Konstanty Miodowicz: „Ludzie tacy jak generał Dukaczewski powinni straszyć w rezerwatach postkomunizmu”.

Wygląda to wszystko tak, jakby komendant obozu koncentracyjnego oburzał się na zbrodnie popełniane w obozie, którym kierował, a wtórowali mu roniąc łzy SS-mani nadzorujący komory gazowe, wachmani z wieżyczek strażniczych, kapo i sztubowi.

Ożywienie się rosyjskiej agentury i kolejne przepełnione nieskrywaną nienawiścią ataki na Antoniego Macierewicza dowodzą, że kłamliwa rosyjska wersja przyczyn smoleńskiej tragedii autorstwa generalicy Anodiny i podtrzymywana przez jej polskich kamerdynerów Millera i Laska, zwłaszcza po ujawnieniu „raportu archeologów” rozsypuje się w pył. To dlatego zdrajcy już nie tylko przestali zachowywać ostrożność, ale tracą też rozum i zaczynają zachowywać się jak czerwoni jeźdźcy bez głów, ukazując nam swoje zakłamane gęby na ekranach telewizorów.

Nie wiemy jak szybko nadejdzie, ale obecna medialna panika i amok mówią nam wyraźnie, że zbliża się moment, kiedy prawda wyjdzie na jaw, a każda Polka i Polak zaprezentowanym poniżej medialnym sprzedajnym lokajom Systemu będą mogli bez żadnych skrupułów i wyrzutów sumienia napluć prosto w twarz.

Kandydaci do foto: (Monika Olejnik, Tomasz Lis, Janina Paradowska, Agnieszka Kublik, Justyna Pochanke, Wojciech Czuchnowski, Jacek Żakowski, Jarosław Kuźniar, Piotr Kraśko, Jarosław Gugała, Waldemar Kuczyński, Tomasz Sekielski, Andrzej Morozowski, Paweł Płuska, Paweł Wroński, Joanna Komolka, Jan Osiecki, Wojciech Maziarski, Kamil Durczok, Dominika Wielowieyska) 


Mirosław Kokoszkiewicz 

Publicysta tygodników Warszawska Gazeta i Polska Niepodległa oraz miesięcznika Zakazana Historia

Źródło: Informacja USOPAŁ 10.02.2014

Polecamy książki Mirosława Kokoszkiewicza, „Polacy, już czas” ozdobioną rysunkami śp. Arkadiusza „Gaspara”  Gacparskiego i, „Jak zabijano Polskę”

Sprzedaż: www.polskaksiegarnianarodowa.pl, United Express, Warszawa, ul. Marii Konopnickiej 6.

Przeczytaj więcej tekstów tego autora  >  >  >  > TUTAJ 

POLISH CLUB ONLINE, 2014.02.09

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek