Stanisław Bulza: Ludobójstwo na Polakach w czasie II wojny światowej (Część II.)


Przeczytaj:      Część I.

 

Pacyfikacje polskich wsi

Najokrutniejszym przejawem niemieckiego terroru były pacyfikacje całych wsi dokonywane przez ekspedycje karne Wehrmachtu, SS i inne niemieckie formacje policyjne, prowadzone w odwecie za działalność ruchu oporu, pomoc partyzantom, ukrywanie ludności żydowskiej, nie wywiązywanie się z obowiązkowych dostaw lub unikanie deportacje do pracy przymusowej. Pacyfikacje rozpoczęte na Kielecczyźnie wiosną 1940 r. trwały do zimy 1944/1945. Symbolem martyrologii wsi polskiej z czasów II wojny światowej stała się kielecka wieś Michniów, w której (według ostatnich ustaleń) zginęły 204 ofiary.

W-drodze-na-Sybir_thumb.jpgDo najkrwawszych i najgłośniejszych pacyfikacji doszło 2 lutego 1944 r. podczas przeprowadzonej przez Niemców zakrojoną na szeroką skalę akcję eksterminacyjną, wymierzoną w polskie wsie położone w zachodniej części Lasów Janowskich, stanowiące oparcie dla silnych w tym regionie oddziałów Narodowych Sił Zbrojnych. Tego dnia oddziały SS, Wehrmachtu i policji niemieckiej – wsparte przez ukraińskich kolaborantów – doszczętnie spaliły Borów, Szczecyn, Wólkę Szczecką, Łążek Zaklikowski, Łążek Chwałowski i Karasiówkę. Mieszkańców masowo rozstrzeliwano, zakłuwano bagnetami, palono żywcem lub zamykano w budynkach i mordowano za pomocą granatów. Historycy szacują, że zamordowano wówczas od 800 do 1300 Polaków (w tym kilkaset kobiet i dzieci)

W latach 1939-1945 Niemcy spacyfikowali tysiące wsi polskich w obecnych granicach Polski jak i na Kresach. Do szeregu pacyfikacji, niekiedy niezwykle krwawych, doszło również na Kresach Wschodnich, gdzie Niemców bardzo często wyręczały kolaboracyjne formacje ukraińskie bądź litewskie. Ponadto, wraz ze zbliżaniem się frontu wschodniego i związanym z nim uaktywnieniem się polskiego ruchu oporu, Niemcy nasilili od jesieni 1944 represje na polskich ziemiach zachodnich wcielonych do III Rzeszy.

Dr Janusz Gmitruk, Dyrektor Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego w Warszawie, podaje, iż w latach 1939–1945 ponad 10 tysięcy polskich wsi zostało dotkniętych różnymi formami niemieckich represji, z czego w około 900 wsiach zamordowano od kilku do kilkuset mieszkańców.

Tylko na Białostocczyźnie ogółem straty ludności nieżydowskiej w okresie niemieckiej okupacji ocenia się na prawie 94 tysięcy osób. Zniszczeniu uległo około 47 tysięcy gospodarstw wiejskich (http://pl.wikipedia.org/wiki/Pacyfikacje_wsi_polskich_podczas_okupacji_niemieckiej).

 

Wysiedlenia

W latach 1940–1941 wysiedlono w celu uzyskania terenów na ćwiczenia wojskowe ok. 170 tys. ludzi z okolic Radomia, Dębicy i Lublina. Podczas wielkiej akcji przesiedleńczej na Zamojszczyźnie (1942–1943), gdzie przesiedlenia z 297 wsi objęły 110 tys. osób, w tym 30 tys. dzieci (4500 wywieziono w celach germanizacyjnych do Niemiec), spośród których wiele zmarło w czasie transportu. Wielu dorosłych skierowano w celach eksterminacji do obozów koncentracyjnych w Auschwitz i Majdanku. Tylko z samej Gdyni wypędzono 70 tys. Polaków.

Ogółem, w latach 1939–1945, okupanci niemieccy wysiedlili przymusowo ok. 2 mln 478 tys. Polaków. Spośród wysiedlonej ludności część wysłano na roboty przymusowe do Rzeszy.

 

Praca przymusowa

W wyniku agresji na Polskę 1 września 1939 r. oraz okupacji kraju III Rzesza zawładnęła nie tylko polskim terytorium, jego bogactwami naturalnymi i potencjałem przemysłowym, zarazem przejęła władzę nad wielkim zasobem sił roboczych. Po zwycięstwie nad Polską Hitler oświadczył, ze ten okupowany kraj stanowić ma rezerwuar taniej siły roboczej. 17 października 1939 r. w naradzie z szefem Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu, Keitlem, oświadczył: „Trzeba zapobiec utworzeniu się z polskiej inteligencji warstwy przywódczej. W tym kraju powinien zaistnieć niższy standard życiowy: chcemy tam czerpać jedynie siły robocze”. W wyniku zarządzeń administracyjnych i stosowania terroru 2 mln 826 tys. Polaków i Polek deportowanych do Niemiec wtłoczonych zostało w system dyskryminacji, wyzysku i bezprawia. W socjalnym i prawnym upośledzeniu Polaków kierownictwo nazistowskie nie napotkało żadnego sprzeciwu ze strony niemieckiej opinii publicznej.

Ponadto wywieziono do pracy przymusowej do Niemiec 300 tys. polskich jeńców wojennych, pozbawionych administracyjnie statusu jeńca, co daje łączną liczbę 3 mln 126 tys. Polaków wywiezionych do pracy przymusowej w Niemczech.

Szefem Departamentu Siły Roboczej Rzeszy był gauleiter Fritz Sauckel (1894-1946). W Niemczech pracowników dobrowolnych było mało, wprowadzono więc pobór przymusowy. Z 5 milionów robotników, ok. 200.000 do Niemiec przyjechało dobrowolnie, reszta pochodziła z łapanek ulicznych. Robotnicy przymusowi pochodzili przeważnie z ziem wschodnich. Większość stanowili Polacy. Po wojnie Sauckel w procesach norymberskich został oskarżony o zbrodnie wojenne i o zbrodnie przeciwko ludzkości. Uznano go za winnego zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości, a wraz z kilkoma kolegami został powieszony w dniu 16 października 1946 roku. Przed śmiercią wypowiedział ostatnie słowa: „Ja umieram niewinny, mój wyrok jest niesprawiedliwy. Bóg chroni Niemcy!”.

 

KL Warschau

KL Warschau (niem. Konzentrationslager Warschau) – niemiecki obóz koncentracyjny na terenie Warszawy, będący jednym z elementówrealizacji planu zniszczenia 95% powierzchni zabudowanej stolicy, określanego jako tzw. Plan Pabsta, który przewidywał ostateczne zniszczenie Warszawy jako stolicy Polski.

Istnienie KL Warschau nie ulega żadnej wątpliwości, potwierdzają to zachowane oryginalne dokumenty dowództwa SS, w tym dokumenty z podpisem H. Himmlera, dokumentacja znajduje się w instytucjach państwowych RFN, w archiwach IPN, w bogatym archiwum śp. sędzi Marii Trzcińskiej, w archiwum instytutu Yad Vashem. Śp. Maria Trzcińska w ciągu kilkunastu lat zajmowania się sprawą KL Warschau zgromadziła 41 tomów akt. Sędzia Maria Trzcińska, urodzona 22 marca 1931 roku, ponad 30 lat pracowała na rzecz upamiętnienia największego ludobójstwa dokonanego w Warszawie przez Niemców. Najpierw badała tę zbrodnię jako pracownik Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce w Instytucie Pamięci Narodowej, po przejściu na emeryturę z wielką determinacją kontynuowała badanie i popularyzację tej zbrodni do ostatnich dni swego życia. (Jacek E. Wilczur, „Raport Wilczura”, Wydawnictwo Techno, 2010). Zmarła w grudniu w 2011 r.

W 2007 r. w liście adresowanym do IPN i upublicznionym pani Mira Modelska-Creech Ph.D. z Chicago, reprezentant Muzeum Polskiego w Chicago, pisała: „Według rozkazu Himmlera z 16 lutego 1943 r., przewidywano już zredukowanie liczby mieszkańców Warszawy o połowę, to jest do około 500 tysięcy. Ta liczba ludzi do likwidacji, rzecz jasna, nie mogła dotyczyć Żydów, gdyż po wywiezieniu w 1942 roku do Treblinki przebywało ich w Warszawie tylko około 60 tysięcy, w tzw. Rest Getto. Ostatecznie KL Warschau składał się z 5 lagrów, znajdujących się w trzech różnych rejonach miasta, połączonych wewnętrzną obozową kolejką, łącznie z komorami gazowymi w Warszawie Zachodniej w tunelu oraz krematorium na terenie lagru w byłym getcie. Cele tzw. intelligence zaspokajały przede wszystkim dwa wcześniej wymienione więzienia i słynna aleja Szucha.

(…) Pisząc na temat obozu KL Warschau, wypada przede wszystkim wiedzieć, że był to obóz dla Polaków, co wynika jednoznacznie ze sprawozdania Delegatury Rządu AK dla rządu polskiego na emigracji w Londynie, w którym stwierdza się, że jest to obóz dla Polaków, o jednorazowej „pojemności” na około 40 tys., przez który w każdym tygodniu przechodziły nowe transporty ludzkie.

Dalej: „Nadkomendant obozu KL Warschau, Geibl, w randze generała, dowódca SS i policji, na przesłuchaniach przed Sądem Wojewódzkim w Warszawie stwierdził, że ponieważ w Generalnej Guberni ginęło po mniej więcej 40 Niemców dziennie, Niemcy w odwecie tracili na dobę dziesięciokrotną liczbę Polaków, a więc po blisko 400 osób. Powyższe twierdzenie O.P. Geibla koresponduje z mapą obozów opracowaną przez R. Hoessa, w oparciu o którą wykazał, że KL Warschau był obozem zagłady. Dlatego też globalna liczba strat w tym obozie może być oszacowana na blisko 200 tys. Polaków i kilka tysięcy więźniów innych narodowości”.

Dr Jacek Wilczur w książce „Raport Wilczura” o funkcjonowaniu obozu po wojnie pisze: „Wkrótce po wyzwoleniu Warszawy w styczniu 1945 r. w barakach, w obiektach KL Warschau, NKWD, Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego zorganizowały obóz dla Polaków i Niemców. Ów obóz istniał aż do 1956 r. i stanowił przedsionek piekła dla więźniów”. Dalej” „…do ujawnienia faktu usytuowania w 1945 r. przez NKWD i stalinowskie Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego na terenie pohitlerowskiego obozu KL Warschau „polskiego” obozu wyniszczania polskiej inteligencji, rzemieślników, tzw. opornych, żołnierzy AK, NSZ” (Jacek E. Wilczur, „Raport Wilczura”, Wydawnictwo Techno, 2010).

 

Ukraińskie zbrodnie na Polakach

W czasie II wojny światowej na Kresach nacjonaliści ukraińscy z OUN UPA we współpracy z Niemcami, a czasem i z Sowietami zamordowali na miejscu, lub swymi działaniami doprowadzili do śmierci według różnych szacunków około 200 tys. polskich cywilnych mieszkańców dawnych województw wschodnich i południowych, a także częściowo lubelskiego. Zaraz po wejściu Armii Czerwonej na nasze Kresy ludność białoruska i ukraińska podjudzana przez Sowietów dokonywała samosądów na Polakach. Hasło ich brzmiało: „Hajże na Lachiv, budem ich ribaty!”.

Lucyna Kulińska w artykule „Niechciane fakty” w grudniu 2007 r. pisała: „Kresowe ludobójstwo lat 1939-1945 uznać należy za jedno z najstraszniejszych nieszczęść w całych dziejach Polski. Takiego barbarzyństwa i uczynionego w tak ogromniej skali na polskich obywatelach, poza zbrodnią Holokaustu dotychczas nie było. Jeśli dyskutujemy o zjawisku szybkiego skomunizowania społeczeństwa polskiego po wojnie, o moralnym upadku, zagubieniu, nie zapominajmy, że niemal doszczętnie unicestwiono polską inteligencję, a 1/3 całego społeczeństwa doznała niewyobrażalnej traumy sowieckich mordów i zsyłek, potem mordów niemieckich i ukraińskich, a w końcu wypędzenia ze swych rodzinnych kresowych stron. Mało tego, przez 60 lat ofiary sowieckich i ukraińskich okrucieństw zostały zmuszone do milczenia”.

 

Wyjście Polaków ze ZSRR z armią gen. Andersa i gen. Berlinga

Z Armią gen. Andersa wyszło ze ZSRR w 1942 r. na Bliski Wschód ogółem 41 tysięcy wojskowych i 74 tysiące cywili – obywateli polskich – bez względu na narodowość (Polaków, Żydów, Ukraińców i Białorusinów). Łącznie 115 tys. ludzi. Większość z nich do Polski już nie powróciła. Po wojnie na Zachodzie pozostało 0,5 mln Polaków.

Formowany w ZSRR I Korpus gen. Berlinga w grudniu 1943 r. przekroczył 32 tys. żołnierzy, ale było to możliwe dopiero po wyzwoleniu Zachodniej Ukrainy. Umożliwiło to dalszy rozwój organizacyjny korpusu. Zreorganizowano wówczas artylerię oraz rozpoczęto formowanie 3 Dywizji Piechoty. Jak można z tych danych wnosić, to od chwili tworzenia I Korpusu wstąpiło do niego tylko kilkanaście tysięcy Polaków wywiezionych do ZSRR. Można przyjąć, że łącznie wyszło ze ZSRR (armia gen. Andersa i gen. Berlinga) około 140 tys. obywateli Polski sprzed 1939 r., a więc Polaków, Żydów, Ukraińców i Białorusinów.

 

Wywózki Ukraińców

Wydany dzięki funduszowi Ministerstwa Pracy i Opieki Społecznej (Londyn, czerwiec 1945) przez Światowy Związek Polaków z Zagranicy „Informator Polski” w rozdziale „Struktura ludnościowa” (str. 19) podaje, że w 1939 r. Polska miała 6,15 mln Ukraińców, Rusinów i Rosjan (17%). Po wojnie, po przesunięciu granic, zdecydowana większość Ukraińców pozostała po wschodniej stronie granicy polskiej. Wywózki Ukraińców, mieszkających po polskiej stronie, na wschód nastąpiły po podpisaniu umowy o wymianie ludności między Polską a radziecką Ukrainą w latach 1944-1946, i odbyły się w trzech etapach, jeszcze przed spisem w 1946 r. Ostatni etap odbywał się już w trakcie spisu, i trwał od 1 stycznia do 15 czerwca 1946. Czwarta wywózka nie powoduje istotnych zmian w spisie ludności w lutym 1946 r.

Łącznie w czasie całej akcji repatriacji ludności ukraińskiej przesiedlono około 480 tysięcy osób (122 450 rodzin), w tym: z województwa krakowskiego – 21 776 osób; z województwa rzeszowskiego – 267 790 osób; z województwa lubelskiego – 190 734 osoby. Byli to obywatele polscy narodowości ukraińskiej mieszkający przed 1939 r. na ziemiach polskich. Wywózki te nie powodują istotnych zmian w spisie ludności w lutym 1946 r.

Wywózki ludności ukraińskiej w latach 1944-1946 nie miały żadnego związku z akcją „Wisła”. Przesiedlano głównie z terenów Polski południowo-wschodniej (obszary na wschód od Rzeszowa i Lublina) m.in. Ukraińców, Bojków, Wolinian i Łemków, jak również rodzin mieszanych polsko-ukraińskich na Ziemie Odzyskane. Łącznie przesiedlono ponad 140 tysięcy osób cywilnych. Przesiedlenia w ramach akcji „Wisła” odbywały się wewnątrz państwa polskiego, i nie powodowały strat ludnościowych.

 

Po wojnie

Zakończenie II wojny światowej nie przyniosło Polakom tak upragnionej wolności, gdyż do 1956 r. Polska dostała się pod okupację sowiecką. Jeszcze podczas trwania wojny Sowieci traktowali zajęty przez siebie obszar Polski jako terytorium ZSRR, a powstały przy pomocy Sowietów w Lublinie 22 lipca 1944 r. PKWN był ich marionetką. Dla wielu Polaków były to lata prześladowań, więzień, tortur i śmierci. Represje dotknęły przede wszystkim środowisk, które złożyły na Ołtarzu Wolności Ojczyzny najwyższą ofiarę. Kiedy front wschodni przesuwał się przez ziemie polskie, wraz z nim wkraczały jednostki NKWD. Ich celem było wyłapywanie, rozbrajanie, wywożenie na Sybir, czy mordowanie żołnierzy związanych z AK, NSZ, NOW i WiN. Były to organizacji wojskowe, które w ciągu pięciu lat wojny walczyły na pierwszej linii frontu przeciwko niemieckiemu najeźdźcy. Lata 1944-1956 powinno się nazwać okupacją sowiecką.

W grudniu 1944 r. gen. Okulicki oceniał, że Armia Krajowa liczyła około 120 tys. członków zorganizowanych w 2,5 tys. plutonach. Natomiast w podziemiu pozostawało ponad 80 tys. żołnierzy NSZ.

Po wejściu Armii Czerwonej na terytorium Polski, szczególną rolę w zwalczaniu Armii Krajowej i całego Polskiego Państwa Podziemnego odegrały radzieckie organy bezpieczeństwa, którymi na ziemiach polskich od 1944 r. kierował Iwan Aleksandrowicz Sierow (vel Iwanow). Na komendantów wojskowych, a zwłaszcza na organy bezpieczeństwa, nałożono zadanie likwidacji Polskiego Państwa Podziemnego – jego aparatu, ugrupowań politycznych z nim związanych, jego siły zbrojnej. Służyć to miało nowym celom, w tym także wspieraniu nowej władzy (Eugeniusz Duraczyński, „Generał Iwanow zaprasza”, Wydawnictwo Alfa, Warszawa 1989).

W wyłapywaniu i rozbrajaniu żołnierzy Oddziałów Armii Krajowej istotną rolę odegrały organy Smiersza ze wspomagającymi go wojskami wewnętrznymi NKWD. Grupy Operacyjne Smiersza działały według wcześniej przygotowanych list na których znajdowały się dane osobowe i adresy aktywnych uczestników AK. Wchodząc na te tereny Smiersz miał już przygotowane zaplecze agenturalne i rozpoznawcze dzięki któremu efektywnie zwalczał oddziały niepodległościowe. Już od 1942 r. roku wywiad sowiecki interesował się Polskim Państwem Podziemnym i za wszelką cenę, z pomocą polskich komunistów, starał się rozpoznawać jego struktury, skład osobowy i lokalizację oddziałów, liczbę i miejsca składów broni i amunicji itd.

Eugeniusz Duraczyński w książce „Generał Iwanow zaprasza” pisze: „Poczynania represyjne organów NKWD lub wydzielonych pionów Armii Czerwonej budziły nie tylko najgłębszy sprzeciw ze strony ogniw rozpadającego się państwa podziemnego i przerażenie ludności. Pewne praktyki beriowskiego aparatu represji musiały budzić wątpliwości również w kręgach wojskowych. O jednym tylko aspekcie owych praktyk sygnalizowało pismo naczelnego dowódcy Wojska Polskiego gen. Michała Żymierskiego, skierowane 25 stycznia 1945 r. do ministra spraw zagranicznych na ręce wiceministra Jakuba Bermana. Pisał on, że ramowe ustalenia zasad jurysdykcji Armii Czerwonej w strefie działań wojennych w artykule 7 omówionego już przez nas porozumienia z 26 lipca 1944 r. wymagało, jego zdaniem, „dodatkowych umów lub porozumień administracyjnych”. Generał informował, że sądy Armii Czerwonej ferują wyroki w stosunku do obywateli polskich w imieniu „swego państwa i na mocy prawa radzieckiego”, podczas gdy konwencja haska z 1907 r. przewiduje możliwość stosowania rodzimego prawa. Dalej pisał, że wykonywanie wyroków w trybunałach wojennych Armii Czerwonej odbywa się bez jakiegokolwiek notyfikowania władzom polskim. Wnosił wiec o unormowanie tych spraw, „których liczba wzrośnie z chwilą przesunięcia się dalej linii frontu” (Eugeniusz Duraczyński, „Generał Iwanow zaprasza”, Wydawnictwo Alfa, Warszawa 1989).

Dalej autor pisze: „21 lutego 1945 r. gen. Okulicki informował Radę Jedności Narodowej, że na wschód od Wisły aresztowano przeszło 30 tys. oficerów i żołnierzy AK. Rozpoczynały się represje na ziemiach położonych na zachód od Wisły. 21 lutego 1945 r. płk Jan Zientarski, dowódca okręgu kielecko-radomskiego AK meldował gen. Okulickiemu, że na jego terenie „wszystkie więzienia są już zapełnione żołnierzami AK. Aresztowania trwają w dalszym ciągu. Liczę się, że po pierwszej fali aresztowań indywidualnych i rozpracowaniu nas może nastąpić masówka aresztowań” (Eugeniusz Duraczyński, „Generał Iwanow zaprasza”, Wydawnictwo Alfa, Warszawa 1989).

Wielu aresztowanych żołnierzy AK wywożono w głąb ZSRR, gdzie ginęli w radzieckich łagrach. Od 1945 roku na terenie Polski powstawały specjalne więzienia i obozy koncentracyjne NKWD i Smiersza: Obóz Zgoda, Obóz NKWD na Majdanku, Obóz NKWD w Toszku, Łabędzki Obóz NKWD. Najbardziej znanym jest Specjalny obóz nr 10 w Rembertowie. Był to obóz przejściowy dla żołnierzy AK wysyłanych w głąb ZSRR. Obóz został rozbity w nocy z 20 na 21 maja 1945 r. przez oddziały AK.

 

Żołnierze Niezłomni – pierwsza opozycja antykomunistyczna

Na konferencji jałtańskiej odbytej w dniach 4-11 lutego 1945 r. Churchill i Roosevelt uznali zgodność działań NKWD z konwencją dotyczącą prowadzenia wojny na lądzie – w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa, spokoju i porządku na tyłach Armii Czerwonej na terytorium Polski. Sojusznicy dali Stalinowi „carte blanche” na siłowe zniszczenie podziemia zbrojnego, a mianowicie Armii Krajowej i Narodowych Sił Zbrojnych

Pod koniec 1945 r. w podziemiu pozostawało 80 tys. żołnierzy WiN, NSZ i Narodowego Związku Wojskowego. W tym czasie najliczniejsze Oddziały NSZ utrzymywały się zwłaszcza w województwach: warszawskim, lubelskim i białostockim. Władze komunistyczne wzmagały nieustannie akcje przeciw narodowemu podziemiu. W jego zwalczaniu brały udział formacje MO, KBW, UB, jednostki wojskowe, w tym również NKWD i Armii Czerwonej (Andrzej Albert, „Najnowsza Historia Polski” cz.III, Oficyna Wydawnicza POKOLENIE, Warszawa 1986).

W tej nierównej walce żołnierze narodowych organizacji wojskowych musieli przegrać, ale chyba nie mieli innego wyboru. Komunizm jest internacjonalistyczny, antynarodowy. Po ujawnieniu się, i tak byliby jako narodowcy wytępieni. Komuniści wobec nich byli bezwzględni. Dnia 15 lutego 1945 roku generał Bolesław Kieniewicz, dowódca KBW, rozkazem nakazywał: „Atak kierować przede wszystkim przeciwko członkom NSZ”.

Ubecja w latach 1944-1956 wymordowała tysiące polskich patriotów. Niektórzy badacze mówią o ponad stu tys. wymordowanych przez UB polskich patriotów.

Po 1944 r. Sowieci popełnili na Polakach wiele ohydnych zbrodni. W szeregach AK i NSZ walczyła z okupantem niemieckim polska elita. Mordując żołnierzy AK, NSZ czy WiN, Sowieci mordowali ocalałą z pogromów niemieckich („Akcje inteligencja”, „Intelligenzaktion”) i sowieckich (Katyń, Sybir) nieliczną już pozostałą przy życiu polską elitę. Umożliwili w ten zbrodniczy sposób dojście komunistów do władzy w Polsce. Zniszczenie polskiego podziemia antykomunistycznego przez NKWD miało zgodę Churchilla i Roosevelta.

1 stycznia 1988 r. Prezydent RP na Wychodźstwie, Kazimierz Sabbat, wydał dekret, w którym stwierdzał, że żołnierze NSZ „spełnili swój obowiązek narodowy i żołnierski wobec Rzeczypospolitej Polskiej”.

Stanisław Bulza

Przeczytaj więcej artykułów tego autora > > > TUTAJ

Wybór zdjęcia wg/PCO

POLISH CLUB ONLINE, 2014.02.27

Avatar

Autor: Stanisław Bulza