Marcin Przeciszewski: Kto rządzi w Konferencji Episkopatu Polski?


Idziemy.pl

 

Fot. Michał Ziółkowski / Idziemy
Fot. Michał Ziółkowski / Idziemy

Zbliżające się wybory przewodniczącego Konferencji Episkopatu rodzą emocje związane z tym, kto obejmie „przywództwo” Kościoła w Polsce.

Wielu komentatorów utożsamia wybór przewodniczącego Episkopatu z wyborem premiera lub prezydenta. Tymczasem obecna – posoborowa – koncepcja jest inna. Odmienna od tej, jaką pozostawił po sobie np. kard. Stefan Wyszyński – wówczas jednak sytuacja była wyjątkowa.


Władza, jaką sprawowali w okresie Polski komunistycznej trzej prymasi – kardynałowie August Hlond, Stefan Wyszyński i po części Józef Glemp – była wyjątkiem od reguły, powodowanym szczególną sytuacją historyczną, w jakiej znalazła się Polska za żelazną kurtyną. Dzięki mądrej decyzji papieża Piusa XII z 1945 r. kolejni Prymasi Polski korzystali z nadzwyczajnych pełnomocnictw nadanych im przez Stolicę Apostolską. W oparciu o nie mieli prawo do podejmowania niektórych działań kanonicznych normalnie zastrzeżonych dla Stolicy Apostolskiej, co zapewniało im dodatkowe prerogatywy, przypominające kompetencje papieskiego legata.

Rola Prymasa Polski w tym okresie była więc nieporównywalna z jakimkolwiek biskupem (nawet metropolitą). Prymas przewodniczył obradom Konferencji Episkopatu, wyłaniał kandydatów na biskupów dla Stolicy Apostolskiej, a w przypadku diecezji na ziemiach zachodnich i północnych mógł mianować administratorów. Był też ordynariuszem dla żyjących w Polsce grekokatolików. A jako metropolita olbrzymiej archidiecezji warszawsko-gnieźnieńskiej sprawował pieczę nad największą liczbą diecezji sufraganalnych. Pozycja ta uprawniała prymasa nie tylko do faktycznego „rządzenia” Kościołem na polskich ziemiach, ale i do wypowiadania się niejako w „imieniu narodu”, upominając się o jego prawa wobec totalitarnej władzy.

Dużą część spośród tych nadzwyczajnych uprawnień (poza pełnomocnictwami względem ziem poniemieckich, gdyż nastąpiła tam normalizacja administracji kościelnej) przejął prymas Józef Glemp za zgodą Jana Pawła II, obejmując rządy w 1981 r.

Kres przywództwa

Uzyskanie wolności położyło jednak kres tego rodzaju modelowi sprawowania władzy w Kościele w Polsce. Pierwszym znakiem normalizacji były mianowanie i przyjazd nuncjusza apostolskiego w osobie abp. Józefa Kowalczyka jesienią 1989 r. Prymas Polski przestał spełniać rolę papieskiego legata, definitywnie wygasły jego nadzwyczajne pełnomocnictwa. Kolejny krok wyznaczyła bulla „Totus Tuus Poloniae Populus” z 25 marca 1992 r., która – w ramach dokonywanej reformy administracyjnej Kościoła w Polsce – znosiła unię personalną archidiecezji gnieźnieńskiej z warszawską. Mianowany został nowy metropolita gnieźnieński, abp Henryk Muszyński, natomiast kard. Józef Glemp pozostał metropolitą warszawskim, a tytuł Prymasa Polski zachował korzystając ze stworzonej specjalnie dla niego tymczasowej formuły „strażnika relikwii św. Wojciecha”.

Demokratyzacja prac Episkopatu

Istotną zmianą było wprowadzenie w końcu lat 80. demokratycznych zasad wyboru w ramach Konferencji Episkopatu. Na grunt Kościoła w Polsce stopniowo wprowadzone zostały zasady pracy konferencji biskupich, obowiązujące w Kościele powszechnym po Soborze Watykańskim II. Chodziło w nich o większą kolegialność w zarządzaniu Kościołem na poziomie Episkopatu. W 1989 r. kard. Glemp poddał się procedurze wyborczej na przewodniczącego Konferencji. A nowy, zatwierdzony przez Stolicę Apostolską w listopadzie 1995 r. statut polskiego Episkopatu, pozwalał na pełnienie określonej funkcji w jego ramach tylko przez dwie kolejne 5-letnie kadencje. Szczególna trudność wynikła stąd podczas wyborów na przewodniczącego Konferencji w marcu 1999 r. Niektórzy kanoniści, z byłym sekretarzem generalnym Episkopatu bp. Tadeuszem Pieronkiem twierdzili, że wybór prymasa na kolejną kadencję nie jest możliwy, gdyż w sposób demokratyczny pełni ją od 1989 r. Zgodnie jednak z zasadą, że „prawo nie działa wstecz”, umożliwiono kard. Glempowi ponowny wybór.

Pięć lat później, w marcu 2004 r. na przewodniczącego KEP wybrany został arcybiskup przemyski Józef Michalik. Z tą chwilą nastąpił definitywny rozdział pomiędzy funkcją prymasa a przewodniczącego Konferencji Episkopatu. Oznaczało to ostateczny kres „przywództwa” obejmującego Kościół w Polsce – jakie mogło pozostawać w rękach jednego z hierarchów. Nowy statut polskiego Episkopatu nie przyznawał prymasowi żadnych prerogatyw poza „honorowym pierwszeństwem wśród biskupów polskich”. Na mocy nowelizacji statutu z 2009 r. prymasowi zostało przyznane członkostwo w Radzie Stałej, ale dysponuje on tam tylko jednym głosem spośród kilkunastu. Do roli tradycyjnie pojmowanego „przywództwa” nie uprawnia też stanowisko przewodniczącego Konferencji Episkopatu, które sprowadza się faktycznie do koordynacji jej prac oraz reprezentowania na zewnątrz. Stanowisko przewodniczącego Episkopatu nie oznacza pozycji zwierzchniej względem biskupów innych diecezji. Jedynym zwierzchnikiem biskupa w Kościele rzymskim jest papież.

Wszystkie te reformy spowodowały umocnienie pozycji poszczególnych biskupów diecezjalnych, w szczególności metropolitów. Miały też wpływ na sposób obecności Kościoła w przestrzeni publicznej i medialnej. Głos prymasa (zarazem przewodniczącego KEP), wyrażający dotąd stanowisko Kościoła w Polsce, został wzbogacony „symfonią” głosów tych metropolitów, którym udało się zyskać autorytet w mediach. Stąd wrażenie, że Kościół w Polsce nie mówi już jednym głosem, a na dodatek głosy te między sobą się różnią.

Jedność i pluralizm

Kolegialny sposób budowania jedności w Kościele w znakomity sposób wyraża zasada wypracowana przez starożytnych Ojców Kościoła: „In necessariis unitas, in dubiis libertas, in omnibus caritas” – „W tym, co konieczne, jedność, w sprawach wątpliwych wolność, a we wszystkich miłość”. Zatem jedność obowiązuje w kwestiach dotyczących przekazu wiary oraz zasad chrześcijańskiej moralności, pozwala przy tym na daleko posunięty pluralizm w sprawach mniejszej wagi. Kościół szanuje indywidualną drogę dojrzewania do wiary, jak i różne formy jej realizacji w świecie. Stąd akceptacja dla różnorodnych szkół duchowości oraz zróżnicowanych form duszpasterstwa. Jedność rozumiana w ten sposób nie jest przeciwna pluralizmowi. Za rzecz naturalną uważa się też odmienne poglądy polityczne wśród duchownych (i hierarchów), pod warunkiem jednakże, że są one wyrażane jako osobiste stanowisko, a nie stanowisko Kościoła bądź jakiejś jego instytucji.

Rola Konferencji Episkopatu

W świetle ustawodawstwa kościelnego, Konferencja Episkopatu nie jest rządem ani zarządem Kościoła w danym kraju. Za każdy Kościół lokalny (archidiecezję lub diecezję) odpowiada biskup, którego przełożonym jest papież. Jest to sytuacja odmienna od obowiązującej np. w Kościołach prawosławnych zasady autokefalii, na mocy której Kościół na danym terenie, korzystając ze swej autonomii podlega w praktyce lokalnemu synodowi i jego zwierzchnikowi. Tymczasem Kościół rzymskokatolicki takich zwierzchników na poziomie krajowym nie posiada.

Konferencja biskupia w konkretnym kraju jest więc organem zwierzchnim lecz koordynującym i wspomagającym pracę biskupów. Naczelną jej zasadą jest kolegialność, co oznacza współdecydowanie przez następców apostołów (biskupów), którzy z zasady są sobie równi. Zasadniczym zadaniem Konferencji, wedle statutu KEP jest: „dostosowywanie form apostolatu do okoliczności czasu i miejsca”, czemu służy m.in. „badanie problemów duszpasterskich celem znalezienia najstosowniejszych metod ewangelizacji w uwarunkowaniach i okolicznościach życia Kościoła w Polsce”. Wyraża się to m.in. w przyjmowaniu wspólnych programów duszpasterskich, regulowaniu kwestii liturgicznych, programów nauczania, mianowaniu ogólnokrajowych duszpasterzy stowarzyszeń, bractw i ruchów oraz koordynowaniu innych, ponaddiecezjalnych działań i akcji duszpasterskich. Ponadto zadaniem Konferencji Episkopatu Polski jest „duchowa opieka nad Polakami poza granicami w porozumieniu z miejscowymi Konferencjami Episkopatów”.Natomiast w sensie ustawodawczym kompetencje Konferencji Episkopatu ograniczone są do wydawania tzw. dekretów ogólnych, o ile zostały one przyjęte przez 2/3 wszystkich członków KEP, a następnie uznane (recognitio) przez Stolicę Apostolską. Dotyczyć one mogą np. regulacji kwestii liturgicznych bądź innych zagadnień.
Zadaniem Konferencji Episkopatu jest reprezentowanie Kościoła na zewnątrz, m.in. utrzymywanie łączności z władzami państwowymi. Rola ta jest jednak ograniczona, gdyż Stolica Apostolska jest stroną do rozmów z władzami danego kraju w kwestiach regulowanych przez konkordat. Dlatego negocjacje dotyczące np. regulacji finansowych mających zastąpić Fundusz Kościelny w Polsce, prowadzone są za pośrednictwem Komisji Konkordatowej, którą powołuje nuncjusz.

Wielu dziennikarzom opis sposobu pracy Episkopatu sprawia kłopot, gdyż zasadniczo różni się on od prac parlamentu. Biskupi, w przeciwieństwie do posłów, nie reprezentują żadnych ugrupowań ani elektoratu. Są suwerennymi pasterzami diecezji, których wiąże sumienie, wierność doktrynie katolickiej i Stolicy Apostolskiej.

Nie znaczy to, że Episkopat charakteryzuje jednomyślność. Przyczyną nie są jednak opozycyjne wobec siebie programy „stronnictw” w Episkopacie, gdyż takich nie ma, lecz raczej różne doświadczenia i odmienna wrażliwość duszpasterska. Zasadniczym problemem jest znalezienie właściwej drogi, określającej w jaki sposób Kościół winien pełnić swą misję w dynamicznie zmieniającym się otoczeniu. Odpowiedzi bywają odmienne, stąd jest to szeroka, nie wolna od napięć, przestrzeń dyskusji. Tym bardziej, że poszczególni biskupi związani są z różnorodnymi nurtami obecnymi w ramach zróżnicowanej i „wielobarwnej” wspólnoty polskich katolików. A spectrum postaw i wyborów w ramach tej społeczności jest tak duże, że jego skrajne skrzydła wyznaczają takie grupy myślenia jak „Tygodnik Powszechny” z jednej strony czy środowisko Radia Maryja z drugiej. Ktoś kiedyś powiedział przekornie, że głównym przedmiotem troski nuncjusza apostolskiego w Polsce musi być znalezienie takich kandydatów na biskupów, których wrażliwość odzwierciedlałaby w odpowiednich proporcjach te różnorodne postawy.

W polskim Kościele nie pojawia się natomiast propozycja liberalizacji doktryny katolickiej, tak by bardziej korespondowała ona z przemianami społecznymi czy obyczajowymi. Nie ma tu charakterystycznego dla Kościoła europejskiego czy amerykańskiego podziału na „progresistów” i „konserwatystów”. Charakterystyczna jest wierność Stolicy Apostolskiej.

Wspólna strategia w sprawach społecznych

Jeśli spojrzymy na historię ponad 20 lat wolnej Polski, z łatwością zauważymy, że w sprawach istotnych Kościół, mimo wewnętrznego zróżnicowania, potrafił skutecznie wypracować jasne stanowisko. Prześledźmy tylko niektóre z tych dyskusji.

W pierwszych latach wolności przedmiotem sporu była odpowiedź na pytanie o miejsce Kościoła w rzeczywistości publicznej, polityki nie wyłączając. Chodziło o wybór pomiędzy wspieraniem budowy określonego katolickiego obozu politycznego, np. wzorowanego na powojennej włoskiej chadecji, a koncepcją politycznego niezaangażowania (postawy ponadpolitycznej, zgodnej z duchem chrześcijańskiego uniwersalizmu), przy zachowaniu prawa do moralnej oceny rzeczywistości politycznej. Przyjęta została druga opcja, co zostało zresztą zadekretowane w Konkordacie jako zasada „autonomii i niezależności” Kościoła od państwa i struktur politycznych.

Przykładem dalekosiężnej perspektywy myślenia Episkopatu było zainicjowanie II Polskiego Synodu Plenarnego, którego obrady trwały w latach 1991-1999. Synod był platformą wewnątrzkościelnej dyskusji – prowadzonej w ponad 4 tys. zespołów – której celem było przemyślenie linii duszpasterskiej Kościoła w Polsce w nowej historycznej sytuacji. Efektem prac Synodu Plenarnego jest kilkanaście dokumentów programowych, stanowiących najbardziej aktualną wykładnię stanowiska Kościoła, jeśli chodzi o główne wyzwania duszpasterskie w Polsce.

Jedną z drażliwych i wymagających nowego oświetlenia spraw, mogących dzielić Kościół od wewnątrz, była kwestia relacji katolicko- i polsko-żydowskich. Gorąca dyskusja z lat osiemdziesiątych o obecności Karmelu w Oświęcimiu sprawy tej nie ułatwiała. U progu niepodległości przełomowe znaczenie miał list pasterski Episkopatu ogłoszony w listopadzie 1990 r. w 25. rocznicę soborowej deklaracji „Nostra aetate”. Potwierdzona została linia dialogu z judaizmem, wzbogacona apelem o szacunek dla „starszych braci w wierze”. „Choćby tylko jeden chrześcijanin mógł pomóc, a nie podał pomocnej ręki Żydowi w czasie zagrożenia lub przyczynił się do jego śmierci, każe to nam prosić naszych sióstr i braci Żydów o przebaczenie” – napisali wówczas polscy biskupi. Konsekwencją tej dialogicznej linii było ustanowienie w 1997 r. Dnia Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce. Profetyczne znaczenie miała przebłagalna modlitwa całego Episkopatu „za pomordowanych w Jedwabnem i innych miejscowościach” jaka odbyła się 27 maja 2001 r. w stołecznym kościele Wszystkich Świętych.

Innym przedmiotem sporu była kwestia stosunku do europejskiej integracji. Kościołowi w Polsce udało się wypracować stanowisko prointegracyjne, w zgodzie z racją stanu, przy jednoczesnym podkreśleniu konieczności poszanowania dla rodzimej tożsamości kulturowej, religijnej i obyczajowej.

Na zdolność polskiego Episkopatu do tworzenia wspólnej strategii, nie wpłynęła – jak twierdzą niektórzy – śmierć Jana Pawła II w kwietniu 2005 r. Bardzo niedługo potem, Episkopat okazał się zdolny do wypracowania wspólnego stanowiska w kwestii lustracji duchowieństwa, choć sprawa ta mogła podzielić Kościół od wewnątrz. W dokumencie przyjętym z inspiracji kard. Stanisława Dziwisza przez biskupów diecezjalnych 25 sierpnia 2006 r. podkreślono, że „Kościół nie boi się prawdy, ponieważ wierzy słowu Jezusa, że prawda wyzwala. Kościół nie boi się również rzetelnej lustracji, jeżeli to słowo ma oznaczać zmierzenie się z bolesną prawdą, prowadząc do oczyszczenia i pojednania”. Kościół stał się jedynym środowiskiem w Polsce, które za pośrednictwem powołanej w styczniu 2007 r. Kościelnej Komisji Historycznej, dokonało autolustracji swej kadry kierowniczej najwyższego szczebla.

W sytuacji gwałtownie zaostrzającej się polaryzacji politycznej społeczeństwa, w kolejnych latach, Episkopat stojąc ponad podziałami starał się zwrócić uwagę polskiej klasie politycznej na sprawy rodziny i demografii, jako jedne z najważniejszych dla przyszłości narodu. Troska o politykę rodzinną stała się najważniejszym elementem w rozmowach Episkopatu z rządem poczynając od 2008 r., kiedy funkcję sekretarza generalnego sprawował bp Stanisław Budzik.

Jedność w Episkopacie udało się osiągnąć nawet w tak dzielących społeczeństwo kwestiach, jak sprawa krzyża przed Pałacem Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, latem 2010 r. Metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz nie dał się wciągnąć w wir politycznego sporu i wyraził stanowczy sprzeciw wobec instrumentalizacji krzyża. Solidarność ze stanowiskiem metropolity warszawskiego po nieudanej próbie przeniesienia krzyża do kościoła św. Anny, wyraziło 12 sierpnia 2010 r. prezydium Episkopatu. Jego członkowie zaapelowali „aby krzyż przestał być traktowany jako narzędzie w sporze politycznym” oraz wyjaśnili, że „krzyż nie może być «zakładnikiem» w słusznej sprawie upamiętnienia miejsca modlitwy Polaków oraz wszystkich ofiar smoleńskiej katastrofy”. W kilkanaście dni później biskupi diecezjalni zgromadzeni na Jasnej Górze zaapelowali w tym samym tonie, „by w sporze politycznym, którego «zakładnikiem» stał się krzyż, oddzielić sprawę samego krzyża od słusznego postulatu upamiętnienia wszystkich ofiar smoleńskiej katastrofy godnym pomnikiem”.

W rok po tragedii smoleńskiej Episkopat, świadom skali podziałów społecznych, wyraził stanowczy apel o położenie kresu żałobie oraz o nie wykorzystywanie tej tragedii przeciw komukolwiek.

Sprawą ukazującą jedność Episkopatu jest niedawne, wyrażone wiosną 2012 r. poparcie dla Telewizji TRWAM w kwestii miejsca na multipleksie cyfrowym. Protest przeciwko odmownej decyzji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji wyrażony najpierw przez Radę Stałą 16 stycznia 2012 r., a następnie przez cały Episkopat pokazuje, że toruńska telewizja – pomimo, że formalnie nie jest podmiotem należącym do Kościoła – postrzegana jest przez biskupów jako istotny instrument ewangelizacji, w związku z czym traktować należy ją jako wspólne dobro społeczności katolickiej.

Nie możemy zapominać, że dochodzenie do takiego wspólnego stanowiska przez Episkopat wobec mediów o. Tadeusza Rydzyka było procesem żmudnym, który zajął wiele czasu. Pierwszym latom istnienia stacji towarzyszyły ostre spory. Dla wielu czołowych hierarchów włącznie z prymasem Glempem czy kard. Dziwiszem nie do przyjęcia był agresywny czy wykluczający język pojawiający się na falach toruńskiej rozgłośni. Krytyce poddawana była również jednostronność komentarzy politycznych. W 2002 r. Episkopat podjął systematyczną pracę, mającą na celu uporządkowanie spraw związanych z rozgłośnią. Wyrazem tego było powołanie w marcu 2002 r. Zespołu Biskupów ds. Duszpasterskiej Troski o Radio Maryja, pod kierownictwem biskupa, a później arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia. Przez kilka kolejnych lat prace Zespołu koncentrowały się na wypracowaniu nowego statutu dla Radia Maryja oraz umowy pomiędzy właścicielem Radia, czyli warszawską prowincją zgromadzenia redemptorystów a Konferencją Episkopatu.

Następnym krokiem było mianowanie przez Radę Stałą KEP w maju 2006 r. Rady Programowej Radia, której celem jest bezpośrednie czuwanie nad jego kształtem programowym. Od tego momentu problemy – jeśli się pojawią – rozwiązywane są na drodze bilateralnej, a sprawa ta nie wywołuje ujawnianych na zewnątrz sporów.

Dowodem na wspólną linię polskiego Episkopatu w dość delikatnej sprawie stosunków polsko-rosyjskich było wspólne katolicko-prawosławne Orędzie do Narodów Polski i Rosji. Prace nad nim rozpoczęły się w styczniu 2010 r. z chwilą przyjazdu pierwszej delegacji Patriarchatu Moskiewskiego do Warszawy. Ze strony polskiego Episkopatu prowadzili je abp Stanisław Budzik jako sekretarz Episkopatu, abp senior Henryk Muszyński, z racji swych kontaktów z Kościołem prawosławnym oraz bp Tadeusz Pikus stojący wówczas na czele Rady Episkopatu ds. Ekumenizmu, a ze strony rosyjskiej metropolita Hilarion, przewodniczący wydziału zewnętrznych kontaktów Patriarchatu. Przygotowany przez przedstawicieli obu Kościołów dokument został jednomyślnie przegłosowany przez polskich biskupów na zebraniu plenarnym KEP we Wrocławiu w czerwcu 2012 r. Uroczyście został podpisany przez abp Michalika i patriarchę Cyryla 17 sierpnia 2012 r. w Warszawie.

O wiele wcześniej analogiczny konsensus polskich biskupów dotyczył kwestii pojednania polsko-ukraińskiego, na temat którego dialog prowadzony jest od 25 lat z Ukraińskim Kościołem Greckokatolickim. Ostatnim jego akordem była wspólna deklaracja obu Kościołów, podpisana 28 czerwca 2013 r. w przededniu 70. rocznicy zbrodni wołyńskiej przez abp. Światosława Szewczuka, zwierzchnika grekokatolików oraz abp. Józefa Michalika. Podpisy złożyli pod nią także abp Mieczysław Mokrzycki, łaciński metropolita Lwowski oraz abp Jan Martyniak stojący na czele metropolii greckokatolickiej w Polsce. Padły w niej prorocze słowa m.in. o niezbędności współpracy „wolnej Polski z wolną Ukrainą, by w tej części Europy panował pokój, ludzie cieszyli się wolnością religijną, a prawa człowieka nie były zagrożone”.

Marcin Przeciszewski – Warszawa (KAI), mz
Fot. Michał Ziółkowski / Idziemy

Źródło: http://www.idziemy.pl/kosciol/kto-rzadzi-w-konferencji-episkopatu-polski-/1/ – 20140310

POLISH CLUB ONLINE, 2014.03.11

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek