Stanisław Bulza: Ród Graala. (Część II.)


Przeczytaj:       Część I.

 

„Kwitnący pęd merowińskiej winorośli”

Teodoryk, syn Sigisberta i jego żona Alda mieli syna Guillaume z Gellone (Wilhelm z Gellone) lub Wilhelm Akwitanii. Urodził się w Septymanii około 750/755, a zmarł w 815 roku. Był hrabią Tuluzy, księciem Akwitanii i markizem Septymanii. Przyjął on również tytuł hrabiego Razes (Rennes-le-Chateau i otaczający go obszar). Otrzymał tytuły, które prawnie należały do potomków Dagoberta. Był on zarówno Żydem, jak i Merowingiem, uznawanym za przedstawicieli królewskiej linii krwi Dawidowej. Był kuzynem i najwierniejszym wasalem cesarza Karola Wielkiego od strony matki. Jego córkę poślubił Ludwik, syn Karola Wielkiego. To on włożył uroczyście koronę na skronie Ludwika, który miał wtedy powiedzieć: „Panie Guillem… to twój ród wywyższył mój”. Jako chrześcijanin walczył z muzułmanami. Był zdobywcą Nimers i Orange, stąd pisał się Guillaume d’Orange (Wilhelm Orański). W końcu został zakonnikiem i ufundował klasztor benedyktynów w Gellone, nazwany później ku jego czci Saint-Guilhem-du-Desert, gdyż znajdował się w okolicy dzikiej i bezludnej, w rejonie Montpellier. Wolfram von Eschenbach uczynił go głównym bohaterem poematu „Willehalm”. Został kanonizowany w 1066 roku pod nazwą św. Guilhem.

sb-Septymaniaw-537Najstarszy syn i następca Wilhelma z żony Guibourgii to Bernard, książę Septymanii; pozostali potomkowie to Herybert, Bera i Teodoryk. Bernard został cesarskim szambelanem i pozycją ustępował tylko cesarzowi z linii Karolingów. Od 829 r. był najważniejszym mężem stanu Franków, ożenił się z córką Karola Wielkiego, Dhuadą, w cesarskim pałacu w Aix-la-Chapelle w czerwcu 824 r. Mieli dwóch synów: Williama (ur. w grudniu 826 r.) i Bernarda (ur. w marcu 841 r.). William został wybitnym dowódcą wojskowym, a Bernard II kontrolował Akwitanię, rywalizując z królem Ludwikiem II o władzę i wpływy w regionie.

Do 886 roku „kwitnący pęd merowińskiej winorośli” zdążył się już przeobrazić w wielkie, rozgałęzione drzewo genealogiczne. Wnukiem Sigiberta IV był Sigibert VI, który znany był pod mianem księcia Ursusa. Około 879 roku został oficjalne uznany za króla. Próbując odzyskać należne mu dziedzictwo, zorganizował powstanie przeciwko królowi Francji, Ludwikowi II. Książę Ursus i jego zwolennicy w 881 roku zostali jednak pobici w bitwie opodal Poitiers. Ród Plantardów stracił podobno wszystkie swoje posiadłości na południu Francji, choć wciąż posiadał tytuły księcia Rhedae i hrabiego Razes. Książę Ursus zmarł podobno w Bretanii. 100 lat później Ursus pojawił się w Rzymie i został protoplastą rzymskiego rodu Orsini. W IX wieku linia Guillema de Gellone wydała pierwszych książąt Akwitanii. Połączyła się także z książęcym domem Bretanii.

Sigisbert IV i jego potomkowie używali nazwisko Plantard, co oznacza „żarliwie kwitnący pęd”, (Steven Sora, „Zaginiony skarb Templariuszy”), ale też bezpośrednimi potomkami mieli być Gotfryd i Baldwin de Bouillon (królowie Jerozolimy). Wzajemne małżeństwa między domem Lotaryngii i dziedzicami Merowingów sprawiły, że w żyłach Gotfryda z Bouillon płynęła królewska krew, gdyż jego dziadkiem był Hugon de Plantard, przezywany Długim Nosem, który był potomkiem w prostej linii Dagoberta II i Guillema de Gellone. Godfryd przez małżeństwo swej prababki z Hugonem de Plantardem, wywodził się w prostej linii z rodu Plantardów i posiadał w swoich żyłach merowińską krew. Dalsze małżeństwa włączyły do tej linii krwi rodziny z Alzacji i Lotaryngii.

W 1143 roku w mowie adresowanej do króla Ludwika VII Piotr Czcigodny z Cluny potępiał Żydów z Narbonne za rozpowszechnianie informacji, że mieszka wśród nich król. W 1144 roku pewien mnich z Cambridge imieniem Teobald mówił o „głównych książętach i rabbich żydowskich, którzy mieszkają w Hiszpanii i zbierają się w Narbonne, gdzie spoczywa królewskie nasienie”. W latach 1165-1166 Benjamin z Tudeli, sławny kronikarz i podróżnik, donosił, że w Narbonne „są mędrcy, magnaci i książęta, na których czele stoi (…) potomek domu Dawida, jak to podano w jego drzewie rodowym”.

 

Trojańskie korzenie Merowingów

Choć obecnie twierdzi się, że Merowingowie pochodzą od króla Dawida, to oni sami wywodzili swe pochodzenie od króla Troi Priama. Według podań, potomek Chlodwiga, pierwszy król Franków, Faramund miał pochodzić z królewskiego rodu Priama, którego przodkiem był Zeus. Przodkiem Eneasza też był Zeus. Legenda ta miała na celu odwołanie się do prestiżowych przodków, waloryzację dziedzictwa antycznego przez najeźdźców germańskich oraz stworzenie poczucia jedności i wspólnych korzeni, co wykorzystywane było następnie przez władców w celu mobilizowania poddanych do walki o dobra i o terytoria. W ten sposób przodkiem Faramunda był też cesarz rzymski August, czyli odwoływano się również do dziedzictwa Rzymu, czemu dał wyraz cesarz Karol Wielki. Dwa teksty, pochodzące z końca VII wieku, uznawane są za źródło legendy o powstaniu Francji. Pierwszy z nich, to kronika napisana przez Fredgara ok. 660 r. „Historia Francorum”. Autor wprowadza w niej postać Franciona, syna Frigy (Afrodyta?), brata Eneasza (brat Eneasza miał na imię Lyrnos), który tworzy silne królestwo między Renem a Dunajem. Później pokonuje Alanów i otrzymuje imię Franc lub Feroce, które oznacza „nieposkromiony”. Drugi tekst, „Gesta Regum Francorum”, wprowadza postać Antenora i młodego Priama. W mitologii greckiej Antenor, starzec trojański był towarzyszem i doradcą starego Priama. Po upadku Troi wyruszył on w towarzystwie synów poprzez Trację do północnej Italii. Uchodzi on za przodka Wenetów, którzy zamieszkiwali dolną część doliny Padu. W XIII wieku „Grandes Chroniques de France” oraz inne pisma historyczne łączą te dwie legendy, i ta właśnie podwójna wersja pozostaje popularna do XVI wieku.

Legenda dotycząca trojańskich korzeni Franków została utworzona w VII wieku, i była używana aż do połowy wieku XVI, a bohaterowie Troi byli uznawani w tym okresie za legendarnych przodków. Niemniej od 1450 r. Włochy, a 1520 r. również Niemcy, odrzucają ją, przyjmując oficjalnie, że Frankowie pochodzą od Germanów. Dokładniej, od Spartan, czyli od pokolenia Dana, którzy przybywając w IV wieku do Europy przebywali wśród plemion germańskich, i częściowo się zgermanizowali.

 

Podziemny gorzki strumień

Wspomniany w książce „Święty Graal, Święta Krew” zakon Prieure de Sion jest organizacją tajną, głęboko zakamuflowaną. Na przestrzeni wieków organizacja ta wielokrotnie próbowała odzyskać tron dla Merowingów. W XVI i XVII wiecznej Francji toczył się morderczy bój między rywalizującymi dynastiami. W krótkim czasie, do 1610 roku, zmarło gwałtowną śmiercią aż pięciu francuskich królów. Król Henryk II (panował w latach 1547-1559), zginął podobnie jak król Franków, Dagobert II z Merowingów. W wyniku wojny o tron Francji Gwizjusze i Lotaryńczycy z Merowingów stracili dwa pokolenia rzutkich, charyzmatycznych, ale bezwzględnych młodzieńców. Walezjusze wyszli z walki jeszcze bardziej osłabieni, gdyż dynastia przestała faktycznie istnieć i już nigdy nie zasiadła na tronie Francji. Przez następne wieki we Francji panowali Bourbonowie.

Na przestrzeni wieków organizacja ta we Francji wielokrotnie próbowała odzyskać tron dla Merowingów, ale przede wszystkim usiłowano najpierw osłabić wpływy Kościoła Katolickiego. Wyrazem tych działań był hermetyzm i ezoteryzm, manifesty różokrzyżowców, obrządki masońskie oraz symbolika Arkadii i „podziemnego strumienia”. Z obawy, by nie być posądzonym o herezje, posługiwano się symbolami. Prawdziwą ich treść znali tylko wtajemniczeni, którzy przekazywali między sobą informacje za pomocą symboli. Z „podziemnego strumienia” na ziemię wypłynęły legendy o Graalu, opowieść o Lohengrinie, oraz bajki, które były historiami o utraconych narzeczonych, królach uzurpatorach i o królach z królewskiej linii krwi Graala. Tajne organizacje, jak np. loże masońskie, nie działają jawnie, lecz tajnie, są „w podziemiu”. To właśnie z tego „podziemia” strumieniem wypływały i wypływają na ziemię wywrotowe nauki, hermetyzm i ezoteryzm, herezje, okultyzm, manifesty różokrzyżowców, obrządki masońskie, symbole, spiski i rewolucje

2. Fountain of FortunePierwszym obrazem skrywającym tajemnicę i zawierającym ukryte przesłanie jest obraz przedstawiający scenę z alegorycznej opowieści „Le Cuer d’amours esprit” („Serca ogarniętego miłością”) znany jest pod tytułem „La Fontaine de Fortune”. Opowieść napisana przez Rene Andegaweńskiego (1409-1480), została ukończona w 1457 roku, przetrwała w trzech wersjach, choć na pewno było ich więcej, gdyż książka cieszyła się dość dużą sławą. Rene Andegaweński nie tylko napisał opowieść, ale także zlecił wykonanie ilustracji, nadzorował wykonanie i poprawiał tekst. W książce pozostawiono puste miejsca na zamieszczenie ilustracji. Pierwotnie zakładano 41, ale w gotowej wersji wiedeńskiej znalazło się tylko 16 ukończonych obrazków. Wiedeńska wersja jest niewątpliwie albo egzemplarzem własnoręcznie wykonanym przez Rene Andegaweńskiego, albo egzemplarzem wykonanym pod jego nadzorem. Inne wersje są kopiami wersji wiedeńskiej (Richard Andrews i Paul Schellenberger, „Grób Boga”, Wydawnictwo Da Capo, Warszawa 1998).

Bohaterem opowieści jest Cuer (Serce), który poszukuje pani Doulce Mercy („Rozkosznej Łaski”). Rycerz Cuer w towarzystwie swojego giermka, Desira, usiłuje dzięki dzielnym czynom uwolnić i zdobyć panią Doulce Mercy. W opowieści występuje gorzki strumień, który najpierw pojawia się w postaci bulgocącego źródła, a potem płynie przez opowieść jako rzeka symbolizująca poszukiwania. Na obrazie „La Fontaine de Fortune” ukazano „czarodziejskie” źródło, i Cuera stojącego przy steli z czarnego marmuru, na którym znajduje się napis ostrzegający, że woda jest gorzka, a rozlanie jej ściąga okropne skutki. Inskrypcja na płycie głosi, że zdrój otworzył czarownik Wergiliusz.

Rzeką przepływającą przed podziemie jest Styks. W Arkadii w pobliżu wioski Nonakris koło miasta Feneos wypływało z wysokiej skały źródło rzeki Styks, które następnie ginęło pod ziemią. Styksowi przypisywano szkodliwe właściwości, gdyż jego wody zatruwały bydło i ludzi, niszczyły zanurzone w niej żelazo i metale, jak również naczynia gliniane. Wyliczenie właściwości wody Styksu przekazał Pauzaniasz i on to czyni aluzję do podania, według którego Aleksander Wielki został podobno otruty wodą z tego strumienia. W innych podaniach, Styks, woda podziemnej rzeki, miała się również odznaczać właściwościami magicznymi. W tej to ponoć rzece Tedyda zanurzyła Achillesa, by uodpornić go na zranienia. Przede wszystkim jednak wody Styksu używali bogowie przy składaniu uroczystej przysięgi (Pierre Grimal, „Słownik mitologii greckiej i rzymskiej”). W „Eneidzie” Wergiliusz opisuje Styks, jako podziemną rzekę królestwa Podziemi.

 

Obowiązek ukrywania tożsamości i pochodzenia

Z Lotaryngią związana jest opowieść o Lohengrinie (Gerin Lotaryńczyk), legendarnym rycerzu Graala. Opowieść o nim pochodzi z anonimowego poemaciku francuskiego „Rycerz łabędzia” (fr. „Le Chevalier au cygne”) z XIII w. Bohater ten występuje między innymi również u Wolframa von Eschenbacha (około 1170–1220) w „Parsifalu”. W tym poemacie Lohengrin jest synem Parsifala, który później zostaje rycerzem Graala. Przebywał na tajemniczej, mistycznej górze o nazwie Monsalwat, na której ukryty jest Graal w postaci drogocennego kamienia. Później stamtąd został przywołany do Antwerpii, aby stanąć w obronie księżniczki Elzy z Brabantu (Brabancja jest krainą historyczną w północnej Belgii, której głównym miastem jest Bruksela) przeciw wasalowi jej ojca Telramundowi, i jego żonie, czarownicy Ortrudzie. Udaje się tam przez morze na łodzi ciągnionej przez łabędzia. Po przybyciu pokonuje Telramunda i poślubia Elzę pod warunkiem, że żona nie zapyta go nigdy o pochodzenie, imię i miejsce, z którego przybył. Jednak gdy pewnego dnia rycerz powrócił z wojny do domu, żona, z namowy hrabiny de Cleves, zadaje mu pytanie, na które, zgodnie ze ślubem złożonym Graalowi, Lohengrin musi odpowiedzieć w obecności ludu. Po udzieleniu odpowiedzi, łabędź, który był zaczarowanym przez czarownicę Ortrudę bratem Elzy, Godfrydem, przybiera z powrotem ludzką postać. Potem Lohengrin odpływa, aby zniknąć na zawsze. Zostawił żonę i dziecko. Według podań dzieckiem tym był przodek Godfryda de Bouillon, dowódcy wyprawy krzyżowej, zdobywcy Jerozolimy i króla Jerozolimy.

Wolfram von Eschenbach w „Parsifalu” pisze, że Graal, czy też ród Graala, przyzywa na służbę postacie z zewnątrz, by je wtajemniczyć w głęboki sekret. Jednocześnie wysyła służących mu ludzi w szeroki świat, by działali w jego imieniu, czasem nawet po to, by wstępowali na tron, albowiem Graal najwyraźniej posiada moc kreowania królów:

„Dziewice zostają wyznaczone, by opiekować się Graalem… Taka była wola Boga i dziewice służyły Graalowi. Graal wybiera jedynie szlachetną kompanię. Rycerze pobożni i mężni wybrani są, by go strzec. Nadejście wysokich gwiazd przynosi owym ludziom wielki smutek, młodym i starym jednako. Zagniewanie Boga na nich zbyt długo już trwa. Czy kiedyś poznają, co to wesele? (…) Powiem ci coś jeszcze, czemu możesz dać wiarę. Podwójny los jest częstokroć ich udziałem; pożytek dla nich i z nich. Przybywają tam do nich dzieci szlachetnie urodzone i piękne. A jeśli jakaś ziemia swego pana straci, a ludzie tam uznają palec Boży i nowego pana szukają, dany im jest jeden z Graalowej kompanii. I winni go dwornie traktować, albowiem błogosławieństwo Boga go chroni” (Michael Baigent, Richard Leigh, Henry Lincoln, „Święty Graal. Święta Krew, przeł. Robert Sudół, Książka i Wiedza, Warszawa 1994 r.).

Z powyższego fragmentu wynika, że w przeszłości ród Graala ściągnął na siebie gniew Boży. Wyrażenie „zagniewanie Boga na nich zbyt długo już trwa” może odnosić się do wydania przez Żydów Piłatowi Jezusa, a następnie Go ukrzyżowania.

Ród Graala w czasach opisywanych przez Wolframa von Eschenbacha (XII wiek) musi bezwzględnie przestrzegać pewnych reguł, na przykład utrzymywać w sekrecie swoje pochodzenie i tożsamość. Odpowiedni fragment brzmi następująco:

„Mężów (z rodu Graala) wysyła Bóg w skrytości, dziewice odjeżdżają otwarcie (…) Takoż dziewice wysłane są od Graala w otwartości, mężowie zaś w tajemnicy, tak żeby pewnego dnia mogli mieć dzieci, które same służbę dla Graala rozpoczną, a służąc mu, powiększą jego kompanię. Bóg uczy ich, jak to czynić” (Michael Baigent, Richard Leigh, Henry Lincoln, „Święty Graal. Święta Krew, przeł. Robert Sudół, Książka i Wiedza, Warszawa 1994 r.).

Kobietom wychodzącym za mąż za nieznajomych wolno wyjawić kim są. Mężczyźni natomiast muszą to utrzymywać w ścisłej tajemnicy, nie mogą nawet dopuścić do zadawania pytań na temat ich pochodzenia, jak na przykład Gerin Lotaryńczyk. Ukrycie pochodzenia i nazwiska jest sprawą najważniejszą, bowiem poeta powraca do niej pod koniec poematu:

„Na Graalu napisane zostało, że każdy templariusz, którego palec Boży wyznaczył panem nad ludem cudzoziemskim, winien pytań o swe imię i ród zakazać, a ludziom zapewnić panowanie prawa. A jeśli pytanie takie zadadzą, pomocy jego więcej mieć nie będą” (Michael Baigent, Richard Leigh, Henry Lincoln, „Święty Graal. Święta Krew, przeł. Robert Sudół, Książka i Wiedza, Warszawa 1994 r.).

To jest oczywiście źródło dylematu Gerina Lotaryńczyka, syna Parsifala, który spytany o pochodzenie, musi opuścić żonę i dziecko. Jak można wnosić, to Gerin Lotaryńczyk był Izraelitą. Przodkowie Godfryda de Bouillon, przywódcy pierwszej wyprawy krzyżowej i króla Jerozolimy, utrzymywali swe pochodzenie w tajemnicy.

Według Wolframa, Kyot de Provence odnalazł historię Graala w kronikach rodu Andegawenów, a i w żyłach Parsifala płynęła andegaweńska krew. Jest to o tyle interesujące, że Andegawenów łączyły ścisłe związki z templariuszami i z królestwem jerozolimskim, gdyż hrabia Andegawenii, Fulko, od 1120 roku był templariuszem, a w 1129 roku poślubił bratanicę Godfryda de Bouillon, Melisandę, i został królem Jerozolimy.

Ród Graala musi ukrywać swoje pochodzenia i prawdziwą tożsamość. Jest to sposób zdobycia przez nich władzy, gdyż Graal ma moc kreowania królów. Jeżeli jakiś templariusz (Merowing) zdobędzie władzę nad ludem cudzoziemskim, to przede wszystkim musi zakazać pytań o swoją prawdziwą tożsamość i pochodzenie.

Dalszym rozwinięciem planów rodu Graala zapanowania nad „ludem cudzoziemskim” są „Protokóły mędrców Syjonu”.

 

„Protokóły Mędrców Syjonu” planem przygotowania świata na przyjście króla z rodu Dawida

„Protokóły mędrców Syjonu” uchodzące za tajne żydowskie plany zapanowania nad światem, stały się powszechnie znane w 1905 r. W tym to roku uczeń Włodzimierza Sołowjowa, mistyk Siergiej Nilus opublikował książkę „Wielkie w małym – Antychryst jako bliska możliwość polityczna”, do której dołączył aneks z „Protokółami mędrców Syjonu”. Choć „Protokóły…” stały się powszechnie znane w 1905 r. to zapewne powstały przed 1898 r.

W czasie, kiedy ukazały się „Protokóły mędrców Syjonu” w Europie istniały już dość dobrze zorganizowane loże masońskie o celach politycznych i religijnych. W 1843 r. w Nowym Jorku powstała żydowska loża B’nai B’rith (Synowie Przymierza). Została ona założona z inicjatywy niemieckiego Żyda Henry’ego Jonesa i 11 jego współpracowników. Była jedną z wielu żydowskich organizacji, które powstały w tym okresie w Stanach Zjednoczonych. Około 1882 r. działalność organizacji rozprzestrzeniła się na cały świat – najpierw do Niemiec, a następnie do tureckiej Palestyny, Rosji, Francji i Wielkiej Brytanii.

W Anglii teorie socjalistyczne szerzyło towarzystwo intelektualistów, które zostało założone przez Bernarda Shaw’a, Sidneya i Beatrice Webb w 1883 r. pod nazwą Towarzystwo Fabiańskie (Fabian Society). Nazwa pochodzi od rzymskiego konsula, dwukrotnego dyktatora Fabiusa cunctatora (zwlekającego). W drugiej wojnie punickiej unikał walnej bitwy z Hanibalem. W 209 r. przed ur. Chrystusa zdobył Tarent. Towarzystwo Fabiańskie dążyło do powolnego przejścia własności rolnej i całej produkcji w ręce państwa. Bernard Shaw, który głosił ochronę zwierząt, wegetarianizm, pacyfizm, w 1925 r. otrzymał Nagrodę Nobla. Do Towarzystwa Fabiańskiego należało wielu okultystów, którzy byli członkami lóż masońskich, i tak np. Herbert Burrows był członkiem okultystycznego bractwa Stella Matutina, Angielskiego Towarzystwa Różokrzyżowców i Partii Pracy. Towarzystwo odegrało istotną rolę w zaprowadzeniu w Rosji, a później w Europie Środkowo-Wschodniej komunizmu. W 1931 r. Bernard Shaw był uroczyście witany w Moskwie. Do Towarzystwa Fabiańskiego należeli zarówno zwolennicy kolektywizmu jak i zwolennicy ustroju feudalnego.

W rozpowszechnianiu doktryn okultystycznych w Europie dużą rolę odegrała światowa organizacja teozofów. Doktryny te opierały się zasadniczo na Kabale i gnozie i były oferowane w rozmaitych formach takich jak choćby astrologia, alchemia, czy też religie wschodnie. Niemieckie Towarzystwo Teozoficzne powstało w 1896 roku jako filia Międzynarodowego Bractwa Teozoficznego, które zostało założone w 1875 roku w Nowym Jorku. Wkrótce ruch ten stał się bardziej spójny będąc wspierany przez dziesięć lokalnych teozoficznych i około trzydzieści mniejszych kół na terenie całych Niemiec i Austrii.

 

„Żmija symboliczna”

Choć sądzi się, że Protokóły mędrców Syjonu” zostały spreparowane około 1905 r. przez carską policję, to jednak wykład III. pkt 1. „Żmija symboliczna i jej znaczenie” świadczy o czymś innym.

Brzmi on następująco: „Dziś mogę wam zakomunikować, że cel nasz jest już o kilka kroków od nas. Pozostaje niewielka przestrzeń, by cała droga, którą odbyliśmy, zwarła się w krąg Żmii symbolicznej, wyobrażającej naród nasz. Kiedy ów krąg się zamknie, wszystkie państwa europejskie będą ujęte, jak gdyby w potężne obcęgi”.

Otóż, aby zredagować ten punkt, osoba musiała być wysoko wtajemniczona. Nie mógł tego dokonać ktoś przypadkowy, lub ktoś z carskiej policji. Masoneria wyrosła z pitagoreizmu i platonizmu. Masoni przy powitaniu się zakreślają prawą ręką koło na sercu. Ich symbolem jest cyrkiel. Koło jest doskonałą figurą geometryczną i jako symbol jest wyrazem doskonałości. Filozofia platońska jest absolutem, dlatego koło jest symbolem tego absolutu. Roger Geraudy, teoretyk komunizmu powiedział, że absolut, to nie Bóg, lecz imię ludzkie. Architekci nowego porządku świata zachęcają: „O człowieku. Zwróć się ku Absolutowi, gdyż on jest twoim przeznaczeniem” („Wielkie przepowiednie losów ludzkości”, Amedeus Voldben). Według taoizmu, człowiek ma wyrzec się wszystkich atrakcji świata, wszystkich rzeczy zewnętrznych, siebie samego i oddać się Absolutowi.

Filozofia neoplatońska traktuje ten świat jako odbity, więc narzuca konieczność stosowania symboli, jako jedynego precyzyjnego języka przekazu, który rozumieją jedynie wtajemniczeni. Symbol koła wyraża państwo „doskonałe” Platona, czyli superpaństwo, którego obszar europejski po Ural, w części azjatycki i północno-afrykański oraz Bliski Wschód jest zamknięty w kole, czyli „w krąg Żmii symbolicznej”. W starożytności środkiem tego superpaństwa było greckie miasto Delfy, a obecnie prawdopodobnie Jerozolima. Promień tego koła sięga aż po Cieśninę Gibraltarską, dawniej Słupy Herkulesa. Granicą tego superpaństwa, wbrew logice, jest obwód koła. Burzy to nasze wyobrażenie o granicach państw, które są oparte na rzekach lub górach, bowiem granicami państwa euro-azjo-afrykańskiego jest obwód koła. Takie państwo opisał Platon.

Według Platona świat, który dostrzegamy zmysłami, jest niestały i zmienny, dlatego pojęcia nie mogą pochodzić z niego, lecz muszą być odbiciem jakichś przedmiotów, równie jak pojęcia, wiecznych, stałych i niezmiennych. Te przedmioty razem tworzą świat „idei”, który Platon umieszcza ponad najwyższą sferą niebieską. Świat „idei” jest wzorem, według którego demiurg uformował z bezkształtnej masy nasz świat zmysłowy. Platon twierdził, że wiedzę pojęciową, która jest odbiciem świata „idei”, posiadamy dzięki temu, że dusza ludzka żyła dawniej w świecie „idei”, skąd za jakieś popełnione tam winy została strącona i wtłoczona w ciało. Więc poznanie pojęciowe nie jest wynikiem jakiegoś procesu twórczego, lecz odtwórczego tzn. polega ono na przypominaniu sobie tego, co dusza kiedyś w świecie „idei” widziała.

We wtajemniczeniach eleuzyńskich, po zakończeniu przedstawienia, w którym odgrywano sceny z życia Demeter i jej córki Persefony, Hermes (herold misteriów) mówił do adeptów: O przyszli adepci tajników, których życie przyćmiewają jeszcze opary złego życia – oto wasze dzieje. Zachowajcie w pamięci słowa Empedoklesa i rozważcie je dobrze; płodzenie jest straszliwym niszczeniem, które sprawia, iż żywi przeistaczają się w zmarłych. Niegdyś żyliście życiem prawdziwym, a potem pociągnięci mrokiem, wpadliście w przepaść ziemską, pokonani przez ciało, oddani w jego moc. Wasza teraźniejszość jest tylko bolesnym snem. Jedynie, co istnieje prawdziwie to przeszłość. Nauczcie się przypominać sobie, nauczcie się przewidywać (Edward Schure, „Wielcy wtajemniczeni”). Herold przebrany za Hermesa objaśniał adeptom platońską teorią poznania.

Platon w dialogu „Timajos” twierdzi, że skoro nic nie „powstaje lub się nie zmienia” bez przyczyny, to przyczyną wszechświata musi być demiurg. Skoro świat jest dobry, to demiurg musiał go wzorować na wiecznym modelu, nie zaś na modelu niestałym. Tak więc, używając wiecznego i doskonałego świata znajdującego się w świecie idei jako wzorca, demiurg stworzył nasz świat, który wcześniej istniał jedynie w stanie chaosu.

Pisze: „W związku z nim zastanowić się znowu nad tym, według jakiego wzoru wykonał Świat jego budowniczy, czy według tego wzoru, który zawsze jest taki sam, czy też według zrodzonego. Jeżeli piękny jest ten świat, a wykonawca jego dobry, to jasna rzecz, że patrzał na wzór wieczny. A jeśli nie, czego się nawet mówić nie godzi, to patrzał na wzór zrodzony. Każdemu rzecz jasna, że na wieczny. Bo świat jest najpiękniejszy spośród zrodzonych, a wykonawca jego najlepszy jest ze sprawców. W ten sposób zrodzony, wykonany jest na wzór tego, co się myślą i rozumem uchwycić daje i zawsze jest takie samo. Skoro tak jest, to znowu nie może być inaczej, tylko świat ten jest odwzorowaniem czegoś…” (Platon, „Timajos”).

Platon Stwórcę nazywa „tekton”, co znaczy „rzemieślnik” lub „budowniczy”. Na pytanie: „…według jakiego wzoru wykonał Świat jego budowniczy…”. Platon odpowiada: „budowniczy” stworzył wszechświat za pomocą geometrii.

William Blake (1757-1827), angielski malarz, neoplatonik, poeta i mistyk, w księdze „Europa. Proroctwo” przedstawił ilustrację Jahwe ze Starego Testamentu, w mitologii artysty identyfikowany z postacią Urizena, który został ukazany w chwili stwarzania świata. Motyw ten poeta zaczerpnął ze Starego Testamentu z „Księgi Przysłów”. Oto fragment: „…gdy kreślił sklepienie nad bezmiarem wód (Prz., 8,27). Według Wlg: „Gdy według dokładnego prawa kołem otaczał głębiny”.

Stanisław Bulza
Stanisław Bulza

Urizen stwarzający świat: „Jest to moment grozy, zwichrzone włosy i zarost Stwórcy oddają atmosferę burzy wieczności, otwarcia ciemności. Światłość bijąca od złocistego kręgu – bytu boskiego, na którym przykląkł Stwórca – rozpycha ciemności i przenika przez nie. „…uczynił złoty cyrkiel/ i zaczął nim badać otchłań” (Księga Urizena”). Artysta posłużył się cyrklem jako atrybutem Stwórcy (Adam Konopacki, „William Blake”, Wydawnictwo Arkady, Warszawa 1987). Na ilustracji Urizen jest przedstawiony w słonecznej tarczy, i kreśli cyrklem w dole koło na podobieństwo tarczy słonecznej.

Żydzi kabaliści przyjęli od Platona również reinkarnację, której doktryna jest wyłożona w Gilgul a właściwie „gilgul neszamot”. Jest to żydowska doktryną metempsychozy, wywodząca się z misteriów eleuzyńskich. Platon, filozof grecki, nauki o metempsychozie głoszone przez kapłanów eleuzyńskich zmodyfikował i następnie je opisał w „Fajdrosie”. W tej formie występuje ona w kabale. W mistyce żydowskiej reinkarnacja jest obecna od XIII w, za sprawą „Sefer ha Bahir”.

 c.d.n.

Stanisław Bulza
[email protected]

Przeczytaj więcej artykułów tego autora >   >   > TUTAJ

POLISH CLUB ONLINE, 2014.04.28

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek