Wspomnienie o śp. Stanisławie Kozaneckim


Dr Stanisław Kazanecki
Dr Stanisław Kazanecki

11.05.2014 r. ok. godz. 11.00 zmarł nasz Przyjaciel, Wielki Polak, wspaniały Człowiek Dr Stanisław Kozanecki. Wieczne odpoczywanie racz Mu dać Panie.

Stanisław Kozanecki urodził się w czasie I-ej wojny światowej w Rudzie Pabianickiej pod Łodzią. W swojej szkole założył Narodową Organizację Gimnazjalną („NOGA”), w której działalność ukształtowała jego oblicze ideowe już na całe życie. W czasie wojny działalność w ZWZ – AK przerwana została aresztowaniem w 1941 r. Studia medyczne zaczął na Uniwersytecie Jagiellońskim, skończył po wojnie, w roku 1949, w Belgii, w Liège (Leodium). Specjalizacje (okulistyka i choroby tropikalne) wypracował na uniwersytetach Louvain, Gandawy i Antwerpii. Los rzucił go do Konga (belgijskiego) gdzie pracował szesnaście lat. Wojna domowa w Zairze (ex-Kongo) zmusza go do powrotu do Belgii. Na odcinku społecznym kieruje w Belgii przez szereg lat Naczelnym Komitetem Wolnych Polaków i jako delegat tamtejszej diaspory reprezentuje ją na światowych Zjazdach Polonii w Waszyngtonie i Montrealu. Na odcinku politycznym czuje się członkiem Stronnictwa Narodowego i współpracuje, tak piórem jak słowem, z jego ośrodkami tak we Francji, jak w Niemczech i w Anglii. Tworzy Ośrodek Dialogu „Think Tank” obejmujący cały wachlarz nurtów, ale wyłącznie patriotycznych, a więc niezwiązanych z ówczesnym konsulatem PRL-u w Brukseli.

Z szeregu pozycji zasługuje na uwagę wydana po polsku, francusku i angielsku książka „Polska 1980-82” dzięki której ukazała się po raz pierwszy – tak w kraju jak i na emigracji ostra, ale zrównoważona i wg odgłosów prasy zagranicznej – rzetelna krytyka takich jak Michnik, Geremek, Mazowiecki i inni im podobni, którzy w haniebnej roli przefarbowanych na różowo „patriotów” przekształcili „Solidarność” w ich narzędzie polityczne i poprzez nią przygotowywali opinię publiczną do akceptacji Europy bez ojczyzn budowanej na modłę masońską. W broszurze „Europa – quo vadis?” autor przypomina zasady budowy Europy jutra opartej na respekcie narodów i ich kultur chrześcijańskich. W szeregu opracowań poświęconych zagubionemu w mistycyzmie narodowi żydowskiemu („Prosemityzm i antytalmudyzm”, „Antysemityzm, Antyjudaizm, Antypolonizm – Źródła konfliktu”) stara się – idąc po śladach A. Frossarda – przekonać Żydów, że nie byli narodem „wybranym”, a tylko misjonarzami obarczonymi misją której, na ich nieszczęście, się sprzeniewierzyli przetwarzając religię powszechną, uniwersalną na religię narodów. I wreszcie w książeczce „Nie jestem sam” szkicuje pozytywną rolę trudnego życia i wagę wiary w Boga i w Polskę w okresie ponad czteroletniego pobytu w obozach koncentracyjnych Auschwitz, Neuegamme i Sachsenchausen, wiary bez której, praktycznie, nie istniała możność przeżycia. Może ta cecha którą obdarzyli go rodzice i którą potrafił zachować w najtrudniejszych momentach życia zadecydowała o przyznaniu mu przez sterników Kościoła tytułu Komandora Zakonu Rycerskiego św. Sylwestra Papieża.

Kazimierz Kurasiewicz

 

Fragment Wstępu do książki „Myśląc o Polsce”

 

Dr Stanisław Kozanecki

 

Wszechpolska myśl narodowa bazowała się, i to od podstaw, na przemyśleniach i wizjach głównie dwóch postaci: Popławskiego i Dmowskiego. Od tej pory rozwija się już od ponad 125 lat w ramach różnych struktur, ale dostosowanych do rzeczywistości oraz mniej czy więcej bliskich wizji wyżej cytowanych filarów. Życie wykazało, że potrafiła zrozumieć i wziąć w swe żagle zachodzące przeobrażenia – tak w kraju jak na całym globie – i to w stale zmieniających się sytuacjach politycznych.

Jak każdy twór stworzony wolą i wysiłkiem ludzi, choćby najlepszej woli, idea narodowa przechodzi przez okresy nie tylko wzrostu ale i poślizgnięć. Jednym z tych poślizgnięć był okres 1940 – 1945, w którym ówczesna główna organizacja nurtu narodowego „Stronnictwo Narodowe” poszło drogą, która – na szczęście tylko miejscami – była tak ślizga, że groziła zboczeniem nawet od zasadniczych założeń Obozu.

– – – – – – – – – – –

Kapitulacja hitlerowskich Niemiec w maju 1945 r. dla Polaków – tak dla trzonu nękanego w kraju jak i dla diaspory – okazała się nie być końcem wojny, a tylko końcem pierwszego rozdziału wojny o niepodległość. Nasza wola wyrwania się z podległości znienawidzonej Rosji Sowieckiej wrzuciła nas w ramiona tych ośrodków politycznych Stanów Zjednoczonych i całego “Wolnego Świata”, które poszły na “zimną wojnę” z Rosją sowiecką, wojnę o panowanie nad światem. Dla głównego ośrodka polskiej emigracji, z rządem osiadłym w Londynie na czele, zimna wojna była wstępem do faktycznej wojny ze ZSRR, podczas gdy dla Amerykanów, a jeszcze bardziej dla Anglików, była misterną grą celem której było wygranie wyścigu o panowanie nad światem – bez uciekania się do otwartej wojny. Główne polskie polityczne ośrodki emigracyjne tej zasadniczej różnicy między nimi i nami nie uchwyciły. Polski Londyn przez dziesiątki lat swoje istnienie i sens swego bytu opierał na formalistycznym “legalizmie” budowanym na fundamencie przedwojennej konstytucji, nie zdając sobie sprawy, że wojna miedzy dwoma atomowymi potęgami byłaby biologicznym końcem rdzenia narodu, który w tym samym czasie, miedzy Odrą, Wisłą i Bugiem, walczył o przeżycie.

Trzeba niestety powiedzieć, że ta „polityka” głównych ośrodków emigracyjnych, „polityka” oparta na ślepej nienawiści do Rosji, i nie licząca się z realiami, dominowała w głównych obozach politycznych emigracji przez dziesiątki lat, i jeszcze dzisiaj, po pięćdziesięciu latach, można tu i tam znaleźć zaślepionych wyznawców tej aberacji.Na szczęście, obok tychże, wśród grona ideowej i politycznej elity przedwojennego Stronnictwa Narodowego /najsilniejszej formacji politycznej w Polsce przedwojennej/, istniała i z latami rozrastała się niezależna od nacisku USA i Wielkiej Brytanii polska myśl polityczna nawiązująca do założeń, do fundamentów narodowej myśli politycznej tworzonej przez Dmowskiego i Popławskiego i długiego szeregu działaczy tak narodowych jak ludowych.

I tak powstała koncepcja wydawania miesięcznika o charakterze nie partyjnym a ideowo-politycznym. Decyzja wydawania “Horyzontów” – a więc “powrót do źródeł” – zapadła w roku 1955. Pierwszy numer miesięcznika “Horyzonty” ukazał się na wiosnę 1956 r., a więc na sześć miesięcy przed dojściem do władzy Gomółki. Ten organ ujrzał światło dzienne głównie dzięki osobistości wyjątkowej, jaką był naczelny redaktor tego organu Witold Olszewski i także duchowej, intelektualnej i materialnej pomocy najpierw kilkunastu (Jan Barański, Tadeusz Borewicz, W. Borysiewicz, Jędrzej Giertych. I. Grabowska, Juliusz Grządziel, Stanisław Jóźwiak, Władysław Juchnowicz, M. Kasterska, Zygmunt Kotkowski, Stanisław Kozanecki, Eugeniusz Jarra, W. Krajewski, Zygmunt Król, Bożyk Kurowski, Tomasz Łużny, bracia Adam i Jerzy Macielińscy, Stanisław Mikciuk, Mieczysław Modelski, N.Nagórska, Adam Nechay, Maria Nowaczyńska, Zbigniew Poray-Łukaczyński, J. Przybyłowicz, Stefan Maria Rostworowski, Ignacy Józef Szemborowocz, Jan Ulatowski, Ojciec J. Warszawski – Ojciec Paweł, Wojciech Zaleski), z kolei kilkudziesięciu i wreszcie ponad tysiąca ideowców, stając się coraz bardziej znaczącą przeciwwagą romantycznych wizji równie dzielnych, ale politycznie błądzących ideowych przyjaciół, w tym okresie zbytnio związanych z obozem formalistycznego legalizmu.

Zakładając nasz miesięcznik, wyszliśmy z założenia absolutnej konieczności niezależności finansowej od kogokolwiek. Podkreślam: od kogokolwiek. Materialnym fundamentem naszych „Horyzontów” było słowo honoru kilku założycieli oddawania 7% swoich zarobków na pokrycie kosztów druku i wysyłki miesięcznika, no i na jakże skromną pensję redaktora.

Od wiosny 1956 do lata 1971 r. ukazało się 180 numerów. Z tych 13.000 stron druku staraliśmy się wybrać teksty najwierniej odzwierciedlające główne koncepcje ideowo-polityczne nurtu narodowego oraz – w granicach możliwości – problemy kultury, cywilizacji i religii mające przecież wpływ zasadniczy na nasze ideowe i polityczne oblicze. Z co najmniej dziesięciu dokumentów ściśle naukowych (pióra profesora Jarry z Oxfordu) umieszczamy niestety tylko niektóre. W tym wydaniu, z powodów finansowych, zmuszeni jesteśmy traktować w pełni po macoszemu – mimo ich wagi – problemy gospodarcze, ekonomiczne, rolnictwa, beletrystyki, poezji. Mamy głęboką nadzieję, że następne wydanie obejmie wszystkie działy bez wyjątku.

Wszystkie syntezy są zbiorem najważniejszych odcinków artykułów respektujących co do litery teksty oryginalne. W kilku miejscach zmieniliśmy tytuły artykułów w celu łatwiejszego uchwycenia zmodyfikowanej kompozycji.

Czytelnicy nie dość obeznani z problematyką okresu “zimnej wojny” zdziwią się, że w tej książce zaczynamy opis wydarzeń od naszkicowania sytuacji nie w Polsce, w Stanach Zjednoczonych i w Rosji sowieckiej. Szliśmy i idziemy tą drogą, bo to od ich decyzji zależał wówczas los naszego globu, a więc śledzenie ich polityki i ich aktów było naszym kluczowym obowiązkiem.

Niech mi będzie wolno dorzucić, że bez pomocy trzech przyjaciół (dr St. Majdański, redaktor K. Murasiewicz, dr J. Pociej) ta pozycja nie ujrzałaby światła dziennego. Należy im się bardzo, bardzo serdeczne podziękowanie.

Ci z czytelników, którzy pragnęliby zaznajomić się z pełnią tekstów znajdą komplety „Horyzontów” w bibliotekach Uniwersyteckich Krakowa, Łodzi i lubelskiego KUL-u, no i u mnie. Zagranicą jedyny pełny komplet znajduje się tylko w Bibliotece Uniwersytetu w Stanfordzie (Kalifornia).

Dr Stanisław Kozanecki

Ohain, Belgia

Opracował Stanisław Bulza
11 maja 2014

POLISH CLUB ONLINE , 2014.05.12

 

Avatar

Autor: Stanisław Bulza