Jarosław Gryń: Niemcy obniżają wiek emerytalny


Liga Obrony Suwerenności

Minęło już półtora roku od wejścia w życie reformy emerytalnej w naszym kraju. Od tego pamiętnego momentu musieliśmy pogodzić się z myślą, że przyjdzie nam pracować do 67 roku życia. Nieważne – mężczyzna czy kobieta, pracownik fizyczny czy umysłowy – wszyscy zostaliśmy zrównani w tym względzie i na nic się zdały zakrojone na olbrzymią skalę protesty.

wiek-emerytalny-by-serscullArogancja władz sięgnęła szczytu, a słuszny głos sprzeciwu społeczeństwa potraktowany został niczym grymas dziecka, nie zdającego sobie sprawy co jest dla niego dobre – wszak najlepiej o tym wiedzą politycy, deklarujący skądinąd poszanowanie dla zasad demokratycznych. Nie ma co liczyć na referenda, bo bez względu na to ile „ciemny lud” uzbiera podpisów i tak trafią one do kosza, gdy takie będzie widzimisię rządzących.

W obliczu niezadowolenia społecznego snuto wymysły na temat konieczności wprowadzenia tego rodzaju rozwiazań. Wszystko według zasady, że ludzie powinni pracować jak najdłużej i umierać jak najszybciej. Pomimo tego, że znajduje to korzystne odzwierciedlenie w statystykach budżetowych, nie sposób nazwać tych zmian dobrymi dla ludzi. Pomimo poważnych argumentów opozycji zmiany zostały zatwierdzone, a Donald Tusk pokazał wszystkim, kto tu jest „panem sytuacji”, podejmującym w jego mniemaniu „niezbędne” decyzje.

Dysonansem na tle zmian wprowadzanych u nas, jawią się zmiany wprowadzane w Niemczech. Wbrew głoszonym u nas hasłom ogólnego, europejskiego trendu do podnoszenia wieku emerytalnego, nasi zachodni sąsiedzi postanowili zrobić coś wręcz przeciwnego. Z ostatnich doniesień wynika, że nowa reforma przewiduje obniżenie wieku przejścia na emeryturę do 63 lat dla osób, które przepracowały co najmniej 45 lat. Widać u nich można, a u nas nie.

Zastanawiający jest fakt, że pewne państwa, jak na przykład Niemcy, potrafią prowadzić niezależną politykę i bez oglądania się na innych. Czyżby kwestia wieku emerytalnego nie była tak oczywista jak twierdził „nasz” premier? Najwyraźniej nie, skoro niektórzy mogą sobie pozwolić na obniżanie go w sytuacji, gdy innych na to nie stać. Wydaje się to niesprawiedliwe, że u nas, przy tak wysokiej stopie bezrobocia, zmusza się ludzi do dłuższej pracy i posyła się ich do niej wcześniej (vide reforma edukacji). Wygląda na to, że ktoś postanowił zrobić z Polski dostarczyciela taniej siły roboczej, która pracować będzie dłużej, po to, aby inni mogli pracować krócej. Już na pierwszy rzut oka widać, kto jest kim w Unii Europejskiej. Niemieckich emerytów stać na wczasy i wypoczynek, podczas, gdy ich polscy odpowiednicy skazani są na liczenie każdego grosza. Jak widać obecność w UE jednym się opłaca, innym zaś nieszczególnie.

Jarosław Gryń

Źródło: http://lospolski.pl/?p=2804 , 24 maja 2014

POLISH CLUB ONLINE , 2014.05.27

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek